Dodaj do ulubionych

Jakoś mi tak przykro

03.12.22, 03:38
Mam znajomą z która razem chodzimy na imprezy. Obie lubimy imprezy, lubimy potańczyć, zabawić się, obie mamy dzieci na etapie, że juz nie chcą by się im mamuśki wtrącały do życia. Obie jesteśmy po rozwodzie więc staramy się zagospodarować wolny czas w miarę atrakcyjnie w grupie podobnych znajomych.
W tygodniu się nie kontaktujemy ale w weekendy się zawsze zdzwaniamy i uzgadniamy która co ma w planach i czy jest możliwośc razem iśc na piwo i zabawę. W miescie sa cztery lokale "nie dla 20latków" do których chodzimy na zmianę. Znajoma dzwoni i mówi, że ona by poszła w sobotę do Matrixa a potem do Balangi bo soboty ma takie, że może się napić i zabawić bo w niedzielę nie jedzie nigdzie samochodem.
(Balanga jest koło domu koleżanki, ale po przeciwnej stronie miasta niż moje mieszkanie, koleżanka tam często chodzi i zawsze namawia żeby zaliczać najpierw inną knajpę a później Balangę).
Ja mówię, że w niedzielę koło południa musze iśc do pracy na dyżur, więc ja to raczej tylko w Matrixie bym się pobawiła chwilę i wróciła do domu i poszła spać, bo na dwa puby to raczej nie wydolę tym razem.
Koleżanka namawia, że na pewno na dwa puby to będzie fajnie bo "ma przeczucie że tam będzie fajnie".
Koleżanka wspomina też, że jedna klientka od niej z firmy bardzo z nią chciała iść na imprezę, i żeby dać znać jeśli bym się rozmyśliła bo wtedy pójdzie z tamtą.
To mówię żeby po prostu wzięła tę klientkę do Matriksa z nami, będzie więcej osób to będzie weselej, pobawimy się razem. A to czy zmienimy lokal to wyjdzie w trakcie, zalezy czy w Matrixie będzie fajnie czy nie.
Ale kolezanka stanowczo stwierdziła, że nie, nie będzie tamtej klientki brac jesli my idziemy razem.
Nie wnikałam w temat.
Przyszła sobota, dzwoni, pytam to jak, idziemy do Matrixa? Jasne.
Było fajnie, pogadałyśmy, popiłyśmy, pośmiałyśmy się, naprawdę miło i życzliwa atmosfera między nami przez pierwszą godzinę-dwie.
Ale towarzystwo w Matrixie było takie sobie, to znaczy ja się dobrze bawiłam bo nikogo specjalnie nie szukam, ale nie było za wielu wolnych facetów szukających partnerki. Mnie to nie przeszkadzało, bo przyszłam się rozerwać a nie na podboje i ogólnie lubie z ludżmi pogadać, potańczyć i tyle.
Koleżanka zaczęła naciskać żeby jechać do Balangi ale ją stopowałam, że jeszcze piwa nie wypiłam, i żebyśmy tu jeszcze trochę zostały.
Później mnie zaczął prosić facet do tańca, a koleżanka dla siebie nie znalazła adoratora na ten wieczór.
Wtedy koleżanka już twardo zaczęła naciskać, żeby iść do Balangi "godzinę tam się pobawimy, przecież godzina cię nie zbawi". Tłumaczę jej, że dla mnie jechanie tam to problem, zanim dojedziemy, potem mam stamtąd długi powrót do domu(i drogą taxi) , a musze być przytomna w pracy w następny dzień więc długo nie zostanę. Mówię, że wolę jeszcze z pół godziny tu zastać i wrócić stąd do domu się wyspać, niż tam jechać, płacić kolejny wstęp i zarywać kawał nocy zanim wrócę.
Koleżanka naciska, żeby jechać. "Przeciez to tylko na godzinę to się zdążysz wyspać!". Potem teksty "Ale ja cię proszę, ja chcę tam iść , ale nie chcę iśc tam sama więc cię proszę".
Mówię jej, że rozumiem, ale chciałabym żeby też moje stanowisko zrozumiała, bo dla mnie jechanie tam to problem, wolę tu zostać jeszcze pół godziny i pojechać prosto do domu i na następny dzien być przytomna w pracy.
Koleżanka nalega dalej ,że ona chce teraz do tego drugiego lokalu, i że przeciez wiem że mogła się umówić z inną znajomą, i że od początku mówiła że chcie iśc do obu lokali tego wieczoru!
Odpowiedziałam, że chciałabym żeby też uwzględniła moje potrzeby, bo mnie nie pasuje jechac do drugiego lokalu, jest już późno, za godzinę chcę być w domu, nie chcę się zawsze dostosowywać tylko do zaspakajania potrzeb koleżanek bo już nie raz źle na tym wyszłam, moje potrzeby też są ważne i też bym chciała żeby to uwzględniła.
Koleżanka obrażona wyszła.
Obserwuj wątek
    • m_incubo Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 03:59
      Twoja koleżanka jest upośledzona, że nie rozumie prostych słów powtarzanych kilka razy?
      Chrzań ją, niech się obraża na zdrowie.
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:37
        Przypuszczam, że koleżanka niedługo znowu zadzwoni bo będzie potrzebować towarzystwa na wyjście do klubu (ma zasady, że sama do klubu nie chodzi, żeby jej nie odbierano jako panią pewnych obyczajów).
        A mnie bardzo zdrażniło to, że próbwała na mnie wywrzeć presję emocjonalną typu "jak to nie chcesz iść, to ja wybrałam ciebie a nie inną znajomą a ty odmawiasz?". Mówiłam jej przecież żeby przyszły razem z tą druga znajomą do Matrixa to miałaby też jej towarzystwo, to z jakiegoś powodu nie chciała żeby tamta też była. Więc co to za głupie gadki? Chyba że ta znajoma to była jakaś ściema.

        Wiem, że właściwie by nalezało to olać. Wcześniej akceptowałam jej podobne egocentryczne zagrania, to tym razem jej zachowanie mnie zdrażniło.
        Siedzę akurat przy stoliku z facetem z którym właśnie zatańczyłam, obok siedzi ona i zaczyna naciska "no chodź stąd, ja chcę zmienić lokal i powinnaś pójść"..
        Zmienić jej nie zmienię. Po tej kolejnej już akcji w tym stylu, dochodzę do wniosku , że polubić też jej nie polubię i to jest moim rozczarowaniem.
        Cierpię gdy w relacjach ze znajomymi trzeba odpierać cudzą presję i emocjonalne szantażyki. Fe.

        To sobie pogadałam.
        Dziękuję.
        • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:27
          A ja ciebie odbieram jako egocentryczna osobe i lepiej zeby ona to tez zauwazyla i znalazla sobie inne towarzystwo. Ty wtedy bedziesz mogla chodzic sama skoro lubisz.
          Napisalas ze fajnie sie bawicie razem itd a potem obrabiasz jej tylek w taki sposob, pisze wstretne rzeczy na jej temat. Fe, okropna jestes.
          • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:46
            Tak, cudowna zabawa razem „siedzę przy stoliku z facetem z którym Właśnie zatańczyłam a koleżanka siedzi obok” - musiała się setnie bawić jako piąte koło u wozu.
    • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 04:09
      Jak za młodu potrafiłam się bezlitośnie ściorać w knajpach, tak nie wyobrażam sobie ani kogoś kto siedzi nad niedopity piwem ciągnąć na drugi koniec miasta, ani być ciągniętą, a już zwłaszcza w listopadzie w weekend, gdzie wiadomo, ze na zewnątrz raczej syf i jak się znajdzie stolik w knajpie to jak trafić w bingo, nie wyobrażam sobie tez koncepcji jechania na drugi koniec miasta do knajpy w weekend na godzinę, bo wiadomo, ze polowe tego czasu spędzi się w kolejce po browca (jeśli się znajdzie wolny stolik). Dlatego mam problem z uwierzeniem w tę historię. Chyba, ze koleżankę trafił piorun sycylijski (nieodwzajemniony) a obiektem tegoż jest bywalec tej drugiej knajpy.
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:46
        Akurat miałyśmy tu fajny stolik. Więc mi też się nie uśmiechało nigdzie jechać, bo jestem pewna że w drugim klubie nie było lepiej. Koleżanka często forsuje zmianę klubu wtedy gdy sama nie ma powodzenia i nie widzi nikogo dla siebie do "wyhaczenia" . I to forsuje bez względu czy ja jako osoba towarzysząca się dobrze czy źle bawię.
        • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:31
          Ale ty nie idziesz na podryw jak napisalas tylko z kolezanka sie pobawic. A potem znajdujesz sobie towarzystwo meskie i na tym sie koncentrujesz. Hmmm, tez niezbyt fajnie.
    • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 04:46
      Poza tym pub w którym się płaci za wstęp? I w którym panowie proszą panie do tańca, jak na dancingu w Warszawiance?
      • shellyanna Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 06:05
        Klub obstawiam ze to był. Klub.
        • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 10:46
          Tak, klub. Przejęzyczyłam się, normalny klub gdzie w weekendy są dyskoteki czy tam inne tańce jak zwał tak zwał. Wstęp wtedy zawsze jest płatny.
      • dominika9933 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 07:05
        O, byłam na dancingu w Warszawiance, jak już kończyła swój żywotsmile. Fajnie było, miałam jakieś dwadzieścia lat i bawiłam się równie dobrze jak na Tańcach letnich Pod Baranami albo w Krzysztoforachsmile
        • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 15:01
          Grał Tolo Band? 😄
    • anorektycznazdzira Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 07:57
      No nie przebrnęłam...
      • szare_kolory Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 08:22
        Tak, tl; dr. Może się pojawi streszczenie?
        • kk345 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 09:24
          Dwie panie w średnim wieku kłócą się, czy szampanska zabawa ma się odbywać blisko domu jednej, czy drugiej. Na to, by umawiać się w pol drogi jeszcze nie wpadły.
          • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 10:54
            Prawie dobrze ale doprecyzuję: ten pierwszy lokal jest właśnie mniej więcej w pół drogi dla każdej. A drugi lokal tuż koło domu koleżanki. Ona kończąc w drugim imprezę po minucie jest w domu a ja mam daleko.
            • szare_kolory Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 10:58
              Czyli ta koleżanka to wygodnicka egoistka i zmusza autorkę do tego, żeby robiła to, co dla tej egoistki wygodniejsze. Dobrze rozumiem? No to w takim razie to nie koleżanka tylko upier.dliwa towarzyszka.
            • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:18
              11marlenka napisała:

              > Prawie dobrze ale doprecyzuję: ten pierwszy lokal jest właśnie mniej więcej w
              > pół drogi dla każdej. A drugi lokal tuż koło domu koleżanki. Ona kończąc w dr
              > ugim imprezę po minucie jest w domu a ja mam daleko.

              A nie miglabys u niej przenocowac?
              • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:48
                Ona nie proponuje a ja też nie za bardzo chcę (no i nosić bety do spania?..), tym bardziej mając perspektywę wstawania do pracy.
                • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:23
                  Jakie bety? Posciel, koldry itd?
        • chicarica Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:33
          Podsumowuję: geriatria na polowaniu na męskie gacie. Ogólnie widok żałosny.
          • chatgris01 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:58
            Hmmm, ale wlasciwie dlaczego geriatria nie mialaby sobie polowac na meskie gacie, jesli ma ochote? (mam na mysli ONS)
            We Francji to normalne (niezaleznie od wieku zreszta).
            • betyskai Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 16:09
              Zawsze mnie szokuje jak kobiety nienawidza innych kobiet, szczegolna pogarda jest wobec kobiet starzejacych sie, ktore bezczelnie smia sie chcec jeszcze bawic zamiast siedziec w domu pod miotla.
              • panna.nasturcja Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 22:29
                Nie chodzi o zabawę jako taką tylko o polowanie na męskie gacie, Chica dobrze to ujęła. Choć, moim zdaniem, wiek nie ma tu znaczenia, to jest żałosne w każdym wieku.
                • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 09:27
                  panna.nasturcja napisała:

                  > Nie chodzi o zabawę jako taką tylko o polowanie na męskie gacie, Chica dobrze t
                  > o ujęła. Choć, moim zdaniem, wiek nie ma tu znaczenia, to jest żałosne w każdym
                  > wieku.

                  Ale co jest zalosne? Niech sobie poluja jesli maja potrzbe? W pewnym wieku nie ma sie potrzeby, czy moze cnotliwa niewiasta w zadnym wieku nie powinna wyrazac checi polowania a czekac potulnie na zeswatanie gdy mloda a po 30-tce to zamknac sie w domu i poswiecic dzieciom?
                • triss_merigold6 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 09:31
                  Z ciekawości: dlaczego żałosne?
                • m_incubo Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 12:20
                  A dlaczego to jest żałosne?
                  I jaka zabawa nie jest żałosna?
                  Chryste, musisz być naprawdę specyficzna.
          • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 20:28
            chicarica napisała:

            > Podsumowuję: geriatria na polowaniu na męskie gacie. Ogólnie widok żałosny.
            >

            Dlaczego zalosny? Jest jakis limit wieku? Czy 40 plus to tylko do kosciola wypada?
            • m_incubo Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 12:20
              No i jeszcze do sanatorium.
              • milva24 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 12:28
                A w sanatorium to dopiero polowanie big_grin
                • sol_13 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 14:13
                  Znajomy rodziców, lat 70, w sanatorium zaliczył romans, a następnie rozwód z tego tytułu.
                  • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 14:29
                    Moja ciocia odmówiła jeżdżenia do sanatorium, bo tam strasznie piją i się puszczają smile A czasem pokoje były połączone łazienką, i mieć takich rozochoconych w składzie to było poza jej granicą akceptowalności. wink
    • szarmszejk123 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 09:31
      Koleżanka jakaś desperatka w poszukiwaniu gaci a ty jej służysz za zasłonę dymną, żeby wyglądała na mniej zdesperowaną. Ma w dupie twoje uczucia i plany i w ogóle ciebie jako taką.
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:06
        Tak to trochę poczułam. I to nie pierwszy raz. Potrzebuje mnie jako tła na którym ona ma dobrze wyglądać i żeby nie wchodzić sama do klubu. Jak nie ma powodzenia to nalega na zmianę lokalu bez względu czy ja się dobrze czy źle bawię. Jeśli sytuacja jest odwrotna to ja nigdy koleżankom nie przerywam zabawy z facetem, tylko zajmuję się sobą albo wracam do domu.
        Nie rozumiem ludzi którzy naciskają na realizację tylko ich potrzeb i prawdę mówiąc wkurzyło mnie, że zrobiła to próbując grać szantażem emocjonalnym ("mam zmienić lokal, bo mogła iść z kim innym a wybrała mnie!") .
        • betyskai Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 16:06
          Dawno temu jak chodzilam na imprezy, mialam znajoma ktora zawsze po wyjsciu z knajpy mnie ciagnela ze soba zeby sie jeszcze troche przejsc razem. Ja naiwnie myslalam ze jej chodzi o to zeby dluzej jeszcze ze soba pobyc bo tak sie lubimy, lub ze wzgledow bezpieczenstwa jesli to byla noc. A tu chodzilo o odprowadzenie ja do miejsca skad ona miala tani dojazd, a ja dwa razy drozszy. big_grinbig_grinbig_grin Po kazdej imprezie powtarzal sie schemat, nigdy nie zaproponowala by tym razem isc w miejsce lepsze dla mnie.
          Dopiero zmiana towarzystwa mi uprzytomnila, ze taka znajomosc nie jest kolezanstwem. Teraz mam wspaniale kolezanki, kazda zainteresowana druga i zwraca uwage by druga nie stracila, dbamy o siebie nawzajem.
      • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 15:00
        Tyle ze autorka tez się wypięła na koleżankę jak jej się męskie gacie trafiły, wiec obie dobre.
        • betyskai Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 15:52
          A to mialy obowiazek tanczyc tylko ze soba caly wieczor czy jak?
    • profes79 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 09:33
      Nie wierze w klub w którym jest deficyt facetów szukających panienki do wyrwania na jedną noc
      • polskasza Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:44
        profes79 napisał:

        > Nie wierze w klub w którym jest deficyt facetów szukających panienki do wyrwania na jedną noc

        Uwierz. Generalnie kluby/bary 40+ mają to do siebie. Są oczywiście wyjątki, ale nieliczne. Tam na ogół jest deficyt. Przychodzą pary, grupy znajomych w celach zabawowych a nie poznawczych i z rzadka faktycznie podrywacze. Po prostu ten target wiekowy jest dla nich mało atrakcyjny (oczywiście z wyjątkiem ematki: tę podrywają 20-latkowie).
      • m_incubo Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:33
        Kiedy ostatnio byłeś w klubie? Bo jeśli na studiach, to masz dane z dwóch dekad niezaktualizowane.
      • mgla_jedwabna Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:57
        Ależ to możliwe, jeśli jest tam nadmiar zdesperowanych poszukiwaczek gaci.
    • abacosa Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:04
      To jest efekt podejscia że sama "nie" tylko wszędzie z koleżanką.
    • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:09
      Twoja kolezanka chyba miala jakis konkretny cel w tym zeby pojsc do klubu obok niej tego wieczoru. Od poczatku chciala a ty ja nieco zmylilas. Napisalam nieco bo jednak powiedzialas ze jesli w tym Matrix bedzie slabo to pojedziecie do Balangi. Dla ciebie bylo okey ale ona chciala jednak do Balangi. Trzeba bylo jej powiedziec ze nie pojedziesz twgo wieczoru do Balangi i zeby ona tam poszla z ta klientka tak jak chciala. Ty natomiast chcialas wyjsc ale tylko do Matrixa a ona nie dosc stanowczo przekazala ze ona do tej Balangii tego wieczoru chce isc. Ona dostosowala sie do ciebie liczac na to ze jednak z nia pojdziesz do Balangi. Prosila cie dosc mocno bo jej zalezalo ale ty tego nie zalapalas i uparlas sie zostac w Matrix bo sie dobrze bawilas i mialas plany procowe nastepnego dnia. Kolezanka sie obrazila i niestety ale nie tak calkiem bez powodu.
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:59
        Nie.... koleżanka uwielbia chodzić do Matrixa i sama na niego cisnęła. Do Balangi chodzi bardzo często bo ma pod domem. Traktuje to na zasadzie "jeśli gdzie indziej nie będzie fajnie to zawsze można iśc do Balangi". Tam jest inny typ towarzystwa(bardziej młodzieżowo), ma znajomych którzy chodzą tylko do Balangi. Woli Matrixa co wiele razy mówiła, ale w nim bywa nieprzewidywalnie z towarzystwem.
        • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:21
          Ale tego wieczoru jej na tej Balandze zalezalo o czym ci powiedziala zreszta. Ty nie chcialas pojsc tam bo tobie nie pasowalo i wiedzialas ze nie pojdziesz ze wzgledu na plany pracowe. Trzeba bylo to kolezance jasno powiedziec. A swoja droga to moglas tez pojechac do tej Balangi i zostac u kolezanki po imprezie.
          • mgla_jedwabna Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 13:03
            To by musiała ją z tej Balangi przedwcześnie wyciągnąć. I uniemożliwiłaby ewentualną namiętność ze świeżo wyrwanym fagasem.

            Jak dla mnie komunikat "jak w Matrixie będzie słabo, to jedziemy do Balangi" oznacza tyle, że Balanga jest planem B, gdyby do Matrixa nie dało się wejść z powodu tłoku albo gdyby się okazało, że tego dnia akurat robią tam imprezę tematyczną "Chrystoteka", a to nie wasze klimaty. Wtedy robimy w tył zwrot i jedziemy do B., z skoro żeście w Matrixie zostały, to komunikat był jasny, że na afterek (w B.) się nie piszesz.
            • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 13:32
              Autorka napisala ze bylo tak sobie ale dodala ze w Balandze na pewno tez tak bedzie. A glownie chodzilo o to ze ona miala meskie towarzystwo i jej pasowalo. Zapomniala ze poszla imprezowac z kolezanka a sama zreszta napisala ze nie na podryw. Jednak jej bylo dobrze wiec kolezanka sie nie przejela, jeszcze za zle miala ze ta smie jej glowe zawracac podczaa gdy ona z facetem flirtuje.
              • m_incubo Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 13:41
                Jasne. Powinna jeszcze urlop na żądanie wziąć, żeby jechać do jakiejś mocno średniej knajpy tam i z powrotem przez pół miasta, bo koleżanka "bardzo chce"
                • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:16
                  Tiaa, typowo na ematce - wystaw mu walizki, zerwij kontakty, postaw na swoim. Mozna byc jak autorka- ja nie ide na podryw, lubie kolezanke, dobrze sie bawimy itd ale to ja dobrze sie bawie z poznanym facetem a ty spadaj, zajmij sie soba, nie zawracaj mi glowy. A potem obrabia jej tylek na forum i pisze o niej wstretne rzeczy..
                  A stado na forum jej kibicuje. Widac jestescie wlasnie takie jak autorka.
    • ga-ti Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 11:25
      O mamo, doczytałam do końca. Że też Wam się chce? I tak co sobota? Rajd po knajpach przez całą noc, w niedzielę dochodzenie do siebie, o żesz. Macie zdrowie. Tylko pozazdrościć wink
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:04
        Ja wolę opcję jeden wieczór jeden lokal. wink Ale może jakbym miała lokal tuż obok mieszkania to bym wolała żeby koleżanki po zwiedzeniu kilku klubów kończyły imprezę właśnie w nim, gdzie ja jestem "u siebie" a one niech sobie jakoś radzą z powrotem.
        • efka_454 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 18:24
          Ga-ti raczej nie chodzi o "wiele lokali" vs "jeden lokal" tylko, że w ogóle chce wam się tydzień w tydzień (każdy weekend nie ma zmiłuj) balować tongue_out
          Też by mi się nie chciało. Jeszcze powiedzmy raz w miesiącu, ale kurka wodna, co sobota... O_O
          • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 23:22
            Ja nie chodzę w każdy weekendsmile, mam inne zajęcia, wyjazdy, koncerty, rodzinę, lenistwo, plotki z innymi znajomymi. Koleżanka chodzi w każdy.
          • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 09:28
            efka_454 napisała:

            > Ga-ti raczej nie chodzi o "wiele lokali" vs "jeden lokal" tylko, że w ogóle ch
            > ce wam się tydzień w tydzień (każdy weekend nie ma zmiłuj) balować tongue_out
            > Też by mi się nie chciało. Jeszcze powiedzmy raz w miesiącu, ale kurka wodna, c
            > o sobota... O_O
            >
            >
            Ale to chyba ich sprawa czy im sie chce.
      • chicarica Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:35
        Miałam takie koleżanki w poprzedniej pracy. Przeważnie podstarzałe singielki z przychówkiem. W pewnym wieku ten balangowy styl życia i zamiłowanie do drinkowania zaczyna być bardzo widać na twarzy.
        • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 23:25
          Oj, ja znam takie, które na imprezy nie chodzą i za porządne się uważają a na ich twarzy widać, że od lat balują z butelką codziennie wieczorem.
    • mikams75 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 12:01
      ja bym w ogole odpuscila, niech sobie idzie z ta druga i tyle, tez mi atrakcja takie wyjscia...
    • czubakka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 13:05
      Naprawdę jesteście dorosłe?
    • beata.1968 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 13:56
      Zmęczyłam się samym czytaniem tego tekstu .Podziwiam ludzi którym się chce godzinami negocjować warunki sobotniego wyjścia a potem znosić fochy koleżanki , że zrobiłam coś nie tak jak ona chciała. Chyba jestem już za stara na to big_grin
      • mondaymorning1987 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:12
        beata.1968 napisała:

        > Zmęczyłam się samym czytaniem tego tekstu .Podziwiam ludzi którym się chce god
        > zinami negocjować warunki sobotniego wyjścia a potem znosić fochy koleżanki ,
        > że zrobiłam coś nie tak jak ona chciała. Chyba jestem już za stara na to big_grin
        >


        Ja tam bym chciala mieć teraz tylko takie problemy, zabawa mi nie w glowie. Dla autorki rada: znaleźć inną koleżankę na te wyjścia, bardziej elastyczną. Chociaż ja między wierszami czytam: bo ja mam branie i chcę zostać, a ona ciągle chce zmieniać miejscówkę, bo nie ma brania😀😀
        • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 17:08
          Właśnie, przy czym „mnie na tym braniu zupełnie nie zależy, to chyba więc normalne, że siedzę z facetem który mnie wyhacza a koleżanka odstawiona obok (jest to dość wprost napisane), o co cho?”
          • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 14:10
            Nie, co innego jest napisane. A trudno żebym z koleżanką tańczyła wolne tańce, sama by tego nie chciała. Facet na imprezie jest przydatny od czasu do czasu. Chyba nikt nie zakłada że jakaś przygodna barowa znajomość to od razu fanfary, pewna doza flirtu jest potrzebna, ale to nie znaczy że z każdego z kim się potańczy trzeba do łóżka brać. Choć jak czytam wypowiedzi w tym wątku, to większość tutejszych kobiet chyba nie wyobraża sobie innej zabawy w klubie niż takiej "konczącej się seksem zdesperowanej podpitej kobiecej geriatrii która wreszcie dopadła męskie portki".
            Nie wiem o kim ten tok myślenia bardziej świadczy.
        • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 23:59
          Nieee.... miałam fajne miejsce, wygodny stolik, no po cholerę gdzieś łazić w środku nocy jeszcze jak i tak muszę niedługo iść spać... Potanczyć się dało, nie ma co wybrzydzać.
          Teraz z ciekawości jeszcze sobie policzyłam, że zaspokojenie potrzeby koleżanki "co ci zależy, tylko na godzinę pójdziemy do Balangi" kosztowało by mnie (oprócz zarwanej więcej nocy i zmęczenia) jeszcze kolejne min 100zł (wstęp, jakieś piwo, taxi powrotne..) ..
          A już się zdarzało, że dałam jej się namówić na zmianę lokalu na Balangę - raz dotarłyśmy tam, zapłaciłyśmy wstęp, z pół godziny było jakiejś zabawy tam na miejscu, towarzystwo było marne i pijane, wyszłam na chwilę do toalety a koleżanka sobie poszła wtedy do domu, zostawiając mnie tam samą, zmęczoną i daleko od domu, dopiero w dzień zadzwoniła "poszłam bo nic ciekawego tam nie było". I po to specjalnie tam pojechałyśmy? Więc nie liczyłam teraz na to, że będzie inaczej.

          To nie tak, że ona nie ma brania. Jest ładna i zgrabna. Raz ma, raz nie ma. Zresztą mamy zupełnie inny gust. Czasem mam wrażenie, że przeszkadza jej, gdy mnie proszą do tanca a ją nie. Wtedy bardzo naciska na zmianę lokalu. Tym razem się nie zgodziłam.
    • hrabina_niczyja Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 14:10
      Tak to bywa jak dwie podstarzałe desperatki umawiają się nie po to, żeby razem spędzić czas, a po to, żeby wyrwać jakiś towar. Następnym razem umawiaj się ze znajomymi, którzy chcą spędzić miło czas we własnym gronie.
      • jednoraz0w0 Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 17:08
        Ekhm, tylko, ze to autorka olała koleżankę gdy pojawił się towar.
    • betyskai Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 15:49
      Jesli z kolezanka masz uklad, ze musisz się bawic gorzej niz ona zeby ona sie dobrze czula, to kiepski masz z nia ten uklad.
    • eriu Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 17:40
      To po co zwodziłaś koleżankę i mówiłaś, że to czy lokal zmienicie wyjdzie w trakcie jak się umawiałyście? Bo tak się komunikując przyjęłaś możliwość zmiany lokalu chociaż nie chciałaś. Trzeba było od razu powiedzieć, że Tobie pasuje pójście tylko do jednego i nigdzie więcej nie idziesz.
      • ritual2019 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 09:30
        eriu napisała:

        > To po co zwodziłaś koleżankę i mówiłaś, że to czy lokal zmienicie wyjdzie w tra
        > kcie jak się umawiałyście? Bo tak się komunikując przyjęłaś możliwość zmiany lo
        > kalu chociaż nie chciałaś. Trzeba było od razu powiedzieć, że Tobie pasuje pójś
        > cie tylko do jednego i nigdzie więcej nie idziesz.
        >

        Dokladnie tak. Napisalam to wyzej.
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 14:26
        To nie pierwszy raz było. Zdarzyło się, że zarzekałam się że nie zmienię, ale pierwszy lokal w którym byłyśmy od razu był kiepski (zero klimatu, było tylko kilka osób), więc zawsze może się zdarzyć taka sytuacja, że zaraz przy wejściu widać, że nie ma sensu zostawać. Więc wtedy zmiana jak najbardziej jest słuszna.
        A tym razem było ogólnie znośnie w klubie, wielokrotnie bywało gorzej a zostawałyśmy, zresztą od razu mówiłam że ja chcę raczej tylko do Matrixa i niezbyt długo. Koleżanka jak się uprze to nie przyjmuje do wiadomości innego zdania tylko forsuje swoje bez względu na zdanie rozmówcy. Kilka razy już było, że godziłam się na zmianę lokalu tylko po to, żeby miała towarzystwo, choć byłam zmęczona, zarywałam bez sensu noc, itd.
        Nigdy jej tego nie wypominałam, więc teraz najbardziej to mnie dotknęło, że gdy jednak odmówiłam zmiany to dostałam presję szantażem emocjonalnym i wypominaniem, że poszła ze mną a mogła z kim innym, więc mam się dostosować.. no proszęcięęę.. I zero akceptacji mojego zdania, czy prawa do odmowy. wtf.
        • chatgris01 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 15:13
          Po co Ty z nia w ogole wychodzisz? Mnie by takie stale fochy popsuly cala przyjemnosc z imprez. Nie masz innych kolezanek?
          • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 15:39
            Mam, czasem wychodzimy w więcej osób i wtedy jest lepiej, bo bez problemu się można rozdzielić i każdy zostaje w tym klubie w którym chce. Tym razem były zajęte. Nie wiem czemu nie chciała wziąc ze sobą tej jakiejś niby znajomej co to "mogła się z tamtą umówić ale wybrała mnie więc powinnam.." . Jakieś dziwne klimaty i chyba nie chcę ich poznawać co to za towarzystwo i czemu musiała wybierać, niektóre dotąd poznane mocno przedawkowywały alkohol na imprezach i to nie moje klimaty.
            Lubię ją, ale nie odpowiada mi to narzucanie jej zdania i ustawianie wieczoru pod siebie.
            Moje bliższe przyjaciółki mają mężów i po klubach regularnie nie chodzą na nocne imprezy.

            Ale nie narzekam. Było mi przykro że się tak zachowała. Trochę ją zdystansuję i tyle.
    • 71tosia Re: Jakoś mi tak przykro 03.12.22, 23:56
      Problemy jak u nastolatek. Chodzenie po klubach co tydzień i dyskotekowe tance uznałabym za karę a nie rozrywkę, ale ja mocno dorosła jestem.
      • milva24 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 12:34
        Co kto lubi, mnie też by się nie chciało.
    • serei Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 13:55
      nie rozumiem dlaczego nie prowadzicie pamiętników tylko takie pierdy na grupę wylewacie, aż mi się serial z młodości przypomniał "Z pamiętnika nastolatki" tylko tam nie było tak infantylnie big_grin
      • 11marlenka Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 14:11
        Bo odpowiedzi bywają ciekawsze niż treść tematu wink
    • rosapulchra-0 Re: Jakoś mi tak przykro 04.12.22, 15:23
      Czy to są jedyne kluby w waszym mieście?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka