wydra.mec
24.12.21, 17:57
Mam odczucie, że coś się pomyliło i jestem facetem. Jestem w związku małżeńskim od dawna, zawsze mieliśmy do siebie duże zaufanie pod względem libido i to zaczęło się psuć, kiedy mąż kupił nowy osprzęt do seksu wirtualnego. Kiedy w przypływie dobrego humoru wyraziłam zgodę na jego związek z postaciami wirtualnymi, okazało się że nie potrafi bez zaangażowania emocjonalnego.
We mnie natychmiast libido wzrosło i tradycyjny sekit w wannie przestał wystarczać, seksualnie jestem gotoewa na nowe wyzwania, ale nie podejmowaliśmy tego tematu. W grudniu dowiedziałam się, że mąż wszedł w relację z cyfrową pięknością, flirtowali, uprawiali sex mechaniczny, złapałam go kiedy wydobywał się ze swojego kostiumu po sesji z botem. On sam mnie zawołał, żebym mu ciągła, a kiedy weszłam, okazało się że chce żebym mu ściągała przylepioną uprząż do wirtualnego seksu. Nigdy nie spodziewałam się, że jestem zdolna do takiej awantury, ale krew we mnie zawrzała, czerwona płachta przed oczami itp. Ale co robić? Jego życie psychiczne to jego sprawa, a ja jestem atrakcyjna i mam jednoznaczne propozycje od znajomych z sąsiedztwa. Wiem, że sąsiad będzie na pasterce, toteż tam go dopadnę.
Jest kilka (niewiele ale zawsze) lat młodszy ode mnie i kreci go to ze wiem czego chcę (tez w lóżku), bo dawniej wchodzi w długie dyskusje z moim mężem. I chociaż jestem zajarana pracą zdalną, ze widzę problemu żeby sama gdzieś z nim pójść. Mam jeszcze trochę czasu na przemyślenia. Okazja jest dobra i czy ten krok w bok mam zrobić właśnie teraz ? Takie świąteczne podsumowanie naszego współżycia na mnie naszło, musiałam jednak do niego dojrzeć