Dodaj do ulubionych

Guz na płucu...Wymiękam..

28.09.21, 20:17
Nie mam siły. Rozwod w toku, nawalanka ktora mnie kosztuje mega duzo zdrowia.. A dzis diagnoza mojej mamy - guz na płucu ok 35mm×25mm...nie wiadomo co, na rqzie rozpoczynamy diagnostykę. Ale w opisie tez "powiekszone węzły prawej wnęki"...Jestem załamana. Moja mama jest juz po 70tce ale dzieki niej jestem w stanie przechodzic to piekło rozwodowe, wspiera mnie a ponadto pomaga z dzieciakami.
Jutro walczymy, mam juz namiary na dobrego onkologa płuc. Ale nie wiem...Nie wyglada to dobrzesad
Mam wrazenie ze dochodze do jakiejś granicy wytrzymałości po prawie 2 latach ogromnego stresu...
Obserwuj wątek
    • hrabina_niczyja Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:22
      Jakże bardzo cie dzisiaj rozumiem. U mnie bardzo bliska memu sercu osoba ma dokładnie taka sama diagnozę. Jutro operacja, wyciecie guza i badania cóż to jest, ale nie spodziewam się cudu. Oby tylko nie złośliwy dziad i dał się przepędzić. Trzymaj się.
    • primula.alpicola Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:28
      Współczuję Ci i życzę mamie wyzdrowienia.
      • mamazmartwiona Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 21.10.23, 13:10
        Witam. Moja mama w czwartek trafila na oddział wewnętrzny z zapaleniem płuc. Miała kaszel od około miesiąca po RTG wyszedł guz ale gdzieś ukryty. TK pokazało rozedmę płuc. USG pokazało 10/80mm guz w lewym plucu. Jest strach ogromny. Zrobili TK z kontrastem ale jest weekend i nic konkretnego. Serce jest nie naruszone. Wszystko co wiem na ta chwilę. Bardzo się denerwuje jest jeszcze bardzo młoda minus że paliła papierosy. Może ktoś mi coś doradzi i uspokoi
    • 71tosia Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:29
      Moja mama kilka lat tem (była wtedy ok 70 taki) w czasie rutynowych badań rentgenowskich tez dostała taka diagnozę. Guz płuca, kilka centymetrów. Przeszła operacje, usunięto Ok 1/2 płata i całkowicie węzły chłonne pod pachą. Doszła do sobie, jest zdrowa.
    • daniela34 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:33
      W marcu 2020 moja mama dostała diagnozę: nowotwór złośliwy (nie płuc). A potem jeszcze przeszliśmy piekło wstrzymania leczenia ze względu na covid. A potem były 4 zabiegi usunięcia zmian. Teraz jest dobrze. Oby tak dalej.
      Współczuję stresu, a życzę-najlepszego scenariusza.
      • annaboleyn Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:43
        daniela34 napisała:

        > W marcu 2020 moja mama dostała diagnozę: nowotwór złośliwy (nie płuc). A potem
        > jeszcze przeszliśmy piekło wstrzymania leczenia ze względu na covid. A potem by
        > ły 4 zabiegi usunięcia zmian. Teraz jest dobrze. Oby tak dalej.
        > Współczuję stresu, a życzę-najlepszego scenariusza.

        Jezu, ale miałaś rok sad( Cieszę się, że dobrze i niech tak dalej!
        • daniela34 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 23:51
          Nooo, taki bardziej z horroru.
          Byliśmy akurat na pierwszej wizycie w poradni w szpitalu uniwersyteckim (kwalifikacja do zabiegu usunięcia guza) kiedy zaczęli rozwieszać ogłoszenia, że szpital wstrzymuje planowe przyjęcia-wtedy jeszcze nie z powodu przekształcenia w jednoimienny tylko z powodu braku środków ochrony. Przysięgam, gdybym wtedy spotkała ministra zdrowia, który niewiele wcześniej pytal "po co maseczki" to bym chyba go pobiła. Szpilkami bym go skopała.
          • annaboleyn Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 00:09
            Szkoda szpilek sad
            Jak z sennego koszmaru, naprawdę. Dobrze, że macie to za sobą.
            • daniela34 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 00:20
              Uff, tak. Ostatnia kontrola była 3 tyg.temu. Dobrze jest smile
      • asfiksja Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 21.10.23, 15:04
        > A potem jeszcze przeszliśmy piekło wstrzymania leczenia ze względu na covid
        Tak, też tam byłam. To, co się działo od marca do czerwca 2020 musi zostać rozliczone. Nie z jakiejś chorej zemsty (która życia ani zdrowia ludziom przecież nie wróci), ale po prostu dla porządku, żeby nikt już się nigdy nie odważył w ten sposób zamknąć opieki zdrowotnej.
    • iwles Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:45

      Przytulam mocno, a Mamie życzę jak najłagodniejszej diagnozy.
    • barbibarbi Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:51
      Moja mama po 70 tce parę lat temu dostała diagnozę, po której prawie straciłam nadzieję, zmiana została usunięta (nie płuca) operacja okaleczająca, ale o dziwo ona to świetnie zniosła i jest lepiej niż mogłabym śnić. Czasami strach ma wielkie oczy, oby wszystko dobrze się skończyło.
    • ponis1990 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 20:53
      Mam koleżankę po wcięciu guza na płucu , usunęli jej pól płuca, miała wtedy 22 lata, dziś ma 31, guz okazał sie niezłośliwy, koleżanka czuje sie dobrze. Życze łagodnej diagnozy. Trzymaj się dziewczyno.
    • szafireczek Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 21:16
      Życzę dobrego rozpoznania i skutecznego leczenia. Metody terapii się ciągle rozwijają, a płuca wbrew pozorom sa rokujące przy szybkim rozpoznaniu. Zabiegi najlepiej przeprowadzać w ośrodkach, gdzie się ich dużo wykonuje!
    • z.szarych.stron Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 21:18
      Wszystko zależy od rodzaju komórek nowotworowych.
      Ja całe miesiące czytałam forum onkologiczne Dum Spiro Spero. Pomagało mi to, oswoić się z tym co nieuniknione. Życzę dobrej diagnozy.
    • gargamelja Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 21:25
      Moj tata mial guza na plucu. Operacja, lekarze zdjeli caly plat. Nie mial kontynuacji leczenia, tzn. ani chemii, ani naświetlan. Zyl do samej smierci... na zupelnie inna chorobe.
      Badz dobrej mysli.
    • czarnywrobel Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 21:39
      Mojej mamie wycieli guza z płuca. Pluco zostawili. Tylko zmianę wycięli. Niezłośliwa. Już ponad 5 lat temu. Trzeba robić, co należy, ale i mieć nadzieję.
    • ga-ti Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:11
      W tym wszystkim dobre jest to, że szybko wykryto guzka, szybka pomoc lekarska. Przypadki, które znam, zostały zdiagnozowane, gdy dziad rozsiał się na oba płuca, wcześniej praktycznie żadnych objawów.
      Tak więc jest dobrze. I będzie nadal. Trzymam kciuki!
    • youngagain Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:22
      Dziekuje dziekuje Wam wszystkim. Właśnie tego potrzebowalam dzis...Caly dzien chodze i pochlipuję. Boje sie najgorszego. Ale mam i na szczescie mama tez duza determinacje by walczyc. Najgorszy ten ciąg, zaczelo sie w 2019 i ciagle cos...a wczesniej kilkanaście spokojnych, szczesliwych lat...Idealne życie, sielanka. Po czym detonacje zycia.
      Mam nadzieje ze bedzie dobrze...
      Trzymajcie kciuki i keszcze raz serdecznie Wam dziekuje za te historie i cieple slowa
      • ludborka Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:31
        Moją mamę zdiagnozowano 8 lat temu, wycięto kawałek płuca. Teraz, po tylu latach, zatarły się nawet wspomnienia o tym koszmarze.
        Przytulam, będzie ciężko, ale diagnoza to nie wyrok.
        Jeżeli mama nie dostała, to postarajcie się o skierowanie na PET (nie wiem jak teraz, ale wtedy nie było to takie oczywiste, że dadzą)
        Trzymam mocno kciuki.

      • mamdomek Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 23:19
        Ale to normalne i wszyscy tak mają mniej więcej w pewnym momencie. Rodzice złośliwie chorują i umierają kiedy na głowie i tak mnóstwo innych kłopotów się kumuluje. Normalka. Trzeba do tego podejść jako do normy a nie do dopustu który spotyka pechowców.
      • aqua48 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 12:31
        Trzymam kciuki i przytulam. Mojej Mamie też zdiagnozowano guz na płucu. Po operacji (wycięte dwa płaty) przeżyła jeszcze pięć lat i mogłyśmy być przez ten czas blisko.
        Oby przed Wami było więcej takiego dobrego czasu.
      • solejrolia Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 18:16
        I ta determinacja do walki, i wiara, że się uda- to jest w tym wszystkim najważniejsze!
        Zdrowia życzę i trzymam kciuki za pomyślność leczenia.
        Będzie dobrze.
      • zla.m Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 10:21
        Trzymaj się. Mój tata ma świństwo rozsiane w płucach (operacja nie wchodzi w grę), ale od dobrych 6 lat jest na leczeniu - "chemia w tabletkach" i funkcjonuje normalnie, nawet troszkę jeszcze pracuje. Też jest po 70. Mam nadzieję, że u Ciebie też się okaże, że nie jest tak źle, jak się człowiek bał.
    • migafka357 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:29
      Trzymam kciuki, dbaj też o siebie, o odpoczynek i codzienne przyjemnosci, bo pewnie jesteś tym wszystkim wykończona. Powodzenia.
    • annaboleyn Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 22:42
      Nie wyobrażam sobie, jak Ci ciężko. Trzymam kciuki za najlepszy możliwy przebieg spraw. Zawsze w takich przypadkach myślę o bliskiej osobie, która usłyszała wyrok - pół roku przed nią. Żyła szesnaście lat, w całkiem niezłym zdrowiu, ciesząc sie życiem. Na pewno teraz widzisz to czarno i nie dziwię się. Ale może nie będzie tak źle.
      Dbaj o siebie, nie zapominaj o sobie - na ile dasz radę. Dużo siły życzę.
      • grey_delphinum Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 28.09.21, 23:44
        Moja mama miała nowotwór piersi (masketomia, radioterapia, chemia) , po kilku latach przerzut na płuco (operacja, leczenie) , potem przerzut na nerkę (operacja) . W tzw. międzyczasie problemy z jelitami, ciężka operacja i założenie stomii. Za każdym razem lekarze kręcili głowami, a jednak minęło piętnascie lat od pierwszej diagnozy, a mama żyje i czuje się całkiem nieźle.
        Nie trać nadziei! Każdy przypadek jest indywidualny, a możliwości terapii jest sporo. Przytulam!
    • znowu.to.samo Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 00:19
      Ja znam osobę która jakieś 25 lat temu miała kilkakrotnie raka jelita grubego, kilka chemii i operacji, żyje do dzisiaj i ma się dobrze.
    • snajper55 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 02:15
      youngagain napisał(a):

      > Nie mam siły. Rozwod w toku, nawalanka ktora mnie kosztuje mega duzo zdrowia..
      > A dzis diagnoza mojej mamy - guz na płucu ok 35mm×25mm...nie wiadomo co, na rqz
      > ie rozpoczynamy diagnostykę. Ale w opisie tez "powiekszone węzły prawej wnęki".
      > ..Jestem załamana. Moja mama jest juz po 70tce ale dzieki niej jestem w stanie
      > przechodzic to piekło rozwodowe, wspiera mnie a ponadto pomaga z dzieciakami.
      > Jutro walczymy, mam juz namiary na dobrego onkologa płuc. Ale nie wiem...Nie wy
      > glada to dobrzesad
      > Mam wrazenie ze dochodze do jakiejś granicy wytrzymałości po prawie 2 latach o
      > gromnego stresu...

      Pewnie będzie dobrze, dziś można takie rzeczy leczyć. Ponad dwa lata temu znaleziono u mnie nowotwór złośliwy płuc. Ponieważ ani operacja, ani chemia nie wchodziły w rachubę zostałem skierowany na radioterapię. Trzy naświetlania (środa, sobota, środa) i po tygodniu leczenia guz został zlikwidowany. Teraz chodzę na kontrole, które najpierw były co kwartał, a teraz, po dwóch latach, będą co pół roku.

      Trzymaj się. smile

      S.
      • zielonazaba9999 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 21.10.23, 17:31
        snajper55 napisał:

        > Pewnie będzie dobrze, dziś można takie rzeczy leczyć. Ponad dwa lata temu znale
        > ziono u mnie nowotwór złośliwy płuc. Ponieważ ani operacja, ani chemia nie wcho
        > dziły w rachubę zostałem skierowany na radioterapię. Trzy naświetlania (środa,
        > sobota, środa) i po tygodniu leczenia guz został zlikwidowany.

        Czy miałeś jakieś skutki uboczne radioterapii?
    • purchawka2020 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 08:08
      Mój znajomy, po 70 miał jakiś czas temu wycięty wielki kawał płuca.
      Żyje, ma się dobrze, łowi ryby i organizuje trzydniowe biesiady.
      Trzymaj się i miej nadzieję.
    • spirit_of_africa Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 17:28
      Bądź dobrej myśli. Moj wujek 2tyg temu miał
      operacje usunięcia guza z płuca. Podejrzenie bylo ze to rak płuc. Z hist patu wyszedł grzyb. Prawdop złapał kilka lat temu w Brazylii.Guzy płuc mogą mieć różne pochodzenie, do tego dodam, ze nawet raki płuc maja różne rokowania i należy zawsze mieć nadzieje.
    • pingus Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 29.09.21, 18:10
      Nastaw się zadaniowo, rozpisuj w punktach co jest do zrobienia i załatwienia. Nie rozkminiaj za dużo, nie mamy na wszystko wpływu.
    • youngagain Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 00:02
      Wracam z aktualizacją...Moja mama dzielnie walczyła, przeszła 3 chemie i radioterapie. Zaczęła się nawet dobrze czuć. Wielkanoc spędziłyśmy razem, cały dzień miała siłę, na spacer poszłyśmy z dzieciakami...A tuż przed majówka złapała przeziębienie (tak myslalysmy)...Zawiozłam ja do szpitala, okazało się że ma popromienne zapalenie płuc. I od tamtej pory jak domino....Już mieli ja wypisywać, ale straciła przytomnośc na korytarzu. Okazało się, że ma pneumocystis (grzyb w płucu, który ma 70% populacji ale zdrowy człowiek sobie z nim radzi bez problemu). Potem półpasiec się przypaletal. A wczoraj covid...Mama leży już teraz w izolatce, nie można jej odwiedzac, lekarze mówią że już wszystko zrobili co można a reszta w rękach losu...Saturacja mamie spada, jest coraz słabsza, jej układ odpornościowy nawet nie walczy - nie gorączkuje nawet...A ja? Od kilku dni czuję się jak w koszmarze. Płacze, chodzę nieprzytomna, spać nie mogęsad(( Napisałam dziś mamie list i wysłałam na Whatsapp bo chciałam żeby wiedziała że ja kocham i jestem jej wdzięczna za wszystko.
      Ale chce mi się wyć. Czuję że ją tracę. Staram się mentalnie na tą przygotować ale przecież się nie da...Mama to moja najlepsza przyjaciółka, wspierała mnie bardzo, zwłaszcza w ostatnich latach jak mój mąż mi urządził piekło na ziemi. Pomagała powstać, ściągała z łóżka jak nie miałam siły iść do pracy....Wiem, że sobie poradzę - mam naprawdę cudownych ludzi wokoło, którzy ciągle mnie wspierają, dzwonią, proponują pomoc, pytają czy czegoś potrzebuje. Ale wiem, że jeśli mama odejdzie to zostawi ogromną dziurę w moim sercusad((
      Wysyłam intencje do wszechświata, proszę go by odwrócił bieg wydarzeń. Mama ma ogromną chęć życia, walki. Nie chce odchodzić. Ale jej organizm się chyba powoli poddajesad 8 miesięcy temu była aktywna seniorka która codziennie jeździła na rowerze, jeździła na wycieczki, biegała po mieście, odbierała dzieciaki ze szkoły....Teraz leży pod tlenem walcząc o każdy oddech a ja się boje ze już nie ma odwrotucrying((
      Proszę trzymajcie kciuki!!!
      • hungaria Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 00:41
        Trzymam kciuki bardzo mocno, za Twoją Mamę i Ciebie.
      • szaraiwka Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 00:55
        Trzymamy. Bardzo. Dużo siły i Tobie i mamie.
        • 71tosia Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 01:04
          Trzymaj się, ciagle jest szansa ze z tego wyjdzie.
          • pesteczka5 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 02:10
            Trzymam. Bardzo mocno
      • jednoraz0w0 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 03:16
        Trzymam!
      • evee1 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 04:50
        Bardzo wspolczuje. Ale dopoki mama zyje, to jeszcze ma szanse.
      • mia_mia Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 04:58
        Kciuki będę trzymać, ale wiadomo różnie może być i nie ma sensu się oszukiwać nawet szukając nadziei. U nas teściowa schorowana i lat 80 (w tym wycięcie prawie całego płuca) przeżyła męża męża lekko po 70, „zdrowego” i aktywnego, który umarł w kilka dni na covida, jak to już nie było modne, to że oboje aktywni traktujemy jako dar od losu, być aktywnym do śmierci to wyróżnienie. Moja mama najbardziej boi się śmierci taty (nowotwory (tak liczna mnoga jest prawidłowa) wyleczone i inne atrakcje), a tata ma duże szanse przeżyć mnie, o czym mama się dowie po moim ewentualnym zgonie, nawet nie wiem czy o operacji jej mówić, popierdo… to wszystko, ale takie życie, co zrobić? Z moim własnym ewentualnym odchodzeniem radzę sobie myślą, że przecież nawet na chodniku nie jesteśmy bezpieczni…
      • iwles Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 06:18

        Trzymam. Bardzo mocno.
      • problemzdeweloperem Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 06:30
        Trzymam za ciebie kciuki z całych sił. Jesteś bardzo dzielna i bardzo Ci współczuję.
      • primula.alpicola Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 06:42
        Trzymam mocno!
      • lauren6 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 07:17
        Trzymam kciuki!
      • alpepe Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 07:48
        Życzę siły do zniesienia biegu rzeczy.
      • milva24 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 08:59
        Trzymam!
      • asia_i_p Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 09:46
        Trzymam kciuki, znam historie ludzi którzy wracali z takich stanów, seniorów też. To że była aktywna to wciąż jej atut, organizm ma mniej obciążeń, są większe szanse.
      • kura17 Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 10:15
        dzisiaj dzien matki - forumowe czarowanie i trzymanie kciukow musi podzialac!
        zaciskam i swoje, sily i zdrowia zycze.
      • taje Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 10:36
        Bardzo współczuję i mocno trzymam kciuki, żeby Mama z tego wyszła.
      • kropkacom Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 21.10.23, 19:07
        Trzymam oczywiscie. Czasami nawet beznadziejne sytuacje odwracają się.
    • 71tosia Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 01:00
      Moja mama w podobnym wieku jak twoja przeszła chorobę nowotworowa (tez płuca, dwa guzy Ok 2cm o ile pamietam) , wycięto jej polowe jednego płatu płuc i węzły chłonne, nawrotu choroby do tej pory (już kilka lat) nie było, wróciła do pełnej sprawności.
      • grey_delphinum Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 09:12
        Trzymam kciuki bardzo, bardzo mocno i jednocześnie przytulam!!!
    • mid.week Re: Guz na płucu...Wymiękam.. 26.05.22, 10:25
      Trzymam kciuki za twoją mamę i ciebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka