Dodaj do ulubionych

Puste gniazdo...

03.10.22, 17:14
W weekend pojechał synuś na "swoje" - znaczy do wynajętego pokoju w mieście akademickim. Zaczyna studia. Córka już od 3 lat kilkaset kilometrów od domu.
W domu zostaliśmy ja, mąż i piesek.
Łyso jakoś, smutno. Niby wiedziałam i się przygotowywałam od dawna do tego, ale to pierwszy raz od 23 lat jak jesteśmy ze starym sami i no jakoś dziwnie nam...Cały czas mówiłam, że już odliczam dni do tego jak się w końcu wyniosą i dadzą żyć, a jak się to stało, to jakoś pozbierać się nie umiem. Nie to, że jakoś mocno przeżywam i nie mogę się skupić, aż tak to nie, no ale jednak jakoś mi dziwnie. Czy ematki też tak miały? smile
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:20
      Będę tak mieć za dwa lata, na razie jestem na etapie odliczaniawink
    • marzeka11 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:20
      Miały.
      Było na początku dziwnie. Teraz już po studiach i pracuje starszy syn, młodszy- została po jego licencjacie magisterka. I jest ... wygodnie. My i pies. Cisza, spokój. Lubię ten czas teraz, jakby nie patrzeć, ten "trud wychowywania" za nami.
    • majenkir Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:21
      Rozumiem. Moi jak jeszcze byli w akademikach, to i tak ciagle przyjeżdżali do domu, a potem był covid wink.
      Syn już nie wróci do akademika, został mu rok szkoły, będzie mieszkał w domu. Córka pojawia się i znika. Ale jak mi razem wybęda na weekend, to w domu faktycznie pusto.
    • sueellen Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:22
      Nie miałam, ale nie mogę się doczekać 😏. Kiedy dzieci wyjeżdżają na wakacje, święto lasu!
      • pogodzona_1234 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:27
        No też mi się tak wydawało. Wakacje to jednak coś innego, takie przerwy wiadomo że się zdarzały na dwa czy trzy tygodnie i wtedy można było odetchnąć. Teraz po prostu jak się wyprowadzili, zabrali większość rzeczy z domu ze swoich pokoi, to jednak jest to zamknięcie jakiegoś etapu. Wiem, ze to naturalne i tak musi po prostu być, no ale serce matki trochę pobolewa smile
        • sueellen Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:47
          Ja bym tez się wyprowadziła smile Sprzedała mieszkanie, kupiła mniejsze ale w atrakcyjnym miejscu I rozpoczęła życie wesolej seniorki smile
          • zerlinda Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:13
            Sueellen po co ci te dzieci? To już kolejna wypowiedź, gdzie widać, jak bardzo masz gdzieś własne dzieci. Może odsaj je ojcu i już zacznij wesołe życie? Chyba, że mają pecha ojca mieć jeszcze gorszego niż matkę.
            • sueellen Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:47
              Jestem po prostu świadoma i pogodzona z tym, ze wszystko przemija. Moje dzieci musza żyć swoim życiem, a nie moim, a ja musze żyć swoim. Tak jest zdrowiej. Na świat przychodzimy sami i sami z tego świata odchodzimy. Inni ludzie pojawiają się w naszym życiu i znikają, włącznie z tymi najbliższymi: rodzicami, dziećmi, "drugimi połówkami" itd. Tak jest, było i będzie. Był czas gdy dawałam 100% siebie dzieciom gdy tego potrzebowały, teraz potrzebują coraz mniej i za x lat nie będą mnie potrzebować wcale. Oswajam się z ta myślą i jak najbardziej planuje swój czas na "po dzieciach". Raczej nie będę płakać nad pustym gniazdem (nie będę miała na to czasu!).
              • panipoczterdziestce Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:28
                Coś w tym jest. To ty powinnaś mieć nick ,, pogodzona ".
              • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:32
                Bardzo fajnie napisałaś, ale myślę, że zawsze jakoś będą xie potrzebować. Ja czuję, że moja matka jest mi nadal potrzebna, choć wyprowadziłam się wiele lat temu
                • znowu.to.samo Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 08:09
                  szmytka1 napisała:

                  > Bardzo fajnie napisałaś, ale myślę, że zawsze jakoś będą xie potrzebować. Ja cz
                  > uję, że moja matka jest mi nadal potrzebna, choć wyprowadziłam się wiele lat te
                  > mu

                  To tak nie działa że voila zatrzaskujemy za sobą drzwi i nie oglądamy się za siebie. Moja mam jest jakimś takim odnośnikiem, punktem na mapie życia wg którego nawiguję. Niby od dawna nie mieszkam w domu- teraz już większość życia, to nadal do niej zaglądam zadowolona że dobrze sobie radzi, że nie musze sie martwić.

                  Tak samo nasze dzieci jak sie wyprowadziły/ wyprowadzą to nadal do nas wracają chociażby w myślach
              • nenia1 Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 11:57
                sueellen napisała:

                > Jestem po prostu świadoma i pogodzona z tym, ze wszystko przemija. Moje dzieci
                > musza żyć swoim życiem, a nie moim, a ja musze żyć swoim. Tak jest zdrowiej. Na
                > świat przychodzimy sami i sami z tego świata odchodzimy. Inni ludzie pojawiają
                > się w naszym życiu i znikają, włącznie z tymi najbliższymi: rodzicami, dziećmi
                > , "drugimi połówkami" itd. Tak jest, było i będzie.

                No wow...tylko, ze to nie oznacza, że jako ludzie nie czujemy smutku, tęsknoty, żalu itd.
                Że nie reagujemy na zmiany.
                To tak samo naturalne jak to, że wszystko przemija. Problem nie w tym, co wielu sądzi,
                że to tak kiepskie czuć czasem smutek, ale żeby w tym smutku nie utkwić. I wesołe czy szczęśliwe życie
                nie wyklucza tego, że człowiek czasem tęskni na dziećmi. Właśnie między innymi dlatego tak bardzo się cieszy
                ze spotkania z nimi.

      • engine8t Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 00:34
        Bo zycie sie zaczyna wtedy jak sie dzieci wyprowadza z domu i pies zdechnie smile
    • extereso Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:24
      Nie potrafię powiedzieć, bo syn jeszcze w domu. Ale wyprowadzki córek to takie słodko- gorzkie doświadczenie. Wielkie szczęście że widzę że kochają i są kochane, realizują się, mają kontakt ze sobą i jeszcze z młodym. Przyszły do niego na noc horrorów, my wyszliśmy. Więc jednak bardzo dużo słodkiego w tym ale tęsknota, wiadomo, jest . Będzie dobrze, oswoimy nowe.
      • majenkir Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:27
        Daleko mieszkają?
        • majenkir Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:27
          Czy ja już o to nie pytałam kiedyś? big_grin
          • extereso Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:28
            Wpisz, my z etapu pustego gniazda, to mały prawo zapomnieć wszystko, poza tym że jesteśmy piękne i młode.
        • extereso Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:27
          Jedna kilka kilometrów, a druga różnie 😁
          • znowu.to.samo Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 08:22
            Mój syn 18 lat poznał fajną dziewczynę i teraz 90% czasu spędzają razem, do domu zagląda raz na kilka dni i początkowo bardzo dziwnie mi było. Teraz już sie przyzwyczaiłam i ciesze się że wszystko z nim w porządku w sensie że był w stanie stworzyć związek, że nie traktuje kobiet przedmiotowo, że razem wyjeżdżają za granicę zwiedzać, że jej rodzice go akceptują.
            Czasem tylko nostalgia chwyta na wspomnienie jak to było jeszcze niedawno, zawsze siedział sobie w swoim pokoju i odrabiał lekcje albo grał, czasem tylko wyskoczył do kolegi.
    • nenia1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:32
      Trochę tak, trochę nie. Ale to jednak spora zmiana, nic dziwnego, że człowiek czuje się "dziwnie". Kończy się ważny etap w życiu. Ale idzie nowe. Daj sobie trochę czasu i przyzwyczaisz się do nowego. W każdym razie ze swojej perspektywy mogę ci powiedzieć, że super jest mieć dorosłe dzieci, mieszkające na swoim, ale czasem się tęskni.
      • grey_delphinum Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:38
        Córka już się wyprowadziła, ale mieszka bliziutko. Prawie non stop gadamy też na msgerze (tzn. mam na myśli, że cały dzień jesteśmy w kontakcie, ale oczywiście nie piszemy nieustannie 😉).
        Nie mam raczej syndromu pustego gniazda, może wróci za sprawą wyprowadzki syna, ale on jeszcze dłuuugo będzie z nami mieszkał, bo planuje studia w tym samym mieście, a nie widzę go na razie "na swoim".
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:40
      Zrozumiałe uczucia ale tak powinno być. Wyobraź sobie, że mieszkają bezterminowo i gniazdo nigdy nie opustoszejewink
      Trochę czasu minie i radość ze spotkania co jakiś czas będzie to rekompensować.
      Ja nie doświadczam - pisze więc z teorii i obserwacjiwink na razie najstarszy studiuje w okolicy domu a fajnie by było jak y poszedł w świat, reszta jeszcze podstawówka i liceum ale średni nigdy nie wyfrunie i to boli najbardziej.
      Fajnie patrzeć jak dzieciaki się usamodzielniają.
    • jesiennie Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 17:54
      > Czy ematki też tak miały? smile

      Miały smile
    • little_fish Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 18:12
      Starszy wyprowadził się w czwartek. W domu został młodszy, więc gniazdo połowicznie puste, ale za to bardzo ciche 😉 jeszcze mi nie brakuje odgłosów sprzeczek i wygłupów, ale pewnie zacznie. Póki co jestem strasznie ciekawa wrażeń starszego, pierwszych zajęć, współlokatorów z akademika i muszę się mocno powstrzymywać, żeby mu tyłka nie zawracać pytaniami 😁
      • gama2003 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:31
        O to tak jak ja. Tylko mój wyjechał w sobotę.
        Dostałam sprzątawicy i jeszcze mi nie przeszło. Też nie dzwonię mimo ciekawości.
        Za to babcia dzwoni, do mnie. Czy bombelek zabrał parasol, bo jak zmoknie to się przeziębi. I żebym mu o parasolu przypomniała. Czy bombelek zrobił sobie zakupy i że ona boleje, bo ma rosół pyszny a bombelek pewnie głodny siedzi, itd
        Tak mnie zdenerwowała, że kazałam dalej martwić się solo i mnie w to nie wkręcać.
        Plany mam ,, nie wyobrażać sobie,, co bombelek właśnie robi i czy aby nie pada z głodu i chłodu a matka daleko.
        Mowy nie ma !
        • little_fish Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:54
          😁😁😁
        • sueellen Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:57
          Kiedy ja (jeszcze nie tak dawno bo w XXIw) byłam bombelkiem mieszkającym w akademiku, cala kasę wydawałam na ciuchy i kosmetyki, żarłam chleb studencki (wtedy pamiętam za 1zl) ze smalcem przywiezionym z domu, byłam chuda jak szkapa bo biegałam na uczelnie kilka kilometrów w jedna stronę na piechotę gdyż oszczędzałam na biletach na tramwaj. Razu pewnego w odwiedziny miał przyjechać mój chłopak. Nie bardzo miałam czym go ugościć, wiec kupiłam mu dwa jajka. Postanowiłam ugotować je na twardo na kolacje, do chleba (na paste jajeczna, bo miałam tylko smalec). Nastawiłam te jajka i poszłam na dworzec... Jajka wybuchły, ale akademik się nie spalił. Jeśli Twój bombelek równie obrotny, to powiedz Babci, ze brak parasola jest Twoim najmniejszym zmartwieniem...
          • taki-sobie-nick Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 01:52
            No nie, bo jeszcze popędzi biedaczka z rosołkiem.
          • taki-sobie-nick Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 01:54
            sueellen napisała:

            > Kiedy ja (jeszcze nie tak dawno bo w XXIw) byłam bombelkiem mieszkającym w akad
            > emiku, cala kasę wydawałam na ciuchy i kosmetyki

            Próżność cię zgubiła.

            Obiadki jakieś jadłaś?
            • znowu.to.samo Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 08:26
              Wiadomo nie ma nic ważniejszego niż obiadek
    • chococaffe Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 18:29
      Nie, ale teoretycznie mogłabym "tak mieć". Po prostu los dorzucił do kotła w innych dziedzinach, że nie miałam czasu zbytnio się zastanawiac.

      Ale czasami czuję się 'dziwnie" kiedy w ręce wpadnie jakieś stare zdjecie albo inne "sentymenty"
    • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 18:52
      Dorabiam dzieci z dużą różnica wieku, jak jedno pojdzie w świat to drugie jesCze będzie w domu, a jak to drugie dorośnie, to jest szansa na wnuki od pierwszego, zamierzam niańczyć. A jeszcze myślę czy 3 nie dorobić na zapas, gdyby wnuków od 1 nie hylo jednak 😆
      • geoardzica_z_mlodymi Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 18:59
        No, jak myślałam, ze teoretycznie mogłabym koło 50 urodzić, to wyobraziłam sobie, ze jako 60- latka idę na wywiadówkę w edukacji wczesnoszkolnej i wszyscy myślą, ze babcia przyszła. Zgroza mnie ogarnęła😳
        • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:04
          Jestem dopiero po 40, mogłabym na 50 mieć przedszkolaka, ale mnie powstrzymuje wiek w jakim będę jak kryjan stanie się nieznośnym nastolatkiem...
        • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:06
          Jestem dopiero po 40, mogłabym na 50 mieć przedszkolaka a nawet juz ucznia, ale mnie powstrzymuje wiek w jakim będę jak kryjan stanie się nieznośnym nastolatkiem...
          • simply_z Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:18
            I jeszcze chcialby kotka albo pieska, lepiej nieee
            • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:21
              Nie jestem z opcji, że każde marzenie musi zostać spełnione, także to nie problem. Marzenia o piesku i kotku im się kończą jak informuje, że będą musieli sprzątać kupę.
          • beneficia Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:23
            No, w jednym domu nastolatek i kobieta w okresie menopauzalnym... big_grin
            • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:22
              To przerobię z kryjanem nr 2. Mam dziecko urodzone przed 40. Kryjan nr 3 byłby nastolatkiem już po mojej menopauzie.
              • simply_z Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 11:39
                co to jest kryjan?
                • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 14:42
                  Ach to cudo z ematki z ostatniego miesiąca. Były 2 kryjany ale jeden podobny do ojca a drugi nie 😆😆 i mój mąż podkreśla, że kryjan niepodobny to jednak podobny 😆

                  Ematki rozgryzly, że kryjan w gwarze podlaskiej czy tam innej wschodniej to dziecko, tudziez niegrzeczne dziecko
                • szmytka1 Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 14:46
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,174044699,174044699,Klamanie_innych_w_takiej_sprawie.html
        • marinella Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 14:44
          Weź przestań, mam 40, podstawkowowicza, przedszkolaczkę i dwumiesięcznika na stanie, jak idę pod szkołę w wyciągniętym dresie to jako rasowa ematka wyglądam lepiej niż większość podparyskich 30.

          Jako 50+ mam zamiar utrzymać ten trend, żadne wywiadówki mi nie straszne.
          • geoardzica_z_mlodymi Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 16:12
            Bardziej myślałam o chodzeniu na wywiadówki do dzieciaka we wczesnej podstawówce, będąc pod 60- tkę. Rodzić w wieku 40 a 50 lat to jednak różnica. Jako 40 czułam się jak bogini - kumpele z podyplomówki nie wierzyły, ze jestem starsza od nich około 26-27 - latek, wiadomix;😉 Ale przez prawie dekadę zmieniło się wiele i teraz już koło 50 jest inaczej. W mojej rodzinie kobietom zdarzało się w tym wieku rodzić (49 lat) i właśnie sobie wyobraziłam, ze mnie by taka historia spotkała w celu odświeżenia gniazda.
    • wkswks Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:10
      Moi tez tak mieli (rodzice w sensie) a potem zrobili remont generalny z przestawianiem ścian, zaczęli gdzies wyjeżdżać, potem przezyli na emeryturę i zaczęli jesCze więcej jezdzic, odwiedzać kuzynów i znajomych w całej Polsce.
      Dajcie sobie czas.
      Moi rodzice mówią, że teraz żyje im się najlepiej. I jedyna ich troska, żeby zdrowie jak najdłużej dopisywało.
    • kozica111 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:18
      Wreszcie macie miejsce na psy i koty, do dzieła!
    • tanebo001 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:20
      Nowego bejbika sobie strzelcie!
      • trampki_w_kwiatki Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 07:17
        Śmiej się śmiej, moi teściowie tak zrobili. Tak świętowali puste gniazdo, że dzieciom siostrę zmajstrowali.
        • geoardzica_z_mlodymi Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 08:57
          😂 i znów pisklę. To ja już wolę przepłakać, ze już koniec i zająć się swoimi sprawami.
        • kropka_kom Re: Puste gniazdo... 05.10.22, 09:55
          trampki_w_kwiatki napisała:

          > Śmiej się śmiej, moi teściowie tak zrobili. Tak świętowali puste gniazdo, że dz
          > ieciom siostrę zmajstrowali.
          ile mieli lat?
    • przepio Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:55
      Tak, przy drugim i ostatnim dziecku. Wyjechał i przez tydzień nie mogłam znaleźć sobie miejsca, czuliśmy się jak dziadkowie. My i pies. No, ale za moment zaczęła się pandemia i na rok wrocil....
      • przepio Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 19:58
        przepio napisała:

        > No, ale za moment zacz
        > ęła się pandemia i na rok wrocil....

        Gdy już bylam pogodzona, korzystaliśmy z życia, a tu znowu zonk...
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:08
      Nie.
    • kwietniowka2011 Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 20:33
      rozumiem, bo moje jeszcze nastolatki a ja już przeżywam... wink
    • jagaa Re: Puste gniazdo... 03.10.22, 21:26
      Mój pojechał w piątek na swoje nowe mieszkanie. Dziecko 19 letnie, które wzięło swoje prawie wszystkie rzeczy i wyprowadziło się, ot tak, po prostu. Niby nie daleko, bo 60 km od domu, ale ciężko mi bardzo. Przygotowywałam się na to, ale chyba nie da się być skałą, jeśli te 19 lat swojego życia poświęciło się dziecku, jedynakowi.
      Też dostałam sprzątawicy, po prostu zajmuje ręce i umysł jakąś kretyńską pracą, typu przerabianie 40 kg jabłek na musy i soki. A wieczorami wysysam butelki z winem.
      Najgorsze jest to, że wiem, że ta wyprowadzka to już na amen. Nawet jak studia mu nie podejdą, to i tak nie wróci, bo mając mieszkanie po prostu pójdzie do pracy i będzie tam mieszkał, aż do założenia rodziny pewnie.

      Ciężko jak cholera...
    • engine8t Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 00:33
      Nie martw sie. skancza studia i zobacza ze zycie na wlasna reke kosztuje wiecej niz im sie wydawalo to wroca smile
      • myelegans Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 04:50
        engine8t napisał:

        > Nie martw sie. skancza studia i zobacza ze zycie na wlasna reke kosztuje wiecej
        > niz im sie wydawalo to wroca smile

        I to ma byc sukces wychowawczy? I wraca do domu do kiedy? Po co? Zeby rodzicom pustke zatkac?
        Jak mi dziecko wroci bez planu to bedzie moja porazka wychowawcza
    • igge Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 01:49
      Nie. Nie miały. No, może odrobinę.

      Mam swój świat i swoje kredki smile co oznacza też, że lubię mieć czas dla siebie, a moje dzieci mają swoje sprawy i przestrzeń.
    • myelegans Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 04:20
      No bedzie dziwnie, ciszej w domu, moze pustawo przez tydzien/dwa pozniej przyjdzie powoli pzryzwyczajenie do nowej rzeczywistosci. Najgorsze co rodzic moze zrobic to dac jakiekolwiek poczucie winy swiadomie, czy podswiadomie, zalu, ze dzieci dorosly i weszlam w nowy, dorosly etap zycia.
      Na kazdym kroku milowym rodzic cos oddaje, musi cos odwiesic na kolku, odpuscic, pozwolic przejsc do nastepnego etapu jako kolei etapow zycia.

      Mlody wyjedzie za rok, tesknic bedziemy, ale z drugiej strony nie moge sie doczekac co go czeka, nowe wyzwania, pzrygody, ludzi ktorych spotka, odkrywania samego siebie…. Zazdroszcze troche (pozytywnie) jak duze ma perspektywy, mozliwosci, ktore stworzyly my, srodowisko, czasy i miejsce.

      Ja nie bede musiala szoferowac, gotowac codziennie obiadow, byc w weekendy, bede mogla wiecej… pracowac w tygodniu i weekend organizowac pod siebie … i przygladac sie co produkt naszego wychowania osiaga, a osiagnie wiele, i nie mam watpliwosci…

      Ja z tych matek, dla ktorych przejscie kamieni milowych: odcyckowanie, odpieluchowanie, pojscie do przedszkola/szkoly, zdibycie prawa jazdy itd. nie powodowaly zaloby.

      Kolezanki-matki kwoki zeznaja, ze bylo smutno na pierwszym roku, teraz w koncowce studiow juz pzryzwyczajone do ciszy i spokoju i przyjezdza towarzystwo ze studiow ciagnac enturaz za soba, i nagle nie ma paliwa w baku, zarcie z lodowki wychodzi, i ta lodowka nie chce sie sama zapelniac, towarzystwo traktuje dom jak hotel…. Wszystko wraca do normy jak…. wyjezdzaja…na swoje … gdziekolwie by to nie bylo
      • little_fish Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 11:29
        "nie moge sie doczekac co go czeka, nowe wyzwania, pzrygody, ludzi ktorych spotka, odkrywania samego siebie…. Zazdroszcze troche (pozytywnie) jak duze ma perspektywy, mozliwosci, ktore stworzyly my, srodowisko, czasy i miejsce" - mam tak samo! W dodatku swój okres studencki wspominam fantastycznie i tego czasu (dorosłością i samodzielności, ale w połączeniu z beztroską i poczuciem wsparcia u rodziców) też mu trochę zazdroszczę 😁
    • anorektycznazdzira Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 07:01
      Moje się jeszcze dobrze nie wyprowadziły, a ja już tak mam tongue_out
      wiem, że będę to przeżywać.
    • trampki_w_kwiatki Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 07:20
      Z perspektywy matki sześciolatki, to takie puste gniazdo brzmi jak miód na moje serce, relaks i chillout 😁

      Ale ja lubię nastolatki, więc pewnie nastolatkę ciężko mi będzie z, domu wypuścić.
      • myelegans Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 14:16
        trampki_w_kwiatki napisała:

        > Ale ja lubię nastolatki, więc pewnie nastolatkę ciężko mi będzie z, domu wypuśc
        > ić.

        Ja tez! to najlepszy okres z calego rodzicielstwa... hands down
    • dzikka Re: Puste gniazdo... 04.10.22, 08:53
      No to ja jestem w szoku, że tak dorze znosze rozłakę. Tęsknie, owszem, brak mi kontaktu fizycznego ale mamy tyle swoich spraw, że nawet nie mamy czasu na rozkminy. Dziecię wyjechało już w sierpniu, zobaczę je za jakieś 2 miesiące, potem znowu 6 m-cy rozłąki. Cieszę się szczęściem dziecięcia, że idzie przez życie jak burza, doświadcza rzeczy i przebywa w miejscach o których większość jej rówieśników może co najwyżej pomarzyć. Dziecko spełnia swoje marzenia na jawie. Cóz chcieć więcej?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka