diamentowadroga
10.09.21, 19:50
Nie udzielałam się, ale czytuję forum od kilku dobrych lat. Wcześniej życie rodzinne. Bardzo mi pomogło, niektóre wątki pozwalały mi poobserwować inne od mojego podejście do różnych spraw. Niektóre wątki porządkowały mi w głowie. Pochodzę z domu pełnego przemocy, jednak dostatniego, gdzie podstawą było udawanie że wszystko jest ok. W dorosłym życiu związałam się z przemocowym facetem, mamy dziecko. Byłam bardzo uwikłana, głodna miłości, manipulowana, w klinczu finansowym (firma, kredyty i zobowiązania na mnie itp), odizolowana od innych ludzi. W ostatnim roku w trakcie lokdownu agresje skierował na dziecko. Jakąś nadludzką jak na mnie siłą odeszłam. Uciekłam, wyprowadziłam się, od razu rozwiodłam.
Minęło kilka miesięcy. Jest mi koszmarnie ciężko. Najbardziej z tym, ze nie mam jakiejkolwiek pomocy. Wszyscy z otoczenia znają mnie chyba jako siłaczkę, albo chcą mnie tak postrzegać. Cale życie udawałam silną i uśmiechniętą bo tego się ode mnie oczekiwano. Mam wrażenie, że mojej rodzinie na rękę było, kiedy żyłam ex mężem, żeby tylko nie mieć jakiś obciążeń związanych pomocą logistyczną, wysłuchaniem mnie, czymkolwiek. Jest mi przeraźliwie smutno i nie mam za bardzo do kogo się odezwać. Wiem, z mogę pójść do psychologa. Wydałam kupę kasy w przeciągu kilku ostatnich lat, byłam na kilku terapiach, trafiałam różnie. W obecnej sytuacji nie chcę na to przeznaczać więcej. Zresztą, widzę, jak funkcjonują wspierające rodziny i jest mi tak cholernie przykro, ze mogę ewentualnie kupić sobie godzinę rozmowy z kimś, bo na swoją nie mam co liczyć. Dziecko ma swoje problemy rówieśnicy, nauka, lokdawn. Staram się być wystarczająco dobrym rodzicem, nie obciążam więc sobą, za to wspieram, biorę na siebie trudne emocje. Staram się jak mogę stworzyć dla nas spokojny i uporządkowany dom. Problemy jeden po drugim zwalają mi się na głowę, trudności z pracą, dostosowanie się do nowej sytuacji, ogrom obowiązków, dopadają mnie jednoczenie różne koszmarne wspomnienia. I to poczucie że jestem ze wszystkim zupełnie sama i w kompletnej izolacji. Zdecydowałam się w końcu napisać, chciałam się wyżalić..