zuzanna_a
08.11.21, 11:47
Z bólem, zgięta w pół proszę aptekarkę o coś na ostre zapalenie pęcherza, najlepiej urofuraginę
A ona przekazuje mi jakiś żurawinowy suplemencik diety typu urinal, w pięknym opakowaniu, jeszcze twierdząc że to to samo.
Nie jest to pierwsza taka sytuacja - wielokrotnie kiedy prosiłam o lek na coś/ opisywałam problem - wciskano mi jakieś wyciągi z koziej dupki w kolorowych opakowaniach, będącymi wątpliwie działającymi suplementami diety.
Tak samo posłałam mamę do apteki po aviomarin - który jak wiadomo zawiera dimenhydraminę 50 mg działająco przeciwwymiotnie - zbawienie dla rodzica, którego dziecko przypięte do fotelika rzyga we wszystkich kolorach tęczy.
Dostała suplement pod tą samą nazwą - zawierającą wyciąg z imbiru, ale nie będący tym normalnym lekiem na wymioty.
Co jest z tymi aptekami? Może się jakaś emama farmaceutka wypowie?
Zaznaczę, że aptekarki kładą opakowania na ladę - nie informują, ze nie jest to lek, tylko homeopatyk albo suplement - ani że o tym, że nie działa albo działa w 1% nie wspomnę. Tak robią we wszystkich trzech aptekach w mieście - i dotyczy to zarówno leków dla dzieci, jak i leków dla dorosłych, które w wersji lekowej są dostępne bez recepty.