Nie mam siły. Rozwod w toku, nawalanka ktora mnie kosztuje mega duzo zdrowia.. A dzis diagnoza mojej mamy - guz na płucu ok 35mm×25mm...nie wiadomo co, na rqzie rozpoczynamy diagnostykę. Ale w opisie tez "powiekszone węzły prawej wnęki"...Jestem załamana. Moja mama jest juz po 70tce ale dzieki niej jestem w stanie przechodzic to piekło rozwodowe, wspiera mnie a ponadto pomaga z dzieciakami.
Jutro walczymy, mam juz namiary na dobrego onkologa płuc. Ale nie wiem...Nie wyglada to dobrze

Mam wrazenie ze dochodze do jakiejś granicy wytrzymałości po prawie 2 latach ogromnego stresu...