anatewka11 Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 12:02 Syn zaczął studia ale już od polowy czerwca pracował w mieście akademickim. Na razie jeszcze zostałam z córką i psem. Za dwa lata będzie dziwnie. Chyba sobie kota dokupię do kompanii. Jedyne pocieszenie, że od wyjazdu syna więcej z nim gadam niż jak był w domu. Dzwoni prawie codziennie, bo spełnia swe marzenia i ma potrzebę opowiadania. Radość ogromna. Jak przyjeżdża to też dużo rozmawiamy. Taka osłoda ego pustego gniazda. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia.1980 Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 19:03 Ja trochę boję się tego momentu gdy dzieci wybędą z domy. Głownie dlatego że my z mężem tak naprawdę to jeszcze nigdy nie byliśmy sami. Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem. A dzieci pojawiły się praktycznie zaraz po - córka urodziła się pół roku po ślubie. Także.... 🤔....trochę boję się tego etapu. No ale..... 🤷♀️🤷♀️🤷♀️..... taka kolej rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 08:28 U mnie wyleciało jedno. Ponad rok temu. Ponad tysiąc km od domu i prawie na 100% nie wróci. Tym bardziej, że ma tam mieszkanie jak już pisałam. Więc najwyżej je sprzeda i przeniesie się do innego miasta. Ale nawet babciom powiedziała, że nie wróci. Ponieważ została dwójka to nie czuję żeby gniazdo opustoszało A ta dwójka to jakieś nieloty są Może starszy w trakcie studiów gdzieś się wyprowadzi ale podejrzewam, że będzie dojeżdżał na uczelnię z domu. Młodszy to już w ogóle, chyba będziemy musieli zatrudnić kobietę jak w "Miłości na zamówienie" Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 08:55 Pomyśl sobie że są tacy co cały wolny czas po pracy/ szkole spędzają przed kompem albo traktują dom jak darmowy hotel między imprezami i nigdzie sie nie wybierają. Jak twój bombelek z własnej nieprzymuszonej woli wyfruną to znaczy że proces wychowawczy przebiega prawidłowo Odpowiedz Link Zgłoś