lotka_5
12.10.21, 16:05
Słuchajcie, no szlag mnie trafi z tą szkołą niedługo.
Syn miał w pierwszym tygodniu szkoly (taaak w pierwszym tygodniu) kartkówkę z pewnego przedmiotu, nowy materiał, nowy przedmiot. Temat niby prosty, ale niestety kartkówka obejmowała zakres spoza podręcznika i zeszytu...
Nie wiem jak ktoś pozwala na takie rzeczy w szkole, no ale cóż, ręki sobie nie dam uciąć czy nauczycielka nie kazała wyszukiwać informacji na własną rękę, syn twierdzi, że nie.
W każdym razie oczywiście 1. Na następną lekcję, po ocenieniu kartkówek, syn nauczył się i chciał poprawić. Odpowiedz pani cytuję: "nie teraz". Syn zrozumiał ( z bądź co bądź lakonicznej odpowiedzi), że w takim razie to pani wyznaczy termin lub powie mu kiedy moze pisać. Tym bardziej, że były osoby nieobecne więc może też muszą uzupełnić ocenę.
Powtarzał temat przed każdą lekcja i po każdej wracał z niczym.
W końcu się wkurzyłam i kazałam mu nie czekać tylko znów poprosić o możliwość poprawy. Dzisiejsza odpowiedź to " ee" ( czyt. przeczące kiwnięcie głową).
Czy uczeń nie ma prawa do poprawy 1? A obowiązkiem nauczyciela nie jest umożliwienie mu tej poprawy?
Od razu zaznaczę, że syn 7 klasa więc jest dramat na codzien. Stara się poprawiać co się da, bo sprawdzianów i kartkówek jest multum dziennie jak same wiecie. Nie da rady nauczyć się na wszystko naraz.
Taka postawa nauczyciela mnie wnerwia. Syn nie jest typem szkolnego geniusza to po 1, a po 2, z nauczycielami nie potrafi wciągnąć się w rozmowę tak aby dopytać dokładniej, upomnieć się o swoje prawa. A może nie ma możliwości w ogóle popraw kartkówek?
Nie wtrącałam się do tej pory, ale zastanawiam się czy nie zapytać nauczycielki o powód odmowy poprawy.