numiforma
29.12.21, 03:33
cierpicie na chroniczną bezsenność? rozumiecie ją? bo ja nie, a jeśli już, to coraz mniej. prześpię kilkanaście minut i budzę się, ledwie mózg strawi zachłannie senne okruchy, już jawa sili go koszmarami. bo ta ciemność, która złogami mroku ciąży mi na przebudzonych powiekach, jest gorsza od ciemności koszmarów. w takich chwilach jak ta pośpiesznie włączam komputer, by poświata monitora rozproszyła mroki. a i też żeby symbolizowała nadejście świtu. można oszaleć czekając na świt. resztkami sił czekam na te promienie jasne jak pukle złocistych włosów długo wyczekiwanego kochanka. jestem sama i jest mi źle. bo gdzie jest teraz ten, którego wyrzuciłam z domu? Z kim jest?? dlaczego byłam głupia i porzuciłam go? co z tego, że nie płacił za mieszkanie, teraz przecież też nie płaci, a przedtem miałam i błogi sen, i oddech mężczyzny przy boku. nie dam rady bez Piotra juz dłużej wytrzymać, mam wielką pokusę, żeby przedzwonić do niego w środku nocy. poradźcie, dzwonić czy nie dzwonić? tylko szybko mi radźcie, bo chyba oszaleję. ciemność w duszy i ciemność za oknem, kto to może wytrzymać? na pewno nie ja, miłość mnie pokonała, ale czy wskrzesi?