Dodaj do ulubionych

Nauczycielki jak sobie radzicie

14.04.22, 08:12
Jeśli dołączyły do klas dzieci z Ukrainy? Jak tam z alfabetem one sobie radzą, jak łączycie dwie ścieżki nauczania dwóch różnych grup? Czy dzieci się integrują?
Obserwuj wątek
    • fogito Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:24
      Ja mam łatwo. Ucze angielskiego. Wiec porozumiewam sie po angielsku. Z lekcji na lekcje sa odwazniesze i juz odpowiadają na pytania i czytają. Mam chyba okolo 20 małych Ukraińców.
      • woman_in_love Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 13:36
        Ale że jak? Było 20, teraz masz okolo 20 małych Ukraińców, więc klasa ma 40 osób?
        • livia.kalina Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 13:38
          Myślisz, ze uczy w jednej klasie ?wink

          A poza tym, Ukraińcy dostają polskie pesele to polskie dzieci wylatują ze szkoły. Takie rzeczy to juz chyba są jasne dla wszystkich!
    • little_fish Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:25
      Ja mam mało typowe doświadczenia, ale chętnie poczytam o innych. Może coś dla siebie wyciągnę
    • asia_i_p Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:35
      Na razie w klasie, którą uczę jest jedna dziewczynka, ale w sumie dzieci jest kilkoro.

      Z dzieciakami się dogadują, troszkę wbrew zaleceniom psychologów (nie zachęcać bezpośrednio do pomocy, delikatnie wspierać naturalny proces integracji) wprowadziliśmy "buddy system", w którym na kilka pierwszych dni nowy uczeń dostaje opiekuna z klasy i u nas to się sprawdza, bo ten opiekun dość szybko wciąga to dziecko w swoją siatkę towarzyską.

      Największym problemem jak na razie jest to, że te dzieci i ich rodzice - co jest całkowicie zrozumiałe - usiłują złapać dwie sroki za ogon (chodzić i do ukraińskiej szkoły zdalnej i do polskiej stacjonarnej). Też bym tak robiła w ich sytuacji, bo dane, żeby wybrać, mają zerowe.

      W związku z czym są zapisane do polskiej szkoły, ale nie chodzą do niej regularnie, więc trochę będzie trudno wystawić im oceny (jakaś oficjalna wersja - w zasadzie sprowadzająca się do tego, żeby traktować przy ocenianiu jak polskich uczniów uwzglęniając tylko problemy językowe - pojawiła się przedwczoraj + dostaliśmy wewnątrzszkolne zalecenie, żeby "oceniać sercem" - trochę to w sumie jest mało pomocne). To, co byłoby najbardziej pomocne - czyli wzajemne uznawanie ocen i opanowanych partii materiału przez obie szkoły, polską i ukraińską - ponoć jest niemożliwe prawnie, bo uczeń nie może być na raz w obu systemach.

      Czyli my przymykamy oko na to, że uczeń chodzi tylko na wybrane przedmioty (polski, angielski i coś tam jeszcze), ale przy wystawianiu ocen będziemy musieli albo tworzyć fikcję, albo go nie klasyfikować.

      Ta uczennica, która jest w klasie, którą uczę, zapisała się do szkoły 3 tygodnie temu, była przez 1 dzień, przez te 3 tygodnie nie chodziła, i pojawiła się dopiero w ostatnich dwóch dniach. Ale trzeba przyznać, że chyba damy radę, bo o ile z angielskim u niej dość cienko (chociaż nie cieniej niż u niektórych polskich uczniów), to już się trochę przełamuje komunikacyjnie, w pierwszym dniu głównie kręciła głową, a teraz już zrobiła dwa pisemne ćwiczenia, pokazała mi w internecie swój stary podręcznik.

      Z alfabetem sobie radzi, bo się go uczyła na angielskim, ja już widzę, że ze względu na nią będę musiała wprowadzać więcej prostych ćwiczeń pisanych w zeszycie/ mówionych tak bardziej odtwórczo, więcej kart pracy, bo dziewczyna potrzebuje konkretów, wypowiadadnie opinii ją krępuje albo straszy (na razie, być może kwestia oswojenia). Polskim uczniom też to nie zaszkodzi, więc konfliktu nie ma.
      • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:43
        T to problemów dużo ale i radzicie sobie bdb. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką która uczy 1-3, stara się uczyć alfabetu, dwie prędkości nauki według niej i tak to brzmiało z solidną szkoda dla wszystkich, ona się dwoi i troi. Jest bardzo inteligentna i doświadczona, a i tak opowiadała o tylu problemach nie do rozwiązania, tracą wszyscy. Dlatego pytam.
        • asia_i_p Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:51
          To nasze doświadczenia są trochę nieporównywalne, bo u nas to jest liceum, więc są dzieci znające przynajmniej alfabet, czasem także trochę polski.

          Ja widzę problemy, ale widzę też korzyści - myślę, że na tym, że trzeba miejscami zwolnić czy wprowadzić bardziej schematyczne, proste, konkretne ćwiczenia mogą skorzystać słabsi polscy uczniowie.

          No generalnie wydaje mi się, że korzystna jest sytuacja, która zmusza nauczyciela, żeby się przyjrzał sobie i swoim metodom, zastanowił się nad nimi, przypomniał, po co robi pewne rzeczy i wziął pod uwagę, czy można je zrobić inaczej.
          • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:57
            Moim zdaniem można tak powiedzieć sobie, ale... Masz 25 polskich uczniów, piszących jako tako. Dochodzi 5 z Ukrainy, musisz równolegle uczyć szkoły, alfabetu. Dwoje z dzieci ma wyraźne problemy, z rodzicami trudno się porozumieć o co chodzi, ptsd czy asd kij wie. Pedagog psycholog nie znają języka. Koleżanka próbuje opanować grupę, uczyc w zasadzie w dwóch programach... My spotykamy się od lat dwa razy razy do roku, uwielbiam gadać z nią właśnie m in o jej pracy bo tak refleksyjnej nauczycielki że świecą szukać. Moim zdaniem to się nie da bez olbrzymich kosztów dla wszystkich, osładzać sobie sytuację można, ale bardziej wysłać komunikat wyżej że NIE przy braku środków asystenta czegokolwiek.
            • asia_i_p Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 09:02
              Oczywiście o asystenta czy o klasy przygotowawcze trzeba się upominać. U organu prowadzącego, ale i u ministerstwa, który się zachowuje wobec szkół jak firma consultingowa, a nie jak ministerstwo (zalecenia i porady zamiast narzędzi i środków).

              Tym niemniej, mam wrażenie, że są ukryte korzyści, że wśród tych 25 polskich uczniów piszących jako tako, jest kilkoro co bardziej jako niż tako i dla nich to spowolnienie tempa, i powtórki, i to że nagle to nie oni zatrzymują klasę może być dużą ulgą.
              • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 13:22
                No tak, z takiej perspektywy tak. Choć mnie się wydaje że w polskiej szkole umysły dzieci są w dużym stopniu niezagospodarowane - jak są rzeczy nudne to człowiek się wyłącza a dla wielu proste i nic nowego znaczy nudne.
    • marzeka11 Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:41
      U mnie w mieście stworzono dla nich klasy przejściowe- w jednych szkołach to dzieci np. klas 5, innych 6, 7 itd. Jeszcze inna szkoła średnia stworzyła taką klasę u siebie. Maja lekcje i to przede wszystkim nauka języka, mam z taką klasą 7 zajęcia dodatkowe z języka polskiego, a koleżanka 6 godzin polskiego. Dzieci mają swój plan, swoje lekcje- podstawa: nauka języka, aby od przyszłego roku dołączyć do klas, chociaż zdarzają się powroty rodzin do swojego kraju.
      • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:44
        No jak są osobne klasy wstępne i lekcje to idealnie. U koleżanki w szkolne nic, poza lekcjami polskiego dla 7-8 klas
        • marzeka11 Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:51
          extereso napisała:

          > No jak są osobne klasy wstępne i lekcje to idealnie. U koleżanki w szkolne nic,
          > poza lekcjami polskiego dla 7-8 klas

          Naprawdę serio mój samorząd to rozwiązał, do tego dla dorosłych Ukraińców 2 razy w tygodniu w miejskim Centrum Kultury bezpłatne zajęcia nauki polskiego. W sumie nie ma tego, aby nieznające polskiego dzieci/młodzież tylko "dorzucono" do klas.
        • ga-ti Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 12:58
          Dodatkowe lekcje polskiego należą się dla wszystkich uczniów obcokrajowców klas 1-8, chyba 2 godziny w tygodniu, tak było i przed wojną, więc dziwne, że u Was nie ma. Może rodzice są mało zorientowani żeby zawalczyć i nie ma woli ich poinformować?
          • marzeka11 Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 13:05
            Właśnie ja daję te 2 godziny w tygodniu, ale ta klasa 16 Ukraińców ma w swojej klasie jeszcze 6 godzin polskiego i pozostałe przedmioty- podstawa: język, język, język.
            I jak widzę, wiele zależy od organizacji samorządów w tej sprawie. U nas rodziny tych młodych Ukraińców mogli np. wybrać też, że nie polska szkoła, a zdalne lekcje z Ukrainy- też to zgłaszają.
            Widzę, że u mnie to sprawnie poszło- do tego ci uczniowie jedzą w szkole u mnie także obiady- wszysto przez MOPS załatwione.
          • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 13:25
            Ja nie znam realiów, zadałam pytanie zaciekawiona sytuacja po rozmowie z koleżanką.
    • kotejka Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:49
      U nas jest oddział
      Kilkanascioro dzieci intensywna nauka polskiego wg stworzonego w sumie autorskiego programu, na michalki idą do klas - ef, plastyka, komputery
      Nie mam ciśnienia, nie będę ich klasyfikować
      Dzieci w dalszym ciągu podlegają obowiązkowi w szkole ukraińskiej
      Mają zdalne lekcje, nadrabiają popołudniami
      • extereso Re: Nauczycielki jak sobie radzicie 14.04.22, 08:50
        Ale fajnie że jest ten oddział. Czyli wszystko lokalnie się decyduje....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka