boremloska
26.06.22, 12:07
Mam dramatyczną sytuację życiową. Opiszę krótko: 41 lat, upośledzony syn. Jesteśmy od lat u rodziców ojca syna. Ja niepracująca z rozwijająca się chorobą, już znaczny stopień niepełnosprawności.
Nie chcę tak żyć. Chcę żyć bez tych ludzi i wychowywać syna samego.
Nie jestem u siebie. Nie jestem już z partnerem. To licealna miłość. Mam do końca życia za to płacić?
Mam domek letniskowy 40 kilometrów od Legnicy. Chcę tam się przenieść, żeby nie być z nimi.
Nie mogę znieść obecności tych ludzi, czuję wstyd że w tych warunkach wychowywałam syna.
Kocham go nad życie. Jest cudowny. Jest dobry.
Czy to desperacja?
Będziemy tam żyć za 1600 zł, ale nie chcę tu zostać.
Czy mam dalej czekać na niewiadomo co?
Nie chcę ratować tego związku. Nie ma go od lat. Chcę się wreszcie wyprowadzić ☹️