30.01.22, 20:49
Dziewczyny, potrzebuję trzeźwego spojrzenia. To nowy nick na potrzeby wątku.
Jestem w związku 4 letnim, oboje dorośli. Związek super, choć trudny, ponieważ na odleglosc, ale sprawdziliśmy się na wielu płaszczyznach. Mimo gorszych momentów, nie podawaliśmy. W planach ślub, wspólne mieszkanie i życie. Partner troskliwy, zaangażowany, nie dawał nigdy powodów do braku zaufania.
No i teraz dylemat: mamy problemy ze wspólnym zamieszkaniem, nie zależy to od nas. Do tej pory żyliśmy nadzieja, ze uda nam się ulozyc wspólne życie, kilka miesięcy temu okazało się, ze szanse są praktycznie zerowe. Oboje się załamalismy, zaczęły się kłótnie, obwinianie, zakończyliśmy związek nie widząc możliwości kontynuowania go. Kontaktu nie zerwaliśmy, nie potrafiliśmy, chociaż ranilismy się wzajemnie. Po około 2 miesiącach nadarzyła się możliwość rozwiązania problemu i wspólnego zamieszkania. Okazało się jednak, ze on zdążył poznać inna kobietę. Były to raczej luźne spotkania, chociaż jak dowiedziałam się później on nalegał na związek, który w końcu stworzyli. Gdy dowiedział się, ze jest szansa z mojej strony, drugiego dnia zakończył kontakt z nowa kobieta.
Niedawno odkryłam, ze jego wersja różni się od faktów, min to on zaczął związek, on nalegał na spotkania, obiecywał piękne wspólne życie itd. Na początku naszego związku, gdy pokłóciliśmy się na kilka dni, spotkał się z nią również.
Teraz mam dylemat, wg niego nie powinnam dowiedzieć się tego wszystkiego, tzn cześć znałam, ponieważ sam mi powiedział, ale kilka szczegółów pominął- podobno, aby mnie nie ranić. Miał prawo związać się z kimś, ponieważ nie byliśmy razem. Wydawało mu się, ze po prostu nasze wspólne plany zastąpi nowa kobieta. Jednak zabrakło z jego strony uczuć. Był załamany, nie chciał być sam.
Dużo błędów związkowych popełniłam w moim życiu, wydawał mi się ze ten mężczyzna jest tym właściwym. Ale boje się, ze znow się wkopie. Czy ufalybyscie i skupiły się na wspólnej przyszłości, czy może to jakiś znak? A może jakoś powinnam go sprawdzić?
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: Zaufać? 30.01.22, 20:58
      Nie znam się na tym zupełnie, ale wyjść ze zdumienia nie mogę, że ludzie są tacy szybcy.
      Rozwalają 4 letni związek, w przeciągu 2 miesięcy znajdują drugą osobę, zakochują się i planują nowy związek. Nie spotykanie się, nie jakieś wyjścia, nie seks, tylko nowy związek. Łał! Jestem pod wrażeniem.
      • ajr27 Re: Zaufać? 31.01.22, 03:22
        Tak, to pierwsza moja myśl również. Tempo.
        Mój mąż po rozstaniu ze mną przez 2 miesiące układałby w szafie skarpetki na nowo. Albo za mało w niego wierzę.
        • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:06
          Myślę, że nie doceniasz męża smile Właściwie nie znam facetów, którzy po zakończeniu związku będą chlipać za eks, tzn. nawet jeśli będą, to nie w celibacie i samotności.
          • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 11:21
            m_incubo napisała:

            > Myślę, że nie doceniasz męża smile Właściwie nie znam facetów, którzy po zakończen
            > iu związku będą chlipać za eks, tzn. nawet jeśli będą, to nie w celibacie i sam
            > otności.
            >
            A to ze chlipać nie będą ,nie oznacza ze po miesiącu pisania zaczynają nowy związek.
            Raczej będą cieszyć się odzyskaną wolnością i uprawiać przygodny seks.
            Zdziwiona jestem z kobieta tak szybko zgodziła się na związek. Dlatego uważam ze ona jest ciagle blisko i w zasięgu. Stad takie szybkie tempo tworzenia związku.
        • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:13
          Ja podziwiam, że wiesz co by mąz robił...ja nie mam zielonego pojęcia.
          • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 11:18
            Zapewne to, co większość facetów - uznałby, że ten rozdział już zamknięty i żyje się dalej. Swoją drogą uważam to za najrozsądniejsze możliwe podejście.
            Sama po śmierci męża na pewno nie układałabym skarpet przez dwa miesiące.
            • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:23
              Też tak uważam. Co innego jak żona umiera nagle w wypadku...no można zyć w rozpaczy, niezrozumieniu takim stuporze. Ale kurna po rozwodzie? Przecież rozwód poprzedza wczesniejszy rozpad związku...mało to ludzi wchodzi w związki w trakcie rozwodu?
              • 3-mamuska Re: Zaufać? 01.02.22, 00:28
                hanusinamama napisała:

                > Też tak uważam. Co innego jak żona umiera nagle w wypadku...no można zyć w rozp
                > aczy, niezrozumieniu takim stuporze. Ale kurna po rozwodzie? Przecież rozwód po
                > przedza wczesniejszy rozpad związku...mało to ludzi wchodzi w związki w trakcie
                > rozwodu?
                >


                Zapomniałaś o tym ze rozwód może porównać do żłoby poczucie starty.
                Jak się wchodzi w nowy związek podczas rozwodu to raczej nie jest osoba godna zaufania. Jak pan.
                Patrzeć np. Na to ze rozwód następuje nagle jak u nich ,potrzeba czasu aby się otrząsnąć. Co innego gdy rozpad związku trwa od jakiegoś czasu.
          • ajr27 Re: Zaufać? 01.02.22, 00:21
            Ja nie wiem, co by zrobił na 100%, skarpety były metaforą i odniesieniem do faktu, że po 4 letnim związku tamten pan w 2 miechy uwinął się z nową panią. I mam pewne porównania z życia, bo swojego męża poznałam ROK po rozstaniu z pierwszą żoną i jeszcze wtedy był na etapie sporego rozmemłania i nieogarnięcia. Nie dlatego, że cierpiał męki, tylko dlatego, że doznał takiego rozprężenia, jakiego doznają niewolnicy po zdjęciu łańcuchów.
      • spirit_of_africa Re: Zaufać? 31.01.22, 09:49
        Z drugiej strony wcale nie są szybcy. 4lata związku dorosłych ludzi i kwestia zamieszkania razem nadal nierozwiązana.
        • ajr27 Re: Zaufać? 31.01.22, 09:55
          Opornie im idzie ze swoimi sprawami, ale pan się staje bardzo kreatywny jak tylko Pani na chwilę się oddali z choryzontu.
          Tzn. Tutaj może być taki casus, że oni będą razem, a w tle, przez całe ich życie będzie przewijała się ta druga. Dziwnym sposobem zawsze będzie majaczyła w tle. Znałam takie małżeństwo
    • magdallenac Re: Zaufać? 30.01.22, 20:59
      Szczerze? Gdyby problem wspólnego zamieszkania stanowił przeszkodę nie do pokonania i był powodem zakończenia super związku, to widocznie ten związek wcale nie był taki super i jednej stronie po prostu za dużo się wydawało. Ty i ten Twój chłop zupełnie inaczej widzicie tę relację, którą Ty nazywasz super związkiem z planami na przyszłość.
      • homohominilupus Re: Zaufać? 30.01.22, 21:03
        Podpisze się pod Magdalleną.
        Albo założycielka wątku jest trollem i próbuje rozruszać forum, albo palce jej się po klawiaturze omskły i napisała 4 lata zamiast 4 miesiące/ dni.
        • iwoniaw Re: Zaufać? 30.01.22, 21:15
          Też się podpiszę i pod Magdaleną i pod Tobą także. Przez 4 lata nie ma opcji zamieszkania razem, za to przez kilka dni jest opcja zacząć nowy związek (nie - spotkać się z kimś, zacząć myśleć o alternatywach - zacząć zwiazek)? Jesli to nie trolling, to kompletna nieumiejetność oceny sytuacji i opisywanie własnych wyobrażeń, a nie faktów. Pominę tu już moją osobistą opinię nt. związków na odległość.
          • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 21:28
            Jest to kobieta która facet zna, dlatego szybko zalał kolejna, a może wcale nie musiał szukać bo ona był obok wszak nie mieszkają razem.
            • iwoniaw Re: Zaufać? 30.01.22, 21:36
              3-mamuska napisała:

              > Jest to kobieta która facet zna, dlatego szybko zalał kolejna, a może wcale ni
              > e musiał szukać bo ona był obok wszak nie mieszkają razem.
              >


              No cóż, skoro z jedną nie mógł przez 4 lata (!) ogarnąć wspólnego zamieszkania, a z drugą gotów był na związek teraz i zaraz, to chyba nic więcej nie trzeba dodawać? Tzn. oczywiście można wszystko, pytanie czy warto.
              • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 23:41
                Pewnie nie warto…. Ale tonący się brzytwy chwyta.
                A potem płacz bo książę z bajki okazuje się ropuchą ,a tu brzuch czy noworodek przy piersi, albo nie ma do czego wracać na stare śmieci i dramat.
                Nie wiem dlaczego ludzie ignorują wyraźne sygnały do odwrotu.
      • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:09
        Ja widzę tę relację jeszcze inaczej, bo związek na odległość to żaden związek. Jestem dziwnie pewna, że koleś widzi to podobnie i na miejscu organizuje się tak, że Autorka może sobie kolejne 4 lata twierdzić, że jest "w związku", bo z tego nic nie wynika.
        • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 11:26
          Dokładnie ja tez nie wierze w związki na odległość.
          Dlatego uważam ze ta druga pani to żadna nowość w życiu pana.
          Kiedyś tam razem pracował i nagle pan po kłótni z dziewczyną spotka się z tamta po ilu ?po 2 latach niewidzenia.
          Potem kolejne lata nic i tez nagle w miesiąc pisania związek. Grubymi nićmi szyte.
        • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 12:32
          To nie miał być związek na odleglosc, od początku po maks 1,5 roku mieliśmy zamieszkać wspólnie. Zaręczyliśmy się. Życie jednak się skomplikowało i przeprowadzka się przeciąga. Gdyby nagle nie pojawiła się możliwość zamieszkania, nie wracalibyśmy do siebie. Nie chcemy ciągnąć takiego związku w nieskończoność, bardziej on nie chce, dla niego to nie prawdziwy związek, on tez bardziej mnie ponaglał abym starała się o przeprowadzkę. On czekał i czekał … i w pewnym momencie coś pękło
          • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 12:42
            Rozumiem, ale z tego co piszesz, wynika niezbicie, że nie tylko czekał, bo zajmował się budowaniem innych związków.
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 12:55
              Gdy straciliśmy szanse na wspólne zamieszkanie, wówczas zaczął szukać pocieszenia
              • iwoniaw Re: Zaufać? 31.01.22, 14:49
                zielona_sowa123 napisał(a):

                > Gdy straciliśmy szanse na wspólne zamieszkanie, wówczas zaczął szukać pocieszen
                > ia

                No właśnie - ktoś mógłby w tej sytuacji szukać innej drogi do wspólnego zamieszkania. Po czynach ich poznacie - popatrz, co kto robi, a dowiesz się, jakie ma priorytety. Gadać to sobie można cokolwiek, to nic nie kosztuje.
            • magdallenac Re: Zaufać? 31.01.22, 14:25
              OT Incubo, masz @ z tego podwątku o hobby.
              • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 16:41
                Dzięki! big_grin
          • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 12:49
            >Gdyby nagle nie pojawiła się możliwość zamieszkania, nie wracalibyśmy do siebie.

            Czyli nie kochacie się, nie zależy wam, nie dążycie do bycia razem - to o co Ci właściwie chodzi?
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 12:56
              Kochamy, dlatego tak długo czekaliśmy. Ale nie chcieliśmy tez wiecznie tkwić w takim związku. Kiedyś trzeba powiedzieć pas
              • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 13:13
                Nie opowiadaj, przecież właśnie napisałaś, że wróciliście do siebie tylko dlatego, że pojawiła się szansa wspólnego zamieszkania. Jak ludzie się kochają, to stają na uszach, żeby być razem. Ty się wymigiwałaś, a teraz żałujesz bo pan poszedł do innej. To nie jest miłość, tylko jakaś toksyczna smycz.

                I przestań w końcu pisać o jakiejś abstrakcyjnej szansie mieszkania razem. Jak ludzie chcą, to szukają sposobu - chyba że faktycznie facet siedział w pierdlu, ty w psychiatryku, albo któreś z was jest nieletnie i mamusia nie puściła.
                • kura17 Re: Zaufać? 31.01.22, 16:12
                  > I przestań w końcu pisać o jakiejś abstrakcyjnej szansie mieszkania razem. Jak
                  > ludzie chcą, to szukają sposobu - chyba że faktycznie facet siedział w pierdlu,
                  > ty w psychiatryku, albo któreś z was jest nieletnie i mamusia nie puściła.

                  kurcze, naprawde?
                  nie wiem, jak jest u autorki watku, ale ja z mezem tak z 3 lata bylismy "zwiazkiem na odleglosc" - on robil doktorat w Stanach, jak w Polsce, oboje ok. pol roku (nie to samo) spedzalismy w Niemczech (instytut badawczy naszych doktoratow) - tam tez spotkalismy sie. staralismy sie jak najwiecej czasu spedzac razem, jakos koordynowalismy ten wspolny czas w Niemczech (nie zawsze sie dalo) - ale jednak byl to wciaz zwiazek na odleglosc. jak mielismy w takiej sytuacji zamieszkac razem? (w Niemcech w czasie wspolnych pobytow mieszkalismy wpolnie). kto z nas mial zrezygnowac z konczenia doktoratu? z planow zawodowych/naukowych? czy tez mielismy porzucic plany bycia w zwiazku juz wtedy?
                  • iwoniaw Re: Zaufać? 31.01.22, 16:41
                    No ale to jest właśnie ta różnica - masz jakiś horyzont czasowy/celowy, jestes razem tyle, ile dajecie radę i planujecie wspólne życie gdy X (skończycie doktoraty, habilitację, zarobicie kwotę x, kupicie Y, poślecie dziecko na stufia, rozwiedziecie sie z poprzednimi małżonkami i tak dalej). A nie - a, w sumie mam mase wolnego, ale przecież nie bedę jeździć wtedy do "ukochanego", a, w sumie to ona daleko, to się pospotykam z inną zamiast wisiec na komunikatorze, jak tu nam autorka opisuje.
                    • kura17 Re: Zaufać? 31.01.22, 17:15
                      z wpisow autorki wynika, ze oni tez mieli horyzont czasowy (wprawdznie nie pisze jaki, ale wyraznie pisze, ze plany mieli, tylko cos sie niespodziewanego stalo i nie wyszlo). i ze ona duzo czasu (do 1.5 miesiaca na raz) spedzala u niego, bo miala taka mozliwosc. z jej opisow wyglada mi to na moj zwiazek (z innymi potywacjami) - a tu sie dowiaduje, ze albo bylam nieletnia (maz starszy), albo w psychiatryku, albo w ciupie ...
                  • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 17:45
                    Kura, właśnie dałaś cudny przykład tego, że jak się chce być razem, to się razem kończysmile Mieliście plan i go realizowaliście pomimo chwilowych niedogodności związanych z nauką/pracą. Kochaliście się, wytrzymaliście z daleka od siebie, nic się po drodze nie rozjechało. U autorki wygląda to inaczej - był plan, ale się rypnął, a jak się rypnął, to się rozstali, a teraz chcą się zejść, bo może się uda. To jest zupełnie inna relacja oparta na zupełnie innych fundamentach.
                    • boogiecat Re: Zaufać? 31.01.22, 18:12
                      nie wiem dlaczego by to miala byc "zupelnie inna relacja na innych fundamentach"- bo im sie plan rypnal i znowu probuja? gdzie te inne fundamenty od kurzych?

                      a tak wogole to to o czym piszecie podchodzi troche pod "mit jednostki" (taki koncept, ze chciec to moc i ze wolna i swiadoma jednostka jest niezalezna od kontekstu) czyli wierzycie w bajki tongue_out
                      • boogiecat Re: Zaufać? 31.01.22, 18:15
                        aha, pisze abstrahujac od przejscia faceta do nowego zwiazku w piec minut po rozstaniu spowodowanym trudnosciami zyciowymi
                      • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 19:31
                        >nie wiem dlaczego by to miala byc "zupelnie inna relacja na innych fundamentach"

                        Bo gdyby była taka sama na tych samych to mielibyśmy dwie podobne historie. A ja nie przypominam sobie, żeby Kura pisała o awanturach, płaczach, trzepaniu telefonu czy uzależnianiu związku od wspólnego lokum. Za to autorka otwarcie pisze, że cały związek istnieje tylko jeśli mają perspektywę wspólnego zamieszkania, że to ona nie chciała się przeprowadzić, że koleś od razu znalazł sobie pocieszycielkę, że gość kłamie "żeby nie ranić". Dla mnie związek ma sens wtedy, kiedy ludzie pokonują przeszkody, żeby być razem, a nie wtedy, kiedy je sobie sami piętrzą.

                        >a tak wogole to to o czym piszecie podchodzi troche pod "mit jednostki" (taki koncept, ze chciec to moc i ze wolna i swiadoma jednostka jest niezalezna od kontekstu) czyli wierzycie w bajki

                        Jestem marzycielką i realistką jednocześnie, jeśli plan był na 1,5 roku, a potem przez kolejne 2,5 było "jeszcze nie teraz", to mnie to zgrzyta. Jeśli nie mogę albo nie chcę się zdeklarować, to nie przeciągam, tylko kończę zabawę. Jeśli to druga strona ma problem, to też kończę zabawę. A jak kończę, to idę w swoją stronę i nie patrzę co chwilę czy coś się zmieniło.
                        • boogiecat Re: Zaufać? 31.01.22, 20:32
                          A ok. Ja sie odnioslam tylko do tej czesci twojego wpisu [Kochaliście się, wytrzymaliście z daleka od siebie, nic się po drodze nie rozjechało. U autorki wygląda to inaczej - był plan, ale się rypnął, a jak się rypnął, to się rozstali, a teraz chcą się zejść, bo może się uda.
                          Abstrahujac od szczegolow. Ludzie sie rozchodza i schodza, nawet czesto, bo tak im sie zycie uklada, i wymaga to pracy i wysilku; mnie trudno byloby jednoznacznie okreslic te zwiazki jako slabe, np. w porownaniu z tymi ktorym udalo sie « wykonac plan » mimo trudnosci i potem zyli dlugo i szczesliwie.

                          I jednak- to « sami sobie pietrza przeszkody » brzmi niesprawiedliwie, bo np. z tych wymienionych przez ciebie przeszkod fakt, ze ktoremus akurat nie odpowiadala przeprowadzka, nie jest pietrzeniem sobie przeszkod ani nie swiadczy o zlej jakosci zwiazku.
                          Tak samo z « uzaleznianiem zwiazku od planu wspolnego lokum »- nie powiedzialabym, ze to (slaby) fundament zwiazku autorki, tylko wazna i konkretna kwestia nad ktora jednakowoz oboje nie panuja, moze zabraklo szczescia, moze inne zewnetrzne elementy zawarzyly na wyborach- czy to swiadczy o marnej jakosci zwiazku?


                          Nie no, ja tez jestem « marzycielka i realistka »😺, wogole wszyscy sa! Wyjscia nie ma😉
                          Na powaznie- dla mnie kazda sytuacja jest inna (bo wszystko sie zmienia lacznie z nami) i osobiscie nie mam zadnego odgornego schematu zachowan i reakcji, typu « ja jestem taka i taka wiec postapilabym tak ».
                          • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 21:53
                            >Abstrahujac od szczegolow. Ludzie sie rozchodza i schodza, nawet czesto, bo tak im sie zycie uklada, i wymaga to pracy i wysilku; mnie trudno byloby jednoznacznie okreslic te zwiazki jako slabe,

                            A to ja mam trochę inne spojrzenie. Pewnie, są kryzysy, są trudności, czasami jest bardziej pod górkę, ale takie on-off-on-off-on-off to jednak w mojej bajce jest ciągnięcie czegoś na siłę, a jak się coś robi na siłę i bez przekonania, to to na ogół kończy się katastrofą i poczuciem zmarnowania zasobów.

                            >ktoremus akurat nie odpowiadala przeprowadzka, nie jest pietrzeniem sobie przeszkod ani nie swiadczy o zlej jakosci zwiazku.

                            No widzisz, a dla mnie "chcę być z tobą ale nie odpowiada mi przeprowadzka" jest informacją, że inne rzeczy są dla drugiej strony ważniejsze ode mnie i właściwie nie ma na czym budować. I o ile rozumiem jakieś chwilowe przeszkody (typu kontrakt na innym kontynencie), to już unikanie wspólnego zamieszkania po ustaniu tej przeszkody jest dla mnie wyraźnym sygnałem, że drugiej stronie nie zależy.

                            >Na powaznie- dla mnie kazda sytuacja jest inna (bo wszystko sie zmienia lacznie z nami)

                            #itscomplicated smile
                            • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 22:01
                              A ja sobie tak jeszcze pomyślałam, że te przeszkody faktycznie mogły być i może nawet nie były one przeszkodami nie do przejścia, ale autorkę po prostu przerosły i jej się wydawały nie do przejścia. A facet ich zwyczajnie nie dźwignął i jej nie pomógł tylko poszedł do innej.
                              • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:12
                                Nie przerosły, były faktyczne przeszkody, starałam się je pokonać, a on mnie wspierał, ale jak wyżej zostało napisane, szczęścia również zabrakło
                                • bergamotka77 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:20
                                  E tam. Jak byś była nieziemsko zakochana to spakowalabys się w max pół roku i wyjechała do niego. Skoro daliście radę latami żyć oddzielnie
                                  to wielka miłość to raczej nie byla. Nie mowiac o tym, ze sobie przygotował grunt pod nowy związek, czyli nierozpaczał długo.
                                  • bergamotka77 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:24
                                    *nie rozpaczal of kors
                                  • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 22:58
                                    Wiesz Berga, jak się ma 40 lat i jakieś doświadczenia to się już raczej nikt przy zdrowych zmysłach nieziemsko nie zakochuje i nie wyjeżdża z plecakiem po nowe życie.
                                    • bergamotka77 Re: Zaufać? 31.01.22, 23:07
                                      Nie wiemy ile ma lat forumka. Ale w sumie fakt, że nie wiem jak to jest zaczynać związek w dojrzałym wieku. Gdy randkowalam to jeszcze internetu powszechnie dostępnego nie bylo a Tindera nigdy nie widziałam na oczy big_grin
                                  • gama2003 Re: Zaufać? 31.01.22, 23:14
                                    Nie rozpaczał.
                            • boogiecat Re: Zaufać? 31.01.22, 22:10
                              zaczynam sie tu zgadzac😉

                              On-Off rzeczywiscie nie powinien byc nieustanny, a i niewielkie przeszkody nie powinny grac zadnej roli jesli nam zalezy.

                              • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:14
                                Nie kończyliśmy związku co chwile, była przez ten czas jedna poważna kłótnia, gdzie nas poniosło. Oczywiście były i inne ale już nie tak spektakularne.
                          • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:09
                            Ja również wierzyłam, ze chcieć to móc, ale jednak życie trochę nas przygniotło. Mimo wyznaczonego okresu czasowego- oboje zdawaliśmy sobie sprawę, ze taki związek na odleglosc nie ma szans na dłuższa metę a i nie chcemy w takim być, bo to nie związek - nie udało się od razu. Postanowiliśmy dalej próbować, ponieważ chcieliśmy być ze sobą. Uważałam, ze nasz związek jest silny, a to, ze czasem występowały kłótnie, nie traktowałam jak dramat. To, ze się rozstaliśmy, wynikało z braku nadzieji, ze uda nam się być ze sobą. Może i naiwne z mojej strony, ale nie chciałam zabierać jemu możliwości stworzenia rodziny na miejscu. I jak nagle pojawiła się szansa na wspólne zamieszkanie, chcieliśmy kontynuować. Bo skoro planowaliśmy wspólna przyszłość, to nie rozwala się tak związku od tak, gdy jest szansa na niego. Ni ale właśnie…. mimo wszystko mam problem z zaufaniem teraz
                            • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 22:19
                              Słuchaj, a to nie jest tak, że jak teraz już możesz pojechać to znowu masz problem? Tym razem z zaufaniem? Weź sobie tak szczerze odpowiedz czy ty chcesz się przeprowadzić. Na moje to oboje żeście to ciągnęli, ale w rzeczywistości to żadne nie chce się ruszyć.
                              • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:28
                                Trochę tak, bo ja ogólnie za dużo myśle i wszędzie szukam jakiegoś ale. Mam za sobą bardzo niezdrowy związek, dlatego do tego podchodziłam ostrożnie. Boje się, ze popełnię błąd, chociaż nigdy i z nikim nie będę mieć pewności, co będzie później. Nie jestem osoba, co rzuca wszystko i martwi się później, ja muszę mieć wszystko przemyślane, za i przeciw i jak tylko jakieś przeciw się pojawi to zaczynam się bać. A przeciw zawsze się znajdzie. Już zaczęłam przygotowania do wyjazdu, zdecydowałam, jednak to co zobaczyłam mnie przygniotło
                                • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 22:42
                                  No i pewnie dlatego wybrałaś sobie faceta, z którym w perspektywie nie dało się nic stworzyć na stałe. Bezpiecznie, bo nic się szybko nie wydarzy, żadne tam wspólne mieszkania czy częste spotkania. Na początku weszłaś w to, bo podświadomie wiedziałaś, że i tak guzik z tego będzie, więc byłaś bezpieczna. Potem jakoś się to rozwinęło i jak już trzebabyło skoczyć ty znalazłaś problemy. I znowu znajdujesz powody, żeby tylko być bezpieczna. Nie dziwię się, tym bardziej, że to Ty jesteś strona co wszystko zmienia. Ale ja bym się jednak skupiła po tym co napisałaś na sobie. Na swoich lękach, obawach. Pewne rzeczy trzeba przepracować i dopiero wywracać sobie życie do góry nogami. Ja wiem, że przez te 4 lata się przyzwyczaiłaś do jego obecności, ale no właśnie, czy to nie jest tylko przyzwyczajenie. Na te pytania musisz już niestety odpowiedzieć sobie sama. W każdym razie przytulam, bo masz niezły orzech do zgryzienia.
                                  • bergamotka77 Re: Zaufać? 31.01.22, 23:10
                                    Podejście "Chciałabym I boję się" ale w sumie trudno się dziwić. Może tyle czasu roboty szukala w mieście narzeczonego?
      • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:14
        Zgadzam się
    • sueellen Re: Zaufać? 30.01.22, 21:01
      Przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się czy jesteś dorosła... To co odpisujesz to nie jest związek a jedynie randkowanie i to na odległość. Nic o nim nie wiesz, ma swoje życie, a ty swoje.

      Moja rada: skup się na sobie samej, bądź szczęśliwa sama ze sobą. Kiedy pokochasz siebie naprawdę, będziesz emanować taka siłą, że przyciągniesz właściwego faceta nie robiąc zupełnie nic. W tej chwili mi to wygląda na postawę wyczekującą z twojej strony podczas gdy on robi co chce i wcale nie jest tobą aż tak zainteresowany.
    • majenkir Re: Zaufać? 30.01.22, 21:02
      Szukaj dalej, to nie ten 😌
      • aniani7 Re: Zaufać? 31.01.22, 22:53
        Tak, to najlepsza rada.
    • chrum_chrum_chrum Re: Zaufać? 30.01.22, 21:06
      Znak od losu, żeby w to nie wchodzić. Beznadziejny facet i na pewno łgarz.
    • primula.alpicola Re: Zaufać? 30.01.22, 21:09
      Nie.
    • extereso Re: Zaufać? 30.01.22, 21:09
      Sama bym się ewakuowała na bank.
    • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:14
      Myślisz, że panowie za granicą, albo w innych miastach są wierni swoim kobietom, żonom? Często niestety nie, czego oczy nie widzą.... Miałam kiedyś koleżankę w UK jak byłam młodsza i odwiedzałam ją. Jeśli jesteś pewna, że to ten, bierz go i nie wnikaj.
      • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:14
        Związki na odległość są trudne.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:29
        Bardzo możliwe że ten układ na odległość jest mu na rękę, jak się na chwilę usunęłaś pokazał jak bardzo.
        Ten kto na prawdę czegoś chce szuka sposobu a nie brnie w krzywe akcje kłótnie, rozstania i od razu hyc na inną panią.
        • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:54
          Też tak mi się wydaje. Oni nawet nigdy ze sobą nigdy nie mieszkali i jakoś nie chce mi się wierzyć, że chłop żył przez 4 lata w celibacie. A jak się rozeszli od razu wskoczył oficjalnie na inną łączkę.
    • szpil1 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:14

      1. Związek niby poważny, a kiedy się kończy to on w ciągu dwóch miesięcy już jest w nowym, równie poważnym związku?
      2. Spotykał się z nią kiedy się pokłociliście na początku waszego związku - czyli 4 lata temu. I ona tak czekała na niego aż się doczekała?

      1+ 2=3 - pan u mnie byłby skreślony, skacze od jednej pani do drugiej, jak w jednym związku źle to się przenosi do drugiego.
      I Ty, i tamta druga powinniście go jak najszybciej kopnąć w dudę i nie zawracać sobie głowy.

      A w ogóle to skoro się z nia już kilka lat temu spotykał to jaką masz pewność, że któraś z was nie była tą drugą przez cały czas?
      • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:21
        Przejrzałam jego konto. Wiedziałam już, ze z nią był, dowiedziałam się tylko co pisali. Więcej niepokojących sygnałów nie dostrzegłam. Poprosiłam o jego telefon, podał, faktycznie zakończył znajomość, ona po tym napisała, ze przez cały czas widziala, ze myślami jest przy mnie i nie zakończył mojego rozdziału. Spotkał się z nią może 2,5 roku temu, to również było w wiadomościach, więcej kontaktu nie było.
        • sueellen Re: Zaufać? 30.01.22, 23:26
          Ile ty masz lat? 16??
          • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 23:43
            Chyba trochę więcej z 12-latka się nie spotykał. Chyba.
      • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:12
        Tamta druga to najprawdopodobniej nie jest zadna druga, tylko pierwsza big_grin
    • agonyaunt Re: Zaufać? 30.01.22, 21:19
      > No i teraz dylemat: mamy problemy ze wspólnym zamieszkaniem, nie zależy to od nas.

      Myślał, że wyjdzie wcześniej, ale musiał odsiedzieć do końca?
      • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:22
        Oboje myśleliśmy ze wyjdzie wcześniej i tego chcieliśmy. Myślisz, że z obowiązku ze mną siedział?
        • milva24 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:55
          Agonyaut sugeruje, że Twój luby znajduje się w zk.
          • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 30.01.22, 21:57
            Szczerze mówiąc miałam podobne skojarzenie 🙄
            • milva24 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:00
              To by wyjaśniało niemożność zamieszkania razem na pewno big_grin
            • simply_z Re: Zaufać? 30.01.22, 22:01
              ja stawiam na Ahmeda z jakiegoś Maroka ale kto wie
            • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:19
              Ja myślałam, że pan ma żonę smile
          • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 22:02
            O kurde, ale czad 😄 Coraz lepszy ten watek 😄
          • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:04
            No tak :p nie w tym rzecz jednak smile i żaden Ahmed
            • jowita771 Re: Zaufać? 31.01.22, 00:00
              Czyli absolwent ZK in spe.
        • simply_z Re: Zaufać? 30.01.22, 22:04
          what?
      • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:15
        Może też rozwód się przeciąga wink
        • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:20
          Ja pomyślałam, ze Pan "rozwieśc się nie może".
        • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 11:27
          Jeszcze jest opcja z leczeniem zamkniętym smile
          • bombalska Re: Zaufać? 31.01.22, 18:23
            Albo siedzi na jakiejs wiezy wiertniczej na morzu Polnocnym
    • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 21:26
      Do ostrzału.
      Na początku spotyka się z nią i z tobą.
      Potem bardzo szybko się pociesza w jej ramionach.
      Dziwne ze po 4 latach od razu chciał związku z nią.

      Zatajenie prawdy żeby cię nie ranić. Równie dobrze mogli się spotykać cały czas i nie podawać szczegółów żeby cię nie ranić.
      Co to w ogóle oznacza nie możemy zamieszkać razem. 2 dorosłych ludzi jak najbardziej może.
    • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 21:31
      A tak szczerze to przez 4 lata nie miałaś potrzeby, żeby mieć kogoś blisko, na dojazd taksówka? Bo dla mnie to jakaś abstrakcja, żeby 4 lata ciągnąć coś na telefon. Ale skoro pytasz to facet nie próżnował, szukał kogoś cały czas, a z tą babką spotykał się już dużo wcześniej. I tak po prawdzie to mu się nie dziwię. Też bym nie chciała kogoś na dojazdy.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:35
        Prawdopodobne jest że ciągnął dwie relacje równolegle, jedna pani na miejscu, druga na odległość, choć oczywiście mógł być rozdarty.
        • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 21:40
          Żeby tylko jedną. Ale ja bym miała podobnie. Tylko po co zwodził autorkę 4 lata? Ja bym akurat zakończyła takie coś.
          • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:17
            Sama się zwodzila. Kto rozsądny, po usłyszeniu, że przez 4 lata nie można razem mieszkać, będzie ciągnął taki "związek" na odległość? Sama się go trzymała, to co mu szkodziło raz na jakiś czas skorzystać?
      • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:54
        Pewnie, ze byłoby łatwiej, ale wpadłam po uszy. Widywaliśmy się tez dość często i to ja dłuższe okresy od tygodnia do 1,5 miesiąca a nie na weekend.
        • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 22:49
          No to trochę inaczej brzmi. Słuchaj skoro to ty jesteś strona, która ma się przeprowadzić to musisz sobie szczerze odpowiedzieć czy tego chcesz. My na forum nie zrobimy tego. Poza tym nikt nie da ci niegdy gwarancji, że coś się nie rozsypie.
    • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 30.01.22, 21:34
      A jakiesz to niesamowite przeszkody stały za tym, że przez 4 lata nie daliście rady razem zamieszkać?
      • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 21:40
        Musiałby zostawić te drugie i trzecie i czwarte 😄😄😄
      • melisananosferatu Re: Zaufać? 31.01.22, 12:47
        No wlasnie. Nie rozumiem co to bylo to 'pokomplikowanie'.
    • juztubylam Re: Zaufać? 30.01.22, 21:42
      A o co chodzi z tym mieszkaniem, kto do kogo sie musi dostosowac i zmienic swoje zycie zeby byc razem?

    • alpepe Re: Zaufać? 30.01.22, 21:42
      Jak prawdopodobne jest to, że zamieszkacie razem?
      • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:58
        Teraz już dość prawdopodobne. Dlatego odnowiliśmy związek, gdy okazało się ze możemy rozwiązać ten problem
        • alpepe Re: Zaufać? 30.01.22, 22:39
          Ja bym dała mu jeszcze pół roku, czyli wprowadzam się jutro i daję nam pół roku.
        • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:34
          Powiem tak : jak ludzie bardzo chcą być razem to sa. Zmieniają miejsce zamieszkania, pracę, nawet kontynent. Bycie razem...bo teraz jest taka mozliwość to słaba podwalina dla związku
          • iwoniaw Re: Zaufać? 31.01.22, 12:28
            hanusinamama napisała:

            > Powiem tak : jak ludzie bardzo chcą być razem to sa. Zmieniają miejsce zamieszk
            > ania, pracę, nawet kontynent. Bycie razem...bo teraz jest taka mozliwość to sła
            > ba podwalina dla związku
            >

            Otóż to. I nawet biorąc poprawkę na to, że dorośli ludzie maja jakieś życie i zobowiązania oraz pracę w konkretnym miejscu - nikt nie mowi, że wszystko można sobie gdzie indziej zorganizować w miesiąc (choć zdarza się i tak), ale 4 lata? I jeszcze to "no bądźmy razem, bo jest opcja", serio?
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 12:38
              Na prawdę nie mogła wcześniej się przenieść, nie chce o tym pisać, ale nie było takiej możliwości.
              • iwoniaw Re: Zaufać? 31.01.22, 13:10
                zielona_sowa123 napisał(a):

                > Na prawdę nie mogła wcześniej się przenieść, nie chce o tym pisać, ale nie było
                > takiej możliwości.

                No niewątpliwie nie było. On też nie mógł. To nic złego, pokazuje tylko, że priorytety przez te lata leżały gdzie indziej u obu stron i chyba nic się nie zmieniło w tej kwestii, z opisu sadząc. Po co zatem ten zwiazek? Ot, zagadka.
              • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 13:17
                Nie mogłaś bo:
                - mąż nie puścił
                - mamusia nie puściła
                - kurator nie puścił
                - lekarz nie puścił

                Wszystko inne to jest "nie chciałam", nie "nie mogłam".

                No i po drugiej stronie jest facet, który najwidoczniej też nie chciał, bo gdyby chciał, to już dawno by się gdzieś bliżej ciebie przeniósł.
              • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 23:32
                NO to jak ty nie mogłaś...to on mógł.
                Miałam ci ja kiedyś związek na odległość...trwał rok z hakiem. Tyle, ze pół roku z tego roku ja mieszkałam tam gdzie on, potem wróciłam i wydywaliśmy sie często...jak na taką odległość bo co 2 tygodnie regularnie. Wspólne wakacje...I ja nie byłam gotowa na przeprowadzkę do niego - a mogłam bo konczyłam studia i mogłam tam iść na doktorat (nawet lepsze warunki niz tu w PL)...ani nie byłam gotowa aby on sie przeprowadził do mnie - rzucił wszystko, no nie za duza presja. I sie skonczyło. Nie chciałam facetowi kręcić, że kiedyś może...bo byłoby jak u ciebie.
            • leosia-wspaniala Re: Zaufać? 31.01.22, 13:30
              Pewnie siedział w pierdlu.
              • zielonyjeziorak Re: Zaufać? 31.01.22, 14:12
                No zapominacie o takiej prostej opcji, że oboje mogą mieć dzieci, które mają też kontakt z drugim rodzicem, szkoły, bariery językowe itd itp.
                • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 14:14
                  To skoro tak to się nie powinno nawet zaczynać.
    • mrs.solis Re: Zaufać? 30.01.22, 21:47
      4 lata zwiazku na odleglosc to nie zaden zwiazek tylko okazjonalne dymanko z tym samym partnerem.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:52
        Odpowiadając na pytanie, nie zaufałabym, tym bardziej że inna pani przewijała się od samego początku waszego związku.
    • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:51
      Od początku ustaliliśmy ze ja przeprowadzam się do niego, tego tez chciałam. Trochę z mojej winy nie wyszło tak jak planowaliśmy. Nie chce podawać szczegółów, ale na prawdę nie mogłam. To była stresują sytuacja dla nas. Ciągnęliśmy to tyle czasu bo zależy/ zależało nam na sobie ( mi nadal zależy) i wierzyliśmy ze jeszcze wystarczy trochę poczekac i osiągniemy cel. Wszystko się posypało i straciliśmy wiarę.
      Wiem, ze raczej nie ciągnął dwóch związków jednocześnie, za dużo osób znam z jego otoczenia, w końcu by się wydało. Co jakiś czas również miałam możliwość sprawdzać jego konta i było czysto.
      Jego najnowszy związek to raczej luźne spotkania, wiem, ze do niczego między nimi nie doszło, również to wyczytałam,. Jednak słowa kierowane do nowej kobiety najmocniej mnie zraniły. Wiem, ze z czasem gdy zaczynało się między nimi zacieśniać i ona chciała go odwiedzać, on zaczął się odsuwać. Kobietę znał od dawna, pracowali razem.
      • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 30.01.22, 21:56
        Moim zdaniem związek na odległość ma sens tylko w przypadku dość krótkiego dystansu czasowego, powiedzmy do roku czasu i przede wszystkim ze sprecyzowaną datą końca życia w rozjazdach. U was to wygląda jakby było na wieczne "kiedyś".
        I też uważam, że pan robił na dwa fronty. Znajomi w takich przypadkach potrafią być zastanawiająco dyskretni.
        • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:01
          Data była sprecyzowana. Niestety nastąpiły przeszkody. Nie chcieliśmy się poddawać. I tak to się przeciągnęło. Potem szkoda było rzucać tych wspólnych lat, tym bardziej, ze była odrobina nadzieji. Każdego z nas to wymęczyło. Gdy szansa okazała się prawie zerowa, poddaliśmy się.
          Aż nagle okazało się, ze jednak mamy możliwość
        • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:26
          Oczywiście, że są dyskretni, a co mają niby robić? Każdą jedną kobietę informować, że w tle jest jeszcze druga, i trzecia itp? Po co mieliby to robić??
          • iwoniaw Re: Zaufać? 31.01.22, 10:58
            m_incubo napisała:

            > Oczywiście, że są dyskretni, a co mają niby robić? Każdą jedną kobietę informow
            > ać, że w tle jest jeszcze druga, i trzecia itp? Po co mieliby to robić??
            >

            Zwłaszcza że niby co tacy znajomi mieliby mówić i komu? Jakiejś lasce, z którą pan sie spotyka, że zna autorkę wątku, z ktora od 4 lat się widuje czasami, ale nigdy razem nie mieszkali itd? Czy autorce wątku, że oprócz niej pan zna innych ludzi i spotyka się z nimi? Też z nimi nie mieszkając (?)
            Byloby to dziwne, nie spotkałam się z tym, by ktoś informował czyichś znajomych, że oto ten Miecio ma też inne znajome oprócz ciebie, wiedziałaś o tym, Krysiu mieszkajaca w innym miescie?
      • milva24 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:58
        A gdzie się do tej pory spotykaliście? Raz u Ciebie raz u
        niego?
        • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 21:59
          Tak, chociaż ja mam więcej wolnego i mogłam przebywać u niego i całe miesiące.
          • lumeria Re: Zaufać? 30.01.22, 22:26
            zielona_sowa123 napisał(a):

            > Tak, chociaż ja mam więcej wolnego i mogłam przebywać u niego i całe miesiące.

            To dlaczego z nim nie przebywałaś?
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:30
              Przebywałam, widzieliśmy się sporo czasu, jednak nie było to mieszkanie na stałe
      • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 22:08
        Wiem, ze raczej nie ciągnął dwóch związków jednocześnie, za dużo osób znam z jego otoczenia, w końcu by się wydało.

        Hehe jasne znam sytuacje gdzie kochanka żona i facet razem pracowali. Żona się do kochanki żaliła.
        Nikt się wtrącać nie chciał, bo to szef. Wysypał się ktoś jak mieli zamknąć i zwolnić wszyskich przez pandemie. Kochanka znalazła faceta i inna prace. Okazało się ze borysek przedłuża pomoc finałowa i otwarli na nowo. Żona pracuje dalej z mężem i starym składem oprócz kochanki.
        Wiec wiesz z tym niemożliwe różnie bywa.

        Ja nie wierze ze facet była z nią na początku waszego związku potem 4 kata nic i nagle w 2 miesiące związek z nią.
        Konta zawsze można wyczyścić przed inspekcja.
        • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:42
          Też tak sądzę, słyszałam opowieści o ludziach pracujących na promach, w domu żona albo mąż a na statku stali partnerzy seksualni wśród załogi. Kobieta z nim rozmawiała o związku I biedna nawet nie skonsumowala, historię z tel czy laptopa można wykasować.
      • hanusinamama Re: Zaufać? 31.01.22, 11:43
        Taki dziwny ten związek...długi i na odległośc ale mogłaś sprawdząc jego konto...jakie konto? Fakt, ze znasz jego otoczenie o niczym nie świadczy....mogł grać na dwa fronty
    • me-lissa Re: Zaufać? 30.01.22, 22:00
      We were on a break!!
      • milva24 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:01
        Ha! big_grin
      • magdallenac Re: Zaufać? 30.01.22, 22:06
        it's complicated😂
      • trampki_w_kwiatki Re: Zaufać? 30.01.22, 23:52
        Moje pierwsze skojarzenie wink #teamfriends
      • anomaliapogodowa81 Re: Zaufać? 31.01.22, 11:12
        Moje pierwsze skojarzenie 🤣
    • nangaparbat3 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:39
      Słusznie się boisz, już go sprawdziłaś

      on nalegał na związek, który w końcu stworzyli. Gdy dowiedział się, ze jest szansa z mojej strony, drugiego dnia zakończył kontakt z nowa kobieta.

      Nie łudziłabym się, że w odpowiednim (dla siebie) momencie potraktuje mnie inaczej niż tę panią.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 22:43
        A to jest najczęstszy tekst facetów którzy mają dwie baby równocześnie, zakończyłem znajomość z tamtą panią, niestety to co mówią rzadko jest prawdą.
    • mamtrzykotyidwa Re: Zaufać? 30.01.22, 22:51
      To żaden znak. Skoro się rozstaliście, to miał prawo spotykać się z kimś innym.
      Spróbuj. Zamieszkanie razem jeszcze niczego nie przesądza, a wręcz może pomóc w podjęciu właściwej decyzji, bo jak się jest ze sobą na co dzień, to szybciej można się przekonać, czy jest dobrze, czy jednak nie. Ślubu przecież jeszcze brać nie musisz. Zrezygnujesz, a potem będziesz żałować.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:07
        To jest jego wersja, a fakty są takie że spotykał się z tą panią w trakcie związku. Oficjalna wersja jest taka że spotykał się z nią po kłótni, po rozstaniu ale nie ma pewności czy tylko wtedy. Ta wersja wydarzeń jest dla niego wygodna ale nie wiadomo jak było, tu było niskie ryzyko że coś się wyda więc mógł korzystać. Inna sprawa jest taka że facet który po kłótni od razu leci do innej, poźniej nalega na związek chwilę po rozstaniu nie jest zbyt wiarygodny.
        • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:16
          Spotkał się z nią faktycznie dopiero po rozstaniu, miesiąc po, wcześniej pisali. Czytałam wszystko. Nie wykasował rozmów, nie był przygotowany ze przeczytam, zreszta historia było sprzed kilku lat. Wówczas faktycznie raz się spotkali, powiedział mi o tym od razu po spotkaniu.
          Raczej nikogo nie miał na boku, raczej… bywałam u niego całymi miesiącami, ostatnio tez spędziliśmy cały miesiąc razem. W życiu codziennym jest bardzo dobrze, ale fakt jego reakcja po kłótni mnie zastanawia
          • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 23:20
            Czekaj, bo nie kumam. To kiedy on z tą babką się spotykał? Jakoś niedawno? Czy 4 lata temu? Czy może znają się od 4 lat i tak krążą wokół siebie?
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:35
              Znają się długo, ponieważ pracowali razem. Około 2,5 roku temu mieliśmy ostra kłótnie,która groziła rozstaniem i wówczas spotkał się z nią. Jednorazowe spotkanie, o którym powiedział mi w kolejnych dniach. Odnowił znajomość po naszym rozstaniu kilka miesięcy temu, ona nie miała nikogo i tak wyszło.
              • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 00:04
                To nie wróży dobrze. Oni będą tak wokół siebie krążyć i krążyć. Poza tym facet jest w takim razie niestabilny skoro każdy kryzys w związku pcha go w ramiona tamtej.
                • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 11:06
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > To nie wróży dobrze. Oni będą tak wokół siebie krążyć i krążyć. Poza tym facet
                  > jest w takim razie niestabilny skoro każdy kryzys w związku pcha go w ramiona t
                  > amtej.

                  Oj tam oj tam hrabina nie znasz się pani to zapewne przyjaciółka której pan może się zwierzyć porozmawiać wypłakać się w rękaw…
                  Wszak znają się trochę lat a każdy facet może mieć przyjaciółkę kobietę.
              • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 31.01.22, 01:14
                Czyli pani orbituje już dłuższy czas i pewnie wcale orbitować nie przestanie.
      • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:11
        Niech tak zrobi, ale wcześniej niech się upewni czy ewentualnie może bez problemu wrócić do swojego dawnego życia jeśli to nie wypali.
        • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:19
          Bo jeśli nie zostawi sobie furtki np sprzeda mieszkanie, zostawi dobrą pracę i od razu otworzy nowy rozdział życia to może być za jakiś czas w czarnej d..e ponieważ ten pan jest trochę jak domowej roboty bimber, nie do końca wiadomo czego się po nim spodziewać.
          • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 30.01.22, 23:22
            Jak po każdym. Akurat tutaj nie należy mieć złudzeń. Sytuacja jest o tyle jednak skomplikowana, że autorka ma się przeprowadzić, a to już gruby kaliber. I po kij było się w to pchać i to ciągnąć?
            • fioletowa01 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:32
              Może i tak ale nie każdy leci po kłótni do innej pani.
              • mamtrzykotyidwa Re: Zaufać? 30.01.22, 23:37
                Nie po kłótni, tylko po rozstaniu.
              • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 00:06
                Nie każdy, ale ta pani przewija się już długo, a w zasadzie kilka lat. I tu jest problem, bo może wcale nie zniknąć.
          • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:37
            Nie postawie wszystko na jedna kartę. Powrót do pracy zabezpiecze, mieszkanie również. Ale zrobiłabym to również i bez odkrytych rewelacji
          • aqua48 Re: Zaufać? 31.01.22, 09:55
            fioletowa01 napisała:

            > ten pan jest trochę jak domowej roboty bimber, nie do końca wiadomo cze
            > go się po nim spodziewać.

            Ależ wiadomo. Jak się pokłócą na ostro to zaraz obok jest chętna do pocieszani pani. I oczywiście to będzie nicnieznaczącyjednorazowywyskok...
      • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 23:36
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > To żaden znak. Skoro się rozstaliście, to miał prawo spotykać się z kimś innym.
        > Spróbuj. Zamieszkanie razem jeszcze niczego nie przesądza, a wręcz może pomóc w
        > podjęciu właściwej decyzji, bo jak się jest ze sobą na co dzień, to szybciej m
        > ożna się przekonać, czy jest dobrze, czy jednak nie. Ślubu przecież jeszcze bra
        > ć nie musisz. Zrezygnujesz, a potem będziesz żałować.


        Taka rada dość ryzykowna zwłaszcza ze to ona ma jechać do niego.
        Potem będzie jak w wątku obok „nie mam obowiązku organizowania co życia na miejscu”
        Facet jest niestabilny w uczuciach.
        Tym bardziej ze facet wrócił to „byłej” która jest na miejscu bardzo szybko po rozstaniu.
        • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:39
          Wcześniej nigdy nie byli ze sobą
          • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 23:44
            A 2.5 roku temu co było?
            Skąd wiesz ze nie byli?
            W przerwach między wami.
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:53
              Mieliśmy jedna ostra kłótnie, która zakrywała o rozstanie. Właśnie te 2,5 r temu. Spotkał się z nią, żeby pogadać, byli znajomymi z pracy. Na drugi dzień jakoś pogodziliśmy się i opowiedział mi o spotkaniu. No związku raczej nie zdążyliby stworzyć w tym czasie. Nie mam oczywiście pewności, czy do niczego nie doszło, wg niego nie, spotkanie było w miejscu publicznym. Zapomniałam i nie miałam w tym czasie powodów do podejrzeń. Prze resztę czasu nie mieliśmy przerw, widywaliśmy się często i długo. Aż po rozstaniu we wrześniu odnowił z ta znajoma kontakt i po około miesiącu pisania zaczeli się spotykać.
              • 3-mamuska Re: Zaufać? 30.01.22, 23:57
                Wiesz dla mnie to ogólnie dziwnie jeździsz często na długo ,a nie mogłaś na stałe.

                Facet najwidoczniej o niej nie zapomniał skoro tak szybko wszedł z nią w związek, choć może wcale nie przestali się spotykać przez te 2 lata.
                Twoja broszka dla mnie podejrzany typ.
                Miesiąc pisania i już związek?
                Widzę ze bardzo uchwyciłaś myśli ze facet myślami był przy tobie…
                Już podjęłaś decyzje wiec po co pytasz.
              • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 31.01.22, 00:03
                Pan dziwnym trafem po każdej kłótni natychmiast żali się i wraca do jednej pani. I tego bym się obawiała,
                w przeciwieństwie do przygodnego zamoczenia na imprezie. Zrobisz co zechcesz i tak go tłumaczysz, musisz spróbować.
              • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:39
                Powiedz teraz serio, ty widzisz, co sama piszesz? wink
                • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 10:45
                  Jestem skołowana, sama nie wiem w co wierzyć. Patrzę na fakty i fakty, które ja znam są takie, ze faktycznie oprócz tego razu sprzed 2 lat i po naszym rozstaniu nie mieli kontaktu. Ale odżywianie się do jakiejś baby kiedy my się kłócimy najbardziej mnie zastanawia
                  • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 10:51
                    Na jakie fakty? Wiesz tyle ile zdążyłaś podejrzeć. Naprawdę jesteś tak naiwna, żeby uwierzyć w to, że koleś sobie tą babkę na pstryk wyciąga co ileś lat? To w takim razie pani musi być prostytutka. Poza tym To nie twoja sprawa zagłębiać się w obca kobietę. Patrz i oceniaj zachowanie faceta.
                  • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 11:32
                    zielona_sowa123 napisał(a):

                    > Jestem skołowana, sama nie wiem w co wierzyć. Patrzę na fakty i fakty, które ja
                    > znam są takie, ze faktycznie oprócz tego razu sprzed 2 lat i po naszym rozstan
                    > iu nie mieli kontaktu. Ale odżywianie się do jakiejś baby kiedy my się kłócimy
                    > najbardziej mnie zastanawia


                    Jakim cudem masz pewność ze nie mieli? Bo ci powiedzieli? Bo widziałaś wiadomości?
                    Wiadomości można skasować wybiórczo ,nie trzeba od razu całej konwersacji.
                    Jak są podejrzenia to lepiej zostawić bezpieczna cześć konwersacji, żeby umocnić kit który się wciska. Wykasowując całość dajesz do myślenia a tak masz „dowody” ze to nic. Wszystko to wiem od panów. Jako Kolezanka z pracy żona kolegi czasem się nasłuchałam ciekawostek.
          • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 00:10
            zielona_sowa123 napisał(a):

            > Wcześniej nigdy nie byli ze sobą

            Wiesz są takie "miłości", że ludzie nie umieją być ze sobą, ale i nie umieją być bez siebie i o sobie zapomnieć. Jesteś pewna, że nie mają kontaktu? Ja jestem pewna, że mają.
            • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 31.01.22, 00:18
              Jestem na 99% pewna, nie pracują już razem, a gdy jesteśmy ze sobą on po pracy wraca do domu. Znam jego grafik, wiem ile czasu zajmuje dojazd. Poprosiłam go o telefon tego samego dnia, nie mógł niczego wykasować. Widziałam ich korespondencje. Faktycznie nie maja kontaktu.
              Oczywiście mógłby mieć poukrywane wiadomości, inne konta itd, ale na ile go znam jest na to zbyt roztargniony. Dlatego tez nie wylogowal się ze swoich kont dając mi komputer.
              Wiem, ze go bronie, może naiwna jestem. Staram się to rozgryźć operując faktami. Wiem, ze ta dziewczyna to dość łatwy cel, wiem, ze chciałaby z nim być, wiec nie musiała się wysilać. I wiem, ze zaraz powiecie, ze na pewno mieli kontakt przez te 4 lata smile
              • figa_z_makiem99 Re: Zaufać? 31.01.22, 00:22
                Rozmawialabys z facetem o związku, gdybyś wcześniej z nim nie spała? Myślę, że kiedyś było bzykanko ale spotykał się z tobą i miał ją we friendzone, stąd powroty. Jedź I spróbuj, tylko nie pal za sobą mostów.
                • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 01:00
                  Bzykanko to mogło być jak już był i z autorka. I wiem co mówię, tacy ludzie wiedzą, że w codzienności by się pozabijali, ale jednocześnie coś ich do siebie ciągnie i nie mają problemu z okazjonalnym seksem.
              • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 00:33
                Powiem tak.
                Mam koleżankę która mi pisze pewne rzeczy o swoim życiu.
                I ja pisząc z nią od razu kasuje to czego nie mogą zobaczyć osoby trzecie.
                Mąż mi nigdy telefonu nie sprawdza, ale kto wie czy coś drugiemu człowiekowi nie odbije albo przypadkiem zobaczy lub mi ktoś telefon ukradnie.. Cokolwiek.
                Nie chce aby od mnie wyszło cokolwiek wiec kasuje od razu. Taka prawda.

                Wiec wiesz to ze nie miał nic nie znaczy ze kontaktu nie maja,a nie muszą razem pracować żeby się spotykać, , to ze wraca z pracy nie jest dowodem na to ze gdy tylko znikasz z jego życia pojawia się tamta. Wraca do niej jak bumerang.

                Akurat znam takie przypadek, gdzie pan ma stała kochankę w Londynie, a jak jedzie do żony co 2 miesiące na 2/3 tygodnie ,to kochanka wie ze ma nie pisać. 5 lat już tak sobie żyją . Pan wykasuje numer kochanki, ale to nic bo ma zapisany na kurtce w londyńskim domu. Ba mieszka w tym domu razem z bratem do brata czasem przyjeżdża żona i dzieci i jakoś się nie wydało.

                Reszta już chyba została napisana w tym wątku.

                Dla mnie związku na odległość długotrwałe to nie związki.
                A już przeróżne rzeczy dziwaczne widziałam jak ludzie lubią sobie komplikować życie.
                • simply_z Re: Zaufać? 31.01.22, 00:35
                  też znam takiegowink. Dziewczyna z innego kraju przyjezdza czesto, więc pan kasuje numer itd. a na miejscu romansik z koleżanką kuzynki..
              • lumeria Re: Zaufać? 31.01.22, 00:37
                zielona_sowa123 napisał(a):

                > Widziałam ich korespondencje. Faktycznie nie maja kontaktu.

                Czy ktoś mi może to wytłumaczyć?
                • eliszka25 Re: Zaufać? 31.01.22, 08:07
                  lumeria napisała:

                  > zielona_sowa123 napisał(a):
                  >
                  > > Widziałam ich korespondencje. Faktycznie nie maja kontaktu.
                  >
                  > Czy ktoś mi może to wytłumaczyć?

                  Hehe, też mnie to ciekawi. Nie mają kontaktu, ale jest korespondencja. 😄
              • tt-tka Re: Zaufać? 31.01.22, 00:46
                zielona_sowa123 napisał(a):

                > Jestem na 99% pewna, nie pracują już razem, a gdy jesteśmy ze sobą on po pracy
                > wraca do domu.

                A kiedy nie jestescie razem, czyli przez wiekszosc czasu, co on robi po pracy i z kim ?

                Znam jego grafik, wiem ile czasu zajmuje dojazd. Poprosiłam go o
                > telefon tego samego dnia, nie mógł niczego wykasować.

                Mogl wykasowac zaraz po przeczytaniu, napisaniu, zadzwonieniu. Sporo osob tak robi, i nie zeby sie tajniaczyc, tylko zeby sobie nie zasmiecac telefonu.


                >. Faktycznie nie maja kontaktu.

                No jak nie maja, skoro koresponduja ze soba i znajduja sie blyskawicznie w potrzebie ?


                >
                > Wiem, ze go bronie, może naiwna jestem. Staram się to rozgryźć operując faktami
                > . Wiem, ze ta dziewczyna to dość łatwy cel, wiem, ze chciałaby z nim być, wiec
                > nie musiała się wysilać. I wiem, ze zaraz powiecie, ze na pewno mieli kontakt p
                > rzez te 4 lata smile

                No raczej, skoro zaraz po zerwaniu z toba stworzyli zwiazek...
              • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 00:58
                O naiwności! Ty naprawdę nie kumasz co ja do ciebie pisze? Oczywiście, że mają ze sobą kontakt, nawet okresowo mogą mieć ten kontakt zupełnie koleżeński. Co nie zmienia faktu, że w różnych fazach życiowych ten kontakt może się zmieniać. I oczywiście, że ze sobą jakiś czas dłuższy czy krótszy byli i mieli zajebisty seks. To, że facet wraca do domu po pracy nie oznacza, że jest wyalienowany z życia.
                • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 31.01.22, 01:17
                  Im dłużej czytam tym bardziej tego nie widzę.
                  Mamy tu jedną długoletnią orbiterkę, pana gotowego tworzyć związki na zawołanie w zależności jak wiatr zawieje i kryzysową narzeczoną na odległość, która przekopała i przeczytała całą korespondencję, ale nadal nie jest pewna co z fantem począć.
              • m_incubo Re: Zaufać? 31.01.22, 10:45
                Wybacz, ale ty jesteś jeszcze łatwiejszym celem i chyba jeszcze bardziej chcesz z nim być, niż ta koleżanka, tylko, w przeciwieństwie do niej, musisz kombinować i się wysilać. Ona nie musi. No ale każdemu jego porno.
                Poza tym wątek mi się podoba. Okoliczności absolutnie wykluczające zamieszkanie przez lata, po czym po miesiącu cudownie się odmieniają. Kłótnia zakrawająca o rozstanie, ale na drugi dzień państwo już pogodzeni. A w między(?)czasie pani, z którą nie miewa na co dzień kontaktu, ale do której leci się żalić godzinę po kłótni, krąży wokół jak elektron, ale zupełnie nic ich nie łączy.
                Plażo, błagam 🤣
                • hrabina_niczyja Re: Zaufać? 31.01.22, 10:52
                  Ja myślę, że tamta wcale nie chce z nim być, bo doskonale wie, że facet się nie nadaje do codziennego życia. Ale lubi go mieć w zasięgu jako miłą odskocznie.
              • nocnamagia Re: Zaufać? 31.01.22, 15:53
                Może ma drugi telefon
    • trampkoss1 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:12
      "we were on the break", czy jakoś tak to leciało... 😉
      • trampkoss1 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:20
        Ha, me-lissa mnie ubiegła 😀
    • lumeria Re: Zaufać? 30.01.22, 23:51
      >Niedawno odkryłam, ze jego wersja różni się od faktów, min to on zaczął związek, on nalegał na spotkania, obiecywał piękne wspólne życie itd

      A jak to odkryłaś?

      >Na początku naszego związku, gdy pokłóciliśmy się na kilka dni, spotkał się z nią również.

      Czyli to jest jego stała ... hm.. zawodniczka zapasowa?
      • zielona_sowa123 Re: Zaufać? 30.01.22, 23:55
        Skorzystałam z tego, ze zostawił mi komputer i poszedł do pracy.
        • 3-mamuska Re: Zaufać? 31.01.22, 00:35
          zielona_sowa123 napisał(a):

          > Skorzystałam z tego, ze zostawił mi komputer i poszedł do pracy.



          No właśnie czyli mówi co chcesz usłyszeć.
          To ze nic nie zaznałaś nie znaczy ze nie wykasował.
          Tu go przyłapałam na kłamstwie.
    • novembre Re: Zaufać? 30.01.22, 23:54
      Rychtyk Ross z Przyjaciół i jego we were on a break!!

      Odpowiedz sobie sama i podejmij właściwą decyzję, najlepszą dla siebie.
      • novembre Re: Zaufać? 30.01.22, 23:54
        Kuuurde a myślałam, że będę pierwsza!! big_grin
        • agonyaunt Re: Zaufać? 31.01.22, 00:02
          To się nazywa mocny kod kulturowy big_grin
          • novembre Re: Zaufać? 31.01.22, 00:11
            Dokładnie! big_grin
          • borsuczyca.klusek Re: Zaufać? 31.01.22, 01:18
            Silna marka 😅
    • trampki_w_kwiatki Re: Zaufać? 30.01.22, 23:55
      Bez kitu.
      To brzmi jak szambo.
      Poszukaj może dorosłego chłopaka?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka