annna_maria_1985
18.03.22, 14:32
Czy znacie przypadki, że lekarz stwierdził u chronicznie smutnej i zrezygnowanej osoby takie zaburzenie jak dystymia? Jakie leczenie zostali wdrożone i z jakim skutkiem?
Nie wiem, czy jest sens iść do lekarza i mu głowę zawracać, brac z tej okazji urlop w pracy. Może tak ma być? Skoro 10 lat z tym żyje to i dalej jakoś pociągnę...?
Nie mam depresji, bo wstaje, pracuje, zajmuje się domem, dziećmi, mężem...tylko strasznie w tym męczę, osądzam się krytycznie we wszystkim, wiem że dla otoczenia też jestem trudna, poirytowana lub smutna. No nie we mnie radości...
I nie wiem, leczy się to czy akceptuje? Wiem że forum nie diagnozuje, ale może ktoś miał podobnie jak ja? I cos doradzi.