Dodaj do ulubionych

Granice pomocy dzieciom

23.07.22, 11:45
Czy mając mieszkanie po dziadkach, które będzie przekazane dzieciom ( w centrum średniego miasta, blisko uczelni ) odkladalibyscie jeszcze pieniądze aby im przekazać ? Kosztem np. wypasionych wakacji, lepszych ubrań i życia bardziej na luzie ? Dodam, że dzieci zaopiekowane na medal. Zajęcia pozalekcyjne, obozy i wszystko wsio mają. Mieszkanie mogą sobie sprzedac i mają na wkład własny. Na studiach wiadomo - będziemy pomagać. Obserwuję taki trend wśród moich znajomych - wszystko dla dzieci. Żyją bardzo skromnie, bo syn się będzie żenił za dwa lata, a drugi budował. Córce ojciec postawił dom, a matka w wieku 58 lat wyjeżdża za granicę opiekować się Niemcami, żeby ładować kasę w kostkę brukową i pokaźny ogrod. Jak mówią, wnuki kiedyś odziedziczą to będą mieć. I to nie jest odosobnionym przypadek. I tak się zaczęłam zastanawiać, czy to mieszkanie w moim przypadku to jednak nie za mało. Może powinnam bardziej zaciskać pasa i oszczędzać dla bombelkow ? Jak to wygląda u was ?
Obserwuj wątek
      • bistian Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:45
        alfa36 napisała:

        > Obserwuję w otoczeniu to samo. Aż żal ludzi... A potem ma się dziesiąt lat i br
        > ak siły na wyjazdy i realizację marzeń i zdrowie nie to.... Zdecydowanie jest
        > em z innej opcji.

        Obserwuję na forum to samo. Jakieś wyjazdy do super ciepłych krajów w sezonie największych gorączek.
        Za darmo bym nie pojechał. Żadne Grecje czy Egipty, prędzej, Islandia zimą.
        Nie kupuję rzeczy w widocznym logo.
        Ludzie mają różne potrzeby. Ci wyjeżdżający i pragnący tego, to jednak mniejszość, chociaż, po wątkach z tego forum, można myśleć inaczej.
        Podsumowując: pomoc finansowa, po zaspokojeniu własnych potrzeb? Czemu nie?
      • mid.week Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:01
        alfa36 napisała:

        > Obserwuję w otoczeniu to samo. Aż żal ludzi... A potem ma się dziesiąt lat i br
        > ak siły na wyjazdy i realizację marzeń i zdrowie nie to.... Zdecydowanie jest
        > em z innej opcji.


        A może oni właśnie spełniają swoje marzenia? Nie każdy pragnie podróżować i nie wszyscy śnią o super outficie
        • wkswks Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:45
          Ale kojarzysz ten typ? Oni marudzą, skarżą sie jak
          To ciezko pracują „bo dzieciom trzeba pomoc”. Wiele
          Z tych dzieci radzi lub radziłoby sobie super ale pozwalaja rodzicom na nich jebać. To samo z opieką nad wnukami.
            • iwoniaw Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:16
              triss_merigold6 napisała:

              > Hello, a czemu mieliby im zabraniać?


              Przede wszystkim - niby w jaki sposób mieliby im zabraniać? A co do "skarg" na to, co to taki senior rodu nie "musi", żeby dać dzieciom/wnukom - w kraju, gdzie odpowiedzią na small talkowe "jak leci" jest ciagle w wielu bańkach "stara bieda", nie traktowalabym takich wywodów inaczej niz rytualną pogawedkę "tak tak, mój Protazeńku - rzekł na to Gerwazy" 😉
              • milva24 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 14:32
                Ja moją matkę wielokrotnie prosiłam, żeby nie dawała kasy wnukom, a jak już nie może wytrzymać to po 20 zł niech da a nie po 100, bo ma najniższą emeryturę a dzieci to wydadzą na jakieś głupoty. I co, i pstro. "Niech dzieci też babkę pamiętają". Całe szczęście, że jeździmy parę razy do roku tylko.
                • iwoniaw Re: Granice pomocy dzieciom 27.07.22, 08:57
                  milva24 napisała:

                  > Ja moją matkę wielokrotnie prosiłam, żeby nie dawała kasy wnukom, a jak już nie
                  > może wytrzymać to po 20 zł niech da a nie po 100, bo ma najniższą emeryturę a
                  > dzieci to wydadzą na jakieś głupoty. I co, i pstro. "Niech dzieci też babkę pam
                  > iętają". Całe szczęście, że jeździmy parę razy do roku tylko.


                  No ale dlaczego uważasz, że matka nie ma prawa przeznaczać swych skromnych środków na inwestycję w to, by wnuki pamiętały ją jako hojną babunię, dzięki której mialy kasę na rzeczy, które matka uważala za jakies glupoty?
                  • chococaffe Re: Granice pomocy dzieciom 27.07.22, 10:23
                    Nie do mnie pytanie, ale skomentuje. Oczywiście, że ma prawo. Ale nie musimy robić wszystkiego do czego mamy prawo. Jeżeli faktycznie ma małą emeryturę, lepiej będzie jak bedzie sobie odkładać (niekoniecznie w złotówkach) na tzw. czarną godzinę
                    • milva24 Re: Granice pomocy dzieciom 27.07.22, 11:06
                      No dokładnie. Tym bardziej, że czasem mówi, że to czy tamto drogie i szkoda jej na to pieniędzy. Osobiście wolałabym, żeby w pierwszej kolejności zapokajała swoje potrzeby a nie finansowała zakup pierdół przez moje dzieci.
    • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 11:55
      Mógł to postawił, co tu rozkminiac.
      Pani lat 58 wyjeżdżająca do pracy do Niemiec jest na wcześniejszej emeryturze lub rencie, co oznacza marnowanie pieniędzy podatnika, skoro ma siłę wykonywać uciążliwa pracę.
      Mnóstwo ludzi z pokolenia obecnie koło 60-tki nie ma potrzeby jeżdżenia na wypasione wakacje, bo zawsze jeździli do domków typu Brda albo na działkę do szwagra. Lepsze ciuchy im po nic, kościółkowe mają, na wesela i chrzty też więc co mają jeszcze kupować.
      • bistian Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:52
        triss_merigold6 napisała:

        > Mnóstwo ludzi z pokolenia obecnie koło 60-tki nie ma potrzeby jeżdżenia na wypa
        > sione wakacje, bo zawsze jeździli do domków typu Brda albo na działkę do szwagr
        > a. Lepsze ciuchy im po nic, kościółkowe mają, na wesela i chrzty też więc co ma
        > ją jeszcze kupować.

        Jesteś głupio złośliwa. To, że ktoś nie ma ciuchów z ważnymi metkami, nie oznacza, że bierze je z darów niedopasowane i nieodpowiednie. Problem jest w Tobie, nie wszyscy tak mają. Nie każdy musi mieć modne i drogie rzeczy, żeby czuć się wartościowym. Niektórzy mają na to wywalone.
        Poza tym, jest duża grupa osób, która większość czasu spędza za granicą i dla nich wypoczynek na działce w Pierdziszewie z rodziną i znajomymi, jest wymarzoną formą odpoczynku, na którą czekali cały rok
        • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:52
          To nie złośliwość tylko stwierdzenie faktu.
          Ogromnej rzeszy ludzi ciuchy z metkami są po nic, co nie znaczy, że chodzą obdarci. Bardziej eleganckie ubrania mają do kościoła i na uroczystości rodzinne i też nie mają potrzeby aktualizowania szafy co sezon.
          Tak, dokładnie to napisałam - mają swoje formy wypoczynku i nie marzą o innych więc nie odejmuja sobie od ust, rezygnując z Karaibów, bo nigdy się tam nie wybierali. Wolą wydawać na ogród, wypasione ogrodzenie, wnuki, wesele etc., nie czują się z tego powodu poszkodowani.
            • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:03
              Pani z opisu, jeżdżąca do opieki do Niemiec po to, żeby zafundować kostkę brukowa i wypasiony ogród jest z innego świata niż mój, bez względu na wiek.
              Ma inne środowisko, inne priorytety, inne możliwości, ambicje, upodobania, wszystko ma inne.
              • wapaha Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:05
                Nie wiesz co będzie za 10 lat, trochę pokory, już kiedyś ci pisałam..Zycie bywa nieprzewidywalne...
                Mogłabyś się zdziwić...ten twój jak ty to nazywasz "kapitał kulturowy' podkreslany na każdym kroku jakoś nie sprawia, że słoma i dulska z ciebie ciągle nie wyłazi
                • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:15
                  Gdzie widzisz dulszczyzne w przyjmowaniu do wiadomości faktu, że mnóstwo ludzi CHCE oszczędzać i wydawać na te wesela dzieci, kostkę brukową, ogród, kafelki dla nich etc. a nie na Lofoty, outfit trekkingowy by Salewa i fryzjera gwiazd? Mają to w dupie, nie czują się pokrzywdzeni.
                  • wapaha Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:19
                    w tym wątku nie wykazalaś się akurat dulszczyzną- ale pogardą ( tez typowe swoja drogą)

                    btw a skąd wiesz, że panią nie stać buty/kurtki/Salewy ? może kupiła dekadę temu i żyje skromnie -bo nie kupuje co sezon nowych ? ( a znając firmę twierdze że to jak najbardziej możliwe)
                    • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:25
                      Nie, to nie pogarda. Pogardą i niezrozumieniem wykazuje się autorka wątku, która stawia tezę, że oni tak odkładają z wyrzeczeniami i cierpią, harują ale to wszystko dla dzieci, a mogliby to i tamto.
                      Może by mogli, ale nie chcą. Po prostu. Za koszt wesela mogliby ubierać się markowo, czesac u fryzjera gwiazd do końca życia i jeszcze by na wczasy w Tajlandii wystarczyło, ale wola tak, więc nie ma powodu, żeby im współczuć.
                      • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 16:22
                        To są inne potrzeby. Kompletnie inne.
                        Moje wujostwo całe dekady jeździło od wiosny do mrozów na działkę mimo, że mogliby lekkim twistem 2x w roku fundować sobie jakąś Grecję allinc. Do restauracji nie chodzili, bo po co, moja kuzynka z ich strony też nie chodzi, bo nie ma takiej potrzeby (na luzie ją stać), a wakacje tylko w kraju i zwykle w tym samym miejscu.
                        I nie ma co wpierac tym ludziom, że są szczególnie ukrzywdzeni i powinni pomyśleć o sobie, bo oni akurat myślą o sobie.
                      • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 16:27
                        A rodzice mojej bratowej są tacy jak z postu startowego.
                        Córki mają dość wyrzeczeń rodziców, namawiają do odpoczywania, a rodzice po prostu nie potrafią. Nie to, że nie chcą. Nie potrafią. I nie, wcale nie jest im z tym dobrze, zwłaszcza, że zdrowie szwankuje.
                          • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 16:39
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Czyli jeszcze wywołują poczucie winy.
                            > Ależ potrafią tylko nie chcą, nie rób z dorosłych ludzi upośledzonych bachorow,
                            > których trzeba kołczowac.

                            A może to Ciebie sumienie skrobie, skoro tak ostro reagujesz?
                          • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:15
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Czyli jeszcze wywołują poczucie winy.
                            > Ależ potrafią tylko nie chcą, nie rób z dorosłych ludzi upośledzonych bachorow,
                            > których trzeba kołczowac.


                            Najczęściej po prostu nie znają innego życia. Przyzwyczaili się do tego co znają i tak tkwią.
                            Miałam w pracy swego czasu obserwować takich ludzi ze starszych roczników, to samo na wsi. Oni nie jeździli, nie jeżdżą i jeździć nie będą. A po co jeździć jak na wsi ładnie. Jeszcze cię kto okradnie, zgubisz się gdzieś, wstyd bo języka nie znasz. Do restauracji? A po co, tylko się człowiek struje. Nikt tak nie ugotuje jak ja, domowe najlepsze itd. itd.
                            Ale coraz więcej ludzi zaczęło wyjeżdżać, spędzać czas poza domem, opowiadają, i nagle sąsiad ze wsi też wyjechał do Chorwacji, pierwszy raz w życiu, tuż przed 60-tką. O ludzie, ale woda piękna, ale widoki, ale rybki, ale jedzenie pyszne.
                            Więc tak, niektórzy świadomie nie chcę, ale są też tacy, którzy po prostu nie znają innych form spędzania czasu i robienia czegoś przyjemnego tylko dla siebie.
                            • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:20
                              Możliwość poznania innego mają na wyciągnięcie ręki, telewizja dotarła wraz z reklamami pod strzechy dawno temu. Mają też wyjeżdżające dorosłe dzieci, wnuki, krewnych, sąsiadów, zwłaszcza w rejonach z gigantyczna emigracją zarobkową.
                              • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:52
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Możliwość poznania innego mają na wyciągnięcie ręki, telewizja dotarła wraz z r
                                > eklamami pod strzechy dawno temu. Mają też wyjeżdżające dorosłe dzieci, wnuki,
                                > krewnych, sąsiadów, zwłaszcza w rejonach z gigantyczna emigracją zarobkową.


                                Aha, a ty idziesz z synem do teatru czy mu puszczasz w telewizji? Reklamy dotarły...błagam, nie upraszczaj...

                                Ja sama miałam okazję obserwować zmiany u siebie przez pieprzoną pandemię. Chcąc nie chcąc
                                człowiek więcej siedział w domu, pozamykane kina, teatry, zero koncertów, zamknięte restauracje, granice
                                zamknięte i nawet debile lasy na chwilę zaczęli zamykać.
                                I co się okazało? Po pewnym czasie zaczęłam się przyzwyczajać. A jak w końcu można było wyjść
                                zaczęłam powoli rozumieć te wszystkie ematki co to najlepsza impreza to własna kanapa, piżamka
                                i film z Netfixa. Było trochę dziwnie. Ale tak właśnie działa ludzki mózg, niektórzy jak wyjdą z więzienia
                                pierwsze co robią to kradną żeby do niego wrócić. Bo tylko to znają.
                                • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 18:16
                                  Chodzi o wiedzę na temat możliwości poznania innych światów. Ta wiedza jest na wyciągnięcie ręki, ba - wchodzi do pokoju, więc nie opowiadajmy sobie bajek jak to biedni 60+ nie ogarniają, że są inne opcje niż zbieranie na kostkę brukową czy wesele.

                                  Nigdy się nie przyzwyczaiłam i robiłam wszystko, żeby się nie przyzwyczaić.
                                  • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 18:29
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Chodzi o wiedzę na temat możliwości poznania innych światów. Ta wiedza jest na
                                    > wyciągnięcie ręki, ba - wchodzi do pokoju, więc nie opowiadajmy sobie bajek jak
                                    > to biedni 60+ nie ogarniają, że są inne opcje niż zbieranie na kostkę brukową
                                    > czy wesele.

                                    Na to co robimy składa się cały szereg elementów, geny, środowisko, kultura, doświadczenie, otrzymane przekazy,
                                    wykształcenie, zamożność, oceny dokonywane przez innych, temperament itd.
                                    A niby skąd się bierze ta cała bezrefleksyjna religijność? To chrzczenie dzieci, komunie, śluby kościelne itd.?
                                    Wszystko takie świadome, refleksyjne i przemyślane? Ani krzty powielania schematów?
                                    I co nie ma dostępnej wiedzy, że można inaczej?
                                      • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 20:58
                                        chococaffe napisała:

                                        > ale czy trzeba inaczej? Czy inaczej jest zawsze lepsze?
                                        >
                                        Nie chodzi o to, czy coś jest lepsze czy gorsze. Ja wiem, że na forum
                                        jest takie stereotyp, i szkoda, bo to często utrudnia rozmowę, dlatego że
                                        sporo osób odczytuje opis jakiejś rzeczywistości jako grę w "moje lepsze niż twoje".

                                        A tu nie chodzi o udawadnianie co jest lepsze/gorsze ale o stwierdzenie dość oczywistego
                                        faktu, że rzeczywistość nie zawsze jest taka prosta a ludzkie decyzje nie opierają się
                                        zawsze na świadomym i wewnętrznie przemyślanym wyborze. Czasem ludzie żyją w jakiejś
                                        szablonach typu "tak robi dobry rodzic", "tak robi dobra żona", "tak robi prawdziwa kobieta"
                                        czy "dzieci są najważniejsze", "dzieciom trzeba zawsze pomagać" albo kierują się nie zawsze szlachetnymi pobudkami, dają ale chcą potem ingerować w różne rzeczy, mieć wpływ na życie dorosłych dzieci itd. itd. Powodów różnych jest sporo, taka jest rzeczywistość, ludzie nie są tacy sami. To przecież w sumie banały, aż dziw że trzeba tłumaczyć.
                                        • chococaffe Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 21:20
                                          a ludzkie decyzje nie opierają się
                                          zawsze na świadomym i wewnętrznie przemyślanym wyborze.


                                          Ależ to oczywiste - nawet jak nam się wydaje, że tak jest to zwykle jest to kombinacja co najmniej kilku czynników - bez wzgledu na to czy wybieramy Malediwy czy kostkę brukową. I Twoje i moje wybory i wybory wujka Gienka mają zwykle jedną cechę wspólną - wszyscy wierzymy, że to nasz przemyślany wybór.
                                          • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 22:23
                                            chococaffe napisała:

                                            > I Twoje i moje wybory i wybory wujka Gienka mają zwykle jed
                                            > ną cechę wspólną - wszyscy wierzymy, że to nasz przemyślany wybór.
                                            >
                                            wszyscy wierzymy, ale nie wszyscy mamy rację. I nie, ludzie nie są identyczni.
                                            Jedni są bardziej świadomi powodów własnych wyborów, bardziej krytyczni, bardziej refleksyjni, bardziej otwarci, a inni nie.
                                            Abstrahując od tego czy to "ja, ty, wujek Gienek" bo tu nie chodzi o ja. To nie gra w "ja wiem, on nie wie". Taka jest może niepoprawna, ale realna rzeczywistość. Ludzie są podobni, ale nie identyczni, i często znajdują się na różnych poziomach skali.
                                            • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 22:51
                                              nenia1 napisała:

                                              > chococaffe napisała:
                                              >
                                              > > I
                                              > >
                                              > wszyscy wierzymy, ale nie wszyscy mamy rację. I nie, ludzie nie są identyczni.
                                              > Jedni są bardziej świadomi powodów własnych wyborów, bardziej krytyczni, bardzi
                                              > ej refleksyjni, bardziej otwarci, a inni nie.
                                              >
                                              Ale o trafności, czy też zadowalajacym poziomie “przemyślenia” czyichś wyborów nie decyduje ani jakaś wyższa instancja, ani rzekomo obiektywna “skala”, ale ludzie ponoszący konsekwencje tych wyborów, najczęściej ci sami, którzy je podejmują.
                                              • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 00:10
                                                potworia116 napisała:


                                                > Ale o trafności, czy też zadowalajacym poziomie “przemyślenia” czyichś wyborów
                                                > nie decyduje ani jakaś wyższa instancja, ani rzekomo obiektywna “skala”, ale lu
                                                > dzie ponoszący konsekwencje tych wyborów, najczęściej ci sami, którzy je podejm
                                                > ują.

                                                No to chyba oczywiste, że ludzie ponoszą konsekwencje swoich wyborów.

                                                To jest swoją drogą trochę dziwne (albo i nie), że tu na forum, na którym
                                                tak często się dowodzi, że kobiety są ofiarami a/patriarchalizmu b/oczekiwań społecznych
                                                c/polityków d/kościoła katolickiego etc. nagle takie przeświadczenia jak to ludzkie wybory
                                                wynikają wyłącznie z głębokiego, niezależnego i przemyślanego CHCENIA.
                                                • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 01:50
                                                  Skoro jest oczywiste, że ponoszą konsekwencje, to równie oczywiste powinno być, ze inni powinni się od tych wyborów uprzejmie odstosunkować, a przynajmniej przemilczeć swoje słuszne i głębokie przemyślenia na ich temat.
                                                  • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 09:47
                                                    potworia116 napisała:

                                                    > Skoro jest oczywiste, że ponoszą konsekwencje, to równie oczywiste powinno być,
                                                    > ze inni powinni się od tych wyborów uprzejmie odstosunkować, a przynajmniej pr
                                                    > zemilczeć swoje słuszne i głębokie przemyślenia na ich temat.


                                                    sama wyżej piszesz od czego jest forum a tu nagle taka światła myśl, że należy milczeć?

                                                    Należy pewnie również milczeć na temat tego dlaczego to kobiety mają niższe oczekiwania
                                                    płacowe. Pewnie zdaniem zwolenniczek milczenia zwyczajnie CHCĄ, LUBIĄ i to im daje satysfakcję.
                                                    Przecież wszędzie jest w domach telewizor i reklamy.
                                                    A skoro same ponoszą konsekwencje swoich niższych oczekiwań płacowych to milczymy.
                                                    Buhahaha big_grin ematka to jednak zawsze rozbawi.
                                                  • chococaffe Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 09:55
                                                    p.s. na forum jest też spora grupa nicków upierających się, że "Malediwy", kosmetyki i kołko spadochrniarskie to dlatego, że kobiety ulegają instagramowi i facebookowi a nie mają własnego zdania. Po co robić to samo?
                                                  • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 10:26
                                                    chococaffe napisała:

                                                    > p.s. na forum jest też spora grupa nicków upierających się, że "Malediwy", kosm
                                                    > etyki i kołko spadochrniarskie to dlatego, że kobiety ulegają instagramowi i fa
                                                    > cebookowi a nie mają własnego zdania. Po co robić to samo?
                                                    >
                                                    nie no, oczywiście, to zbieg okoliczności że zwyczajowo malują się kobiety a mężczyźni
                                                    nie. Żadne okoliczności zewnętrzne nie mają wpływu na to zjawisko, wyłącznie "chcę"
                                                    spowodowało ten podział. Po prostu kobiety chciały, a mężczyźni nie chcieli, buhahahaha big_grin
                                                  • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 10:50
                                                    Bardzo zgrabnie od ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu i wydawania własnych pieniędzy przeskoczyłaś do patriarchatu i oczekiwań płacowych. Podpowiem tylko, że w kwestii tych ostatnich dużo skuteczniejsze jest ewangelizowanie konkretnych egzemplarzy niż forumowe bicie piany, ale mam pewne podejrzenia w sprawie tego, co bardziej co odpowiada 🙂
                                                • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 02:01
                                                  nenia1 napisała:

                                                  >
                                                  > To jest swoją drogą trochę dziwne (albo i nie), że tu na forum, na którym
                                                  > tak często się dowodzi, że kobiety są ofiarami a/patriarchalizmu b/oczekiwań sp
                                                  > ołecznych
                                                  > c/polityków d/kościoła katolickiego etc. nagle takie przeświadczenia jak to lud
                                                  > zkie wybory
                                                  > wynikają wyłącznie z głębokiego, niezależnego i przemyślanego CHCENIA.

                                                  Trudno się odnieść do zdania, którego głównym przekazem jest łogromne zdziwienie, ze na forum dyskusyjnym czegoś się dowodzi, z czymś się polemizuje, a pewnym tezom przeciwstawia się inne. Cóż zrobisz, co głowa, to koncept smile
                                                • jednoraz0w0 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 02:24
                                                  nenia1 napisała:

                                                  > potworia116 napisała:
                                                  >
                                                  >

                                                  > ale lu
                                                  > > dzie ponoszący konsekwencje tych wyborów, najczęściej ci sami, którzy je
                                                  > podejm
                                                  > > ują.
                                                  >
                                                  > No to chyba oczywiste, że ludzie ponoszą konsekwencje swoich wyborów.

                                                  No właśnie nie zawsze. Jak ojciec odchodzi do innej kobiety to konsekwencje ponoszą dzieci, a one przecież nie dokonały tego wyboru (bo już o zonie to zaraz ktoś powie, że widziały gały co brały).
                                                  • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 09:51
                                                    jednoraz0w0 napisał(a):


                                                    > No właśnie nie zawsze. Jak ojciec odchodzi do innej kobiety to konsekwencje pon
                                                    > oszą dzieci, a one przecież nie dokonały tego wyboru (bo już o zonie to zaraz k
                                                    > toś powie, że widziały gały co brały).


                                                    o matko i córko...tak, jak wybucha wojna też nie ponoszą, i jak ich pijany rozjedzie na ulicy,
                                                    i jak zachorują na raka choć nie palili, i jak się urodzą w rodzinie alkoholików...przepraszam, że nie wypisałam enumeratywnie tych wszystkich oczywistości.
                                          • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 22:23
                                            chococaffe napisała:

                                            > I Twoje i moje wybory i wybory wujka Gienka mają zwykle jed
                                            > ną cechę wspólną - wszyscy wierzymy, że to nasz przemyślany wybór.
                                            >
                                            wszyscy wierzymy, ale nie wszyscy mamy rację. I nie, ludzie nie są identyczni.
                                            Jedni są bardziej świadomi powodów własnych wyborów, bardziej krytyczni, bardziej refleksyjni, bardziej otwarci, a inni nie.
                                            Abstrahując od tego czy to "ja, ty, wujek Gienek" bo tu nie chodzi o ja. To nie gra w "ja wiem, on nie wie". Taka jest może niepoprawna, ale realna rzeczywistość. Ludzie są podobni, ale nie identyczni, i często znajdują się na różnych poziomach skali.
                            • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 22:37
                              A całe to przebogate doświadczenie nie otworzyło cię na myśl, że oni czerpia przyjemność i satysfakcje z tego życia, które wioda i ostatnie, czego im trzeba do szczęścia to forsowne “otwieranie” i “rozwijanie”?
                            • mid.week Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 10:06
                              nenia1 napisała:


                              > Więc tak, niektórzy świadomie nie chcę, ale są też tacy, którzy po prostu nie z
                              > nają innych form spędzania czasu i robienia czegoś przyjemnego tylko dla siebie
                              > .


                              A Elon Musk siedzi właśnie w kabinie do ćwiczenia lotów kosmicznych i pisze na forum e-miliarder o tych biednych ludziach, którzy w kółko jeżdżą na ziemskie wakacje bo nie znają innych form spędzania czasu i robienia czegoś przyjemnego tylko dla siebie.
                              • nenia1 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 10:18
                                mid.week napisała:


                                > A Elon Musk siedzi właśnie w kabinie do ćwiczenia lotów kosmicznych i pisze na
                                > forum e-miliarder o tych biednych ludziach, którzy w kółko jeżdżą na ziemskie
                                > wakacje bo nie znają innych form spędzania czasu i robienia czegoś przyjemnego
                                > tylko dla siebie.

                                sądzisz, że jest idiotą i nie wie, że po prostu ich nie stać?
                                • mid.week Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 10:32
                                  nenia1 napisała:

                                  > mid.week napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > A Elon Musk siedzi właśnie w kabinie do ćwiczenia lotów kosmicznych i pis
                                  > ze na
                                  > > forum e-miliarder o tych biednych ludziach, którzy w kółko jeżdżą na zie
                                  > mskie
                                  > > wakacje bo nie znają innych form spędzania czasu i robienia czegoś przyje
                                  > mnego
                                  > > tylko dla siebie.
                                  >
                                  > sądzisz, że jest idiotą i nie wie, że po prostu ich nie stać?


                                  Gorzej! On myśi, że oni nie wiedzą o kosmosie!
                      • wapaha Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 16:32
                        a moi teściowie dokładnie na odwrót
                        teściu ze swoją next żyje na takim poziomie, do którego ja nigdy pewnie nie dojdę ( finansowo), za granicą bywa częściej i na dłużej niż ja, lepiej jada, lepiej pija, lepiej jeździ etc.
                        i co ?
                        i pstro
                      • langsam Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:06
                        Zgadzam się z Triss. Dodam jednak cos, czego nie zauważyły ani wątkodajka ani Triss: potrzeba wywianowania dzieci jest bardzo głęboko wpojona w niektórych kręgach. Nie ma to nic wspólnego z tym, czy dzieciom jest to potrzebne, czy nie. Ktoś kto na finiszu zawodowego życia bardzo stara się o zabezpieczenie dzieci, spełnia swoją silną potrzebę - może silniejszą niż u jednej z drugą chęć wyjazdu na Bali. Lęk, że zostawi się je "z niczym" jest też silniejszy, niż lęk, że emerytura nie będzie starczała do pierwszego.
                          • iwoniaw Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:21
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Oczywiście, bo przyszłość i bezpieczeństwo ekonomiczne dzieci i wnuków są odczu
                            > wane jako ważniejsze niż strach o emeryturę.

                            I jest to zdecydowanie zdroworozsadkowe podejście - jak ktoś przezył ponad pół wieku, to dobrze wie, że z emeryturą to nie wiadomo, co będzie, może sie polepszy, a moze pogorszy w stosunku do przewidywań na dziś, a zaopatrzone i ustawione zyciowo potomstwo to jednak pewniejsza polisa w dostępie do przyzwoitego końca żywota.
                            • extereso Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:25
                              Z doświadczeń moich rodzinnych wybija natomiast, że na dzieci można liczyć. Nie, żebym ja się o szklankę wody planowała upomnieć. Ale ja chcę jeździć do rodziców, towarzyszyć im u lekarza czy zakupy zrobić. Może dlatego, że zawsze widziałam, że moja wygoda i rozwój i żeby mi było łatwiej, są dla nich ważne.
                      • potworia116 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 17:23
                        koronka2012 napisała:

                        > Już może skończmy choć tutaj z polityczną poprawnością.
                        >
                        Ja nie zamierzam, to co nazywasz polityczną poprawnością uważam za wielką cywilizacyjną zdobycz i fundament współczesnej kultury.
                • dreg13 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 08:25
                  Ale co pogardliwego bylo w slowach Triss, ze tak tu na nią wsiadłyście? Przecież to cała prawda, tylko nieowinięta w srebrko.
                  Ja mam takich teściów. Co roku na wakacje zabieram moją mamę, ktora jest trochę poświęcajàcą się cierpiętnicà, ale jednocześnie podróżniczką. Wyjazd? Zawsze, nigdy nie odmowi. Za to teściowie - nie, nie pojadą, bo nie. Bo nie ma czasu, bo koty, bo nie dadzą im urlopu (heh), bo działeczka (na którą też malo jezdzą). Urlop to najlepiej na: malowanie mieszkania, nową łazienkę, gruntowne sprzątanie. I podobno zawsze tak mieli. Poświęcali się trochę, jak dzieci byly male, wiec wyjechali z nimi moze ze 3-4 razy nad morze. Moj tesc to ten, co z zięciem by samodzielnie dom stawial przez 10 lat, a na przymusowym urlopie 300 km dalej chodził po castoramach albo składach budowlanych. Taki typ, jego wybór.
                  • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 08:36
                    Bo znacznie przyjemniej jest myśleć, że ci inni (z kategorii tyrajacych na kostkę brukową i 150 osób na weselu na zamku w Krasiczynie) czynią to z przymusu i braku wiedzy, że mozna inaczej.

                    Wystarczy więc ich sterapeutyzowac, oświecić, uświadomić, że powinni zadbać o siebie, a wtedy krzykną EUREKA, zostawią w połowie budowę domu dla syna, odwołają rezerwację na wesele i poszukają lista do Meksyku.
                    • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 08:40
                      cd. przyjemniej niż przyznać, że ludzi dokonują wyborów zgodnie ze swoim systemem wartości, bo chcą, bo dostają wewnętrzne i zewnętrzne głaski i dla znakomitej większości pań 60+ większą wartość ma walizka sztućców Gerlacha niż oryginalna grafika obiecującego artysty.
                      I że ich pochylanie się jest doskonale zbędne.
                    • chococaffe Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 08:54
                      Na marginesie - mam koleżankę teraz 40+, ale od lat jest taka sama. Dla niej priorytetem jest "kostka brukowa", najmodniejsza kuchnia, wszelkie wesela i chrzciny w rodzinie i dyskusje, która pani domu podała lepszy obiad. Ba, dom ma być "dla dziecka" jak dorośnie.

                      Bo tak chce a nie dlatego, że nikt jej nie uświadomił i nie wie, że można dokonac innych wyborów.
                      • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 09:13
                        Właśnie. I ma do tego prawo, to jej wybory i jest z nimi wewnętrznie szczęśliwa. Nie potrzebuje paniusi, co ją ojce z gołą dupa wypchnęli z obejścia rodzinnego, żeby jej mówiła czy ma wydać na agd dla dorosłego dziecka, czy strzelić sobie wolumetrie i będzie szczęśliwsza.

                        I żeby nie było, IMO wydawanie kasy na wesele to strata każdej złotówki, jak również od samej wizji działki czuje się zmęczona.
                        • pade Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 12:46
                          Widzę czytelną aluzję do tego, co pisałam o swoich koleżankach z pracy.
                          Ty serio myślisz, że pouczałam kobiety starsze ode mnie o 10-12 lat? A może boisz się, że twoja teściowa przeczyta ten wątek?big_grin Coś musi być na rzeczy, skoro za wszelką cenę usiłujesz zdeprecjonować moje obserwacje.
                          • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 13:04
                            Nie wiem czy pouczałaś, mogłaś subtelnie sugerować, że warto coś tam.
                            Moja teściowa ma 80+ lat i teraz korzysta z pomocy dzieci na co dzień, przedtem ona pomagała jak umiała i mogła, czyli gastronomicznie i opiekuńczo przy wnukach.
                            Nie deprecjonuję Twoich obserwacji. Deprecjonuję wnioski, jakie z nich wyciągasz.
                            • pade Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 13:22
                              No jasne, na pewno by mnie któraś posłuchałabig_grin
                              Te kobiety SAME zdały sobie sprawę z tego, że mają tyle lat ile mają a do tej pory w ogóle nie inwestowały w siebie. Ja tu przedstawiłam ICH wnioski, a nie swoje, musiałaś coś źle zrozumieć.
                              Bo chyba na podstawie "przyjemnie było na nie popatrzeć" nie ubzdrało Ci się, że ja, mając swoją pracę do wykonania, w między czasie kołczowałam panie 50++ a potem z przyjemnością obserwowałam efekt?big_grin

                              Co do inwestowania w dzieci pozostanę przy swoim zdaniu, wspierać tak, pyłki spod nóg usuwać nie. Moje dzieci będą miały taki majątek, o jakim mi się nawet nie śniło, kiedy je rodziłam. Naprawdę, nikt tu nie musi się o nie martwićsmile
      • wapaha Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:10
        triss_merigold6 napisała:


        > Pani lat 58 wyjeżdżająca do pracy do Niemiec jest na wcześniejszej emeryturze l
        > ub rencie, co oznacza marnowanie pieniędzy podatnika, skoro ma siłę wykonywać u
        > ciążliwa pracę.

        a skąd pomysł że jest na emeryturze/rencie a nie dorabia sobie by osiągnąć wiek emerytalny ?
        przecież to legalna praca- a zarobki wyższe niż w pl- zwłaszcza teraz gdy euro wysoko stoi
        ( jeśli zajmuje się tym od jakiegoś czasu to zarabia min. 1500 euro/mc)
    • ewa_mama_jasia Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:06
      Odkładam pieniądze, ale po to, żeby mieć na "w razie czego", a nie żeby przekazać dziecku. Może przekażę, a może będę z tego dokładać do mojej emerytury. Jeśli dziecko będzie teraz zdrowo zaopiekowane, czyli dopilnowane na ile się da i jest sens, to poradzi sobie w życiu. Nie widzę więc sensu żyć skromnie, żeby dziecko miało kiedyś.
      • extereso Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:12
        A my na przykład to co odłożone mieliśmy, przeznaczyliśmy na pomoc dzieciom. Teraz sobie odkładamy na nowo. Moglibyśmy więcej wyjeżdżać, kupować, ułatwiać, oczywiście, tylko po co skoro nam jest bdb jak jest? A co będzie jak nam na emeryturze zabraknie ( nie jest to wielkie prawdopodobieństwo)? Zobaczy się, życie płynie, wszystko się może zdarzyć.
    • heca7 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:09
      Damy dzieciom na początek tyle ile sami dostaliśmy. Czyli dach nad głową, każdemu z trójki. Nie mając obciążenia żadnym kredytem będą mogli o wiele swobodniej układać swoją karierę zawodową i nie martwić się o podstawowe potrzeby. Nam też było łatwiej i to samo chcemy przekazać dzieciom. Córka już mieszkanie dostała. Synowie są jeszcze niepełnoletni ale już m/w wiedzą co dostaną. A na koniec i tak, po naszej śmierci podzielą się pozostałym majątkiem.
      • boremloska Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:12
        Dbam, by syn dostawał wszystko od innych i to jest moja pomoc jemu.
        Ja mu niewiele dam.


        Poza tym jestem przeciwna wydawaniu pieniędzy na kostkę brukową czy meble.
        Zawsze tłumaczyłam dowiemy upośledzonemu synowi że ważne jest zabezpieczenie twojej przyszłości i świadczenia państwowe, meble 8 pracowanie zostaw innym
      • ophelia78 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:06
        Ja podobnie jak heca - startowałam w dorosłość z mieszkaniem które kupili mi rodzice, bez obciążenia kredytem. Mieszkanie dla syna mam.

        Potem się zobaczy... Zależnie od potrzeb i możliwości.
        Ale zabezpieczyłam też swoją starość (tez nieruchomością) m.im.po to żeby nie byc ężarem dla jedynego dziecka i moc zapłacić za opiekunkę czy dps
      • dreg13 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:10
        Chcialabym tak samo. Startowalam z kredytem frankowym. Bylabym zupelnie gdzie indziej i miala lepsze wspomnienia, gdyby nie to. Jesli tylko bedzie mnie stac, to zrobie duzo, zeby moje dzieci nie wpakowały się w coś podobnego.
        • heca7 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:45
          No właśnie, my zbliżając się powoli do 50 tki widzimy ile nam ten dom bez kredytu ułatwił. Szczególnie na początku. Pamiętamy znajomych, którzy musieli trzymać się nielubianej pracy, mieszkać z teściami co miało zły wpływ na małżeństwo, pracować o wiele więcej, odkładać decyzję o dziecku itd bo najpierw trzeba było im walczyć o dach nad głową.
    • iwoniaw Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:16
      Co oznacza twoim zdaniem, że ci odkladajacy "żyją bardzo skromnie"? Niedojadają, chodzą w połatanych ubraniach, zimą nie grzeją w domu? Bo zasadniczo pakowanie kasy w infrastrukturę w obejściu (kostka, ogród) czy urządzanie wystawnych imprez (wesele dziecka) wielu ludzi bawi i pociąga o wiele bardziej niż wakacje na Karaibach czy zwiedzanie Machu Picchu i to nie oznacza skromnego życia, tylko inne priorytety. Oni nie "rezygnują ze spelniania marzeń", tylko spelniaja SWOJE marzenia po prostu.
      • kocynder Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:04
        I tu, myślę, leży clou.
        NA ile spełniają SWOJE marzenia, a na ile chcą realizować marzenia dzieci?
        Znałam sytuację: małżeństwo wybudowało rozległą willę. Mięli dwoje dzieci, więc projekt willi zakładał, że piętro będzie odrębnym mieszkaniem (dal Marcinka), a parter to dwa, również odrębne, mieszkania (dla Hanusi większe i dla nich mniejsze). Całe lata ścibolili każdy grosz a to na kafelki, a to na coś, nie wyjechali, nic sobie nie kupili, do żadnego kina, nic, bo to dla Marcinka i Hanusi... I co? Ano9 Marcinek wyjechał do Holandii, tam się ożenił, pracuje i wracać nie zamierza, jego dzieci ledwo co mówią po polsku - one już są "tamtejsze". Hanusia co prawda bliżej, bo w stolicy za mąż wyszła, ale też mają na Kabatach bardzo ładne mieszkanie, świetny dojazd do pracy i absolutnie w grę nie wchodzi powrót w rodzinne strony. I rodzice zostali z ogromnym gmaszyskiem, niedogrzanym, de facto niesprzedawalnym, działkę może i by ktoś kupił, ale za cenę ziemi, a dom do wyburzenia... I żal ogromny do życia, bo przecież oni wszystko poświęcili, nic z życia nie mięli, a zostało im wielkie zero.
        Więc jeśli tych żyjących bardzo skromnie bawi myśl o wystawnym weselu syna, oni chcą inwestować w imprezę - to ok, ale już jeśli odkładają "bo wypada", a w gruncie rzeczy wo9leliby kupić porządne buty, pojechać na wczasy itp - to już nie jest ok.
          • kocynder Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:16
            Bywa różnie i różnie się w życiu układa. Czasem zamieszkanie z teściami/rodzicami to po prostu konieczność. Ale nie o to chodzi.
            Chodzi o to, że ci ludzie rezygnowali przez lata ze wszystkiego w imię właśnie "Dla Marcinka i Hanusi". A kiedy przyszło co do czego - to okazało się, że całe ich poświęcenie dla Marcinka i Hanusi nie jest warte funta kłaków. Że zamiast ładować grubą kasę w chałupę - mogli spokojnie kupić wygodne mieszkanie i przez całe życie normalnie, swobodnie korzystać z pieniędzy - pojeździć po świecie, kupić sobie książkę, bilety do kina czy teatru, że mogli całego życia nie przeliczać na metry podłogi, litry farby itp. I to nie tak, że Marcin i Hanka nie doceniają! Tylko po prostu nie potrzebują tego domu - bo ich życie jest ulokowane całkiem gdzie indziej.
              • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:59
                Podejmuje, podejmuje. Mojemu mężowi-kwoce marzy się, żeby dzieci mieszkały z nami, przez ścianę. Już sobie planuje, że jedno na górze, drugie na dolebig_grin
                Ja go cały czas ustawiam do pionu, że życie to nie tylko zdobywanie majątku dla przyszłego pokolenia, ale idzie mi jak po grudziesmile
                    • extereso Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:08
                      Myślę, że nie ma ryzyka realizacji planów męża, bo pewno jest w nich całkiem odosobniony😁 ale spełniacie swoje, bo przeprowadziliscie się do nowego domu, szalejesz w ogrodzie, i super!
                      • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:17
                        Szaleję, owszem, ale mam też ochotę na oderwanie się od domu, ogrodu, nie chcę by mi się kojarzyły wyłącznie z zapieprzaniem, zwłaszcza, że ten rok jest dla mojego ogrodu straszny: mszyca ogołociła mi świerki, trawnik przeorany przez krety, susza taka, że codziennie po 2-3 godziny podlewam, już nawet nie po to by rosło, tylko by nie uschło. A tu drugi dom czeka na remont i wszystko dookoła niego.
                        Mąż zachwycony, ma zajęcie a ja jednak potrzebuję płodozmianu.
                        • extereso Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:26
                          O! Czyli są tam dwa domy!
                          Współczuję tego, co się dzieje w ogrodzie. Mnie choroba ( jakiś rodzaj grzyba)zniszczyła kilka pięknych, kształtnych bukszpanów. Teraz przed oknem kuchennym mam taki łysy trawnik, pod sosna więc słaby. Ale Twoją wiedzę i aktywność ogrodową i tak podziwiam. Może sama sobie wyjedź na trochę ?
                        • heca7 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:53
                          W tym roku jakiś kiepski czas jeśli chodzi o pasożyty ogrodowe. Czego ja już nie lałam. Migdałowiec mi prawie padł bo jakaś bakteryjna zaraza mu ścięła liście. Jałowiec lałam bo żółkł i konicę od przędziorka itd.
                          A na trawnik polecam podlewanie automatyczne. O wiele bardziej wydajne niż ręczne, ustawić nad ranem i się nie przejmować.
                          • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:14
                            Połowę automatycznego mam zrobionesmile Nie wiem kiedy ciąg dalszy, bo aktualnie mąż robi teren pod basen.
                            Jałowce też mi żółkną, a ze świerków została połowasad Normalnie płakać mi się chce jak na nie patrzę. Takie piękne były... Modlę się, żeby odrosły.
                            • chebellacosa92 Re: Granice pomocy dzieciom 24.07.22, 15:20

                              > Jałowce też mi żółkną, a ze świerków została połowasad Normalnie płakać mi się c
                              > hce jak na nie patrzę. Takie piękne były... Modlę się, żeby odrosły.
                              >
                              Odrosną, nie martw się. Obejrzyj sobie na kanale Zielonego Pogotowia rady Pana Grzegorza, ja dzięki temu już dwa razy uratowałam świerki.
                  • alicia033 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 20:07
                    extereso napisała:

                    > 😁😁😁 już widzę zachwyt partnerów dzieci 😅


                    Ja tam doskonale widzę.
                    Zanim suweren nie wybrał pissuaru do władzy i nie uznałam, że jedyną właściwą dla dobra dzieci decyzją jest ewakuacja z tego planu Polska w ruinie, , to miałam tu dom z dużym ogrodem, który ostatecznie póściłam za kwotę siedmiocyfrową. Nie sądzę, żeby znalazł się ktokolwiek, kręcący nosem na przejęcie w przyszłości choćby tej 1/4 (bo mam czworo spadkobiercow ustawowych) takiej nieruchomości. Zbliżoną kwotę na nieruchomość zamierzam wydać, jak tylko nabędę prawo do kupna nieuchomości, w kraju emigracji i jednak nadal nie wydaje mi się, żeby znalazł się ktoś, kręcący nosem na skorzystanie z choćby tej 1/4 tego.
                    • rosapulchra-0 Słownik ortograficzny się kłania 23.07.22, 21:51
                      alicia033 napisała:

                      > extereso napisała:
                      >
                      > > 😁😁😁 już widzę zachwyt partnerów dzieci 😅
                      >
                      >
                      > Ja tam doskonale widzę.
                      > Zanim suweren nie wybrał pissuaru do władzy i nie uznałam, że jedyną właściwą d
                      > la dobra dzieci decyzją jest ewakuacja z tego planu Polska w ruinie, , to miała
                      > m tu dom z dużym ogrodem, który ostatecznie póściłam za kwotę siedmiocyfrową. N
                      > ie sądzę, żeby znalazł się ktokolwiek, kręcący nosem na przejęcie w przyszłości
                      > choćby tej 1/4 (bo mam czworo spadkobiercow ustawowych) takiej nieruchomości.
                      > Zbliżoną kwotę na nieruchomość zamierzam wydać, jak tylko nabędę prawo do kupna
                      > nieuchomości, w kraju emigracji i jednak nadal nie wydaje mi się, żeby znalazł
                      > się ktoś, kręcący nosem na skorzystanie z choćby tej 1/4 tego.
                      >
                        • heca7 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:48
                          pade napisała:

                          > Mam nadzieję, że niesmile
                          >

                          Wierzaj mi kobieto, nie rób sobie tego albowiem wiem co piszę wink Mieszkam z bratem w bliźniaku. Brat jest starszy o 10 lat. I choć ogólnie się lubimy to jesteśmy z innych światów , epok itd. Mamy inne gusta, inne upodobania, inne cele. A tu trzeba się dogadać co do koloru elewacji i dachu. To nie jest takie proste. A jeszcze nasza matka naprawdę strasznie się wtrącała przez lata próbując nam wpierać swoją wizję rodziny. Dopiero kilka lat temu się uspokoiła. Ale nie mogliśmy nawet zrobić płotu między sobą bo ...uwaga... co powie ciocia Bogusia jak przyjedzie?! big_grin Płot częściowo zrobiliśmy , z przodu nie mamy bo to bym nam obojgu przeszkadzało w parkowaniu a zwierzętom w integracji tongue_out W każdym razie wiele decyzji trzeba uzgadniać a gdyby to były domy wolnostojące byłoby nam obojgu łatwiej.
                          • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 16:05
                            Ja tego nie mam w planach, ale mężowi nie zabraniam marzyć, ale czasem sprowadzam na ziemię. Rzeczywistość zweryfikuje te marzenia. Póki co, drugi dom ma być na wynajem i to prędzej na biura/gabinety niż dla rodzin z bombelkami.
                            Dzieci póki co rodzin nie zakładają, a co życie przyniesie, to zobaczymysmile
        • iwoniaw Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:12
          No, ale na to, że ktoś dysponuje kwotą X i w sumie to chcialby ją wydac na zobaczenie Koloseum, ale inwestuje w kafelki, bo "tak trzeba", to nikt nic nie poradzi. Ja pisalam o tych, co wolą miec kafelki, a nie ciągnie ich włóczenie sie po świecie.
          Rozdzice z przytoczonego przykladu tez zapewne ani Marcinka ani Hanusi o opinię nie pytali, tylko SOBIE założyli jakis wymarzony scenariusz i coś nie pykło - no zdarza się najlepszym. Tylko to nadal nie oznacza, ze oni marzyli o wojażach i plażach i czuja się zawiedzeni, że mają łazienkę z wodotryskiem ma kazdym poziomie pałacu - ich resentymenty pewnie idą raczej w kierunku "no nikt się nie zachwyca i nie dostosowuje życia"
          • kocynder Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:27
            No właśnie nie do końca. Bo oni powtarzają, że "A mogliśmy pojechać/kupić/itd". Czyli nie tylko (choć zapewne również) "myśmy tyle poświęcili, a tu jajco", ale też, że mogli bez żadnej ujmy i szkody dla dzieci mieć i fajny kwadrat i mnóstwo innych fajnych rzeczy. A tak mają tylko nikomu w sumie nie potrzebny kwadrat, dla nich dwojga za duży...
            • eliksir_czarodziejski Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:58
              kocynder napisała:

              > No właśnie nie do końca. Bo oni powtarzają, że "A mogliśmy pojechać/kupić/itd".
              > Czyli nie tylko (choć zapewne również) "myśmy tyle poświęcili, a tu jajco", al
              > e też, że mogli bez żadnej ujmy i szkody dla dzieci mieć i fajny kwadrat i mnós
              > two innych fajnych rzeczy. A tak mają tylko nikomu w sumie nie potrzebny kwadra
              > t, dla nich dwojga za duży...
              >

              To co robili z tymi pieniędzmi to jest ich sprawa i ich problem. Wątpię że nastoletni Marcinek i Hanusia nakłaniali rodziców do kupna płytek czy klamek. Okropni ci rodzice, widać że mają żal do dzieci że te nie chciały mieszkać za ściana pod ich dyktando, tylko żyją swoim życiem.
              • panna.nasturcja Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 18:32
                To jest typ rodziców, którzy nie maja żadnego własnego życia, żyją wyłącznie życiem dzieci, po ich odchowaniu chcą żyć dalej ich sprawami, pracą, domem, wnukami. Samiczkę sobą nie mają o czym rozmawiać i czym się zająć, nie mają żadnych zainteresowań, własnego kręgu przyjaciół.
        • mikawi Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 13:30
          Mam podobny przypadek w dalszej rodzinie. Ciotka z wujkiem postawili ogromny dom, trzy poziomy i użytkowa piwnica, z myślą o dwóch córkach, które miały tam mieszkać z rodzinami (każdy poziom to w zasadzie osobne mieszkanie). Córki dorosły, pozakładały rodziny, mieszkają za granicą i nie wrócą do kraju a ciotka z wujkiem zostali w tym wielkim domu sami. Sprzedać nie sprzedadzą ale sami mówią że ten dom zaczyna być ciężarem. A co będzie za 10-20 lat? Planowanie przyszłości za dzieci jest bez sensu. Co innego mieszkanie, jeśli kogoś stać i ma taką wolę, to jest jakaś inwestycja - dziecko może mieszkać, albo sprzedać. Ale dom wielopokoleniowy bo dzieci - jest bez sensu.
            • kocynder Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 14:00
              Ci moi znajomi nie sprzedadzą, bo tylko z dużą stratą. Bo ewentualnego nabywcę nie obchodzi, że oni całe życie wkładali, nie obchodzi, że w łazience hiszpańskie kafelki, a w kuchni złota armatura. Dla nabywcy liczy się TYLKO uzbrojona działka, a nie ogromna nieżyciowe chałupa. Więc potencjalny nabywca zapłaci tylko za działkę, a nie zgodzi się "odkupić" domu. I tak się "kulają": rachunki coraz większe, więc dom niedogrzany, tylko patrzeć, jak zacznie wchodzić wilgoć i pleśń, nieporządek, bo siły na sprzątanie tych kilometrów brakuje...
              A Hanka i Marcin nawet na wakacje nie przyjeżdżają.
              • triss_merigold6 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:18
                Ponieważ całe dzieciństwo i młodość słuchali jak to rodzice budują dla nich, ileż to wyrzeczeń i że powinni szanować. Było na kafelki, ale nie było na normalne wakacje, rozrywki, życie na większym luzie. Po huk mieliby tam jeździć na wakacje skoro jest tyle bardziej atrakcyjnych możliwości?
              • eliksir_czarodziejski Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 15:59
                kocynder napisała:

                > Ci moi znajomi nie sprzedadzą, bo tylko z dużą stratą. Bo ewentualnego nabywcę
                > nie obchodzi, że oni całe życie wkładali, nie obchodzi, że w łazience hiszpańsk
                > ie kafelki, a w kuchni złota armatura. Dla nabywcy liczy się TYLKO uzbrojona dz
                > iałka, a nie ogromna nieżyciowe chałupa. Więc potencjalny nabywca zapłaci tylko
                > za działkę, a nie zgodzi się "odkupić" domu. I tak się "kulają": rachunki cora
                > z większe, więc dom niedogrzany, tylko patrzeć, jak zacznie wchodzić wilgoć i p
                > leśń, nieporządek, bo siły na sprzątanie tych kilometrów brakuje...
                > A Hanka i Marcin nawet na wakacje nie przyjeżdżają.
                >

                Oj, czyli trafiłam z tymi toksycznymi rodzicami.
    • pade Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:17
      Nie, nie mam zamiaru zaciskać pasa, żeby bombelkom żyło się jeszcze lepiej.
      Mam tylko jedno życie i chcę je spędzić we względnym spokoju i komforcie. Zapieprzanie w kółko, odejmowanie sobie od ust, bo trzeba dzieciom zapewnić wygodną przyszłość uważam za demoralizujące.
      A teraz możecie mnie zjeśćsmile
      • 1.wetta.1 Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:25
        Jestem również tego zdania. Właśnie mam przykład jak zaopiekowane na wszelkie sposoby dorosłe dziecko potrafi potraktować rodziców, którzy mu wszystkie pyłki spod nóg usuwali.
        W przypadku moich nieletnich jeszcze dzieci nie popełnię drugi raz tego błędu.
        • wkswks Re: Granice pomocy dzieciom 23.07.22, 12:53
          Ja również. Poza tym zajęcia dodatkowe i mnóstwo czasu, który swoim dzieciom daję, powinno zaprocentować w umiejętności ogarniania dorosłego życia.
          Finansowanie ślubów i domow dorosłym ludziom?