boremloska
31.07.22, 13:26
Zajechalam na wieś
Są tu koty i gospodarstwo
Kotki młodziutkie, klany się z nich potworzyły
W tamtym roku urodzone.
2 miot już mają
Patrzeć się nie da na to, bo kocięta chorują. Mają zaropiake oczy. Umierają.
Mówię do faceta że to koci katar. Facet idzie do stodoły i kolejne mi przynosi żebym zobaczyła jakie ładne są..
Myślę sobie: żeby się tylko z debilem nie skłócić
2 kobicie ponad roczne i w tym oraz w tamtym roku już miot miały.
Kocięta jeden już chodzą, oczy zaropiake. Drugiej są karmione. W workach leżą
I teraz pytanie: myślałam żeby przed wyjazdem stąd ( jestem tu kilka dni, ale wrócę) zabrać te kotki na zabieg.
Napisałam o tym na forum FB na co mi odpisano żebym wzięła też kocury
Dla mnie to bezsensowne. To kotki rodzą. Kocury mogą nie być kastrowane. Zwłaszcza że i tak trudno mi będzie z tymi 2 kotkami bo nie mam smaochodu i wezmę je w koc na zabieg.
Dlaczego mam brać koty do kastracji?!
Raz że będzie mi trudno, dwa to kosztuje
Po co kastrować koty? Nie wystarczy kotek?