Dziewczyny, najgorzej.
Musze jechac na wesele. To oznacza ze trzeba sie ubrac. Stroje inne niz jeansy i flanelowa koszula sprawiaja, ze czuje sie zle i jak przebrana. Do tego jeszcze niedawno moja sylwetka przyjmowala z wdziekiem te przebrania. Ale nie teraz. Odkad pani doktor zaczela szukac idealnych lekow dla mnie, to, na drodze tych eksperymentow, utylam juz na zawsze chyba. Reasumujac.... - dobra, bez reasumowania. Bo sie zupelnie zalamie.
W czym isc na to wesele?