bergamotka77
26.01.22, 16:16
Dziubdzius lat prawie 12. Jego klasa się rozpada we wrześniu bo powstaje nowa klasa tematyczna i jego najlepsi kumple, poza jednym, do niej idą. W klasie zostanie niewielu i to gorzej się uczących dzieci plus spady z klasy sąsiedniej na tej samej zasadzie.
Dziecko nie idzie do nowej klasy, jest tam duzo języka obcego a on jako dyslektyk srednio sobie radzi z językami. I teraz clou - planuję mu zmienić szkołę po 6. klasie, którą będzie kończył w tym roku. Poziom obecnej klasy spadnie, nie będzie kolegów no i sa fatalne zachowania i klimaty wsrod chłopców, które tylko się nasilą bo prowodyrzy zostają.
Obie szkoły, które biorę po uwagę, są dość blisko położone. Wyjścia są dwa: szkola prywatna, gdzie spokojnie przygotuje się do egzaminow do liceum w curplarnianych warunkach albo inna publiczna podstawówka ze świetna infrastrukura, no i ma tam kolegę. Jednak klasy liczne.
Co robicie? Dziecko optuje za nr 2, rodzice raczej za opcja 1. Minus szkoly prywatnej : jest katolicka.