extereso
07.11.21, 09:44
Tak myślę w kontekście wątku obok o wyjeździe. Syn chodzi na imprezy, oczywiście, zdarzają się takie z noclegiem. Ale teraz jak chciał zrobić u siebie to baliśmy się zostawić dwudziestu nastolatków ( czego się baliśmy? Używek - nie mamy szczególnych powodów do niepokoju ale nie wierzę że na takich imprezach się coś nie pojawia), i wynegocjowaliśmy że o wpół do drugiej mąż wróci do domu - założyliśmy że będzie to jakaś granica dla nich. Rzeczywiście o wpół do drugiej dom był posprzątany, mąż badań toksykologicznych rentgenem w oczach nie robił ale wyglądało wszystko ok, część pojechała wtedy do domu ( uberami lub 'rodzicami") cześć została na noc i poszli rano po śniadaniu, wtedy ja wróciłam 😀 z imprezy bardzo zadowoleni wszyscy. Szykuje się powtorka za jakiś czas. Pewno znów będzie pytanie czy możemy wrócić rano. Zgodzilibyscie się? Ja szczerze mówiąc chętnie trzymałabym się tej powyższej formuły. Z jednej strony kijem Wisły nie zawrócę, z drugiej wydaje mi się że świadomość że jesteśmy do rana sami ściąga hamulce używkowe i zwiększa ryzyko problemów ( tak może stać się coś iw godzinę, chodzi mi o prawdopodobieństwo jedynie). Sama z kolei jak syn idzie na imprezę to poza ustaleniami kiedy wraca biorę zawsze adres, telefon do gospodarza ( nigdy nie korzystałam z tego). Czy te postępowanie wydaje Wam się przesadne z mojej strony?