20.04.22, 13:45
po tc u mojej mamy wykryto guz lity 100mm x 75 na prawym plucy .Reszta w norme nie powiekszone wezly chlonne nie widac przerzutow za 2 tyg ma biopsje.Bedziemy wiedziec co dalej po wynikach biopsji,mama slaba i ogolnie w kiepskiej kondycji fizycznej .Nie wiem czy lekarze podejma sie ewentualnej operacji bo nerki w kiepskim stanie,aorta miazdzycowa,serce tez kiepsko ah dzis jade do pl jutro wracam .Ktos ma jakies doswiadczenie?
Obserwuj wątek
    • iwles Re: rak pluc 20.04.22, 13:49

      Z płucami akurat nie mam doświadczenia wśród najbliższych, ale mocno trzymam kciuki, by dało się zoperować, albo chociaż zaordynować inne leczenie, np. chemię. Mamie sił życzę kiss
    • bei Re: rak pluc 20.04.22, 13:55
      Na pewno lekarze zastosują leczenie, czasem (jeśli to nowotwór złośliwy) zastosować inne niż operacja, nawet łączone, a operować nawet nieraz nie trzeba, bo guz po terapii może całkowicie rozpaść się. Trzymam kciuki, by medycy skutecznie pomogli.
    • daniela34 Re: rak pluc 20.04.22, 14:16
      Nie mam doświadczenia z rakiem płuc akurat, ale jako córka pacjentki onkologiczną trzymam mocno kciuki za Mamę i za Ciebie. Głęboki oddech, marianno i do przodu
    • mmarrta Re: rak pluc 20.04.22, 14:24
      Moja była sąsiadka miała raka płuc. Płuco zostało usunięte, dochodziła do siebie bardzo długo i było ciężko, ale to było z 15 lat temu i kobita dalej żyje i miewa się nienajgorzej.
    • annaboleyn Re: rak pluc 20.04.22, 14:24
      Marianno, siły życzę i najlepszego możliwego wyniku badań i dalszego leczenia. Nie jestem fachowcem, ale to chyba nie brzmi tak źle, jak by mogło... Trzymam kciuki.
    • karambol45 Re: rak pluc 20.04.22, 14:27
      to nie dobrze
      moi teściowie chorowali na raka płuc
      teściowa miała rak płuc drobnokomórkowy tylko 5 mcy dała radę
      teść rak płuc ten wielokomórkowy 3 lata
      obydwoje nałogowi palacze, zbyt późno zdiagnozowane , nieoperowane, tylko radioterapia i chemia
      a nadzieja jest zawsze , niech Twoja Mama będzie wśród tych osób z przeżywalnością jak najdłuższą
      trzymaj się
    • pepsi.only Re: rak pluc 20.04.22, 14:44
      Tak, mamy doświadczenie.
      Długo nie mogli zdiagnozować, chociaż objawy były,
      ale jak postawili diagnozę, to szybciutko operacja, i wycięto płat płuca.

      Operacja udała się. Rokowania były dobre!

      Niestety po operacji ta osoba nie podjęła dalszego leczenia, nie było ani chemii, ani naświetlań, ani dodatkowych badań, wizyty u lekarza onko przekładała. Generalnie nie kojarzę by w tym czasie poza zjadaniem witaminek, i piciem soku z buraka cokolwiek przyjmowała.
      I bardzo szybko pojawiło się złe samopoczucie- okazało się, że to przerzuty, do układu pokarmowego.
      Od wykrycia przerzutów poszło błyskawicznie, bo niestety leczenie operacyjne nie wchodziło za bardzo w grę, i wdrożono jedynie leczenie paliatywne (i żeby nie bolało).
    • evee1 Re: rak pluc 20.04.22, 14:45
      Ja znałam jedną osobę, która zachorowała na raka płuc, ale to nie ma porównania, bo w niej w momencie diagnozy to już była IV stadium, a u Twojej mamy to raczej stadium I skoro nie ma przerzutów. Na dodatek to jest guz lity, więc ogólnie też ma lepsze rokowania. Nie wiadomo tylko jakie leczenie zaoferują lekarze Twojej mamie, która, jak piszesz, ma też inne choroby towarzyszące. Trzymam kciuki za mamę.
        • wkswks Re: rak pluc 20.04.22, 16:53
          Ja mam aktualnie leczony przypadek w rodzinie. Zdjęcie rtg wykazało guza 7x5 cm a okazało sie se tylko niewielka częśc z tej masy była złośliwa. Biopsja pokazała prawdę.
            • wkswks Re: rak pluc 20.04.22, 19:38
              Rak niedrobnokomórkowy ale w takiej cyście. Cała zmiana nie była złośliwa tylko jej środek. Wczesniej miał tomografie ale tez nie do końca lekarze byli pewni, co to jest. Potem bronchoskopia i jeszcze PET. Poleciała chemia i immunoterapia na zmianę - miało byc 6 cykli a było 5 bo gus sie spłaszczył jak naleśnik i zrobili operacje. Ta niestety nie zakończyła leczenia bo guz zbliźnił sie z naczyniem krwionośnym prowadzącym do serca, wiec na tą chwilę leczenia jest kontynuowane w postaci 7 tygodniowej radioterapii. W każdym razie płuca nie wycinali ani nawet jego fragmentu, bo stwierdzili że nie trzeba, dobrze rokuje. Chemię zniósł nadzwyczaj dobrze, teraz z radio gorzej bo boli go gardło i ciężko mu przełykać.
        • evee1 Re: rak pluc 21.04.22, 09:45
          Racja. Nie tylko obecnosc przerzutow czy zajecie wezlow decyduje o stadium. Niestety wielkosc tez. Jakos nie zauwazylam, ze on taki duzy jest sad.
    • megwhite25 Re: rak pluc 20.04.22, 15:17
      Trzymam kciuki za mamę.
      Ja niestety nie mam historii z happy endem do przekazania. Mój tato zmarł dwa tygodnie temu. Rak wykryty w 1 stadium 5 lat temu. Szybka operacja usunięcie płata płuc .Potem tylko kontrole. Prawie rok temu wznowa na tchawicy nie operacyjna. Zastosowano naświetlanie, wstawiono do tchawicy protezę Y. Niestety rak bardzo szybko postępował. Był w dobrym stanie do samego końca , rak go udusił, zabrał cała pojemność pluc.Nie życzę nikomu takiej sytuacji. Ani takiej śmierci. Płaczemy wszyscy do tej pory. Przepraszam że nie pocieszylam ale walczcie do samego końca. Życzę żeby u Was było szczęśliwe zakończenie. Po fakcie stwierdzam że trzeba przeprowadzić bliskiego przez cały proces leczenia. Nadzorować wszystko za niego. Chorzy mogą przesuwać terminy, unikać zmierzenia się z tematem. Trzeba w ich imieniu o to dbać. Są osoby które przestają walczyć i zdają się na los. Tu musi stać obok ktoś kto wszystkiego będzie pilnował. Oni psychicznie mogą nie mieć na to siły.
      • marianna211272 Re: rak pluc 20.04.22, 15:39
        dziekuje moj Tata tez zmarl 4 lata temu po 5 tyg od diagnozy .U niego niestety byly juz przerzuty do watroby .Tc mamy wydaje sie lepszy nie ma widocznyxh przerzutow ale mama zle sie czuje zle oddycha .Mam nadzieje ze nie bedzie jak z Tata tylko hospicjum na koniec byl w domowy potem zmarl. Mam nadzieje ze uda nam sie wykrasc chociaz kilka lat
        • bywalec.hoteli Re: rak pluc 20.04.22, 16:33
          Znam przypadek, że raka płuca wykryto razem z przerzutami do różnych organów i ważna mi Osoba zmarła w niecałe 2,5 miesiąca, w międzyczasie spędzając 3 tygodnie na oddziale covidowym w izolacji, gdzie ją zarażono covidem.

          Lekarze nie podjęli ani chemii ani radioterapii ani operacji z różnych powodów.
          Jeśli to jest wczesnej stadium, to może jest szansa dla mamy na jedno z w/w. Jest np. chemia celowana, jeśli wycinek raka pobrany w bronchoskopii pasuje do jej celu.
          Doświadczenia innych w tym wątku są i niektóre optymistyczne.
        • megwhite25 Re: rak pluc 21.04.22, 22:18
          Wrócił karetka ze Szpitala na Płockiej do domu że skierowaniem do hospicjum domowego. Miał bardzo silne duszności jak się nie udało zapanować zadzwoniliśmy po karetkę , zawieźli go na oddział opieki paliatywnej przeżył tam tylko jeden dzień, tam zmarł. Dostał sedacje paliatywna. Nie odzyskał już do końca świadomości.
          • alfa36 Re: rak pluc 21.04.22, 22:30
            Współczuję. Ale jednak dla niego lepiej, bo to znaczy, że umarł bez bólu 😒. Najbardziej w chorobie bliskich boję się bólu. Patrzyłam na śmierć mamy w szpitalu (nie na nowotwór), obraz ogromnego cierpienia wciąż we mnie jest ☹️
          • literatka.7 Re: rak pluc 21.04.22, 22:37
            Współczuję.
            Nie wiedziałam o istnieniu tzw.sedacji paliatywnej. Mój miał potworne duszności, całe 3 doby to trwało, straszne cierpienie...
      • panna.nasturcja Re: rak pluc 21.04.22, 23:32
        Wiesz, to nie zawsze tak jest. U nas teść zrezygnował z leczenia nowotworu i ma pełne nasze wsparcie w tej decyzji. On chce dożyć swoje chodząc, jedząc, myśląc, będąc samoobsługowym, wychodząc na zewnątrz. Chce mieć jakąś przyjemność z tego życia a nie spędzić ostatnie kilka miesięcy w szpitalu i tam umrzeć.
        Z tym, ze jego trzy cykle chemii doprowadziły niemal do śmierci.
        I wiek tez jest ważny przy takiej decyzji.
        Ale nie, nie zawsze trezba pilnować i zmuszać, bo często to jest świadoma decyzja chorego.
        • evee1 Re: rak pluc 26.04.22, 08:47
          Ale wiele typow "leczenia" ma na celu zminiejszenie dolegliwosci pacjenta, a nie wyleczenie jako takie - naswietlania stosuje sie w celu zmnieszenia guza, ktory w przeciwnym wypadku uciskalby szybciej na narzady, nerwy i powodowal wieksze dolegliwosci bolowe. Oczywiscie czasami takie leczenie moze nie byc przyjemne i byc moze nie warto go kontynuowac, ale warto pomoc choremu w rozeznaniu jakie sa opcje. I moze o to chodzi z tym "pilnowaniem", a nie, ze pacjent machnie reka, bo po co mu to, i tak juz swoje przezyl. Wydaje mi sie, ze dobrze tez samemu szukac mozliwosci jak choremu pomoc, bo sam moze nie umiec, albo byc w stanie i zamiast odchodzic we wzglednym komforcie, bedzie po prostu bardzo cierpiec.
          • panna.nasturcja Re: rak pluc 27.04.22, 04:18
            Oczywiście, że jest wiele metod leczenia i wiele róznych chorób, naprawdę wiem.
            Natomiast zdanie "trzeba ich pilnować" odbieram źle. Bo w Polsce i tak jest tendencja do leczenia choroby a nie człowieka. U nas na przykład teścia nikt nie poinformował co będzie jeśli nie podejmie leczenia, jakie będą skutki, w jakim czasie itd. A jakie jeśli podejmie. A on nie miał dolegliwości spowodowanych nowotworem, żadnych, żył normalnie. I to był moment na to by z nim rozmawiać o opcjach, o możliwościach, a nie potem, gdy cierpiał z powodu skutków chemii.
            Nie zawsze "trzeba pilnować". Warto się dowiedzieć czego chory chce i jak widzi to dalej i za nim podążać. A nie nie dać mu odejśc, bo "ja bez Ciebie nie będę mogła żyć" i przedłuza się cierpienie o kilka miesięcy bez nadziei na wyzdrowienie.
          • megwhite25 Re: rak pluc 27.04.22, 08:02
            Mój tata odsuwał nas od najgorszych informacji. Byliśmy , wspieraliśmy , wiedzieliśmy że robi się źle, jest wznowa, ale celowo nas zbywał . Jak trafił na Płocka to mówił że nie ma odwiedzin, jak po dwóch tygodniach poszliśmy do lekarza to lekarka pierwsze słowa powiedziała że czemu tak późno przychodzimy się dowiedzieć mimo że odwiedzałam go codziennie. wychodził z oddziału żeby się spotkać. Lekarka miała tylko najgorsza informacje z możliwych leczenie zakończone , macie skierowanie do hospicjum. Myślę że każdy chory reaguje inaczej. Ja szanowałam taty podejście, był człowiekiem który nie chciał nikogo martwić, był leczony . Tylko ja niestety do tej pory mam wyrzuty sumienia czy było może cokolwiek co mogłaby mu pomóc. Inny lekarz , szpital. Cokolwiek.
            • panna.nasturcja Re: rak pluc 28.04.22, 01:59
              Wiesz, u nas było (jest) o tyle podobnie, że teść również nie powiedział nam prawdy o chorobie, cos powiedział, ale nie wszystko i potem kłamał przez telefon.
              Ale on jest dorosły i sprawny umysłowo i ma prawo tak wybierać, choć przyznam, że szlag mnie trafił, gdy z powodu jego kłamstw kłopoty spadły na nas.
              Natomiast lekarce powiedziałabym parę słów, bo to chory decyduje czy chce widzieć rodzinę w szpitalu oraz udzielać jej informacji. A u nas wciąż lekarze w szpitalach wiedzą lepiej, informują rodzinę bz zgody i wiedzy pacjenta, oszukują pacjenta co do jego stanu.
              A Ty nie miej wyrzutów sumienia, bo ojciec był dorosły i sam tak chciał. Ty zrobiłaś tyle, ile mogłaś.
        • agaa1989 Re: rak pluc 27.04.22, 22:02
          A można wiedzieć gdzie leczy się ta osoba ?
          u mojego tatry wykryto raka płuc z przerzutami do wątroby a tam guz 20 cm . W otwocku odmówili nam leczenia nie wiem jak mu pomóc uncertain
          • marianna211272 Re: rak pluc 28.04.22, 13:40
            moja mama leczy sie na plockiej w Warszawie tzn trudno powiedziec ze sie leczy bo ma skierowanie na 4/05 do szpitala na biopsje potem zobaczymy.Narazie diagnostica.Rodzinna dala mamie skierowanie dilo wiec idzie to w miare sprawnie .Moj Tata 4 lata temu rak pluc z przerzutami do watroby onkolog dal sierowanie do hospicjum( mielismy hospicjum domowe).Ktos wyzej podal link do grupy na fb i ja tam weszlam i jest to kopalnia wiedzy sprobuj zapytac na tamtej grupie
    • gosiablo Re: rak pluc 20.04.22, 16:07
      Ja niestety mam doświadczenie. Mama zmarła kilka lat temu. Trochę więcej będzie można powiedzieć po biopsji bo może być drobnokomórkowy lub nie i od tego będzie zależało leczenie. Szanse na całkowite wyleczenie są jedynie po radykalnym wycięciu, lub/ i chemioterapii, radioterapii. Jak nerki słabe może być cienko z chemią, radioterapia na tak duży guz też jest ciężka. Statystycznie i z tego co przez kilka lat widziałam- jeśli operacja się uda i do niej dojdzie w ogole- szanse są na przeżycie, ale będzie to życie z jednym płucem. Jeśli nie, przed wami około roku, przy czym należy mieć świadomość że sytuacja może się zmienić bardzo dynamicznie i szybko.
      • gosiablo Re: rak pluc 20.04.22, 16:20
        Jeszcze tylko dopiszę że że względu na wielkość guza nawet przy braku przerzutów do węzłów chłonnych i odległych, to i tak trzecie stadium wg klasyfikacji TNM, niestety, stan jest poważny. Zdrowia dla mamy, sił dla Was
    • klaviatoorka1 Re: rak pluc 20.04.22, 16:30
      Prawie takie wymiary jak guz mojego Taty.
      Po biopsji nastąpił wysięk treści do płuca, pojawiły się przerzuty, a guz rozrósł się na całe płuco i został usunięty razem z całym płatem. Potem była chemia, ale po pół roku przerzuty rozsiały się wszędzie- te w mózgu doprowadziły do demencji, zaburzeń równowagi, wypróżniania i mowy. Po pół roku od operacji płuca dość bolesna śmierć w domu, tato na żądanie wypisał się ze szpitala. Miał 54 lata sad
      To było 20 lat temu, teraz z pewnością są lepsze metody, procedury, sposoby leczenia.
    • rayaax Re: rak pluc 20.04.22, 16:35
      Moze to.mala pociecha ale u starszych osob nowotwory tak szybko sie nie rozwijają...dobry lekarz i nadzor chorego.zyczę sił.
    • mamamisi2005 Re: rak pluc 20.04.22, 16:43
      Moja cioteczna babka miała duży guz w górnej części płuca, również bez zajęcia węzłów chłonnych. Okazał być się gruźliczakiem (nic nie wiedziała o tym, by kiedyś chorowała na gruźlicę). Guz usunięto i to był koniec leczenia, umarła z zupełnie innego powodu z 10 lat później
    • 71tosia Re: rak pluc 20.04.22, 17:43
      Moja mama przeszła nowotwór płuc, guz nieco mniejszy. W czasie operacji usunięto cześć płuca plus węzły chłonne. Po operacji musiała nauczyć się oddychać przy zmniejszonej objętości płuc, przeszła rehabilitacje. To było ok 7 lat temu, nie ma wznowienia choroby czuje się dobrze.
    • ga-ti Re: rak pluc 20.04.22, 18:35
      Znam złe przypadki, ale nowotwór był wykryty za późno, gdy już były przerzuty.
      Jeśli nie ma przerzutów to jest szansa na usunięcie płuca, chemię, czy radioterapię i życie w zdrowiu.
      I tego życzę!
    • nigolla Re: rak pluc 21.04.22, 10:01
      Niestety nie pocieszę. Właśnie jutro mamy pogrzeb cioci.

      Guz 13x11 cm w lewym płacie, przerzuty do wątroby, węzłów i kości. Zdiagnozowana w styczniu, nieoperacyjna, zero chemii, naświetleń, nie widzieli sensu.
      • gajmal Re: rak pluc 21.04.22, 10:25
        A ja pocieszę. Osoba starsza (75+ w momencie diagnozy guza płuca) z dużymi obciążeniami kardiologicznymi (po 7 zawałach) po operacji usunięcia płata płuca żyje w całkiem dobrej formie już ponad 8 lat i ma się dobrze.
      • literatka.7 Re: rak pluc 21.04.22, 14:39
        Przykro mi.
        U nas lekarz wahał się czy dawać chemię ( bardzo podobny obraz: wielkość, przerzuty do wątroby, węzłów, wykryty rok temu w styczniu). Do kości i mózgu nie było przerzutów.
        Chcieliśmy za wszelką cenę przedłużyć...cierpienie? Bo po chemii to już nie jest życie...
        Udało się przedłużyć o całe 9 miesięcy.
    • literatka.7 Re: rak pluc 21.04.22, 14:27
      Trzeba poczekać na biopsję. Drodnokomórkowy potrafi szybko zabić - nawet do roku czasu. Niedrobnokomórkowy - daje więcej czasu.
      Tutaj jest nadzieja, że niedrobnokomórkowy - bo nie ma przerzutów.
      Trzymam kciuki.
    • snajper55 Re: rak pluc 21.04.22, 14:51
      marianna211272 napisał(a):

      > po tc u mojej mamy wykryto guz lity 100mm x 75 na prawym plucy .Reszta w norme
      > nie powiekszone wezly chlonne nie widac przerzutow za 2 tyg ma biopsje.Bedziemy
      > wiedziec co dalej po wynikach biopsji,mama slaba i ogolnie w kiepskiej kondycj
      > i fizycznej .Nie wiem czy lekarze podejma sie ewentualnej operacji bo nerki w
      > kiepskim stanie,aorta miazdzycowa,serce tez kiepsko ah dzis jade do pl jutro wr
      > acam .Ktos ma jakies doswiadczenie?

      Miałem. Guzek 30 mm plus guzki satelitarne. Operacja nie wchodziła w rachubę (serce), podobnie chemia (przeszczep nerki). Pomogła radioterapia - trzy naświetlania w sierpniu 2019. Teraz jeżdżę na kontrolne TK i wszystko jest OK.

      S.
    • gorzka.gorycz Re: rak pluc 21.04.22, 22:36
      Tak, znajomemu usunięto płuco jakieś 20 lat temu, dawali mu pół roku. Żyje do dziś, ma teraz ponad 80 lat, jak na swój wiek jest bardzo sprawny.
    • boogiecat Re: rak pluc 28.04.22, 15:39
      Wspolczuje Marianno, trzymajcie sie mocno z mama.

      U ojca mojego faceta wlasnie wykryto raka pluc 8 cm, z przerzutami do trzustki i mozgu. Lekarze, po wynikach biopsji, zdecydowali jednak leczyc chemia. Pierwszy seans juz za nim, czuje sie dobrze (psychicznie rowniez, oni tacy sa "rodzinnie"), jest w domu.

      Napisz po wynikach co i jak.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka