Ja, mąż i dziecko mamy zupełnie inne upodobania kulinarne.
A więc niestety, nie korzystamy finansowo na tzw.jednym obiedzie, bo jest ich trzy. Mąż szykuje dla siebie (dla dziecka też) a ja dla siebie ( i dziecka).
A więc dziecko jeśli lubi coś z mojego lub męża obiadu to to zjada ( bardzo rzadko lubi

I dzisiaj :
dla dziecka - spagetti z sosem z wieprzowiny
dla mnie - łosoś na parze i warzywa
mąż - coś sobie wymyśli
Czy są tutaj podobne rodziny, które nie zmuszają się do wspólnej kuchni, pomimo strat finansowych - bo te, to oczywista rzecz.