Dodaj do ulubionych

Odrzucana pomoc

31.10.21, 09:24
Czy znacie osoby, które nigdy nie przyjmują pomocy od bliskich? Nie tylko o pomoc nie proszą, ale rownież ją odrzucają, bo one same sobie poradzą. A może Wy tak macie i potraficie wyjaśnić ten mechanizm?

Nie mówię o poważnych kwestiach jak depresja czy uzależnienie, a o pomocy w czasie choróbska, w pracy, czy przy załatwianiu codziennych spraw.

Napieracie czy odpuszczacie?
Jeśli napieracie, to jakich używacie argumentów oraz jak druga strona reaguje, wkurza się, obraża, w końcu ulega?
Jeśli odpuszczacie, to czy później nie macie oporów same o tę pomoc poprosić, bo to takie nadużywanie, skoro Wy nigdy nie pomagacie?

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń.
Obserwuj wątek
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:45
        Uważasz, że to fajny związek dwojga ludzi, fajna rodzina, w której sobie nie pomagamy?

        Bo uważam, że związek to też wzajemna pomoc. Inaczej lepiej być kawalerem/panną. Bo ciągłe odtrącanie pomocy jest frustrujące. Bo widzi to małe dziecko, które wyjdzie z domu z podobnym skrzywieniem - nie będzie umiało o pomoc prosić ani jej przyjąć. Bo wywołuje u mnie reakcję, że ja też o tę pomoc nie proszę, gdy jej potrzebuję.
        • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:49
          > Bo uważam, że związek to też wzajemna pomoc. Inaczej lepiej być kawalerem/panną.

          a co, jesli nie mozna udzielic takie pomocy, jakiej ta osoba chce/potrzebuje?
          moj maz (i synowie) zawsze pyta: "co moge dla ciebie zrobic, jak moge pomoc" - i jak odpowiadam "akurat tutaj nic", to on to szanuje i nie narzuca mi swojej "wizji pomocy".
          • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:53
            Ale to nie jest taki przypadek. To jest przypadek, że ja mogę pomóc, zarówno w dochodzeniu do zdrowia, mogę zastapić w pracy, mogę dużo, ale nigdy nie ma takiej potrzeby. To nie są sytuacje w stylu "akurat tutaj nie pomożesz" a bardziej "sam sobie ze wszystkim dam rade, choćbym miał paść na pysk". Tylko po co.
              • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:18
                Jasne.

                Mąż chory
                - mogę zastąpić w pracy (fizyczna, cały dzień na nogach, obsługa klienta) - nie poprosi "pójdź za mnie, nie dam dziś rady", odmawia, gdy ja mówię, że pójdę;
                - wraca półżywy do domu, mówię, że czas się poleczyć, proponuję różne tam metody, a może michę z wodą do moczenia nóg podrzucę "nie, ja sam, nic mi nie jest" i oczywiście nie leczy się sam;
                Inne
                - budowa domu i praca na swoim, mówię: ja pojadę na wieś ogarnę to i tamto, "nie, ja wstanę o 5 pojadę do pracy, a później ogarnę na wsi"; mówię "to ja pójdę do pracy, zabierzesz na wieś Młodego" -"nie, bo to kupa zamieszania"
                - w pracy: mówię "przygotuj zamówienia, wsadzę Młodego do auta i rozwieziemy" -"nie, nie, szkoda zamieszania, ja wstanę o 4, pojadę na zakupy, przygotuję zamówienia, rozwiozę i jeszcze pojadę na budowę";
                - daj mi te papiery, ja ogarnę w urzędzie/wyślę na poczcie -"nie, ja sam".

                Nosz kurwa, ja też jestem ogarnięta wystarczająco, by go odciążyć. Ale nie, ja sam.
                To są takie codzienne sytuacje.
                • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:23
                  a maz nie ma jakis obciazen z dziecinstwa?
                  musze przyznac, ze sytuacje opisywane powyzej - jesli sa regularne - wydaja mi sie niepokojace.
                  czy Twoj maz kiedykolwiek przyjmuje pomoc od Ciebie? kiedy? jaka?
                  czy przyjmuje pomoc od innych??

                  kiedykolwiek prosi o pomoc? (kogokolwiek)
                  • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:32
                    I tu jest chyba sedno, ja tak uważam, że to z domu. Jego matka i siostra są takie same, takie niby superwoman. Ogólnie porąbany dom, ale mąż i tak wyzbył się większości "defektów", no i cały czas nad tym pracuje. Ale tutaj porażka na całej linii.
                    Ja też sobie cenię niezależność, ale uważam, ze w związku sa jakieś granice.
                    I tez mnie to niepokoi i wkurza, szczególnie, że Młody patrzy i przecież uczy się zachowań od nas.

                    Rzadko przyjmuje, muszę bardzo długo nad tym pracować, tłumaczyć i wynajdować miliony racjonalnych powodów. Np. udało się przeforsować, że w piątki ja idę do pracy, a on spędza dzień z Młodym. Ale ile ja się przy tym nagimnastykowałam. I pewnie przeważyła chęć spędzania czasu z synem, a nie fakt, że fajnie będzie nie iść do pracy, kiedy chodze do niej 6x tydz, po 14 h.
                    Od innych, o nie! Sąsiad coś chce pomóc przy budowie, to trzeba mu zapłacić. A z resztą, to ja sobie sam poradzę.
                    • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:36
                      rozumiem, ze maz nie widzi problemu?
                      trudna sprawa, nie wiem, co napisac.
                      moze po prostu zaakceptowac i zostawic go w spokoju?
                      i przestac proponowac pomoc? zajac sie czyms innym?

                      ja mam za meza obcokrajowca i sporo rzeczy bylo w naszych rodzinach "roznych". niektore zwyczaje jednego z nas staly sie wspolnymi, ale niektore - mimo, ze latami forsowalam "moje", nigdy sie nie przyjely. odpuscilam i juz. maz to odrebny byt (jak i jego rodzina).
                      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:44
                        Raczej nie widzi, chociaż już były rozmowy na ten temat i wie, że mi się to nie podoba. Wiesz, zwyczajnie człowiek przestaje się czuć potrzebny drugiej osobie, a to bardzo chujowe uczucie.

                        Uważa raczej, że to ja mam problem. A dla mnie to po prostu życie - raz Ty mnie, innym razem ja Tobie, ale nie wyliczamy sobie kto komu ile razy.

                        Wiele razy myslałam, by odpuścić, ale to dla mnie już nie związek, a dwie osoby żyjące osobno.
                        Poza tym, to też generuje zmiany w moim postępowaniu, bo - jak juz wspomniałam - zwyczajnie mi głupio później poprosić o pomoc, a ja jednak lubię, jak przy chorobie ktoś podsunie mi kubek gorącej herbatki pod nos wink
                          • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:19
                            No daleko posunięta teoria smile On uwielbia spędzać czas w domu i czas z nami. Pracę ma jaką ma, lubi to, ja zresztą tez. Ale poczucie obowiązku, skrzywienia z domu i nie wiem co jeszcze, nakazują mu robić wszystko samemu.
                        • agonyaunt Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 11:26
                          >Wiesz, zwyczajnie człowiek przestaje się czuć potrzebny drugiej osobie, a to bardzo chujowe uczucie.

                          Człowiek niech się zastanowi, dlaczego czuje się potrzebny tylko wtedy, gdy kogoś wyręcza. IMO to Ty masz większy problem, taki trochę syndrom matki Polki karmiącej - musisz robić coś namacalnego, bo inaczej jest Ci źle. Oducz się uszczęśliwiać ludzi na siłę, facet będzie rzeczywiście potrzebował pomocy, to poprosi.

                          Ja akurat faceta rozumiem, bo nieraz taka pomoc dla mnie okazała się de facto dodatkową robotą.
                        • jednoraz0w0 Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 17:51
                          magdamajak napisała:
                          >

                          > Poza tym, to też generuje zmiany w moim postępowaniu, bo - jak juz wspomniałam
                          > - zwyczajnie mi głupio później poprosić o pomoc, a ja jednak lubię, jak przy ch
                          > orobie ktoś podsunie mi kubek gorącej herbatki pod nos wink

                          nie rezygnuj z herbatek pod nos i proszenia o pomoc, właśnie niech widza, ze to jest normalne.
                    • mamtrzykotyidwa Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:00
                      Jeśli to tak wygląda, to tylko metoda małymi kroczkami, jak z tym piątkiem.
                      On widocznie czuje się bardzo odpowiedzialny za wszystko i uważa, że musi dać radę.
                      Z jednej strony to dobrze, że tak o wszystko dba, ale z drugiej źle, bo za bardzo się wszystkim obciąża.
                      Próbuj powoli, zaczynając od małych rzeczy, może z czasem się oswoi.
                      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:23
                        mamtrzykotyidwa napisała:

                        > On widocznie czuje się bardzo odpowiedzialny za wszystko i uważa, że musi dać r
                        > adę.
                        > Z jednej strony to dobrze, że tak o wszystko dba, ale z drugiej źle, bo za bard
                        > zo się wszystkim obciąża.

                        I ja to dokładnie tak widzę.
                • solejrolia Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:57
                  Przeczytałam wszystko co wymieniłaś, i powiem tak: Jeśli rzeczywiście chcesz pomóc mężowi, to po prostu to zrób. Nie proponuj, nie mów, że zrobisz, nie mów, że pójdziesz. Tylko zrób. Idź. Pojedź. Papiery, zakupy, na budowie, czy co tam jeszcze.


                  A jeśli chodzi o odrzucenie pomocy, ja poprosić o pomoc potrafię, potrafiłam, to z wdzięczności brakowało mi zawsze słów, by godnie podziekować, by osoby wspierające na pewno poczuły się docenione. No i tak się wydarzyło że zostało mi wypomniane, wyrzygane wręcz, coś z przeszłości, że wolę zdechnąć niż teraz przyjąć od kogoś pomoc. Zostałam upokorzona i wbita w ziemię tak, że gorzej nie da się. A od najbliższych boli najbardziej
                  ... pomyśl, może twój mąz też ma jakieś nieprzyjemne sytaucje zwiazane z "pomocnikami" i już nie chce niczego od nikogo. Bo powiem Ci, że dziś to jestem w drużynie twojego męża.
                  • stasi1 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:23
                    Znaczy co ?pod jego nieobecność ma zabrać papiery i pojechać do urzędu ? może on w tym czasie będzie szukał tych papierów bo stwierdzi że musiał je gdzieś zgubić.
                  • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:47
                    Rozumiem co masz na myśli.
                    Ale czy to znaczy, że rodzina ma cierpieć, bo on kiedyś został skrzwdzony? Chyba powinien się z tym uporać. Analogicznie - gdy ktoś został zdradzony i wszedł w nowy związek, to też na nowo musi uczyć się zaufania, a nie sprawdzać partnera, bo inny przyprawił mu rogi.
                    • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 16:36
                      magdamajak napisała:

                      > Rozumiem co masz na myśli.
                      > Ale czy to znaczy, że rodzina ma cierpieć,

                      Chyba mocno przesadzasz. Rodzina cierpi? W jaki sposób? Mąż ma nadmiarowe poczucie odpowiedzialności a ty nadmiarową potrzebę kontroli. Daj mu spokój. I poczekaj aż poprosi o pomoc. nie narzucaj się, takie narzucanie jest bardzo niemiłe, a dla faceta tym bardziej bo świadczy o tym, że nie wierzysz, że on sobie da radę z banalnymi sprawami, czyli podważasz jego męskość.
                      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 18:28
                        Za daleko poleciałaś. Ja go nie kontroluję, to zwykły odruch pomocy.
                        I nie rozumiesz, że to nie chodzi o rodzaj spraw, czy są banalne czy nie, a o nadmiar tych spraw jak dla jednej osoby. Kiedy można się podzielić, czyli poprosić o pomoc/wsparcie.
                        I co, jak co, ale mój mąż wie, że podziwiam go za wiele rzeczy, chłop wiele potrafi i ja to mocno doceniam, mówię mu o tym, nie mam z tym problemu.
                        On nie poprosi, zajedzie się, ale ma potrzebę sam. To nie jest zdrowe, dla niego tym bardziej.
                        • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 21:42
                          magdamajak napisała:

                          > Ja go nie kontroluję, to zwykły odruch pomocy.

                          Aha.

                          > to nie chodzi o rodzaj spraw, a o n
                          > admiar tych spraw jak dla jednej osoby. Kiedy można się podzielić, czyli popros
                          > ić o pomoc/wsparcie.
                          > On nie poprosi, zajedzie się, ale ma potrzebę sam. To nie jest zdrowe, dla nieg
                          > o tym bardziej.

                          Tyle, że decyzja o tym co jest zdrowe, a co nie dla męża nie należy do Ciebie tylko do niego. Jest dorosły i nieubezwłasnowolniony, jak sądzę. Swoje zdanie wypowiedziałaś, stanowisko wyjaśniłaś, pomoc ofiarowałaś, Twoje inicjatywy zostały jednak zignorowane. W tej sytuacji możesz jedynie zmienić swoje podejście i swoje zachowanie.
                            • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:33
                              Zastanawiam się, jak Wy żyjecie w związkach? Nigdy nie prosicie, żeby mąż/dzieci Wam pomogli, nigdy nie oferujecie swojej pomocy?
                              Mam problemy z akceptacją, bo uważam za normalne przyjmowanie pomocy, a za nienormalne bycie samowystarczalnym - rozumiem to u kawalera, nie rozumiem w związku.
                              Nie rozumiem przepracowywania się, zamiast przyjęcia pomocy.
                              To, co jest zdrowe, nie ma nic do rzeczy. Tu nie chodzi o szczegóły, a o ogólne odmawianie przyjęcia pomocy. To jednak bardziej złożony problem. Nie biegam za nim z widelcem i go nie karmię, nie osaczam, co próbujecie mi usilnie wmówić. Chcę być partnerem, a partnerstwo to między innymi pomoc i wsparcie.
                              • po-trafie Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 18:20
                                Kochamy sie z mezem. A nie „potrzebujemy”. Maz nie jest mi pomagierem ani asystentem, jest towarzyszem i przyjacielem.
                                I poza zgoda na zrobienie herbaty to nie wiem, czy kiedykolwiek prosze go o pomoc.. a nie, czasem oporny sloik otworzy.

                                Ale jesli chodzi o aktywnosci czy zadania to robie wszystko, co ma byc zrobione i tylko daje mu znac. Podobnie on, np nastawia pranie jak widzi ze jesr duzo i mowi mi, ze jest zrobione. Nikt nikogo nie prosi o pomoc…

                                po urodzeniu dziecka mial zryw pomocowy i to bylo straszne. ja po 4-5h rwanego snu czulam sie ok, ok byl nie do zycia. Po tygodniu blagalam go zeby przestal pomagac i zaczal sie wysypiac, wyprowadzilam sie tez na jakis czas do drugiej sypialni, by jego chec nocnej pomocy ulagodzic
                              • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 22:30
                                magdamajak napisała:

                                > Zastanawiam się, jak Wy żyjecie w związkach?

                                Normalnie. Dając drugiej stronie oddech.

                                > Nigdy nie prosicie, żeby mąż/dzieci Wam pomogli, nigdy nie oferujecie swojej pomocy?

                                Niekiedy proszę, niekiedy oferuje, czasem pomoc przyjmuję, częściej dziękuję i odmawiam, bo przyjęcie jej powodowało by dla mnie więcej komplikacji niż gdy załatwiam coś samodzielnie. Często też czekam by ktoś mnie o pomoc sam poprosił, nie wyrywam się z inicjatywą. Nigdy nie narzucam swojego zdania gdy ktoś mi bliski odmawia przyjęcia mojej pomocy, nie nalegam.

                                > uważam za nienormalne bycie samowystarczalnym - rozumiem to u kawalera, nie rozumiem w związk
                                > u.

                                A ja uważam, ze z związku należy zaakceptować to że ktoś ma inne zdanie na jakiś temat.
                            • pade Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:57
                              kobietazpolnocy napisał(a):

                              > Zgadzam się z aquą.
                              > Masz zastanawiająco duże problemy z akceptacją jego odmowy. Aż za duże.
                              > To on w końcu jest dorosły, czy ty po prostu wiesz lepiej?

                              Serio siedziałabyś z założonymi rękami i patrzyła jak Twój mąż się zajeżdża, bo on tak ma?
                      • pade Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:55
                        aqua48 napisała:

                        > magdamajak napisała:
                        >
                        > > Rozumiem co masz na myśli.
                        > > Ale czy to znaczy, że rodzina ma cierpieć,
                        >
                        > Chyba mocno przesadzasz. Rodzina cierpi? W jaki sposób? Mąż ma nadmiarowe poczu
                        > cie odpowiedzialności a ty nadmiarową potrzebę kontroli. Daj mu spokój. I pocze
                        > kaj aż poprosi o pomoc. nie narzucaj się, takie narzucanie jest bardzo niemiłe,
                        > a dla faceta tym bardziej bo świadczy o tym, że nie wierzysz, że on sobie da r
                        > adę z banalnymi sprawami, czyli podważasz jego męskość.

                        Łojesu! Akurat znam z autopsji to, o czym pisze autorka i wiem, że ona się prośby o pomoc nie doczeka. No chyba, że pan mąż zaniemoże totalnie i będzie mógł jedynie mówić.
                        Tu kontrola czy jakaś tam męskość nie ma nic do rzeczy. To typowe zachowanie DDA - nadodpowiedzialność. A kontrolę nad wszystkim to akurat sprawuje mąż, poprzez zagarnianie do siebie wszystkiego co jest do zrobienia. To on kontroluje, on wie co trzeba zrobić, to inni są od niego zależni, on nie zależy od nikogo, decyduje sam.
                        Wykonywanie wszystkiego co się da samodzielnie i często na dokładkę wyręczanie innych powoduje, że zmienia się układ sił w rodzinie. Nie masz takiej osobie niczego do zaoferowania. I tu nie chodzi o to, czy ten nadodpowiedzialny potrafi, da radę, ma poczucie sprawczości itd. bo ma i zawsze da radę. Tu chodzi o to, że będzie próbować dawać radę nawet wtedy, kiedy inny człowiek dawno by delegował zadania albo położył się do łóżka.
                        • kobietazpolnocy Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 11:00
                          "Wykonywanie wszystkiego co się da samodzielnie i często na dokładkę wyręczanie innych powoduje, że zmienia się układ sił w rodzinie. Nie masz takiej osobie niczego do zaoferowania. I tu nie chodzi o to, czy ten nadodpowiedzialny potrafi, da radę, ma poczucie sprawczości itd. bo ma i zawsze da radę. "

                          I o to właśnie chodzi, to tutaj autorkę być może najbardziej boli.
                          Tak jak mówię, czasem (CZASEM, powtarzam) te wszystkie gry w pomaganie tak naprawdę z bezinteresownością nie mają wiele wspólnego, a więcej z rozkładem władzy i siły w grupie. Są ludzie, którzy to wyczuwają i nie chcą się w takie gry bawić. Niewykluczone, że mąż autorki jest na tym punkcie przewrażliwiony. Ale tutaj matkowaniem i zrzędzeniem niewiele się zdziała.
                          • pade Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 12:03
                            To "pomaganie" to jest za wielkie słowo. I może przez to nie rozumiecie autorki.
                            Tu nie chodzi o stricte dobry uczynek, tylko o równiejszy podział obowiązków, o wyręczenie kogoś, kto ma nawał pracy/jest chory/zmęczony, o zwyczajne gesty typu herbata do łóżka.
                            Nie wiem co ma rozkład sił do gier. Kiedy jedna osoba lata z motorkiem w pupie, nie wyrabia się z obowiązkami a druga ogląda netflixa, to jest to ok, jeśli zdarza się naprawdę okazjonalnie. W momencie gdy to nierówne obciążenie jest stałe, zmienia się rozkład sił, zależności i właśnie władzy, ale ja tu nie widzę związku z grą, raczej z jakimś przymusem, uzależnieniem, a nawet z pewnym rodzajem męczennictwa.
                            • agonyaunt Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 12:06
                              >Kiedy jedna osoba lata z motorkiem w pupie, nie wyrabia się z obowiązkami a druga ogląda netflixa, to jest to ok, jeśli zdarza się naprawdę okazjonalnie.

                              Inaczej: to jest ok tak długo, jak tej latającej to nie przeszkadza. Problem robi się dopiero wtedy jak zalatany zaczyna mieć pretensje, że druga osoba nic nie robi.
                              • pade Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 12:31
                                Jest ok do momentu, gdy latający nadwyręża sobie zdrowie a skutki ponosi cała rodzina. Nie tylko latający. Albo do momentu, w którym okazuje się, że zaniedbuje pewne obowiązki bo mu nie starcza na to czasu lub sił, ale nikogo nie poprosi o pomoc, bo liczy na to, że kiedyś tam w końcu się z nimi wyrobi.
                                • blue_meerkat1 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 18:36
                                  pade napisała:

                                  > Jest ok do momentu, gdy latający nadwyręża sobie zdrowie a skutki ponosi cała r
                                  > odzina. Nie tylko latający. Albo do momentu, w którym okazuje się, że zaniedbuj
                                  > e pewne obowiązki bo mu nie starcza na to czasu lub sił, ale nikogo nie poprosi
                                  > o pomoc, bo liczy na to, że kiedyś tam w końcu się z nimi wyrobi.
                                  >
                                  Problem tylko - jesli ta osoba nie widzi potrzeby pomocy, o pomoc nie prosi, generalnie niby uznaje ze jakis tam problem jest ale nic z nim nie robi... to co dalej? Na sile przeciez nie zmienisz... Przyjmujac w celach dyskusji zalozenie hipotetycznie ze taka osoba sie nie zmieni (a na pewno dopoki nie znajdzie w sobie motywacji czy potrzeby do zmiany)- pozostaje pytanie co autorka moze zmienic zeby zrobic sytuacje bardziej akceptowalna dla siebie. Troche tak jak w zwiazku z nalogowcem - na nalog nie masz zadnego wplywu, ale czy jest cos innego co mozesz zmienic nad czym masz kontrole - dla siebie?
                          • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:10
                            Pudło.
                            Już pisałam, że ja z tych staromodnych: ona szyją, a on głową. Nie interesują mnie zapędy do rządzenia mężem.
                            To nie żadna gra, no serio można tak pomyśleć w kontekście oferowanej pomocy? Przeraża mnie, jakie macie doświadczenia z przyjmowianiem pomocy😳
                            I nie zrzędzę, pytam po prostu. Odmawia, to nie drążę.
                            • jednoraz0w0 Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 11:22
                              zacznij może od sporządzenia listy tego co robisz ty a co mąż i ile czasu wam co zabiera.
                              Przyznam, ze twój przykład, z propozycja, ze on weźmie dziecko na budowę w ramach zaoszczędzenia czasu lekko mnie wmurował w ziemię, chyba, ze dziecko zupełnie samobieżne, nie trzeba go pilnować i samo się do tego rwało, a na budowie nei było żadnych zagrożeń.
                              • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 13:21
                                jednoraz0w0 napisał(a):

                                > zacznij może od sporządzenia listy tego co robisz ty a co mąż i ile czasu wam c
                                > o zabiera.
                                Jakoś tego nie widzę, dzień dniu jest nierówny.

                                > Przyznam, ze twój przykład, z propozycja, ze on weźmie dziecko na budowę w rama
                                > ch zaoszczędzenia czasu lekko mnie wmurował w ziemię, chyba, ze dziecko zupełni
                                > e samobieżne, nie trzeba go pilnować i samo się do tego rwało, a na budowie nei
                                > było żadnych zagrożeń.

                                Dokładnie jest tak, jak opisujesz 🙂 i nieraz już byli razem, również z inicjatywy męża, obaj wybawieni i zadowoleni po uszy🙃
                                • betyskai Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 13:38
                                  Więc jak mąż czaem na budowie ma takie zajęcia , że mu dziecko nie przeszkadza to go zabiera. A jak ma takie, na których musi się skupić by nie zawalić dokładności - to ci mówi wprost, że dziecka nie weźmie i woli jechac sam. Uszanuj to wreszcie i przestań mu narzucać swoje "masz żyć tak jak ja uważam za słuszne".
                                  • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 09:51
                                    betyskai napisał(a):

                                    > Więc jak mąż czaem na budowie ma takie zajęcia , że mu dziecko nie przeszkadza
                                    > to go zabiera. A jak ma takie, na których musi się skupić by nie zawalić dokł
                                    > adności - to ci mówi wprost, że dziecka nie weźmie i woli jechac sam. Uszanu
                                    > j to wreszcie i przestań mu narzucać swoje "masz żyć tak jak ja uważam za słusz
                                    > ne".

                                    Ja mu nie narzucam, jak ma żyć.
                                    Ja mu uświadamiam, że obowiązkami można się podzielić.
                  • kobietazpolnocy Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:31
                    solejrolia napisała:


                    > A jeśli chodzi o odrzucenie pomocy, ja poprosić o pomoc potrafię, potrafiłam, t
                    > o z wdzięczności brakowało mi zawsze słów, by godnie podziekować, by osoby wspi
                    > erające na pewno poczuły się docenione. No i tak się wydarzyło że zostało mi wy
                    > pomniane, wyrzygane wręcz, coś z przeszłości, że wolę zdechnąć niż teraz przyją
                    > ć od kogoś pomoc. Zostałam upokorzona i wbita w ziemię tak, że gorzej nie da s
                    > ię. A od najbliższych boli najbardziej

                    To wcale nie taki rzadki przypadek, niestety..
                    Sama aż tak bolesnych doświadczeń nie mam, ale i tak nauczyłam się korzystać z pomocy tylko wybranych osób. Bo mam grupę bliskich, którzy pomóc jak najbardziej by chcieli, ale zawsze, zawsze, jest to pomoc związana z byciem emocjonalnym dłużnikiem i z połechotaniem swojego ego własną szlachetnością. I którzy prośbę o pomoc witają z szerokim uśmiechem i zadowoleniem, bo wreszcie mogą się wykazać i zaistnieć.
                    Nie, dziękuję.
                • zonkli Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 18:10
                  Dla faceta nie ma nic bardziej upierdliwego jak kobita latająca za nim z tabletkami i listą sposobów leczenia jego dolegliwości.
                  Z tego co napisałaś wygląda, ze facet prowadzenie firmy i budowę domu uważa za "swoją działkę". To może po prostu też sobie znajdź jakąś pracę zawodową? Bo widać, że samo zajmowanie się dzieckiem ciebie trochę nudzi a pan nie uważa tego za męskie zajęcie.
                  • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:15
                    Nieco mnie szokują Wasze teksty😏
                    Nie latam za nim z tabletkami, a proponuję pomoc.
                    Czy gdybym była nachalna to miałabym problem z jego odmową? No nie, bo bym przecież osiągnęła cel, a że siłą, to już inna sprawa.

                    Pan uwielbia, wręcz ukochuje spędzanie czasu z synem i robi to w każdej wolnej chwili. Chłopaki mają niesamowity kontakt. Niemęskie zajęcie? Szok.

                    Myślisz, że ja proponuję pomoc z nudów?? Ludzie, co z Wami.
                    • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:38
                      magdamajak napisała:


                      > Jak postępujesz zatem, gdy jest np.chory? Czekasz aż sam poprosi, czy patrzysz
                      > jak czołga się do kuchni po herbatkę, bo on sam?😉

                      Ja proponuję i jeśli odmawia nie interesuje mnie czy się czołga, czy nie.Jak robię sobie to i bez pytania zrobię mu tę herbatę i podstawię pod nos z ciasteczkoem. Sama w podobnej sytuacji proszę o zrobienie herbaty, podanie czegoś itp.
                    • betyskai Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 13:35
                      "Jak postępujesz zatem, gdy jest np.chory? Czekasz aż sam poprosi, czy patrzysz jak czołga się do kuchni po herbatkę, bo on sam?😉 "

                      Tego pytania to kompletnie nie rozumiem. Naprawdę nie potrafisz tak po prostu zrobić herbaty i podać męzowi gdy lezy chory? Musisz go pytać albo oczekiwać że poprosi?
                      Jeśli jest chory do tego stopnia że nie wstaje bo np się mocno poci, to podaję do łóżka ciepłą herbatę, kanapki, obiad. I nie pytam czy chce i czy mi pozwoli. Robię sobie to podaję tez jemu do łóżka. A jeśli to lżejsza choroba i mąz woli sobie sam zrobić herbatę bo przy okazji rozprostuje kości idąc do kuchni - to tylko się cieszyć. A jeśli stwierdzi, że nie chce tej herbaty to akceptuję, wszak nie ma obowiązku picia na rozkaz.
                      Nie nazywam tego zrobienia herbaty wielkim "pomaganiem" ani nie oczekuję żeby mnie oficjalnie pprosił o herbatę żeby móc czuć się spełnioną w pomaganiu.

                      Pomaganie to jest wtedy jak faktycznie coś musisz poświęcić dla kogoś innego. Np masz swoje pilne sprawy do załatwienia ale ciotka w sąsiedniej miejscowości złamała nogę i nie ma ją kto odebrać ze szpitala, więc rzucasz wszystko i jedziesz choć cholernie ci nie pasuje. A nie z własnej chęci wykazania się przed męzem robić martyrologię wielkiego "pomagania".
                      • jedn0raz0w0 Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 13:55
                        no właśnie. Podobnie z robieniem zakupów - jak wiem, że mąż coś lubi i właśnie się skończyło to mogę to po prostu kupić, ale mogłabym zrobić z tego wydarzenie, tylko po chuj?
                          • zonkli Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 21:11
                            Po tym jak odpowiadasz w tym wątku każdemu, kto odpowiada nie po twojej myśl;i (czyli wskazuje twój udział w piętrzeniu problemów domowych zamiast potępić męża jako jedynego winnego) to ja się nie dziwię, że masz problem z mężem. Z każdym będziesz mieć kto nie pozwala sobą dyrygować pod twoje życzenie.
                            Ty tego swojego męża to chyba nawet za bardzo nie lubisz, prawda? Owszem, jest przydatny, pracowity, i nie wypada męża nie lubić więc będziesz na jego temat wygłaszać pochwały, ale tak pod skórą to on coraz bardziej cię drażni i szukasz, czego by się tu w nim czepić.
                            • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 09:45
                              zonkli napisała:

                              > Po tym jak odpowiadasz w tym wątku każdemu, kto odpowiada nie po twojej myśl;i
                              > (czyli wskazuje twój udział w piętrzeniu problemów domowych zamiast potępić mę
                              > ża jako jedynego winnego) to ja się nie dziwię, że masz problem z mężem. Z ka
                              > żdym będziesz mieć kto nie pozwala sobą dyrygować pod twoje życzenie.
                              > Ty tego swojego męża to chyba nawet za bardzo nie lubisz, prawda? Owszem, jes
                              > t przydatny, pracowity, i nie wypada męża nie lubić więc będziesz na jego tema
                              > t wygłaszać pochwały, ale tak pod skórą to on coraz bardziej cię drażni i szu
                              > kasz, czego by się tu w nim czepić.

                              Aż oczy puchną od czytania takich bzdur.

                              Ty tego swojego męża to chyba nawet za bardzo nie lubisz, prawda? Owszem, jes
                              > t przydatny, pracowity, i nie wypada męża nie lubić więc będziesz na jego tema
                              > t wygłaszać pochwały, ale tak pod skórą to on coraz bardziej cię drażni i szu
                              > kasz, czego by się tu w nim czepić.

                              Mój mąż jest miłością mojego życia, taką prawdziwą. A ja Jego. Jesteśmy po wspólnych, bardzo dla nas trudnych perturbacjach, przetrwaliśmy razem. Jesteśmy dość nietypowi, jak na dzisiejszy świat, żyjemy nieco obok, inaczej.
                              To co powyżej napisałaś jest dla mnie jakimś kosmosem "nie wypada nie lubić męża", "pod skórą cię drażni", "szukasz do czego się przyczepić" - nie wiem, jak się do tego odnieść, nie znam takich zachowań, nie mam takich uczuć. Po co miałabym w ogóle być w takim związku? Powtórzę się: nie rozumiem.
                              Wygłaszam pochwały, bo to świetny facet, a ja nie mam problemu z mówieniem mu o tym.

                              > (czyli wskazuje twój udział w piętrzeniu problemów domowych zamiast potępić mę
                              > ża jako jedynego winnego)

                              Szukanie rozwiązania problemu nazywasz chęcią potępiania? Pytam, jak JA mam się zachować w tej sytuacji.

                              • pade Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 09:57
                                "Szukanie rozwiązania problemu nazywasz chęcią potępiania? Pytam, jak JA mam się zachować w tej sytuacji."

                                Ekmh, no nie wiemsmile Moim zdaniem pod spodem jest jednak pytanie "jak mam go zmienić". I, żeby nie było, też mam takie zapędy. Nie wierzę, że są ludzie, którzy akceptują w partnerze wszystko. Ale wierzę, że ludzie się zmieniają tylko wtedy, gdy sami tego chcą.
                                Ja oczekuję zmiany tylko w tych aspektach, które mają na mnie duży wpływ. Tych, które dotyczą wyłącznie mojego męża nie ruszam.
                                Czytam ten wątek i czytam i tak sobie myślę, że masz ukryte przekonanie, że Twoje "zasady domowe" czyli jak powinno być w małżeństwie są najsłuszniejsze. I pewnie na logikę są, albo da się je logicznie uzasadnić, tyle, że w realu nie zawsze to działa, zwłaszcza gdy partner jest z zupełnie odmiennego domu, ze swoim pakietem zasad.
                            • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 09:10
                              jednoraz0w0 napisał(a):

                              > ależ rozumiemy. Ty masz urojenia na temat czucia się niepotrzebną, więc mąż ma
                              > się zmienić.

                              Proszę jak to można w dwóch krótkich zdaniach samemu sobie zaprzeczyć smile
                              • pade Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 10:02
                                Magdamajak, nie obraź się, ale zanim zareagujesz, czyli odpiszesz na posta, zdobądź się chociaż na chwilę refleksji. Ty jak typowe DDA reagujesz a nie analizujesz, odpowiadasz atakiem na wyimaginowany atak. To nie wojna.
                                Dziewczyny, może w niezbyt przyjemny dla Ciebie sposób, piszą Ci co widzą, a między wierszami widać sporo. Nie musisz się z tym zgadzać, ale się nad tym zastanów. Ochłoń i przeczytaj jeszcze raz ten wątek. Jest kilka odpowiedzi obok tematu, ale też sporo trafnych. One nie są po to, by Cię zranić, tylko, żebyś się sobie przyjrzała.
                                Wy chyba jesteście młodym małżeństwem?
                              • jednoraz0w0 Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 11:33
                                magdamajak napisała:



                                > Proszę jak to można w dwóch krótkich zdaniach samemu sobie zaprzeczyć smile

                                oczywiście nie możemy wykluczyć, ze ty myślisz i czujesz co innego, a piszesz co innego. Ale z tego co piszesz to jest właśnie tak: Ty masz urojenia na temat bycia niepotrzebna i ty się złe czujesz bo masz problem z poproszenie o pomoc jeśli twój mąż nie akceptuje twojej (na twoich warunkach), więc on ma się zmienić tylko nie wiesz, jak tego dopiąć.
        • mamtrzykotyidwa Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:55
          To znaczy, że mówisz o mężu?
          W przypadku męża, to nie bardzo rozumiem o co ci chodzi.
          Jedno robi to, drugie tamto, czasem obydwoje robią coś razem, bo się samemu nie da, np. razem trzeba powiesić szafkę kuchenną, bo jeden człowiek nie da rady tego zrobić, albo wytrzepać koc.
          Gdzie tu miejsce na pomoc i jeszcze proszenie o nią?
        • cegehana Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:58
          Jeśli sobie nie pomagamy to nie ma mowy o osobach bliskich. Przyjęcie od kogoś pomocy wymaga zaufania do tej osoby, na wzajemne zaufanie pracuje się obustronnie latami. Piszesz tu zresztą sama o korzyściach jakie ma pomocodawca z dawania pomocy bo pomocobiorca widocznie uważa ze deal mu się nie opłaca.
    • kochamruskieileniwe Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:44
      Znałam. Już nie żyje. Taka Zosia-Samosia. I nikt jej nie będzie mówił co ma robić.. Po jej śmierci okazało się, że wpadła w pętlę kredytową. Która spadkobierca musiał spłacić, bo nie mógł odrzucić spadku. Zresztą gdyby odrzucił, spadek, przeszedłby na jego dziecko, a tu sąd rodzinny nie zgodziłby się na odrzucenie. Naprawdę poważna kwota.
    • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:47
      jak sie poczyta watki na ematce, to wychodzi, ze wiele osob do udzielania pomocy doczepia swoje "warunki" i "oczekiwania" w stosunku do "biorcy pomocy". moze czasem lepiej poradzic sobie samemu, niz wpasc w spirale zaleznosci i oczekiwan innych ...
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 09:50
        Nie w tym przypadku. Chęć pomocy nie jest niczym obwarowana. Jest po prostu chęcią pomocy, bo tak mam i lubię, chęcią odciążenia w pracy, chęcią podarowania spokoju przy chorowaniu itd.
        I czasem, a zawsze to ogromna różnica.
        • solejrolia Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:00
          Przeczytałam że chodzi o męża, wiec w małżeństwie nie ma mowy o POMOCY, jest WSPÓŁDZIAŁANIE, jedno robi to, drugie robi tamto, i tak się to kręci...
          Sądzę, że warto przemyśleć to
          • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:18
            Ale w tym wypadku chodzi o pomoc, jako pewnego rodzaju odciążenie od obowiązków (nie domowych), czy też pomoc w chorobie. Nie o codzienne obowiązki jak zmywanie, sprzątanie etc.
      • basiastel Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 00:12
        I tu właśnie tak jest. Autorka coś pisała o zastąpieniu męża w pracy, by mógł jechać na budowę domu. Tylko, że miałby wziąć ze sobą dziecko. Odmówił, bo to za dużo zamieszania. Prawdopodobnie z dzieckiem nie mógłby zrobić tego, co planował, bo trudno by mu było pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem.
          • basiastel Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 12:58
            Nie sadzę, że to prawda. Skoro wspomniałaś, że mąż lubi spędzać czas z dzieckiem, a dziecko z nim, to potraktowałby to jako świetną okazję do wspólnego spędzenia czasu, nie tłumaczyłby się zamieszaniem i robieniem kłopotu komukolwiek. No, jakoś to wszystko się kupy nie trzyma, nie widzisz tego?
    • ponis1990 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:14

      > Napieracie czy odpuszczacie?
      > Jeśli napieracie, to jakich używacie argumentów oraz jak druga strona reaguje,
      > wkurza się, obraża, w końcu ulega?
      > Jeśli odpuszczacie, to czy później nie macie oporów same o tę pomoc poprosić, b
      > o to takie nadużywanie, skoro Wy nigdy nie pomagacie?
      >
      > Ciekawa jestem Waszych doświadczeń.
      Z tego ostatniego akapitu wynika, że jesteś trochę obruszona, bo ten ktoś nie chce twojej pomocy, bo nigdy nie pomoże tobie. czyli wcale byś tak bezinteresownie nie pomagała, tylko oczekiwała kiedyś rewanżu i ten ktoś o tym przypuszczalnie wie i nie da sie wkrecić.
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:24
        Nie, źle zrozumiałaś. Nie oceniaj mnie w ten sposób.
        Ja nie oczekuję pomocy w rewanżu. Mi zwyczajnie głupio o nią będzie prosić, bo ja nigdy nie pomagam. Czyli głupio mi przed samą sobą.
        Ja z natury bardzo lubię pomagać, zawsze tak mialam, pomoc w domu, akcje charytatywne etc. Nigdy nie oczekuję nic w zamian.
        A mąż sam z siebie jest bardzo pomocny. Ale sam jej nie przyjmuje.
        • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:33
          > A mąż sam z siebie jest bardzo pomocny. Ale sam jej nie przyjmuje.

          rozmawialas a nim o tym kontrascie? jak to tlumaczy?

          moze on ma jakos wdrukowane, ze mezczyzna musi byc silny i pomocny i absolutnie o pomoc nie prosic?
          jak bylo u niego w rodzinie?
          • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:38
            Tia, ja wiem, że to z domu, napisałam Ci wyżej.
            Tylko nie umiem tego rozegrać, jakoś nie znajduje dobrych argumentów poza "to nie wstyd" i "zobaczysz, miło być zaopiekowanym, odciążonym", czy coś w tym stylu.
            • kura17 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:45
              tez juz pisalam wyzej - moze zwyczajnie odpusc i daj mu zyc tak, jak chce?
              a jego pomoc tez przyjmuj wtedy, gdy czujesz sie z tym dobrze.
              a jesli czujesz sie niewygodnie, bo on nigdy pomocy nie chce, to dokladnie to mu powiedz, kiedy maz zaproponuje pomoc, a Ty odrzucisz.
              • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 10:50
                kura17 napisała:

                > a jesli czujesz sie niewygodnie, bo on nigdy pomocy nie chce, to dokladnie to m
                > u powiedz, kiedy maz zaproponuje pomoc, a Ty odrzucisz.

                To jest bardzo dobra rada, dzięki.
                Do tej pory tylko ewentualnie odrzucałam, ale nie tłumaczyłam dlaczego.
                • mika_p Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:16
                  A próbowałas wytłumaczyć swojemu mężowi, że TY nie jestes Zosią-Samosią i TY potrzebujesz pomocy, a układ, w którym nie możesz się "zrewanżować" jest dla ciebie niekomfortowy i powoduje, ze ty sama zaczynasz miec problem z braniem?
                  Innymi słowy, że jego zosiostwosamosiostwo powoduje realny problem dla ciebie?
                    • jednoraz0w0 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 11:50
                      magdamajak napisała:

                      > Tak, używałam tego argumentu. Mówiłam też, że przez takie zachowanie ja się zmi
                      > eniam, w mojej ocenie, na gorsze.

                      sorry ale twoja samoocena to jest twój problem a nie jego. Masz ciśnienie na pomoc i nie masz zamiaru zmieniać nastawienia (choć chcesz, zeby chłop zmienił) to znajdź złoty środek - on niech się wyzywa w domu a ty się spełniaj w szkole dziubdziusia, w pomocy rodzicom czy teściom, w pomaganiu starszym sąsiadkom, w wyprowadzaniu psów i zakupom ludziom na kwarantannie jak nadejdzie kolejna fala itd.
            • po-trafie Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 18:04
              Sek w tym, ze nie zawsze i nie kazdemu jest milo.
              Czy chcialabys zeby ktos ciebie karmil lyzeczka zamiast po prostu dac ci zjesc posilek nozem i widelcem? Czulabys sie zaopiekowana?

              Albo gdyby ktos ci buty kupil, bez konsultacji lub przymiarki?

              Albo gdyby ktos ci w ramach pomocy wszystko w szafkach w kuchni posprzatal, jednoczesnie ukladajac po swojemu, dla Twojej wygody?
              Milo byloby byc „zaopiekowana”?
              • pade Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 18:56
                po-trafie napisała:

                > Sek w tym, ze nie zawsze i nie kazdemu jest milo.
                > Czy chcialabys zeby ktos ciebie karmil lyzeczka zamiast po prostu dac ci zjesc
                > posilek nozem i widelcem? Czulabys sie zaopiekowana?
                >
                > Albo gdyby ktos ci buty kupil, bez konsultacji lub przymiarki?
                >
                > Albo gdyby ktos ci w ramach pomocy wszystko w szafkach w kuchni posprzatal, jed
                > noczesnie ukladajac po swojemu, dla Twojej wygody?
                > Milo byloby byc „zaopiekowana”?

                A skąd w ogóle takie pomysły?
                  • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:40
                    magdamajak napisała:

                    > Też się zastanawiam.
                    > Ja go nie napastuję na siłę, a oferuję (znaczy się pytam) jak, w czym i czy w o
                    > góle mogę pomóc w danej sytuacji.

                    Na takie pytanie sama się nasuwa odpowiedź - poradzę sobie, nie trzeba. A gdybyście usiedli razem i wcześniej przy planowaniu jakiegoś działania zastanowili się jak rozdzielić zadania? Np on ogrania ludzi ty - papierologię i pocztę.
                • jednoraz0w0 Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 11:17
                  Niemożliwe, żeby wszystko robił sam. Do tego sam robi za wszystkich pranie, zakupy, gotowanie, sprzątanie,,gary, rachunki itd? Wystarczy, ze odgruzujesz pole wokół tego, co on się upiera robić sam i tyle. Nie ma nic bardziej wlurwiajacego niż ktoś, kto w ramach „pomocy” próbuje mi wyciągać robotę spod palców.
                • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 03.11.21, 11:20
                  magdamajak napisała:

                  > Chcę zmienić jego zachowanie, bo ma za dużo na głowie, a nie potrafi się tym po
                  > dzielić.

                  Obojętne z jakich powodów zupełnie nie jesteś władna by zmienić JEGO zachowanie. Zastanów się lepiej czemu nie chcesz zmienić swego zachowania/nastawienia/reakcji.
                  • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 09:13
                    Aha, czyli rozumiem, że tworząc związek, ani Ty ani Twój partner nigdy, ale to przenigdy nie zmieniliście nic, ale to zupełnie nic w swoim zachowaniu pod wpływem tej drugiej osoby?
                    • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 13:45
                      magdamajak napisała:

                      > Aha, czyli rozumiem, że tworząc związek, ani Ty ani Twój partner nigdy, ale to
                      > przenigdy nie zmieniliście nic, ale to zupełnie nic w swoim zachowaniu pod wpły
                      > wem tej drugiej osoby?

                      Pod wpływem nalegania, nacisku, lub prób przekonywania że ta druga strona ma jedyną słuszną rację nic nie zmieniliśmy w naszym zachowaniu, bo to zwyczajnie tak nie działa. Jesteśmy małżeństwem ponad 30 lat i od jakiegoś czasu uczymy się (wciąż) odpuszczać tej drugiej osobie.
                      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 04.11.21, 19:32
                        Naprawdę?
                        Ciekawa jestem, skąd zatem się biorą te historie "mój też rzucał skarpety na środek pokoju, szybko oduczyłam", "mój też strzelał fochy, ale szybko oduczyłam", "mój też przesiadywał w kiblu pół godziny, ale szybko oduczyłam". To są przykłady z tego forum, tych które to piszą "jesteś egoistyczna, bo chcesz zmienić zachowanie męża, spójrz na siebie!".

                        I ja patrzę na siebie. I mi nie potrzeba było 30 lat małżeństwa, by odpuszczać. Bo ja odpuszczam - wiecznie niedomykamą szafę w przedpokoju, zachlapane lusto po porannym myciu głowy nad umywalką czy zostawioną na pralce pustą rolkę po papierze, chociaż kosz stoi pod pralką. Dla mnie to pierdoły.

                        Ale są zachowania, które do nowej rodziny przynosimy z domu rodzinnego. I nie zawsze one są dobre i noe zawsze służą dobru rodziny.

                        A po ponieważ jesteśmy ze sobą szczęśliwi, nie widzę powodu, by nie dążyć do pełnej równowagi.
                        Raz ustępuję ja pod wpływem Jego zachowań, czasem próśb, innym razem przemyśleń po wspólnej rozmowie, innym razem On.
                        • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 05.11.21, 18:50
                          magdamajak napisała:

                          > Naprawdę?
                          > Ciekawa jestem, skąd zatem się biorą te historie "mój też rzucał skarpety na śr
                          > odek pokoju, szybko oduczyłam", "mój też strzelał fochy, ale szybko oduczyłam",


                          To może zapytaj tych które tak piszą? Moim zdaniem mąż to nie pies by go oduczać niepożądanych zachowań.
                          • alicia033 Re: Odrzucana pomoc 05.11.21, 18:52
                            aqua48 napisała:

                            > Moim zdaniem mąż to nie pies by go oduczać niepożądanych zachowań.

                            plażo, proszę.
                            Człowiek to małpa, czyli zwierzę. I jak najbardziej można go oduczyćpewnych niepożądanych nawyków.
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 11:07
        Czyli zawsze odrzucasz pomoc najbliższych, bo boisz się, że będziesz musiała się zrewanżować? I dlaczego w ogóle myślisz o rewanżu, w kontekście przyjęcia pomocy? Czy nie myślisz o tym, że ktoś chce Ci pomóc, bo Cię lubi/kocha i nie oczekuje niczego w zamian, bo pomoc Tobie sprawia mu radość?
        To dla mnie ważny głos w dyskusji.
        • savignonblanc Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 12:09
          Bo tak już mam.
          Lubię pomagać, ale znowu - nie znoszę jak mi ktoś dziękuje.
          Nie cierpię być od nikogo zależna. Po prostu.
          Małżeństwo działa na innych zasadach. W małżeństwie jesteśmy jak drużyna grająca do jednej bramki wiec pomoc to nie pomoc, a dbanie o własny interes.
          • ponis1990 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:33
            Ja mam tak samo, długo zresztą korzystałam z pomocy rodziny, przez glupotę, pomoc została mi udzielona ale było mi to wyrzygiwane co krok, i wiecej tej pomocy już nie chcę od nikogo. No, ale tu o małżeństwo chodzi, to jednak troszkę co innego. Ten chłop ale chyba po prostu ,,tak ma".
    • asfiksja Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 13:11
      >potraficie wyjaśnić ten mechanizm
      Potraficie. Ta osoba nie chce pomocy, a przynajmniej takiej, jaką oferuje niedoszły pomocnik. A dodatkowo nie życzy sobie poprzez taką nieproszoną i niepotrzebną pomoc zaciągać długów wdzięczności (ludzie chętni do nieproszonej pomocy mają tendencję do bezlitosnego egzekwowania takich długów). Ludzie wciskający swoją pomoc chcą pomagać, ale tylko na swoich warunkach, w dogodnym dla SIEBIE czasie i w dogodny sposób. To jest pomoc wyłącznie karmiąca ich ego. Egzekwować "dług wdzięczności" podobnie - też na dogodnych dla SIEBIE warunkach, tak żeby była to dla nich realna pomoc.
    • kk345 Re: Odrzucana pomoc 31.10.21, 14:21
      A czy jako dzieci mąż i jego siostry nie musieli być dorośli i odpowiedzialni ZAMIAST rodziców? Bo tak mi to poleganie wyłącznie na sobie i nieoczekiwanie pomocy do schematu typu DDA pasuje.
    • kobietazpolnocy Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:22
      Oferuj pomoc, ale nie obrażaj się, kiedy ją odrzuca. Jednocześnie nie miej oporów prosić o pomoc sama, jeśli jest taka potrzeba. Decyzja należy do niego, więc nie musisz się bawić w jakiś symetryzm.
      To naprawdę nie jest aż tak skomplikowane.

      I tak, jak ciebie czytam, to też czuję osaczenie i nadmierną chęć kontroli. I mniejszą bezinteresowność niż się tobie wydaje. Tak jakbyś mniej się martwiła o niego samego, a bardziej o siebie: że on to wykorzysta kiedyś przeciwko tobie, że wychodzisz na mniej dobrą osobę w oczach otoczenia (i jego) niż byś chciała, itd.
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 09:48
        No nie, daleko mi do kontroli
        Szczególnie, że oboje prezentujemy raczej staromodny styl związku: ona szyją a on głową. Jesteśmy partnerami, ale schematy, jakie on wyniósł z domu, powodują, że nie jest nauczony prosić o pomoc oraz z niej korzystać, bo odczytuje to jako słabość.
        Nigdy się nie obrażam, w sensie strzelania focha. Zwyczajnie mnie to frustruje.

        • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 22:36
          magdamajak napisała:

          > oboje prezentujemy raczej staromodny styl związku: ona szyją a
          > on głową. Jesteśmy partnerami,

          To co opisujesz to nie partnerstwo. Partnerstwo jest wówczas gdy następuje podział obowiązków po mniej więcej równo, lub gdy każde robi to co mu wychodzi lepiej, a nie wtrąca się w to jak drugie wykonuje swoją działkę. Pomoc owszem, jak najbardziej, ale po wyrażeniu prośby o nią.
            • aqua48 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:42
              magdamajak napisała:

              > Mylisz pojęcia: Ty mówisz o codziennych obowiązkach i podziale tychże.
              > Ja mówię o pomocy, to dwie różne sprawy, wydaje się to oczywistym.

              Nie mówię o codziennych obowiązkach tylko o wszystkim. Ale Ty nie rozumiesz, że ktoś może NIE CHCIEĆ pomocy i odmowę bierzesz do siebie.
              • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 08:46
                Bo to mi się wydaje bez sensu po prostu. Zajebanie się po pachy samemu, skoro ktos może pomoc.
                Wychodzi pewnie różnica w wychowaniu, w moim domu pomoc - proszenie o nią i dawanie - były czymś naturalnym, u niego każdy radził sobie sam.
    • koronka2012 Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 12:36
      Moja świętej pamięci babcia taka była.
      Przykład: U niej na wsi nie było wtedy sklepu, więc jak jechałam to dzwoniłam i pytałam czy coś trzeba kupić. Nieee, nic, wszystko ma. Przyjeżdżam okazuje się że nie mam herbaty czy cukru. Pytam czemu na Boga mi nie powiedziała żeby kupić skoro miałam kilkanaście sklepów. Nie chciała robić kłopotu… kurtyna. Po czym musiałam wsiadać w samochód i jechać 5 km w te i wewtę.
      Moja matka też nie potrafi przyjmować pomocy, ona musi wszystko po swojemu. Więc ją stawiam przed faktem dokonanym
    • blue_meerkat1 Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 17:19
      A co by sie stalo jakbys przestala (na poczatek np na tydzien/miesiac) proponowac pomoc? Maz i tak jej nie przyjmuje. Na sile go przeciez nie zmienisz?

      Pisalas ze przestajesz sie czuc potrzebna jesli nie mozesz pomagac - moze to jakis trop? Nie kwestionuje tego ze maz jest ambitnie samodzielny co moze byc trudne w relacji, zauwazam tylko ze problem z zachowaniem meza masz ty, nie on. Ostatecznie w jakis sposob dobraliscie sie oboje smile
      • magdamajak Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 20:07
        Tak, na pewno się tutaj różnimy, nie wykluczam, że oboje mamy odchyły w różne strony.

        Z drugiej strony zastanawiam się, na ile można też dać się zmienić. Bo niby "nie zmienisz męża na siłę", a następnie "zmień się sama ". To on ma taki pozostać, a ja mam się zmienić, a niby dlaczego? Jednak kompromis byłby najlepszy.
        • zonkli Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 22:49
          Dzizas, no naprawdę, jako DDA powinnaś mieć sporo większa wiedzę o takich zależnościach.
          Brzmisz jak klasycznie współuzależniona, ślepa na własną rolę w chocholim tańcu.
        • blue_meerkat1 Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 22:52
          magdamajak napisała:

          > Tak, na pewno się tutaj różnimy, nie wykluczam, że oboje mamy odchyły w różne s
          > trony.
          >
          > Z drugiej strony zastanawiam się, na ile można też dać się zmienić. Bo niby "ni
          > e zmienisz męża na siłę", a następnie "zmień się sama ". To on ma taki pozostać
          > , a ja mam się zmienić, a niby dlaczego? Jednak kompromis byłby najlepszy.

          Mozesz nie zmieniac nic. Mezowi to nie przeszkadza.
        • pade Re: Odrzucana pomoc 02.11.21, 22:57
          Magdamajak, odpuść. Nie zmieniaj się, tylko po prostu odpuść. Nie chce, to nie.
          Ja robię tak, jak piszą dziewczyny, czyli proponuję, jeśli odrzuca pomoc to zajmuję się sobą. Czasem mnie to wkurza, owszem, bo moim zdaniem jest to zwyczajnie głupie, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?smile
          Z proszeniem nie mam problemu i nie czuję się "gorsza" bo potrzebująca.
    • po-trafie Re: Odrzucana pomoc 01.11.21, 17:40
      To jest jeden z najwiekszych zrodel stresow i napiec w moim zyciu: najblizsi i ich ciagla, uparta chec pomocy.

      Jestem dorosla i od wielu lat samodzielna, podobnie maz. Radziny sobie finansowo i zyciowo, inwestujemy, nie gubimy kluczykow od aut, jestesmy ubezpieczeni, zdrowi na ciele i umysle i ogolnie chyba niczego nam nie brakuje…
      A rodzina, i moja i meza, wychodzi z siebie zeby POMOC.
      Organizujemy wesele?
      Koniecznie cgca pomoc.
      Kupujemy mieszkanie?
      Chca pomoc.
      Wracamy zza granicy na kwarantanne, mamy dziecko, itp - w kolko pytanie jak nam pomoc.
      Jesli konsekwentnie odmawiam, to pojawia siecpomoc niepotrzebna i niechciana. Jakies sprzety kuchenne, koce ogrzewane, ciuchy, jedzenie…
      „bo wy pewnie zabiegani”
      „bo dobrze jest pomoc”


      Qfa jego mac, niecierpie tego.