18.03.22, 14:32
Czy znacie przypadki, że lekarz stwierdził u chronicznie smutnej i zrezygnowanej osoby takie zaburzenie jak dystymia? Jakie leczenie zostali wdrożone i z jakim skutkiem?
Nie wiem, czy jest sens iść do lekarza i mu głowę zawracać, brac z tej okazji urlop w pracy. Może tak ma być? Skoro 10 lat z tym żyje to i dalej jakoś pociągnę...?
Nie mam depresji, bo wstaje, pracuje, zajmuje się domem, dziećmi, mężem...tylko strasznie w tym męczę, osądzam się krytycznie we wszystkim, wiem że dla otoczenia też jestem trudna, poirytowana lub smutna. No nie we mnie radości...
I nie wiem, leczy się to czy akceptuje? Wiem że forum nie diagnozuje, ale może ktoś miał podobnie jak ja? I cos doradzi.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Dystymia 18.03.22, 14:48
      annna_maria_1985 napisał(a):

      > Nie wiem, czy jest sens iść do lekarza i mu głowę zawracać, brac z tej okazji u
      > rlop w pracy.

      Iść do lekarza po to jedynie by mu zawracać głowę nie ma sensu, sens jest żeby pójść do niego po to aby zacząć się leczyć.
      A propos urlopu, pracujesz w tak ważnej gałęzi gospodarki że dzień Twego urlopu coś zmieni? Współpracownicy będą biegać w kółko nie wiedząc co mają bez Ciebie robić?

      Jakbyś sobie skręciła kostkę, albo ukruszyła ząb to nie miałabyś podobnych rozkmin, prawda? Zacznij dbać o siebie.
    • lumeria Re: Dystymia 18.03.22, 14:49
      Oczywiscie, ze warto iść i zacząć leczenie. Mozesz naprawdę ogromnie zyskać! Bo to co opisujesz wygląda na właśnie takie funkcjonowanie na poziomie depresyjnym.

      Nie będziesz "zawracała głowy" lekarzowi, bo to jego praca, on Ci łaski nie robi przyjmując. Sprzedaje Ci usługę, wiedz idz i skorzystaj. To Twoje zdrowie i dobrostan - a przez to i Twojej rodziny.

      Działaj już dzisiaj, omów spotkanie - pewnie będziesz musiała trochę poczekać. Ale warto.
    • pampelune Re: Dystymia 18.03.22, 15:01
      annna_maria_1985 napisał(a):


      > Nie mam depresji, bo wstaje, pracuje, zajmuje się domem, dziećmi, mężem...tylko
      > strasznie w tym męczę, osądzam się krytycznie we wszystkim, wiem że dla otoczenia
      > też jestem trudna, poirytowana lub smutna. No nie we mnie radości...

      Ech, u mnie dokładnie to samopoczucie oznaczało depresję. Poszłam do psychiatry, zdiagnozował, dobrał leki i samej mi trudno uwierzyć, ale przestałam być taka krytyczna i poirytowana. Przestałam być płaczliwa. A jednocześnie nie jestem przymulona czy głupkowato uśmiechnięta. Jestem wreszcie sobą. Spróbuj!
      • annna_maria_1985 Re: Dystymia 18.03.22, 16:16
        Ja się nie znam zupełnie dlatego pytam...czy podczas takiej jednej wizyty lekarz jest w stanie zdiagnozować? Jak wygląda taka rozmowa? Boję się iść, zarejestrowana byłam już 3 razy od początku 2021 roku, zawsze odwoływałam, myślałam że nie jest tak źle.
        I to chyba tak mam, bo jak czasem jestem na coś chora, czy coś mnie boli, to rozkminiam właśnie, czy na pewno muszę iść, że może przejdzie, rozejdzie się...tak, wiem, straszne...no ale tak mam. Dlatego teraz tym bardziej mam wątpliwości, czy jest sens.
        • pani_tau Re: Dystymia 18.03.22, 16:51
          Sprawdź jaki masz poziom wit D. i B12. Ich niedobór objawia się właśnie obniżonym nastrojem.
          • igge Re: Dystymia 18.03.22, 16:57
            Tradycyjnie autorce polecę dwie rzeczy: niech zbada tarczycę i pomyśli o terapii.
            Oczywiście, nie jestem też przeciwko lekarzowi i antydepresantom jeśli mają pomóc.
        • aqua48 Re: Dystymia 18.03.22, 17:02
          annna_maria_1985 napisał(a):

          > jak czasem jestem na coś chora, czy coś mnie boli, to ro
          > zkminiam właśnie, czy na pewno muszę iść, że może przejdzie, rozejdzie się...ta
          > k, wiem, straszne...no ale tak mam.

          Nie lubisz siebie, nie szanujesz? Kto zadba o Twoje zdrowie jak nie Ty?
          • lumeria Re: Dystymia 18.03.22, 17:22
            >Nie lubisz siebie, nie szanujesz? Kto zadba o Twoje zdrowie jak nie Ty?

            W depresji bardzo możliwe, ze Anna-Maria nie szanuje siebie, nie uważa sie za godna uwagi, stad takie "nie będę panu doktorowi głowy zawracała".

            Ale to sa symptomy depresji, które wskazują, ze trzeba sie leczyć!
        • lumeria Re: Dystymia 18.03.22, 17:20
          >myślałam że nie jest tak źle

          Jest źle.

          >strasznie w tym męczę, osądzam się krytycznie we wszystkim,
          >wiem że dla otoczenia też jestem trudna,
          >poirytowana lub smutna. No nie we mnie radości...

          Dokładnie to powiedz lekarzowi. Możesz sobie napisać to na kartce, poproś męża czy bliskich, by pomogli ci to napisać, bo oni może widza to, czego ty nie widzisz. Jeśli sie zdenerwujesz, to po prostu podasz lekarzowi tą kartkę. A lekarz przecież wie jak prowadzić wywiad z klientem z depresja, zada ci pytania, moze zaleci dodatkowe badania. Zazwyczaj zapisze pierwszy lek.

          I jest sens, jeśli nawet nie chcesz tego zrobić dla siebie, to zrob to dla swoich bliskich, bo naprawdę nie jest łatwo żyć z osoba, która zupę ugotuje i do pracy pójdzie, ale jest cały czas zdołowana i drażliwa. Jak masz dzieci, no to musisz iść się leczyć koniecznie.
          • annna_maria_1985 Re: Dystymia 19.03.22, 16:20
            Nie umiem z bliskimi o tym rozmawiać. Albo nie chce ich martwić (rodzice), albo mają stereotypowe podejście do chorób psychicznych i psychiatrów (mąż). Czasem zaczynam rozmowę z mężem o tym, tak ogólnie i niestety, chyba nie rozumie. Więc albo się przyzwyczaił do mnie w tym wydaniu, albo mu nie zależy na mnie albo po prostu nic mi nie jest, a tylko sobie coś uroiłam że mam problem.
            • igge Re: Dystymia 19.03.22, 20:43
              Skoro mąż nie rozumie czy nie widzi problemu to sama zdecyduj, że idziesz na wizytę i koniec.
              Albo jednak zmartw rodziców i u nich znajdź wsparcie i zachętę do troski o siebie.
              Twojemu otoczeniu też będzie łatwiej bez Twojego smutku i drażliwości, które, kto wie, pół najmniejszej pastylki antydepresanta zlikwiduje raz i dobrze.
              W ostateczności nie mów mężowi, że idziesz się skonsultować skoro nie znajdujesz zrozumienia.
            • aqua48 Re: Dystymia 19.03.22, 21:47
              No to zacznij rozmowę z mężem nie "tak ogólnie" tylko konkretnie. Powiedz, że TY masz problem i że Twój lekarz powiedział to i to i że masz zamiar się leczyć i potrzebujesz i oczekujesz od niego wsparcia.

              Lekarzowi nie chcesz zawracać głowy, rodziców zmartwić, z mężem rozmawiasz ogólnikowo. Czego zatem oczekujesz?
    • brubba Re: Dystymia 19.03.22, 20:56
      Z dystymii warto się świadomie wydostawać, bo od niej tylko krok do depresji, a dobra wiadomość jest taka, że może pomóc sama psychoterapia, bez farmakologii.
      • annna_maria_1985 Re: Dystymia 31.03.22, 07:10
        W poniedziałek idę do lekarza...trzymajcie proszę kciuki żebym nie zrezygnowała...boję się bardzo...zarówno diagnozy tegi, że cos mi dolega, jak i tego że lekarz stwierdził że taka po prostu jestem.
        • pampelune Re: Dystymia 02.04.22, 19:58
          annna_maria_1985 napisał(a):

          > ...boję się bardzo...zarówno diagnozy tegi, że cos mi dolega, jak i tego że lek
          > arz stwierdził że taka po prostu jestem.

          Ja powiedziałam lekarzowi: "Najbardziej boję się dwóch rzeczy — jednej, że mi pan przepisze leki, i drugiej, że mi pan nie przepisze". Toteż trochę wiem o co chodzi. Powodzenia!

          • annna_maria_1985 Re: Dystymia 02.04.22, 21:46
            Dziękuję. Stresuje się bardzo...
            • hosta_73 Re: Dystymia 03.04.22, 00:13
              Ej, niepotrzebnie. Mój mąż chodził do psychiatry, bardzo fajna pani, wizyty nie były długie a zawsze wracał od niej w lepszym nastroju, podbudowany itp. Idź koniecznie, nie męcz się dłużej gdy możesz sobie pomóc. Daj znać jak było 😊
            • lumeria Re: Dystymia 03.04.22, 01:49
              >Stresuje się bardzo...

              To nic nie szkodzi, wręcz lepiej, żeby lekarz widział, z czym się zmagasz. Nie boj sie rozpłakać, czy pozwolić by ciało dygotało, ręce się trzęsły. Lekarz nie takie rzeczy widział, naprawdę.

              Czy masz przygotowana karteczkę z opisanymi symptomami w raze gdybyś nie mogla mówić? Nawet wydrukowane to co napisalas w poście startowym. Nawet jesli nie będzie potrzebna, to taka ściągawka naprawdę uspakaja.

              Dasz rade, choć to może byc trudne, wysyłam dużo otuchy! Napisz proszę, jak było.

              • annna_maria_1985 Re: Dystymia 03.04.22, 08:37

                > Czy masz przygotowana karteczkę z opisanymi symptomami w raze gdybyś nie mogla
                > mówić? Nawet wydrukowane to co napisalas w poście startowym. Nawet jesli nie
                > będzie potrzebna, to taka ściągawka naprawdę uspakaja.
                >
                > Dasz rade, choć to może byc trudne, wysyłam dużo otuchy! Napisz proszę, jak by
                > ło.
                >
                Mam karteczki, muszę zrobić z tego jedną, bo w stresie chyba nie ogarnę kilku. Mam w sobie takie uczucie, że ja musze udowodnić w jakiś sposób lekarzowi, co mi jest. Tak namacalnie, konkretnymi przykładami, stąd te duże ilości notatek. Pewnie to przez to, że obniżony nastrój przychodzi falami i gdy jest lepiej, to wydaje mi się że to wszystko niepotrzebne, że wyolbrzymiam.
                Mam czasami dobry humor, na spacer pójdę, pośmieje się z koleżanką.
                Może to zwyczajny leń, brak motywacji...z drugiej strony tak bardzo przeszkadza mi drażliwość wobec dzieci. To na nich najbardziej się odbija. Na mężu też, tylko że on jak widzi że jestem nie w sosie to odpuszcza kontakt. A dzieci wiadomo, potrzebują mnie cały czas, nie patrzą na mój humor. W pracy to po prostu się nie odzywam, unikam koleżanek, bo jeszcze tak mogę. Jak zniosą obostrzenia covidowe to wracam do wspólnego pokoju. Będzie trudno, bo koleżanką lubi rozmawiać...a ja w sumie zawsze ją lubiłam, bardzo. I zastanawiam się czy to ona się zestarzała i zrobiła zrzędliwa, czy to ja ją tak wodze, a ona jest taka jak zawsze.
                No dobra, nie marudzę. Chyba po to to napisałam,żeby jutro przeczytać i nie odwołać wizyty w ostatniej chwili.
                Odezwę się po wizycie.
                • lumeria Re: Dystymia 03.04.22, 12:33
                  To naprawdę brzmi bardzo optymistycznie. Napisałaś tutaj po to, by ruszyć z tego miejsca utknięcia, by zrobić pierwszy krok ku zdrowieniu. Wiec to już masz za sobą. Teraz zmiany pójdą już w dobrym kierunku, bo TY tego chcesz. A takie publiczne pisanie o problemach (no anonimowo) jest potężnym aktem odwagi i ogłoszeniem postanowienie by zadbac o siebie i dzieci. smile
                  • annna_maria_1985 Re: Dystymia 04.04.22, 20:43
                    Dałam radę. Była to trudna rozmowa. Mam mieszane uczucia. Nie wymieniłam nawet połowy objawów, bo się popłakałam. Ale wystarczająco by lekarz stwierdził depresje. Wypisał lek. Ostrzegł żeby dać sobie 2-3 tygodnie bo może być nieciekawie na początku. Czytam opinie o tym leku i już się boję.
                    Ale ogólnie to mi ulżyło. Że może będzie za jakiś czas lepiej. I że nie uciekłam spod gabinetu.
                    • lumeria Re: Dystymia 04.04.22, 21:03
                      Brawa! Dałaś rade!!!! Świetnie, ze masz to już za sobą, i ze czujesz ulgę po odbyciu tej wizyty. Naprawdę jest warto.

                      Z lekami psychotropowymi jest trudno, bo trzeba odczekać jakiś czas, by zaczęły działać. Czasami skutki uboczne pierw sie pojawiają, a potem poprawa. No i skutki ub. sa najgorsze na początku, potem organizm trochę sie przyzwyczaja.

                      Pamiętaj, żeby nigdy nagle nie odstawiać tych lekarstw, bo wtedy robi się źle - trzeba z nich schodzić stopniowo.

                      Jaki dostałaś lek? Czego sie boisz?
                      • annna_maria_1985 Re: Dystymia 05.04.22, 08:44
                        Dostałam Valexin, niska dawkę, bo najpierw jedna tabletkę, potem 2. Przy ciężkiej depresji wg ulotki stosuje się do 10 tabletek na dobę.
                        Boję się skutków ubocznych.
                        Wiem że lekarz zdiagnozował, ale ja nadal nie do końca wierzę w to, że to jest to.
                        Leżą te tabletki przede mną, mam wziac w czasie śniadania. Nie wiem co robić.
                        • pampelune Re: Dystymia 05.04.22, 09:24
                          Zuch! Super że o siebie zadbałaś.
                          Skutki uboczne to sama wiesz że najgorsze są na ulotce ibupromu wink
                    • juztubylam Re: Dystymia 04.04.22, 21:34
                      Gratulacje. Jesteś wielka.
                    • hosta_73 Re: Dystymia 04.04.22, 22:51
                      Dobra robota 👍🏻
                      • annna_maria_1985 Re: Dystymia 05.04.22, 11:01
                        Dzięki dziewczyny za dobre słowo.
                        • aqua48 Re: Dystymia 05.04.22, 12:09
                          Brawo! Bierz leki, nie czytaj o tych skutkach ubocznych tylko daj sobie czas, żeby zadziałał.
    • ursydia Re: Dystymia 05.04.22, 00:00
      Anna, to wygląda na depresję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka