Dodaj do ulubionych

Emama ateistka

17.04.22, 17:06
Może raz na zawsze rozsupłamy ten węzeł gordyjski i dowiemy się czy rzeczywiście emama = ateistka. W tym celu proponuję udział w sondzie:


Obserwuj wątek
    • szara.myszka.555 Re: Emama ateistka 17.04.22, 17:30
      Żadna z powyższych opcji.

      Polska kultura i tradycja jest ściśle powiązana z religią.
      Jestem ateistką, ale jestem również patriotką - dlatego też nie widzę powodu, by w naszych polskich tradycjach nie uczestniczyć.

      Do kościoła chodzę na śluby, pogrzeby, czasem na koncerty lub turystycznie (ciekawa architektura, ciekawe tradycje). Nie byłam ochrzczona, ale nikt mnie jeszcze nie wygonił big_grin

      Ba, byłam też w synagodze i cerkwi, brałam udział w obchodach świąt innych religii. Nie mam z tym problemu, jestem otwarta na nowe doświadczenia i ciekawi mnie, jak ludzie praktykują swoją religię.
      • alicia033 Re: Emama ateistka 17.04.22, 19:16
        szara.myszka.555 napisał(a):

        > Polska kultura i tradycja jest ściśle powiązana z religią.

        Proponuję poszerzyć sobie horyzonty tą lekturą:
        openlibrary.org/works/OL12387231W/Rok_ko%C5%9Bcielny_a_polskie_tradycje
        Do świętowania można się spokojnie obyć bez kościoła, który po prostu bezczelnie doczepił swoje wymysły pod pogańskie obrzędy.
        • szara.myszka.555 Re: Emama ateistka 17.04.22, 22:41
          Napisałam, cytuję: "Polska kultura i tradycja jest ściśle powiązana z religią."
          Nie precyzowałam, jaką big_grin
          Więc wstrzymaj się z próbami poszerzania moich horyzontów, bo to nie moje są wąskie.

          Doskonale zdaję sobię sprawę z pogańskiego pochodzenia pewnych tradycji i obrzędów.
          Nie zmienia to faktu, że są obecnie postrzegane jako katolickie.

          Poza tym - idąc tym tokiem myślenia - nie powinniśmy brać udziału w obrzędach pogańskiego pochodzenia, bo nie jesteśmy wyznawcami politeistycznej religii niechrześcijańskiej... co jest oczywiście totalnym absurdem.

    • znana.jako.ggigus Re: Emama ateistka 17.04.22, 18:26
      dlaczego ateistka musi być gorliwa i chcieć cokolwiek rozbijać? (to jak rzekomo gorliwi weganie i wegetarianie).
      Większość ateistów nie wierzy w boga, co oznacza absolutną obojętność.
    • aguar Re: Emama ateistka 17.04.22, 18:40
      Słaba sonda. Jestem pomiędzy przedostatnim, a ostatnim. Nie odpękuję rytuałów, ale też nie rozbijam witraży. (Z lekką niechęcią i z ciekawości zaznaczyłam ostatnie, bo mimo wszystko na rozbijanie bym się w ostateczności zdobyła, na odpękanie jakiegokolwiek rytuału już w tym wcieleniu - never!)
      • koronka2012 Re: Emama ateistka 17.04.22, 21:01
        Ale co to znaczy odpękać rytuały?

        Dla mnie to bierne uczestnictwo w mszy z okazji czyjegoś ślubu czy pogrzebu. Wejdę do kościoła.Staram się czekać na zewnątrz, bo to nuda, ale nie zawsze się da.

        Podzielę się opłatkiem czy jajkiem bo traktuję to w trakcie kategoriach tradycji, ale z koszykiem latać nie będę.
    • nuclearwinter Re: Emama ateistka 17.04.22, 20:54
      Zagłosowałam ci, niech będzie że to żart, ale to takie rozpowszechnianie głupiutkich stereotypów. Oczywiście na ostatnie, jestem ateistką, ale nic nikomu nie rozbijam - zasadniczo oczekuję od Kościoła i katolików, że dadzą mi święty spokój i nie będą traktować swojej religii jako obowiązującej wszystkich, natomiast ich rytuały i witraże mnie specjalnie nie obchodzą.
    • ponis1990 Re: Emama ateistka 17.04.22, 21:25
      Niestety, nic mi nie pasuje z powyzszuch. Ja bowiem nie wykluczam calkiem istnienia ,,czegostam" na gorze, ale nie identyfikuje sie z zadna religia ani tez nie rzucam ceglami w kosciol i nie swiece koszyczkow. Dowiem sie po smierci.
    • perspektywa Re: Emama ateistka 17.04.22, 21:49
      Zaznaczyłam, że odpękam jakiś rytuał, bo chodzę na śluby i pogrzeby. Jakby zaproszono mnie na chrzest dziecka z bliskiej rodziny też bym poszła. Na tyle mnie stać w kwestii kościoła ze względu na osoby, których to dotyczy.
      • perspektywa Re: Emama ateistka 17.04.22, 21:53
        I przypomniało mi się, że dziś zjedliśmy święcone jajka u teściowej, która wygłosiła bardzo krótkie błogosławieństwo. Nikt z nas nie komentował, przyjeliśmy grzecznie, z szacunku do jej wiary. Potem synowie urządzili chrzanowy challenge z poświęconego chrzanu i w sumie było naprawdę miłe popołudnie.
      • panna.nasturcja Re: Emama ateistka 17.04.22, 23:51
        Ja chodzę na pogrzeby i śluby, ale na chrzty nie, bo nie godzę się na czynienie dzieci członkami kościoła bez ich wiedzy i zgody, zwłaszcza, ze jest to w zasadzie nieodwracalne w Polsce.
        • snajper55 Re: Emama ateistka 18.04.22, 00:20
          panna.nasturcja napisał(a):

          > Ja chodzę na pogrzeby i śluby, ale na chrzty nie, bo nie godzę się na czynienie
          > dzieci członkami kościoła bez ich wiedzy i zgody, zwłaszcza, ze jest to w zasa
          > dzie nieodwracalne w Polsce.

          W zasadzie, ponieważ istnieje unieważnienie małżeństwa, powinno być też unieważnienie chrztu. Szczególnie że w przypadku chrztu występuje w sposób oczywisty jeden z powodów uznawania małżeństwa za nieważne, czyli niezdolność konsensualna osoby przyjmującej chrzest (niezdolność tej osoby do zrozumienia znaczenia chrztu i jego konsekwencji).

          S.
          • arthwen Re: Emama ateistka 18.04.22, 01:34
            Ależ istnieje. Wystarczy uznać, że chrzest jest nieważny i staje się nieważny.
            Unieważnienie małżeństwa, czy tam dla wierzących: stwierdzenie nieważności małżeństwa, przeprowadzają zgodnie z procedurami KK tylko członkowie KK. Nikogo innego przecież nie obchodzi, czy ta nieważność jest czy jej nie ma, bo liczy się tylko rozwód cywilny, a nie bajki z mchu i paproci. Nie znam żadnego niewierzącego ktoremu chciałoby się w to bawić. A katolicy to niech sobie robią co chcą w swoim kółku.
        • arthwen Re: Emama ateistka 18.04.22, 01:30
          Ee tam, nieowracalne.
          A kto tak niby mówi? Czyżby instytucja do której ktoś cię zapisał jako nieświadomego niemowlaka?
          Byłam ochrzczona, jasne. I się odochrzciłam, bo ja tak mówię. Nie jestem już członkiem kościoła, a chrzest jest nieważny i nieistotny. I to, że KK twierdzi inaczej, who cares? Co mnie może obchodzić i czemu miałabym uznać za prawdę ich twierdzenia?
          • panna.nasturcja Re: Emama ateistka 18.04.22, 02:36
            No mnie akurat cares, że instytucja, którą potępiam całą sobą przetwarza moje dane osobowe i ma o mnie całą masę informacji, których nigdy im nie podałam, jest ponad prawem i może je przetwarzać, bo moi niemyślący rodzice dali tej instytucji prawo do tego.
            Fakt, że jako dorosła i mogąca podejmować samodzielne decyzje, nigdy się z tą instytucją nie związałam niczego tu nie zmienia.
            • arthwen Re: Emama ateistka 18.04.22, 20:19
              No i dlategoż, żeby nie mogli już moich danych przetwarzać (a przynajmniej nie mogli zgodnie z prawem), to zrobiłam też apostazję wg ich procedur (dobra, nie tylko dlatego, głównym impulsem był artykuł jakiegoś doktora kościoła, w którym ubolewał nad bólem, jaki kościołowi sprawiają apostaci - mocno to mnie zainspirowało i bardzo ładne pisemko wyprodukowałam wypunktowawszy dlaczegoż to chcę opuścić tę wspólnotę (ładnych parę punktów dotyczyło zachowania naszego wspaniałego metropolity) - proboszcz przyjmujący dokumenty aż się mienił na twarzy czytając i mimo obowiązkowej podobno próby przekonania do pozostania bez słowa przybił pieczątkę).
              Tym niemniej w poście wyżej chodziło mi wyłącznie o to, że "who cares" co kościół twierdzi na temat niezmazywalności chrztu.
          • snajper55 Re: Emama ateistka 18.04.22, 02:54
            arthwen napisał(a):

            > Ee tam, nieowracalne.
            > A kto tak niby mówi? Czyżby instytucja do której ktoś cię zapisał jako nieświad
            > omego niemowlaka?
            > Byłam ochrzczona, jasne. I się odochrzciłam, bo ja tak mówię. Nie jestem już cz
            > łonkiem kościoła, a chrzest jest nieważny i nieistotny. I to, że KK twierdzi in
            > aczej, who cares? Co mnie może obchodzić i czemu miałabym uznać za prawdę ich t
            > wierdzenia?

            Ja jednak nie chciałbym aby tego typu organizacja zaliczała mnie w poczet swoich członków. Podobnie bym nie chciał aby mafia czy choćby gang z Pruszkowa uznawał mnie za swojego człowieka.

            S.
          • nuclearwinter Re: Emama ateistka 18.04.22, 07:01
            To jest o tyle nieodwracalne, że potem mamy gadanie - ale w Polsce jest 99,9% katolików! I cyk, włażenie Kościoła z buciorami w nasze życie uzasadniane, że przecież mają większość i ta większość sobie tego życzy. To jest totalna bezczelność i to szkodliwa. Samo w sobie to co ta instytucja uważa na mój temat też mnie oczywiście nie obchodzi, ale niestety to nie działa do końca tak, że nie interesujesz się nimi, to masz spokój (tzn. tak by działało w normalnym, świeckim państwie). Na szczęście ludzie coraz rzadziej chrzczą dzieci, ale jednak, kogo już tam wciągnęli, to trochę przepadło.
            • arthwen Re: Emama ateistka 18.04.22, 20:51
              Jasne.
              Tyle, że to nie tu tkwi problem. Nie jesteśmy w stanie z zewnątrz zmienić postrzegania KK na sprawy, które trakują jak swoje wewnętrzne. Tak samo jak nie jesteś w stanie zmienić konkretnych cech innej osoby, jakkolwiek irytujące by były. Możesz natomiast zmienić twoją reakcję na cudze zachowania, możesz zredukować kontakty, możesz doprowadzić do powstania odgórnego regulaminu, który będzie regulował takie sprawy np. w miejscu pracy itp.
              Zmieniam siebie (odcięłam się od KK mentalnie, jak i proceduralnie, nie uczestniczę, nie wierzę, nie wciągam im nowych członków (dziecko nieochrzczone itd), otwarcie deklaruję ateizm) i dołączam do inicjatyw i ludzi, którzy pracują nad zmianą prawa w Polsce (Świecka szkoła, Aborcja bez kompromisu, wypowiedzenie konkordatu itp).
              I jak wyżej już pisałam - w poście na który odpowiadasz chodziło mi wyłącznie o to, że tylko w głowie skażonej propagandą KK siedzi to, że ten chrzest jest niezmazywalny. Osoba niewierząca nie musi zgadzać się na to, żeby KK ze swoją narracją wpychał się pomiędzy osoby, które nie są członkami ich organizacji.
              I wiesz, przepadło, nie przepadło. Owszem, ja byłam ochrzczona w wieku 3 miesięcy bodajże, tym niemniej w wieku jakiś 14 lat wzięłam też ślub w czasie kolonii. Oba te fakty zaistniały. I mają dla mnie takie samo znaczenie wink
              Formalnie wypowiedziałam członkostwo w KK, a chrzest traktuję nie jak niezbywalny sakrament, co próbuje wpierać KK, tylko jak ten ślub kolonijny - ot, rytualik pozbawiony znaczenia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka