pogodzona_1234
03.10.22, 17:14
W weekend pojechał synuś na "swoje" - znaczy do wynajętego pokoju w mieście akademickim. Zaczyna studia. Córka już od 3 lat kilkaset kilometrów od domu.
W domu zostaliśmy ja, mąż i piesek.
Łyso jakoś, smutno. Niby wiedziałam i się przygotowywałam od dawna do tego, ale to pierwszy raz od 23 lat jak jesteśmy ze starym sami i no jakoś dziwnie nam...Cały czas mówiłam, że już odliczam dni do tego jak się w końcu wyniosą i dadzą żyć, a jak się to stało, to jakoś pozbierać się nie umiem. Nie to, że jakoś mocno przeżywam i nie mogę się skupić, aż tak to nie, no ale jednak jakoś mi dziwnie. Czy ematki też tak miały?