Dodaj do ulubionych

Chyba pierwszy raz w życiu…

    • nutella_fan Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 08:32
      Mam podobnie. Najbardziej mnie wkurwia wstawanie po ciemku, mam już wkurwa na pół dnia przez to.
    • turbinkamalinka Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 09:03
      U mnie jakoś też jakoś mało świątecznie. Starszy wyjechał w piątek będzie po Nowym Roku, więc nawet do starej matki nie przyjedzie. Chłop od dwóch tygodni pracuje co drugi dzień po 16h. W Wigilie i drugi Dzień Świąt idzie na dyżury po 24h. Zostaję sama z dwulatkiem. Z racji tego że jestem klapnięta i bez życia odwalam akcję "Grinch Świąt nie będzie". Obiecałam chłopu tylko karpia w galarecie, nam usmażę tylko filety z miruny, ugotuję bigos. Barszcz z kartonu, uszka i pierogi gotowe kupię i ze dwa rodzaje śledzi. Może kupię jeszcze sałatkę jarzynową bo mały lubi.
      Do du takie Święta
    • astomi25 Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 09:26
      Witaj w klubie.
      uncertain
      Od lat juz nie czuje klimatu swiat, ale w tym roku to juz apogeum czarnej d.upy.
    • joaz Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 09:29
      Ja też tak man. Po raz pierwszy od 18 lat nie zrobiłam w tym roku słynnych forumowych pierniczków.
    • wena-suela Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 09:36
      Eliszka, cieszę się że to napisałaś. Serio. Bo miałam cię z rodzinno-domowego robota welofunkcyjnego do tego zachwyconego swoja rolą. Twój opis przygotowań do wyjazdu, masy rzeczy które zabieracie, męczącej podróży i niewyspania z tym związanych, twojej pogody mimo wszystko sprawiał, że jawiłaś mi się jako koń w kieracie, a tu masz - żywa, czująca, potrzebująca kobieta. Brawo.
    • lauren6 Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 09:49
      Mam to samo. W pracy kocioł, w domu chore dziecko, chodzę niedospana i nie mam zupełnie chęci i energii na przygotowania do świąt. A bąbelki już by chciały mieć w domu dekoracje świąteczne, piec ze mną pierniczki itd. Czekam na święta tylko po to by odpocząć.
    • loganberry Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 10:19
      U mnie właśnie cały świąteczny nastrój i wszystkie plany jednym ruchem zmiotła grypa. Nie sprzątamy, bo nikt nie ma siły. Nie dekorujemy, bo w tym syfie i tak by nie było widać. Z jedzenia aktualnie przyswajamy wafle ryżowe. Nastrój grobowy bo po zeszłorocznych świętach z covidem w tym roku mieliśmy sobie odbić...
    • simply_z Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 13:13
      To chyba efekty ostatnich paru lat, tez w sumie tego nie czuje, mimo sniegu za oknem, ktory stopnieje na swieta. Najpierw covidoza, potem wojna, nie wiadomo co nastepne.
    • kozica111 Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 13:14
      Tyłek ci nie marznie jak niektórym? To ciesz się lalka.
    • melisananosferatu Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 13:32
      Ja tak mam od dluzszego czasu, wlasciwie od smierci babci i rodzicow tylko od urodzenia corki staram sie maskowac i stwarzac 'magie swiat '.
      Jesli chodzi o ten rok to padam na pysk. Corka w sobote zachorowala, ja tez, Mloda ma antybiotyk, w ciagu trzech dni badalo ja trzech roznych lekarzy bo nie dawalismy rady zbijac goraczki 39.9. Od soboty przespalam 6 godzin moze, Mloda przy 37.5 (teraz jedziemy z calpolem i nurofenem naprzemian) nabiera zycia i trzeba ja 'animowac'. Do tego nie chce pic wiec ja zmuszamy i ciagle sa awantury o to. Nie mam sily. Dzis przypomnialo mi sie, ze nie kupilam biletow do opery (prezent dla meza) bo z tego wszystkiego zapomnialam i kupilam dzis, kliknelam 'wyslij poczta' i nie wiem czy dojda do swiat (mam inne prezenty ale ten byl urodzinowy). Czy wspomnialam, ze ja tez jestem chora? To sie 'wyplakalam'...
    • igge Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 16:32
      Identyczny post mogłabym napisać jeszcze na początku grudnia I wcześniej.
      Ale jakoś powoli tę świąteczną radość i przyjemności troszkę zaczęłam znowu mieć.
      Ale święta już i tak zarezerwowane dawno nie w domu bo tylko marzyłam o odpoczynku i zwiedzaniu, zimowych spacerach we dwoje. Z mężem.
      Eliszko, może jeszcze minie to czarne na duszy przez najbliższe kilka dni i święta wreszcie odzyskają barwy i radość, czego serdecznie Tobie życzę.
    • shmu Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 19:15
      Miałam tak w zeszłym roku. Byliśmy tak przemęczeni i zajęci sprawami bieżącymi, że święta nas zaskoczyły i nie mieliśmy nawet prezentów dla dzieci na kilka chwil przed Wigilią.
      Słuchaj, w Solothurn jest restauracja Moja Tawerna, która robi (na wynos też) całkiem nieźle pierogi i inne polskie jedzenie. Potraktuj święta jak po prostu czas na wypoczynek, a prezentami dla dzieci niech zajmie się mąż. Czasem po prostu nie ma się ochoty na nic i tyle.
      Ale chciałam też zapytać, jest jakieś drugie dno? W sensie wydarzyło się coś w tym roku coś, co Cię zasmuca w te święta? Nie musisz odpowiadać, ale jeśli tak, to po prostu daj sobie czas na przepracowanie tej rzeczy i jeszcze raz, na odpoczynek pod kołdrą...
    • lilia.z.doliny Re: Chyba pierwszy raz w życiu… 20.12.22, 20:42
      Eliszka, jeszcze troszkę, jeszcze tyci tyci i dzień się zacznie wydłużać. Będzie lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka