Dodaj do ulubionych

Patologia od małego

03.10.21, 13:21
www.fakt.pl/wydarzenia/lomza-pijana-10-latka-przyszla-do-szkoly/5l5jq6l?utm_source=www.fakt.pl_viasg_fakt&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2
Tak się teraz bawią dzieci, ale nie daj boże krzyknąć na dzieciaczka, czy rękę podnieść...
Obserwuj wątek
          • little_fish Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:02
            Ja mam 47, w pierwszej albo drugiej klasie szkoły podstawowej bracia ( dzieci i wnuki nauczycielskie) przyniosły do szkoły butelkę wina podebranego dziadkowi. Próba spożycia została udaremniona, ale nie sądzę by była jedyna 😁 nie stoczyli się. Pokończyli szkoły, założyli rodziny, firmy, mają się dobrze.
            • sumire Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:14
              Taa.
              I co więcej, obok mojego liceum była knajpa, w której sprzedawano piwo uczniom. Były to wolnościowe lata 90., więc nikt się tym nie przejmował i nie pytał o dowód.
          • asia_i_p Re: Patologia od małego 03.10.21, 15:47
            Najbardziej zabawne to jest właśnie w odniesieniu do alkoholu.

            Pamiętam "Mieszkankę Wildfell Hall" Anne Bronte, gdzie matka warunkuje swojego sześcioletniego synka tak, żeby nigdy nie tykał alkoholu i jest za to surowo krytykowna, a pastor wręcz urządza jej pasterski ochrzan, bo darów bożych należy używać, byle z umiarem. Kojarzę też, że Hanno w Buddenbrokach ma chyba z 10 lat, kiedy obchodzi stół wigilijny i przepija słodkim winem do wszystkich.
        • alicia033 Re: Patologia od małego 04.10.21, 00:14
          lioka napisała:

          > Kiedyś to się pamiętnik pisało a nie chlało w
          > wieku 10 lat.


          A kiedy było to twoje "kiedyś"? Bo z pijanymi 10latkami to do tej pory w realu nie było mi dane się zetknąć natomiast o takim zjawisku to artykuły np. w "Polityce" czytałam już dobre ćwierć wieku temu. I nie wątpię, że były one oparte na faktach, a nie wybujałą dziennikarska fantazją.
      • la_felicja Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:22
        A skąd zaraz takie wnioski?
        Moi rodzice mieli cały barek różnych alkoholi, niektóre butelki napoczęte stały miesiącami, bo rodzice pili alkohol rzadko, tylko na specjalne okazje, z gośćmi.
        Wiedziałam, że do barku bez pozwolenia zaglądać nie wolno, więc też i nie zaglądałam. Ale gdyby coś mi kiedyś walnęło do głowy i pociągnęłabym z ciekawości jakiejś kolorowej, słodkiej nalewki, to może bym i sobie zrobiła te 0.6 promila, nie wiem, ile musi wypić dziesięciolatek, żeby takie stężenie mieć...
        • januszekxxl Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:30
          la_felicja napisała:
          > Wiedziałam, że do barku bez pozwolenia zaglądać nie wolno, więc też i nie zaglą
          > dałam. Ale gdyby coś mi kiedyś walnęło do głowy i pociągnęłabym z ciekawości ja
          > kiejś kolorowej, słodkiej nalewki, to może bym i sobie zrobiła te 0.6 promila,
          > nie wiem, ile musi wypić dziesięciolatek, żeby takie stężenie mieć...

          Przeprowadzone badanie dziecka w obecności opiekuna prawnego wykazało, że dziewczynka miała ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu - przekazała w rozmowie z portalem podkomisarz Justyna Janowska z Komendy Miejskiej Policji w Łomży.

          I ludzie znów mylą promile we krwi z miligramami na litr w wydychanym powietrzu.
          0,6 mg/l w wydychanympowietrzu to jest 1,2 promila we krwi.

            • januszekxxl Re: Patologia od małego 03.10.21, 15:07
              hiacynta.bukiet123 napisała:
              > Przecież to się przelicza. Na wydruku było pewnie 0,3mg/l. Dziecko z zawartości
              > ą alkoholu powyżej 1 promila byłoby wzięte do szpitala

              W zalinkowanym artykule można przeczytać: Przeprowadzone badanie dziecka w obecności opiekuna prawnego wykazało, że dziewczynka miała ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu - przekazała w rozmowie z portalem podkomisarz Justyna Janowska z Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
          • la_felicja Re: Patologia od małego 03.10.21, 18:58
            Ja się na pomiarach spożytego alkoholu nie znam i jestem z dego dumna.
            Napisałam tylko, że pijane dziecko niekoniecznie musi pochodzićz patologicznej rodziny, może to być zwykły wypadek. Który, owszem, nigdy nie powinien się zdarzyć, ale jednak wypadek.
    • solejrolia Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:18
      Tak, teraz, a bo kiedyś było inaczej?! Dzieci nie eksperymentowały, co? i nie podbierały z barku babci alkoholu?
      i to jeszcze te z domu pani wychowawczyni, czy lekarskiego. A po latach okazuje się, że wszyscy żyjemy, mamy wykształcenie, niezłe zawody, i ogólnie mamy się dobrze i daleko nam do patologii.
      • asia.sthm Re: Patologia od małego 03.10.21, 14:36
        Na weselach ulubiona rozrywka malolatow bylo odczekac az dorosli dodadza sobie animuszu i pojda w tany, wtedy spijalo sie resztki z kieliszkow i czekalo na rezultat.
        Jak by zrobic wywiad to wiekszosc dzis doroslych posmakowalo alkoholu z kieliszka nieuwaznego rodzica, ew. wujka, babci cioci. Siedzi taki dwulatek na kolanach i tylko czeka lajdak co zlapac i wychylic. Z goraca herbata na szczescie dorosli uwazaja ale juz niedopity koniaczek stoi spokojnie w zasiegu malych lapek.
      • asia_i_p Re: Patologia od małego 03.10.21, 15:52
        Nawet nie na przełomie ściśle - Ania ma circa 50 lat, kiedy wybucha pierwsza wojna światowa, więc mówimy o 1860 z groszami. Czyli o czasach sprzed czasu akcji "Anny Kareniny" i "Lalki".
          • asia_i_p Re: Patologia od małego 03.10.21, 16:39
            Możliwe. Może być też tak, że to nie do końca jest spójne między tomami.
            W "Rilli" Jem ma 21 lat w 1914. Czyli Urodził się w 1893. Ania miała przynajmniej 27 lat rodząc go (ślub w wieku lat 24, Joy najwcześniej po roku i o ile pamiętam nie zaszła w drugą ciążę tuż po śmierci Joy). Czyli wtedy by się urodziła w 1866, czyli schlałaby Dianę w 1877. To w takim razie nie przed "Anną Kareniną" tylko równo z "Anną Kareniną". smile
    • lot_w_kosmos Re: Patologia od małego 03.10.21, 16:33
      Kurde jakie glupoty piszesz......
      To jest dramat.
      Mam w rodzinie dwoje 10latków.
      To są czwartoklasiści. Maluchy.
      Dzieciaczki.
      Jaki dramat musi się dziać w domu, kiedy taka dziewczyneczka pije.
        • solejrolia Re: Patologia od małego 03.10.21, 16:49
          Niekoniecznie dramat, nie przesądzałabym, bo to może być absolutnie normalna rodzina, a dziewczynka być z natury ciekawskim dzieckiem, takim, co kiedyś nazywało się "żywe srebro" i po prostu złapało co było pod ręką, i dla fanu i wygłupu, z ciekawości, i żeby popisać się przed kolegami itd.

          Ale fakt, może to być dziecko z domu patologicznego, z alkoholikami rodzicami i dziadkami, gdzie alkohol po prostu leje się hektolitrami......
          • lot_w_kosmos Re: Patologia od małego 03.10.21, 18:50
            Czytałam kiedyś na Wyborczej czy Onecie długi artykuł o pijących dzieciach.
            O podbieraniu z barków, dolewaniu wody do butelek z wódką.
            O rodzicach zajętych sobą, którzy nie widzieli. A moze widzieli, ale wypierali dla świętego spokoju.
            To nie był artykuł o żywych sreberkach i ciekawskich dzieciach.
            To był artykuł o nieszczęściu opuszczonych dzieci.

            Dlatego zawsze gdy słyszę o pijących dzieciach, on mi się przypomina.

            Być może to inny przypadek. Ale może nie.
    • mia_mia Re: Patologia od małego 03.10.21, 19:14
      Moja koleżanka nie miała 10 lat, kiedy spijała ze stołu alkohol, gdy tylko ktoś oddalił się od swojego kieliszka. Dziwna była, ale wyrosła na ludzi podobno, mi mówiła że lubiła smak wódki, jej matka co zrozumiałe była przerażona.

    • molik28 Re: Patologia od małego 03.10.21, 19:35
      Nie osądzałabym bez dokładnego zbadania sprawy. Może to być coś poważnego, a może dziecięcy, głupi wybryk. 10latka to na tyle dzieciak, że mogła to zrobić bez większego zastanowienia się np. by zwrócić na siebie uwagę koleżeństwa.
      • huang_he Re: Patologia od małego 03.10.21, 21:43
        Mogło to być po prostu dobre. Dziecko samo idzie już do szkoły (4 klasa), a w domu stoi jakaś wiśniówka, likier kokosowy, czekoladowy, cokolwiek. U mnie czasem stoi, bo do tortów używam. I stoi na wierzchu, bo nawet do głowy mi nie przyjdzie, że któreś dziecko mogłoby spróbować. Ale ja nie mam dziecka, które dałoby się pociąć za słodycze. A znam takie... I dziecko spróbuje, a to jest dobre, naprawdę dobre, słodkie, a procentów nie czuć.

        Moja ciotka upiła się jabłkowym winem w wieku 11 lat i zarzygała pół chałupy. Było to w roku... 1959. Moja babcia mimo to wino robiła dalej przez całe lata i ukrywała je w piwnicy. Kolejne pokolenia owo wino prosto z gąsiora piło przez całe dziesięciolecia, tyle że już nie tak zachłannie. Myślę, że miałam jakieś 9 lat, kiedy po raz pierwszy je piłam, a pokazała mi to moja o 5 lat starsza kuzynka. A jej pokazał kuzyn. A jemu pokazał ktoś tam. I jak już byłam pełnoletnia i ucięłam sobie pogawędkę z moją matką, to okazało się, ze jej pierwszy kontakt z alkoholem to właśnie był ten gąsior big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka