Od dłuższego czasu wypadają mi włosy. Postanowiłam coś z tym w końcu zrobić, bo za chwilę będę łysa. Zaczęłam brać żelazo, po tygodniu takiego brania zrobiłam sobie morfologię, ferrytynę i żelazo. Morfologia ok, ferrytyna nisko, ale w normie, a żelazo w 1/3 normy powiedzmy, bliżej połowy. Czyli ok. Dermatolog powiedziała, żebym pobrała przez miesiąc i odstawiła, bo to nie to. No ok, to brałam przez miesiąc, po tygodniu od odstawienia powtórzyłam badanie samego żelaza, czy nie "przegłam". A tu poniżej normy...

Dodam, że zarówno pierwsze, jak i drugie badanie robiłam w czasie okresu. A okresy mam średnio obfite. No i nie wiem, czy iść do lekarza rodzinnego i to konsultować, czy powinnam kontynuować branie żelaza? Hormony i tarczycę mam w porządku.