escollo
05.03.22, 22:28
Hej, wygadac się chciałam... Jak wszystkim cięzko mi z tym co się obecnie dzieje, do tego zaczynają mnie gryzc wyrzuty sumienia, że nie przyjęłam (jeszcze?) do domu uchodzców. Mamy duzy dom, mamy warunki finansowe. Mam tez depresje, kryzys w malzenstwie, niepelnosprawne dziecko i wymagającą 5latkę. Rozdałam co mogłam, w sensie ubrania, przekazałam pieluszki, chusteczki itd. dla dzieci, dałam komplet odziezy i pościel dla dzieci, które przyjęła moja kolezanka, wpłacilismy dużą sumę na zbiórkę. Bardzo duzo moich znajomych gości u siebie uchodzców, ja nie wiem czy mam siłę, szczerze mówiąc ledwo unosze naszą codziennośc, jestem na terapii, zaczełam dochodzić do siebie. Cały czas o tym mysle, chciałabym pomoc ale boje się. Do tego córcia niepełnosprawna ma duzo różnych nadwrażliwości, w tym na dzwięki. Mimo tej choroby zyjemy jak pączki w maśle i zle mi z tym, że mogłabym więcej pomoc.