Dodaj do ulubionych

Raj czy koszmar?

25.10.21, 18:36
natemat.pl/379253,rozmowa-z-mikolajczakiem-autorem-ksiazki-norway-poldzienniki-z-emigracji ciekawe bo wg ematki emigracja to wyłącznie raj. A jak jest u was?
Obserwuj wątek
      • niemaznaczenia Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:08
        Emigracja to nie tylko sukces finansowy "wąskich specjalistek". To także tęsknota, wyobcowanie, samotność. Zawsze się jest tam kimś obcym. Żadne pieniądze tego nie zastąpią.
        "Nie latają samoloty

        A wieżowce kładą cień

        Puste niebo Europy

        Pusty dzień

        Zamykają się granice

        Miasta milkną, płomień zgasł

        Wyludniają sie ulice

        Straszą nas

        Na stacji tej

        Jak David Bowie

        Zupełnie obcy jestem sam

        Ja stoję tu i patrzę w mur

        Neony przywołują czas

        Przecież to Warszawa Gdańska

        I pada deszcz

        Ja stoję tu i patrzę w mur

        W kałuży się odbija twarz

        Przecież to Warszawa Gdańska

        I pada deszcz

        Czujesz wrogość w swoim kraju

        Musisz dziś wyjechać stąd

        Nowa rozpacz na wygnaniu

        Nowy ląd

        Zamykają się granice

        Popatrz, kończy się nasz świat

        Milkną dworce i stolice

        Straszą nas

        Na stacji tej

        Jak David Bowie

        Zupełnie obcy jestem sam

        Ja stoję tu i patrzę w mur

        W kałuży się odbija twarz

        Przecież to Warszawa Gdańska

        I pada deszcz

        Ja stoję tu i patrzę w mur

        Neony przywołują czas

        Przecież to Warszawa Gdańska

        I pada deszcz

        Na stacji tej

        Jak David Bowie

        Zupełnie obcy jestem sam"
        • clk Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:26
          Ja na emigracji od wielu lat - w różnych krajach. Samotność czułam na samym początku przez 6 miesięcy. Potem minęło.
          Nie czuje się obco - mam prace, własna rodzine, znajomych, hobby etc
          Tylko dla mnie emigracja był to wybór - zachcianka żeby żeby zmienić kraj bo w Polsce się nie widziałam
          • taniarada Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 21:05
            fitfood1664 napisał(a):

            > "zawsze" nie istnieje, ja tam czułam się u siebie, w Polsce zawsze czułam się k
            > imś obcym, innym, i jako dziecko, i teraz, po powrocie
            Masz to samo co ja .Polska ,Niemcy 10 zero dla nich.
    • arista80 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:19
      Nie ma raju, nie ma piekła. Po dwudziestu iluś tam latach to po prostu mój dom, w którym żyję. Mam tu rodzinę, mam znajomych, tutaj pracuję. Jak to w życiu są chwile lepsze i gorsze... po prostu codzienność.
    • chatgris01 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:25
      Przecież to zależy, do jakiego kraju (i nie każdemu ten sam kraj będzie pasował albo nie).

      A w Norwegii to pewnie sama dostałabym depresji (choć kraj przepiękny, ale do życia na stałe mi by nie pasował, choć wielu innym ludziom z pewnością tak).
      • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:28
        To też fakt, nie każdy kraj nadaje się dla każdego :p ja np. nie wyobrażam sobie mieszkać na stałe we Włoszech :p już po ostatnich wakacjach miałam złamanego palca u stopy i zszargane nerwy 🤣 a to tylko trzy tygodnie :p
        • taniarada Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:49
          mashcaron napisała:

          > To też fakt, nie każdy kraj nadaje się dla każdego :p ja np. nie wyobrażam sobi
          > e mieszkać na stałe we Włoszech :p już po ostatnich wakacjach miałam złamanego
          > palca u stopy i zszargane nerwy 🤣 a to tylko trzy tygodnie :p
          To masz pecha .Moja kuzynka ma męża Włocha i córkę z nim .Jest starszy o 20 lat .Facet ma 82 lata i codziennie dla niej jeździ po świeże bułki .Druga ma męża o 15 lat starszego ,ale w Niemczech Nigdy nie żałowały swoich decyzji .Tylko ja szukam młodszej i żadna mi nie wpadła w oko.😊
          • tanebo001 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:56
            taniarada napisał:

            > mashcaron napisała:
            >
            > > To też fakt, nie każdy kraj nadaje się dla każdego :p ja np. nie wyobraża
            > m sobi
            > > e mieszkać na stałe we Włoszech :p już po ostatnich wakacjach miałam zła
            > manego
            > > palca u stopy i zszargane nerwy 🤣 a to tylko trzy tygodnie :p
            > To masz pecha .Moja kuzynka ma męża Włocha i córkę z nim .Jest starszy o 20 lat
            > .Facet ma 82 lata i codziennie dla niej jeździ po świeże bułki .
            I nadal mieszka z matką?
        • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 03:00
          big_grin Moja uber well organize Najstarsza po 2 semestrach pracy w dosc prestigeous uni na polnocy Wloch byla sklonna zerwac contract, doplacic i uciekac gdzie pieprz rosnie - pokonaly ja bureaucracy i ogolna papierologia, ktorej nie zaliczyla w zadnym innym kraju, w ktorym pracowala wczesniej (Canada, PL, Netherlands, Switzerland, US) - boska Italia ja zalamala totalnie - jak rzekla byla "never again, za zadne pieniadze, do zadnego projektu!" wink No ale ona jest OCD wiec moze innym ludziom to az tak nie przeszkadza big_grin Udalo sie jej przeniesc "bezkarnie" w Eliszki strony i tam odzyla - swiat znow stal sie manageable wink Cheers.
          • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 07:41
            Tak, włoska biurokracja jest nie do przejścia :p nie da się załatwić nic szybko ani nawet w tempie akceptowalnym :p
            To co mnie wkurza na południu ( na północy jest pod wieloma względami lepiej, bliżej im do cywilizacji:p) to przede wszystkim syf. Syf na ulicach że czasem się człowiek brzydzi w sandałkach przejść. W okół wszyscy nastarani a pod nogami syf.
            Syf w lasach i na wiejskich drogach, nielegalne wysypiska śmieci takie, jak to na zdjęciach są "normą".
            Podejście do zwierząt- ogromny problem z bezdomnymi psami snującymi się po ulicach, szczeniaki wyrzucane w kartonach na pola w pełnym słońcu, hordy dzikich psów ukrywające się po krzakach. Kiedyś znaleźliśmy wychudzoną sukę i sześć szczeniaków na takim dzikim wysypisku daleko od cywilizacji.
            Podejście do ekologii jako wymysłów z dupy. Co z tego, że mają 10 pojemników do segregacji odpadów skoro produkują ogromne ilości plastiku. Plastikowe kubki, talerze są w każdym szanującym się domu. Po każdym "długim weekendzie" czy innej okazji na plaży zostają góry śmieci.
            Kolejna rzecz, to idioci na drogach. Tam przejście na drugą stronę ulicy jest narażaniem życia. Nikt cię nie przepuści na przejściu, a nawet jak jeden cię przepuści, zza niego może wyskoczyć jakiś czubek na skuterze i wysłać cię na tamten świat. Samochody są często zaparkowane na pasach, co sprawy nie ułatwia.
            Praktycznie brak chodników poza głównymi ulicami ( 30 cm z latarniami na środku ciężko nazwać chodnikiem) więc np. pchasz wózek z dzieckiem po dziurawej jezdni, po której poruszają się czubki na skuterach. Permanentny stres:p
            No I brak parkingów. Ludzie parkują gdzie popadnie, a kultura chodzenia piechotą tam nie dotarła i jedzie się samochodem nawet 500m do warzywniaka.
            To tak z grubsza :p
            Ale jedzenie jest pyszne i morze cudowne 😁
            • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 08:17
              Dlatego nam najbardziej podoba się Sardynia, bo jest pod wieloma względami inna niż kontynentalne Włochy czy Sycylia. Przede wszystkim nie jest tak brudno i widać, że mieszkańcy o swoją wyspę dbają. No i południowy zachód Sardynii, to chyba jedyne miejsce we Włoszech, gdzie spotkaliśmy ciągnące się kilometrami, nawet pomiędzy miejscowościami, pięknie zrobione ciągi pieszo-rowerowe. Choć wiele wymienionych przez ciebie rzeczy tu też można spotkać. Największym szokiem dla nas był chyba styl jazdy Sardyńczyków. Zwłaszcza, że przyjechaliśmy ze Szwajcarii 😄. Mój mąż był w lekkim szoku, bo na znakach jak byk 30, ale wszyscy na nas trąbią i wyprzedzają. Zaczął więc przyspieszać, żeby nas nie rozjechali. W końcu jechaliśmy 80/h przy ograniczeniu do 30 i nadal wszyscy nas wyprzedzali 😱. Teraz mąż dostosowuje prędkość bardziej do tego, jak jeżdżą lokalsi, bo jazda wg znaków jest zwyczajnie niebezpieczna dla nas. Ja tam za kierownicę w ogóle nie wsiadam. No i parkowanie na pasach, na skrzyżowaniach, a nawet na rondzie! Jest dla mnie nadal szokiem. Zamaszysty styl jazdy widać z resztą po samochodach, bo praktycznie każdy jest gdzieś przyparty, puknięty lub wgnieciony 😄.

              A co do biurokracji i działania urzędów, to podczas tegorocznego urlopu spędziłam na poczcie prawie godzinę, żeby wysłać 3 kartki. Przede mną w kolejce były 3 osoby, więc naiwnie myślałam, że pójdzie szybko. Nikogo nie załatwiono po prostu z marszu przy okienku w kilka minut. Za każdym razem pani wstawała, szła na konsultacje do innego okienka, szła do szafy po jakieś papiery, potem po coś na zaplecze. Podeszłam ja, poprosiłam 3 znaczki do Polski, a pani zamiast podać znaczki wstała, poszła do drugiej pani, rozmawiała z nią kilka minut po czym zniknęła na dobre 5 minut na zapleczu, po powrocie wklepała coś w komputer, poszła szukać czegoś w szafie, wróciła i dalej patrzyła w monitor. Kiedy już zwątpiłam, że w ogóle uda mi się kupić te znaczki z zaplecza wyszedł pan, który je przyniósł. Pani poprosiła o moje kartki, podała cenę znaczków i powiedziała z miłym uśmiechem, że to wszystko 🤣. Spędziłam przy tym okienku 15 minut!
              • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 11:15
                Widzisz, a to tylko poczta :p my musieliśmy wyrobić psu paszport...
                Gdyby nie to, że mąż ma znajomości gdzie trzeba, musielibyśmy wywieźć psa nielegalnie:p próbowaliśmy najpierw załatwić normalnie, jak ludzie, ale się nie dało :p
                • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:00
                  mashcaron napisała:

                  > Parkuje się wszędzie tam, gdzie da się wcisnąć :p

                  A czasem nawet tam, gdzie się nie da 😄. Pewnego wieczoru szliśmy do restauracji wąską uliczką, oczywiście przejazd tylko na wcisk i samochody poparkowane też na wcisk. W jednym miejscu kilka stało zaparkowanych wzdłuż ulicy tak, że od zderzaka do zderzaka było max 10 cm. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Swoją drogą chciałabym zobaczyć, jak oni stamtąd wyjeżdżają.
                  • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:25
                    Tak, rozwiązania tego typu mnie rozwalają. Ale i tak najlepsze są ładowarki dla samochodów elektrycznych. Jeszcze nigdy nie udało nam się trafić na ładowarkę, która po prostu działa. Z wyjątkiem chargerów tesli, te zawsze trzymają swój normalny standard, ale inne, to istna komedia. Dwa lata temu najbliżej mieliśmy do ładowarki, którą aplikacja widziała w zupełnie innym miejscu. Trzeba było podjechać tam, gdzie gps z aplikacji wskazywał ładowarkę, uruchomić ładowanie, a potem w 30 sekund dojechać do ładowarki 500 m dalej i podłączyć samochód 😄.
                    • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:30
                      Dużo tam takich absurdów 😉
                      Śmieszne i straszne.
                      Mężowi się czasem włącza tęsknota za "domem", wymyśla, że może by wrócić.. a potem jedziemy na wakacje/święta i po tygodniu ma dosyć :p przypomina sobie dlaczego stamtąd wyjechał, notuje, że nie zmieniło się nic i mu tęsknota mija jak ręką odjął.
                        • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:54
                          Oczywiście, dlatego co roku jedziemy do Włoch 😁. No i ludzie są też fajni i serdeczni. Albo mamy szczęście, ale zawsze trafialiśmy na bezproblemowych i pomocnych właścicieli domków.
                          • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:06
                            Ludzie są różni, jak wszędzie wink jednak w porównaniu np. z Holendrami, są o wiele bardziej ciepli, ciekawi drugiego człowieka, serdeczni w stosunku do dzieci. Moja młoda, włoska krew, bardzo się czasem dziwi, że tutaj ludzie są tacy sztywni, zwłaszcza po powrocie z wakacji, gdzie jest jeszcze w trybie " ludzie są fajni" i np. pomacha kierowcy na pasach a ten nic, kamienna twarz:p We Włoszech od razu sobie znajduje "ofiary" do zagadywania na śmierć, najczęściej starsze panie:p
                            • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:17
                              Wiadomo, że różni, ale mentalność jednak ogólnie inna. Mój starszy syn był bardzo pogodnym dzieckiem, do wszystkich się śmiał i jak byliśmy z nim we Włoszech, to wszędzie dostawał jakieś drobne prezenty. A to lizak, a to cukierek, a to piłeczka czy naklejka, a raz od przejeżdżającego rolnika dostał kurze jajko, bo pan nic innego nie miał 😁.

                              Szwajcarzy to wprawdzie nie Holendrzy, ale jednak zdecydowanie bardziej zdystansowani.
            • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:59
              mashcaron napisała:

              > Ale jedzenie jest pyszne i morze cudowne 😁

              I to jest pewnie MOJ problem - z Italian cuisine lubie/smakuje mi bardzo niewiele. I know, I know - weird - wszyscy (no caly swiat big_grin) kochaja Italian food a ja not so much ... A juz jedzenie z poludnia, to polaczenie tomato sauce & basil budzi moj zdecydowany sprzeciw w kazdej konfiguracji uncertain OK, gnocchi z jakims pesto moge zjesc once in a while ale poza tym pasta moze dla mnie nie istniec, seafood wole z innych stron swiata, podobnie vino & slodycze.
              Bywam jednak we Wloszech ze wzgledu na zabytki i muzea. Mozna sie wybrzydzac na Italian this or that, ale ogladac tam jest co i zycia nie starczy zeby odwiedzic, popodziwiac kazdy wart tego adres sad Zaciskam wiec zeby tongue_out i zwiedzam/odwiedzam, podziwiam, dziob otwieram z zachwytu, wybaczam wszystkie minusy i wracam po raz kolejny smile Life.
              • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:11
                Kuchnia, to kwestia gustu. Ja na szczęście jestem miłośnikiem, choć zdecydowanie wolę próbować lokalnej kuchni niż znanych na całym świecie spagetti, pizzy i owoców morza. Każdy region ma coś swojego i uwielbiamy to odkrywać. We Florencji jedliśmy pyszne flaki w bułce. Mało kto wie, że Włosi gotują flaki. Na Sardynii odkryliśmy rosnącą tylko tam pompiję, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. W ogóle lubimy wyszukiwać restauracje gdzieś dalej od morza, które serwują jedzenie typowe dla danej okolicy, a nie tylko pizza, pasta i frutti di mare.
                • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:17
                  Lampredotto, sławny street food z Florencji 😉 ja jednak wolę street food z południa- panzerotti 😍
                  Kuchnia włoska jest bardzo zróżnicowana, tak bardzo jak i same Włochy wink
                  • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:21
                    Panzerotti też lubię i jeszcze arancini (o ile nie mylę nazwy), te kulki ryżowe z nadzieniem 😋.

                    Jak się szuka restauracji poza typowymi centrami turystycznymi, to można zjeść bardzo ciekawe rzeczy.
                    • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:27
                      Wszystko, o czym piszecie jest easily available w moim neighbourhood smile Tudziez w kuchniach znajomych rodzin - of course, but of course, kazda tutejsza casalinga (lub local chef) jest przekonana, ze jej wytwory sa simply the best & the most authentic Italian big_grin Cheers.
                      • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:33
                        U mnie nie wszystko jest dostępne, a już na pewno nie easily. Np cime di rapa ( nie wiem jak to się nazywa po polsku) nie znalazłam nigdy nigdzie. Chodzą słuchy, że przywożą czasem na rynek w Brukseli...
                        • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:39
                          U mnie też nie wszystko. Nawet nie muszę szukać takich egzotyków, jak twoja kapusta (Niemcy to nazywają kapusta łodygowa, ale nie wiem, czy to poprawne tłumaczenie). Już nawet guanciale nie kupię w normalnym sklepie.
                              • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:53
                                Ja tutaj do Aldi nie chodzę, to taki smutny, ciemny i jakiś syfiasty sklep. Zupełnie inny niż np. w UK czy Niemczech. Ten holenderski ( i belgijski też) Aldi jest jakiś inny i nic tam nie umiem kupić :p wszystko wydaje mi się jakieś szitowe:p
                                • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 15:05
                                  A nie, to u nas aldi taki bardziej niemiecki. Lidla u nas prawie nie ma. Jest monopol coopa i migros, mały udział manora. Z innych sklepów większość i tak należy do migros albo coopa.
                                  • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 15:17
                                    A tak jeszcze wracając do jedzenia.
                                    Pamiętam, jak pierwszy raz teściu dał mi do spróbowania lampascioni. Dziwo, no bo kto by jadł cebulki jakichś krokusów :p
                                    Siedzę przy stole, przede mną na plastikowym talerzu te cebulki, nade mną teściowa i teść. Nabijam na widelec, wkładam do ust, wokół cisza i czuć napięcie 🤣 zjadłam, mówię że dobre i w tym momencie widzę taką radość na twarzy teścia, jakby milion w totka wygrał 😁 oto straniera doceniła jego kunszt kulinarny!
                                    Teraz tak samo się cieszy jak młoda się zajada jego oliwkami w oliwie 😉
                                      • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 15:29
                                        Lampascioni nigdy nie jadłam, muszę spróbować! Normalnie w sklepie też można to kupić? Mnie tłumaczy, że to cebulki hiacyntów. Na moje oko pasowałyby do raclette.
                                        • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 15:40
                                          To cebulki leopoldia comosa, teściu zbiera gdzieś po krzakach :p one wszystkie trzy- z hiacyntem i szafirkiem z tej samej rodziny wink
                                          Można kupić w oliwie. Ja je bardzo lubię tak po prostu z chlebem maczanym w zalewie:p
                                          • celandine Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 23:14
                                            Uważajcie, bo regularnie tu ktoś się zatruwa na śmierć zbierając przez pomyłkę cebulki ziemowita jesiennego.
                                            Co do alternatywnej rzeczywistości na południu Włoch polecam, jak ktoś ma fb poczytać stronę Circumvesuviana. Guida alle soppressioni e ai misteri irrisolti
                                            To kronika słynnej kolejki łączącej podneapolitańskie miasteczka, w której wszystko jest możliwe.
                                                  • celandine Re: Raj czy koszmar? 27.10.21, 22:22
                                                    Tylko z moich skromnych doświadczeń: pociąg nagle zatrzymuje się w polu pełnym pomidorów po horyzont. Po 40 minutach konduktor oznajmia, że trzeba opuścić pociąg, bo się zepsuł i wszyscy wychodzą przeklinając. Następnie grupowo udają się w kierunku wskazanym przez konduktora, gdzie powinna być niedaleko stacja. Jest 30 stopni, wleczemy się wzdłuż torów. Po 5 minutach dobiega nas odgłos pociągu i pan konduktor radośnie krzyczy z tyłu że pociąg jednak działa. Wszyscy biegną z powrotem a wtedy pociąg przejeżdża obok nie zabrawszy nikogo. Tego dnia spóźniłam się 3 godziny.
                                                    Siedzę na stacji koło wykopalisk z grupą amerykańskich gości, niektórzy mają 80 lat. Czekamy na pociąg powrotny do Neapolu. Pociąg nie nadjeżdża. Komunikat, że pociąg skasowany, a następny będzie za 45 minut. Następny komunikat, że pociąg do Neapolu jednak przyjedzie, ale na peron 2. Wlokę staruszków na peron 2, nadjeżdża super wypasiony pociąg, radośnie wsiadamy wraz z innymi turystami. Po 10 minutach słyszymy radosny komunikat, że następna stacja to Sorrento (dokładnie odwrotny kierunek niż Neapol). Popłoch wśród turystów, którzy próbują bezskutecznie zatrzymać pociąg. Zwiedzamy Sorrento.
                                                    W wagonie na pierwszym siedzeniu siedzi dziadek z kozą na łańcuchu, pani obok się awanturuje, awantura z konduktorem do której dołącza się cały wagon, lecą obelgi i ciężko zrozumieć o co chodzi i kto jest za kim w efekcie koza jedzie (bez biletu). Pociąg spóźniony o 30 minut.
                                                    Przychodzę na stację a na tablicy wszystkie pociągi opóźnione o 120 minut. Powód:śnieg na torach (to Neapol i było plus 12 stopni). W maju tego samego roku nie udało mi się dojechać do Rzymu, gdyż ponoć tory się stopiły od gorąca. Musiałam wysiąść w Formii w połowie drogi i w panice szukać autobusu.
                                                    Z Bolonii do Neapolu (4 godziny drogi) jechałam 7 godzin, powód "wszystkie pociągi podróżują z opóźnieniem nieokreślonym".
                                                    Mój kolega zostawia na dworcu samochód, po powrocie nie zastaje samochodu, tylko miłego Pana, który proponuję oddanie samochodu za 50 EUR. Kolega zrezygnowany daje 50, wtedy panowie przywożą mu auto i przepraszają, bo trochę nabłocili w środku. Kolega w kolejny wtorek znów zostawia samochod na stacji i znów go nie znajduje. Oddają samochód za 70 EUR. Kolega kupuje rower i jeździ z rowerem do Rzymu.

                                                  • astiii Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 08:08
                                                    Celandine, dzięki za te przykłady. Rzeczywiście, dziwne...
                                                    No, gdyby tak pociąg odjechał beze mnie...no nie wiem, czy to był jakiś żart ze strony kolei?
                                                  • kura17 Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 13:19
                                                    pociagowe historie swietne, doloze swoja (choc wlochy znam bardzo slabo).

                                                    jechalam pociagiem (jakies 120 km), strasznie dlugo ... tak bylo w planie - i zastanawialam sie dlaczego wink w pewnym momencie wjechalismy w taki korytarz ni to drzew, ni to krzakow, ktore byly na tyle blisko pociagu, ze normalnie dotykaly wagonow i wchodzily w otwarte okna ... i tak sobie popylamy w zolwim tempie wsrod tych lisci (magiczne to bylo), a potem stajemy i stoimi przez pol godziny ...

                                                    i pozytywnie - bylam na wyspie Elba, chcialam sie wydostac z malenkiej zatoczki do "glownego miasta" - znalazlam w necie autobus i rozklad jazdy - i naiwnie poszlam na przystanek ... i autobus przyjechal dokladnie o rozkladowej godzinie, zabral mnie i bilet sprzedal smile
                                                  • snakelilith Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 14:37
                                                    Odważna jesteś. Ja raz wybrałam się Flixbusem, z Zagłębia Ruhry do Frankfurtu. W okolicach Kolonii chciałam wysiąść i iść dalej na piechotę. To nie środek transportu, to sport ekstremalny. Nigdy więcej....
                                                  • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 15:10
                                                    Weź nic nie mów, lepiej iść pieszo... 36 godzin ta podróż trwała. Jak już dojechałam to spałam bite 24h a jeszcze kilka dni później jak zamykałam oczy to miałam wrażenie że mną buja jak w tym autokarze....
                                                  • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 15:21
                                                    Z biedy wielkiej i koniecznosci jechalam kiedys Greyhound z Toronto do Washington & back (w jedna noc z TO, w druga z powrotem). Dawno temu to bylo, bylam mloda wiec przezylam i nawet mialam jakis tam fun, niemniej doznalam na wlasnej skorze poznawania "true America" wink z rodzinami Amish (or Mennonites) wsiadajacymi i wysiadajacymi w srodku nocy, pseudo cowboys wyliczajacych za bilet w bilonie, przedstawicielami roznych nacji z zero English i innymi postaciami wlasciwie filmowymi big_grin
                                                    Mam tez przyjaciolke, ktora po uni graduation pojechala z jej kumpelkami Greyhound z Toronto do Vancouver - podobne wrazenia. Dziewczyny byly jednak w lepszej sytuacji finansowej niz ja, bo wrocily samolotem big_grin Lucky wink Cheers.
                                                  • mashcaron Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 15:39
                                                    Ja jechałam autobusem wypchanym pracownikami sezonowymi zjeżdżającymi do kraju, więc sama sobie wyobraź...
                                                    Trzymałam się całą podróż z jedną babeczką która pracowała w it jako badante i do dziś mamy kontakt. Nawet się spotkaliśmy w Rotterdamie bo przyjechała pomóc córce przy noworodku a ja akurat mieszkałam w tamtych rejonach.
                                                  • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 16:28
                                                    smile Moj tatus jako mocno juz starszy pan bardzo chcial sie spotkac z Najstarsza w Geneva gdy dziewuszka jeszcze na swoich pierwszych studiach brala tam jakis letni kurs (to musial byc jakis 2004 rok albo cos kolo tego). Poniewaz gdy nie musial, nie latal, kupil sobie bilet na minibus Warszawa-Geneva. Jechalo to nonstop chyba 15 godzin albo i dluzej ale tata nie zalowal ani minuty. Nasluchal sie opowiesci hard-working Polish ... cleaning ladies, plumbers, construction workers etc. Prawie go upili, no bo jakze by nie wink On ich nauczyl spiewac god-knows ile przyspiewek z ich (!!!) rodzinnych stron, wszyscy zalowali, ze nie beda z nim wracac do PL a on mial nadzieje, ze w drodze powrotnej bedzie rownie cool towarzystwo. Podobno bylo smile Piosenka jest dobra na wszystko - rowniez na minibus z pracownikami roznych professions wink Cheers.
                                                  • celandine Re: Raj czy koszmar? 28.10.21, 14:58
                                                    Dołączam zdjęcie z typowego rozkładu jazdy, często jeżdżę rano pewnego instytutu w Rzymie i śpieszę się strasznie a na stacji zazwyczaj to.. Ta druga kolumna to minuty opóźnienia..
                          • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:47
                            Wspominala kiedys w radio corka Italian immigrants, ze gdy jej ojciec dotarl do Toronto jakos w koncowce lat 50tych, to nawet oliwy z oiliwek (z jakiegokolwiek kraju) nie dalo sie kupic ... Ja jeszcze pamietam, ze gdy my przyjechalismy, to wielu Indian, Chinese, Korean produktow wlasciwie nie bylo nigdzie procz malaych, czesto kaprawych, ethnic stores lub restaurants. Ale lata mijaja, ludzi przybywa z calego swiata no i transport coraz lepszy (chyba ... w koncu ja kupuje polskie badz sycylijskie lody no problem!). Mysle tez, ze i gotowanie roznych potraw z roznych cuisines, nie tylko "swoich wlasnych" stalo sie duzo bardziej popularne. Italians gotuja Chinese, Chinese gotuja Indian, Indians gotuja Middle-Eastern etc. etc. etc. Global village big_grin Cheers.
                            • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:52
                              Z jednej strony masz rację, globalna wioska, ale Szwajcaria jest dość specyficzna pod tym względem. Naprawdę nie wszystko da się tu kupić, ale za to w razie czego do granicy nie mamy bardzo daleko.
          • celandine Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 11:18
            To akurat na uni nie mogę narzekać, u nas wszystko raczej działa i wszyscy są super friendly, panowie w administracji niezbyt lotni, ale friendly. Warunki pracy znacznie lepsze niż w innych miejscach, zwłaszcza na południu USA. Ale to zależy od uczelni.
            • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:51
              Wiesz, gdy jej polecono przetlumaczyc (!) document wystawiony przez Italian Embassy w Ottawie, lekko sie zlamala wink Very friendly, but so what big_grin Ja tam jej mowilam, ze to local folklore ale olala moj sense of humour/sarcasm i zorganizowala sobie transfer to Lausanne a potem do Geneva gdzie nagle wszystko stalo sie proste i logiczne smile Long live kraj zegarkow, czekolady, sera i sensible administration! Cheers.
              • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:58
                Cóż, jak się jest przyzwyczajonym do szwajcarskiej rzeczywistości, to zderzenie z włoskim folklorem może być dość szokujące 😄.

                Swojej córce możesz powiedzieć bi_scotti, że dla niemieckojęzycznych Szwajcarów ona i tak funkcjonuje w innym świecie 😉
                • bi_scotti Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:06
                  smile Ona juz jest z powrotem "na ojczyzny lonie" w Ottawie ale Szwajcaria ciagnie i ja i jej meza - w sensie, Szwajcarzy kusza ich a oni juz kombinuja jak sie dac skusic wink Juz myslalam, ze pandemic ich przekona zeby osiasc i gdzies korzenie zapuscic ale wyglada na to, ze ja sobie moge myslec rozne rzeczy o moje dzieci planuja, co planuja wink Nomads, eh ... Aczkolwiek do jednej knajpki w Geneva, gdzie moim zdaniem podaja the best (!!!) gazpacho na swiecie (oni obslugiwali rowniez Clintons big_grin), to chetnie wroce gdy juz mlodzi znow beda miec tam "mete" big_grin Cheers.
                  • eliszka25 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 14:26
                    Jak to mówią, dzieci wychowujemy dla świata. Ciekawe, gdzie moich chłopaków wiatry poniosą za jakiś czas. Starszy w tym roku kończy szkołę, więc to wcale nie taka odległa perspektywa.

                    Jak byście kiedyś mieli chęć, to możemy się spotkać na tym gazpacho w Genewie 😉.
      • rosapulchra-0 Re: Raj czy koszmar? 27.10.21, 23:44
        sniyg napisał:

        > Jak cię to faktycznie ciekawi idź na forum dla emigrantów. Tu przeczytasz główn
        > ie bajki z jednorożcami w tle.


        A ten, jak zwykle dopierdala się do emigrantów sciana
        • sniyg Re: Raj czy koszmar? 27.10.21, 23:57
          rosapulchra-0 napisała:

          > sniyg napisał:
          >
          > > Jak cię to faktycznie ciekawi idź na forum dla emigrantów. Tu przeczytasz
          > główn
          > > ie bajki z jednorożcami w tle.
          >
          >
          > A ten, jak zwykle dopierdala się do emigrantów sciana
          >
          Jesteś chora? W sumie o co pytam... Przecież właśnie wysyłam na forum dla emigrantów bo tam można poczytać jak jest naprawdę. Tu można trafić na najmę, ingryd czy snakelilith.
    • engine8 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:34
      Ciekawe ze ciagle jest wiele osob ktore uwazja ze wyjada na emigracje do bogatego (bez zawodu i bez znajomosci jezyka) kraju a tam mu wszytko dadza za darmo i jeszcze troche wiecej..
      Ciekawe jak sie tak ksiazka o w sumie ludzkiej naiwnosci i glupocie sprzedaje? Pewnie niezle bo wielu chetnie poczyta ze inni mieli gorzej?
      • taniarada Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:41
        engine8 napisał(a):

        > Ciekawe ze ciagle jest wiele osob ktore uwazja ze wyjada na emigracje do bogate
        > go (bez zawodu i bez znajomosci jezyka) kraju a tam mu wszytko dadza za darmo i
        > jeszcze troche wiecej..
        > Ciekawe jak sie tak ksiazka o w sumie ludzkiej naiwnosci i glupocie sprzedaje?
        > Pewnie niezle bo wielu chetnie poczyta ze inni mieli gorzej?
        Bez języka nigdzie nie zrobisz kariery to co fanzolisz .
      • szpil1 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 20:31
        engine8 napisał(a):

        > Ciekawe ze ciagle jest wiele osob ktore uwazja ze wyjada na emigracje do bogate
        > go (bez zawodu i bez znajomosci jezyka) kraju a tam mu wszytko dadza za darmo i
        > jeszcze troche wiecej..

        No, ja mam takie samo wrażenie. Ten pan mi przypomina paru Polaków spotkanych w UK. Jak to, oni po studiach w Polsce, a tu nikt przed nimi na kolana nie pada? Wuj tam, że angielski raczej na poziomie hi-bye i żadnych konkretnych umiejętności. Nikt z tych angielskich dzikusów się na nich nie poznał. Chociaż i Liwina takiego spotkałam, u siebie w kraju pracował jak urzędnik w ministerstwie, przyjechał do Anglii nie znając angielskiego i się dziwił, że go do angielskich urzędów nie chcą przyjąć.
        Chociaż mam wrażenie, że takich osób jest coraz mniej.
    • alicia033 Re: Raj czy koszmar? 25.10.21, 19:46
      tanebo001 napisał:

      > bo wg ematki emigracja to wyłącznie raj. A jak jest u was?

      Z rajem to bym nie przesadzała. Ale z całą pewnością na olbrzymi plus w porównaniu z tym waszym nadwiślańskim, pissuarowym szambem.
          • chatgris01 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 12:39
            manon.lescaut4 napisał(a):

            > A nie, bo nie ma pierogów 😛 wiec nie taki raj absolutny.

            Pierogami najadam się corocznie na zapas w Polsce, a moja Mam właśnie przygotowuje przesyłkę 150 sztuk w paczce, niech się tylko bardziej ochłodzi tongue_out

            Tak na co dzień nie odczuwam ich braku, bo wokół jest pełno innych pyszności.
            • snakelilith Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:15
              chatgris01 napisała:


              > Tak na co dzień nie odczuwam ich braku, bo wokół jest pełno innych pyszności.

              Do kulinarnych odnóg wątku mogę się dopisać. O reszcie pisać nie będę, bo nużą mnie już ataki narodowych oszołomów. Napiszę tylko tyle, że smog w zimie i styl jazdy na polskch przejściach dla pieszych są już wystarczające, by uznać większość krajów w Europie za lepsze do życia.
              Ale jeżeli chodzi o kuchnię, to owszem lubię niektóry rzeczy z polskiej kuchni, ale większość smakuje najlepiej w domowej wersji i to potrafię zrobić sobie sama. Pierogi są nawet bardzo łatwym daniem. Czasem tęsknię do dobrej kaszanki, ale to nie jest coś, co muszę mieć na co dzień. Polską wędlinę uważam z amocno przereklamowaną, ale może smak mi się trochę zmienił. Nie trawię już tej dominującej wędzonej nuty. Podoba mi różnorodność europejskej kuchni, do której mam teraz łatwy dostęp i moje ulubione dania i produkty niekoniecznie są polskie. Niie tęsknię za polskim twarogiem. To w ogóle mało ciekawy smakowo produkt. Oddam bezboleśnie za wytwory ze świeżego owczego sera - francuskiego, tureckiego, greckiego, bałkańskiego itd i ciągle nie rozumiem, dlaczego Polacy marnują owcze mleko produkując z niego wędzonegoy oscypka. Ciekawe jest, że będąc wcześniej wiele razy w Żywieckim, bo miałam do tego regionu bardzo blisko, miałam okazję kupować u górali świeży owczy ser, ale nigdy w sklepach.
            • manon.lescaut4 Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 13:55
              Szczęściara!
              PS. Po prostu pamietam z jakiegoś wątku o ulubionym jedzeniu, ze Ty tez z team pierogi i jest problem z odpowiednim serem we Francji. W Anglii tez, ale polskich sklepow i półek w marketach tu jak mrówkow.
        • ingryd Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 22:34
          chatgris01 napisała:

          > Ja! Ja twierdzę! Ale wyłącznie gastronomiczny tongue_out
          >
          Ojjjjj, nie wyłącznie, nie wyłącznie :
          a sztuka i kulturwa ogólnie ???
          a służba zdrowia ???
          a luz i wdoopiemanie religijne ???
          a różnorodność przyrodniczokrajobrazowa ???
          a zinedine zidan i mbappé ???
          bref, art de vivre et joie de vivre !!!

          Vive la france, vive la république et cocorico 🐓
          🤪
          • ingryd Re: Raj czy koszmar? 26.10.21, 22:42
            To są zady zaś walety przemilczę.
            Tylko nieśmiało napomknę ze nie wierzę by italia przebijała francję w biurokracji (bądź co bądź jest to słowo francuskie a wymysł Ludwisia 14 i colberta) i w stylu jazdy na drogach (szczególnie na głębokiej prowincji)