gagunia Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 16:11 zal dziecka, ze taki bydlak mu sie trafil a nie tatus. o macosze nie wspomne. chyba lepiej zeby do jakiejs ciotki ciotecznej jednak trafila..... nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lemontea Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 16:55 to nie jest wina dziecka. Wolałabyś by oddał małą do domu dziecka? Jakim wtedy byłby ojcem? Co powiedzielibyście swojej wspólnej córce? Jak ona po latach Was oceni? Rozważ to. Nie zazdroszczę sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: do jo.an.ny i petto 10.11.04, 17:14 Wy chyba nie bardzo rozumiecie,co piszecie. Jest wiele dzieci bez domów, to prawda, ale ta dzewczynka ma OJCA, którego psim obowiązkem jest zapewnić jej dom i opiekę. A twoim, autorko wątku, obowiązkiem jest przyjąć ja pod swój dach. Po pierwszw dlatego, że to dziecko nie jest niczemu winne i nie może ponosić konsekwencji braku odpowiedzialniści dorosłych, a po drugie dlatego, że wychodząc za mąż wiedziałaś o niej i mogłaś mogłaś przypuszczać, że jeżeli zabraknie jej matki, będzie musiał zająć się nią ojciec. Jeśli więc wybaczyłaś mężowi (w co tak naprawdę wątpię)to nie przenoś negatywnych uczuć na dziecko. A tak w ogóle to zdenerwowałam się, że ktoś może tak stawiać sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 17:32 Mam takie samo zdanie, jak wiekszosc dziewczyn. Niestety wiazac sie z mezczyzna, ktory ma dziecko( nie wazne, czy ze zdraty, czy z poprzedniego zwiazku) zobowiazuje. Chcesz, czy nie chcesz w dziecku plynie jego krew. Jak ktoras z dziewczyn napisala, masz dwa wyjscia: dac dziewczynce dom albo odejsc od meza. Nietrafionym pomyslem jest zrzec sie praw ojcowskich.A dlaczego? DZiecko ojca przeciez zna, zapewne kocha.Spedzala wekeendy i wakacje z nim. Pierwsza najukochansza osoba odeszla na zawsze, a druga ukochana osoba jej nie chce! Co dziecko bedzie przezywalo w takiej sytuacji.To dopiero trauma na cale zycie dla dziecka. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 Jesteś odpowiedzialna, to jest twoja wina 10.11.04, 17:49 Jo.an.na napisała: > Poza tym, nie czuje sie odpowiedzialna za zaistniala > sytuacje. To nie jest moja wina Według mnie to tu tkwi błąd w Twoim myśleniu. Bo według mnie to właśnie JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA ZA ZAISTNIAŁĄ SYTUACJĘ. Nie wiesz dlaczego? Podjęłaś decyzję o wyjściu za mąż za faceta, który miał nie Twoje dziecko. W ten sposób właśnie TO TY SPOWODOWAŁAŚ zaistniałą sytuację. I TO JEST TWOJA WINA. Możesz podjąć decyzję jaką chcesz. Z tego co piszesz, z Twojej niechęci do tego dziecka wynika, że rozwiązania dobre dla tego dziecka nie będą dobre dla Ciebie. Rozumiem Twoje rozterki. Rozumiem, że to dla Ciebie nieprzyjemna sytuacja. Nie rozumiem jednak dlaczego nie czujesz się odpowiedzialna i myślisz, że to nie Twoja wina. Może jak napiszesz więcej, dlaczego tak myślisz, to wszyscy Cię lepiej zrozumiemy. Pozdrawiam ______________ Jestem tatą Odpowiedz Link Zgłoś
odalie inaczej 10.11.04, 18:05 A ja bym powiedziała, że jej winą jest nie to, że wyszła za swojego męża, ale że ignorowała fakt istnienia dziecka przez tyle lat, zapewne (spekulacje) przyczyniając się do słabego kontaktu ojca z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Jesteś odpowiedzialna, to jest twoja wina 10.11.04, 18:14 bamboo, to straszne,co napisales. az mnie zmrozilo. jaka jej wina, na Boga?? Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:03 Prowokacja czy nie prowokacja, kolejna osoba, która nie wie, skąd się biorą dzieci. To znaczy może wie, że biorą się z seksu, ale już o obowiązkach związanych z posiadaniem dzieci nie pamięta. Jo.an.no, gdybyś napisała, że małżónek łobuz Cię oszukał, okłamał, zatajniaczył i nic nie wiedziałaś o żadnym dziecku, gdy za niego za mąż szłaś... Wtedy byłoby inaczej. Ty zdecydowałaś się na małżeństwo z człowiekiem, który już miał dziecko i zobowiązania wobec dziecka. Jak widać, oboje z małżonkiem wypchnęliście tamtą dziewczynkę ze swoich myśli dość skutecznie (on kontakty utrzymywał "jakieś tam"...). Tymczasem było nie było, jesteś macochą i byłaś macochą i powinnaś wraz z mężem wypracować solidny schemat postępowania (np. jak obie dziewczynki, jego córki, będą dziedziczyć? jak rozdysponować finanse, aby obie mogły studiować - i tak dalej). Czy mogłaś w tym planie przewidzieć śmierć? Nie wiem, być może. Na pewno mogłaś przewidzieć sytuacje, w których mąż musiałby - żeby być po prostu człowiekiem a nie bydlakiem - stanąć u boku pierwszej córki nawet kosztem Ciebie i jej siostry (np. poważna choroba). Teraz już chyba za późno. Wyrzuciliscie dziewczynkę poza nawias, jakby nie istniała. Jeśli to jednak prowokacja, to może inni wyciągną z tego solidne wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
mamania Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:16 odalie napisała: > Prowokacja czy nie prowokacja, kolejna osoba, która nie wie, skąd się biorą > dzieci. > Teraz już chyba za późno. Wyrzuciliscie dziewczynkę poza nawias, jakby nie > istniała. Jeśli to jednak prowokacja, to może inni wyciągną z tego solidne > wnioski. nawet jeśli to prowokacja to i tak w jakiś sposób rysuje obraz niektórych "matek i żon" obawiam sie, że nie jest ich tak mało niestety nie moje - męża, smarkata i nieslubne (co zostało zaznaczone w tytule, gorsze czyli podrozumiewam) to jest straszne czy dziecko powstało w wyniku zdrady, czy wcześniejwszeo związku, dłuższego, krótszego czy nawet piewrszego małżeństwa myslę, że niewiele zmieniłoby nastawienie jo.an.ny czy jej podobnych i tak sobie teraz myslę, każdej matki może nagle zabraknąć, a każdy mąż i ojciec może jeszcze związać sie z babą, o podobnym dobrym serduszku - to potworne ja myslę, że jeśli ta biedna kobieta widzi i wie, że zostawiła biedną sierotę na poniewierkę i taki babol będzie decydował o jej dalszych losach i szczęściu, czy raczej odwrotnie, to musi jej być strasznie ciężko nawet w niebie mam nadzieje, że znajdzie jeszcze ciepły dom to dziecko, ale serce matki jest tylko jedno niestety bardzo mi sie przykro zrobiło, po tym poście i to pisała kobieta, matka ... Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:06 jo.an.na napisała: > pojawil sie problem, kto teraz > ma zajac sie mala. Jej dziadkowie sa na to za starzy i zbyt schorowani, > ciotki sie nie kwapia, zostaje moj maz. Powiem Ci jeszcze, że bardzo uderzyło mnie to zdanie. Dlaczego taka kolejność potencjalnych opiekunów? Piszesz z wyrzutem, że ciotki się nie kwapią. Skąd ten pomysł, że mają taki obowiązek ? Przecież to oczywiste, że kwapić powinien się przede wszystkim ojciec. Gdyby nie było takiej możliwości to dopiero wtedy można oczekiwać tego, że ciotki czy dziadkowie zajmą się małą. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:13 dziewczyny, Wasze moralne wstawki i rady mozna sobie o kant d...rozbic (przepraszam,ale ponioslo mnie). czy Wy potraficie w ogole wczuc sie w role autorki watki?? myslicie,ze tak łatwo jest pzryjac pod swoj dach obce dziecko?? a wy jeszcze byscie chcialy,zeby ona je pokochala. doprawdy, to smieszne. nie jest to takie proste,jak sie niektorym wydaje. czasem nawet dobre checi nie pomiga. moj maz tez ma dziecko i bylby to dla mnie koszmar,gdybym musiala przyjac je do siebie, nie wiem,czy kiedykolwiek bylabym w stanie je zaakceptowac i w dodatku czulabym sie winna. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:19 na szczęście nie wszystkie kobiety myślą jak Ty... Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:27 z pewnoscia Jagienko, nie wszystkie mysla,jak ja, a zwlaszcza te,ktore nie sa i nie bede w takiej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Do Iwci (sorry ale emocjonalnie) 10.11.04, 20:06 iwcia75 napisała: > z pewnoscia Jagienko, nie wszystkie mysla,jak ja, a zwlaszcza te,ktore nie sa i > > nie bede w takiej sytuacji Kurde! Nie trzeba być w danej sytuacji, żeby wiedzieć jak należy się zachować. Sorry Iwcia ale skoro jest dziecko, a Joanna ZAKCEPTOWAŁA poniekąd ten fakt biorąc ślub z facetem (przecież wołami jej nie ciągnął!!!), to jej obowiązkiem jest zaakceptować obecność tego dziecka w jej domu. A jeśli nie jest do tego zdolna, to trudno - jak już ktoś tu napisał - żonę/męża można zmienić, natomiast nie można się wyrzec odpowiedzialności względem dziecka, na dodatek tak okrutnie potraktowanego przez los. Postaw się w sytuacji takiej - Ty umierasz, Twój mąż żeni się po raz kolejny i co? Co się dzieje z Twoim dzieckiem? Idzie do bidula, bo Twoja następczyni nie jest W STANIE zaakceptować obecności Twojego dziecka w swoim domu. Chciałabyś tego dla TWOJEGO dziecka? Nie sądzę. Odali ma racje - starszej córce męża Joanny należy się wszystko - dom, normalne kontakty z siostrą, spadek po ojcu, środki na naukę. To jest tak cholernie proste, że aż boli, że ktoś ma sumienie myśleć inaczej! Odpowiedz Link Zgłoś
milarka Re: Do Iwci (sorry ale emocjonalnie) 10.11.04, 21:58 umasumak napisała: > Postaw się w sytuacji takiej - Ty umierasz, Twój mąż żeni się po raz kolejny i > co? Co się dzieje z Twoim dzieckiem? Idzie do bidula, bo Twoja następczyni nie > jest W STANIE zaakceptować obecności Twojego dziecka w swoim domu. Chciałabyś > tego dla TWOJEGO dziecka? Nie sądzę. Dokładnie o tym samym pomyślałam, niech sobie autorka wątku spróbuje wyobrazić taką sytuację. W ogóle, Umo droga, zgadzam się z tobą w całej rozciągłości, jak zwykle zresztą Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Do Iwci (sorry ale emocjonalnie) 11.11.04, 08:42 Jagienko, nie zrozumiesz mnie. ja to wszystko umyslem wiem i niegdy nie chcialabym krzywdy zadnego dziecka. ale to nie znaczy,ze byloby mi łatwo je przyjac. jestem osoba odpowiedzialna i obowiazkowa i wiem,ze tak nalezy,ale przynajmniej poczatkowo cierpi i macocha i dziecko. dlatego nie pojmuje ataków na autorke wątku,a juz rozpatrywanie tu czyjejs winy mnie zmrozilo. to jest trudna sytuacja emocjonalnie i rzeczywiscie mozna czuc sie,jakby swiat sie walil. zawalil sie temu dziecku-smierc matki,ale tej przyszlej przybranej matce równiez potrzebne jest wsparcie, bo czesto chcialoby sie pokazac serce,ale sie nie umie,ale nie mozna z siebie wykrzesac,zwłaszcza,ze byla to sprawa,o ktorej chcialo sie nie wiedziec, wyrzucic ja ze swiadomosci, sprawa,ktora bolala,bo laczyla sie ze zdrada. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Do Iwci (sorry ale emocjonalnie) 11.11.04, 14:07 Iwciu, Tak jak napisałam - nie byłam w takiej sytuacji jak Ty i jo.an.na. ale mam swoje zasady. Odniosłam wrażenie że autorka wątku chciała usłyszeć hasła typu 'to nie Twoja wina', 'nie bierz dziewczynki do siebie, w końcu to nie Twoje dziecko' itp i się przeliczyła, bo naprawdę trudno byłoby mi powiedzieć (i wielu innym osobom) to co chce usłyszeć...nikt nie oczekuje żeby jo.an.na pokochała dziecko męża jak swoje, ale można spróbować! Można spróbować stworzyć dom, być kimś bliskim! to nie jest łatwe ale warto! nigdy nie wybaczyłabym sobie gdyby przez moje zacietrzewienie, wygodę i poczucie niesprawiedliwości jakieś dziecko poszłoby do domu dziecka... i tak jak napisała umasumak, oczekiwałabym żeby mój mąż się zaopiekował Dominikiem, nawet gdybyśmy się już rozwiedli a ja umarła! Przecież jest jej ojcem. Sytuacja jest bardzo trudna i wspólczuję autorce wątku, ale naprawdę nie mogę uwierzyć, że inteligentna kobieta i na dodatek matka pozbawiłaby jakiegoś dziecka możliwości posiadania domu i rodziny. przepraszam że tak nieskładnie i chaotycznie piszę ale wyjątkowo mnie poruszył ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: Do jagienki 12.11.04, 07:42 jagienko, pisze pod toba i do ciebie bo gdzies z tych mam wszystkich cie kojarze i pamietam ze madrze zawsze pisalas, ale tutaj sie nie do konca zgadzam, nie bylam w sytuacji joanny, ale rozumiem rozterki, rozumiem ze potrzebuje czasu na poukladanie sobie wszystkiego i nie wierze ze bedzie zla macocha. nie pisalaby ze glupieje od tego wszystkiego, ze ma wrazenie ze zawalil jej sie swiat.. potrzebuje naszego wsparcia jedynie. mysle ze tak naprawde baaardzo nie wiele z nas tutaj nie czuloby na poczatku buntu, ale to dopiero poczatek drogi i moze to nie miec nic wspolnego z tym co przyjdzie potem. >ale naprawdę nie mogę > uwierzyć, że inteligentna kobieta i na dodatek matka pozbawiłaby jakiegoś > dziecka możliwości posiadania domu i rodziny. - i nie wierz, ja tez nie wierze, to tylko pierwsze najtudniejsze pewnie chwile, ale bunt mine i za jakis czas wszystko sie pouklada. jestem pewna ze dobrze sie pouklada. cos czuje ze pod tym buntem jest sporo wrazliwosci. pozdrawiam kasia Odpowiedz Link Zgłoś
lolka11 Umasumak 11.11.04, 11:39 Wlasnie tez chcialam podac taki przyklad.... Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: Nieslubna corka meza 14.11.04, 22:11 Sama jestem macochą, chociaż dzieci mojego męża nie są owocem zdrady ale pierwszego małżeństwa. Nie jestem macochoa-kwoką zmiatjącą pył spod stóp chłopaków. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym nie przyjąć ich pod swój dach, gdyby cos stało się z ich matką. Nie mogłabym spać spokojnie wiedząc, że są w domu dziecka. Tak po ludzku. Co nie znaczy, że nie można byc wściekłym na zaistniałą sytuację. Ale nie zawsze życie przynosi nam tylko dobre rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:23 Oczywiście, że ma prawo czuć się teraz okropnie, bo sytuacja nie jest łatwa. Nikt jej nie mówi, że powinna tryskać szczęsciem, ale sprawę należy jakoś rozwiązać. Trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje życiowe decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:26 A o odpowiedzialności słyszałaś? Twój mąż jest ojcem tego dziecka, czy Ci się to podoba czy nie i ma obowiązek zaopiekować się nim, jeżeli będzie taka potrzeba. Będąc z facetem, który ma dziecko z inna kobietą trzeba ponieść tego konsekwencja. Dziecko rodziców nie wybierałao, my swoich mężczyzn tak. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:29 ciekawe, milko, czy przy wyborze meza kierowalas sie tym,czy ma on dziecko czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:30 iwcia nie rozumiem Twojego zdziwienia? Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:32 Nie, ale gdyby miał, a kochałabym go, to wiążąc się z nim, pamiętałabym o tym dziecku i zdawałabym sobie sprawę z tego, że część odpowiedzialności za nie spoczywa na nim. Co wiecej, nie darowałabym mu, gdyby się nim w takiej sytuacji nie zajął. Odpowiedz Link Zgłoś
mamania Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:56 iwcia75 napisała: > ciekawe, milko, czy przy wyborze meza kierowalas sie tym,czy ma on dziecko czy > nie. jestem przekonana, że każda mądra kobieta wydając sie za mąż rozważa również kwestie jego zobowiązań jeśli nie potrafi to powinna rozejrzeć sie za bezdzietnym kawalerem najgorsze, co można zrobić, to wziąc sobie za męza kogoś kto był już ojcem na długo przedtem niż został twoim mężem i udawać, że tego nie ma i zabraniać kontaktu i wyliczac pieniądze (kontakt i pieniądze, które swojemu dziecku był winien wcześniej niż nowej babie) i wmawiać mu, że wasze wspólne jest jego pierwszym i wazniejszym Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 20:06 Zgadzam sie Mamania z Toba w calej rozciaglosci.A u Iwci porazil mnie stosunek do dziecka jej meza.Jego dziecko wcale nie musi byc dla niej obce (nie powinno!).Wystarczy tylko,kontaktow z ojcem nie ograniczac, przykladowo w parku, a w domu powiedzmy, przy rodzinnym obiedzie. Sorry! Ale jak sie akceptuje feceta "dzieciatego", to akceptuje tez sie jego dziecko i jego potrzeby przyziemne.Dla mnie to rzecz oczywista. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Iwciu droga, spokojniej 10.11.04, 18:34 Wiesz, Iwcia, nie żeby ta dyskusja przechodziła w pyskówkę ale powiem Tobie, że forum jest właśnie od moralnych rad tudzież wstawek. Może mi nie uwierzysz, ale ja mam w życiu pewne swoje zasady, których się staram trzymać. Co robią inni, ich sprawa, niechtam robią co chcą - z tym istotnym "ale", że nie wszystkich za wszystko muszę lubić i cenić, i nie każdemu chciałabym tę przysłowiową rękę podać, prawda? A o kant dupy sobie niczego nie rozbiję, bo moja pupcia jest idealnie zaokrąglona i posiada jedynie łagodne krzywizny )) Jak do tej pory, mam męża, a on nie posiada innych dzieci poza naszym jednym jedynem wspólnym. Gdybym wiedziała, że facet ma dziecko, byłby on facetem z dzieckiem, takie dwupak (dziecko gratis). Inaczej bym planowała swoje życie z nim - zapewne nie planowałabym z nim życia wcale. Może a nawet zapewne szarpałabym się, wściekała, przeżywałabym niepokoje znane z Macoch oraz Samodzielnej. Ale dziecko by było - byłby, bez cenzury i udawania (jak można wyczytać w postach na Macochach, sporo macoszek sobie z tym radzi i nie bawi się w udawanie, że dziecko nigdy nie istniało a małżonek nie ma żadnych obowiązków). A gdyby facet sam z siebie wciskał by mi kit, że dziecko go nie dotyczy, no cóż, byłby poniżej poziomu etycznego, który byłabym w stanie zaaprobować u partnera. A jeśli facet zmajstruje sobie dziecko na boku - to nie wiem, zależy od sytuacji, czy by odszedł, czy został z nami - byłoby paskudnie ale nie chciałabym, żeby siostrę czy brata mojego dziecka traktował jak... nic. > czy Wy potraficie w ogole wczuc sie w role > autorki watki?? Tak całkiem nie potrafię, mam odmienne zasady. > myslicie,ze tak łatwo jest pzryjac pod swoj dach obce dziecko?? Ależ, droga Iwciu, chodzi o to, że ona sama z włąsnej nieprzymuszonej woli wraz z małżonkiem zadbała o to, aby to dziecko było obce! Nikt jej nie kazał ignorować dziewczynki przez te lata, udawać, że nie istnieje. Sama wytworzyła taką sytuację i za to jest odpowiedzialna. Dziewczynki (obie córki pana małżonka) powinny się znać, dziecko powinno być _akceptowane_ (nie powiem "kochane", bo to inna rzecz; wystarczy że akceptowane) przez macochę. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
jo.an.na Re: Iwciu droga, spokojniej 11.11.04, 19:15 > Dziewczynki (obie córki pana małżonka) powinny się znać, dziecko powinno być > _akceptowane_ (nie powiem "kochane", bo to inna rzecz; wystarczy że > akceptowane) przez macochę Widzisz to jest dziecko mojego meza i uwazam, ze on jak najbardziej powinien utrzymywac z nia kontakty (i tak wlasnie bylo), ale nie widzialam powodu, zeby mialo to sie dziac w naszym domu i zebym ja miala na sile startac sie zaakceptowac jego corke. Ani zeby dazyc do tego, zeby obie dziewczynki sie znaly i spedzaly ze soba czas. Wiem, ze w zaistrnialej sytuacji moj maz ma obowizek zajac sie corka, ale wcale nie jest dla mnie takie oczywiste, ze ja mam w tym uczestniczyc, kochac i opiekowac sie. Tak trudno to zrozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
jasiowa_mama Re: Iwciu droga, spokojniej 11.11.04, 21:05 To nie jest proste.Napiszę tak,to nie była sytuacja w której mąż Cię zdradził jak byliście już rodziną z dzieckiem.Była to sytuacja,że zdradził ,dziecko w drodze ,a Ty miałaś wybór czy zakładać z nim rodzinę czy nie.Byc może wydawało Ci się ,że ta dziewczynka jest jakby wirtualna-Ty sie nie angażowałaś,jej w Twoim zyciu nie było.Nie mogę tylko zrozumieć jak decydując się na życie z męzczyzną ,który miał dziecko nie dotarło do Ciebie,że jeśli coś sie stanie jego mamie to opieka spadnie na Was.To zupełnie tak jak bycie drugą żoną-jeśli facet jest juz ojcem to zawsze jak coś się stanie to powinien otoczyc opieką swoje dzieci. Nie neguję twoich uczuć ale niestety to jest dorosłość.Podjęłaś decyzję bycia z Tym mężczyzną a on ma dziecko ,którym musi się zaopiekować.Skoro Ty i on tworzycie rodzinę to chcesz czy nie będziesz musiała sobie z tym poradzić. Może poszukajcie pomocy jakiegoś dobrego psychologa-co pewnie i tak bedzie wskazane po smierci jej mamy.Być może przy jego pomocy poradzisz sobie ze swoimi uczuciami,nauczysz się inaczej patrzeć na tą dziewczynkę ,gdyz nie wątpie ,że wywołuje ona u Ciebie bolesne wspomnienie zdrady.Ale spróbujcie może się uda i nie będzie tak żle.Trzymam za Was kciuki bo sytuacja nie jest łatwa. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Joanno (tak na spokojnie) 11.11.04, 21:53 Wiem, że Ci ciężko, ale obawiam się, że nie masz wyjścia, skoro chcesz utrzymać rodzinę w całości. Jak sobie wyobrażasz opiekę Twojego męża nad jego córką, bez Twojego udziału? Przecież sytuacja się diametralnie zmieniła - ta dziewczynka straciła dom... Zakładając, że nie rozstaniesz się z mężem, będziesz musiała się przyczynić do stworzenia nowego domu tej małej... Twojemu mężowi samemu się nie uda... Pomyśl o jeszcze jednym - Wasza wspólna córeczka, może mieć kiedyś do Was żal, jeśli teraz nie zaopiekujecie się jej siostrą... Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Nieslubna corka meza 10.11.04, 18:09 Coś się autorka wątku nie odzywa... Może odpowiedzi nie są po jej myśli i obraziła się? Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 do Iwcia75 10.11.04, 19:58 Iwcia napisała: > bamboo, to straszne,co napisales. az mnie zmrozilo. jaka > jej wina, na Boga?? Ja już napisałem, ale jeśli chcesz, to mogę powtórzyć i rozwinąć. Jo.an.na wychodząc za mąż za faceta, który miał nie jej dziecko przyczyniła się do całej tej sytuacji. Przyczyniła się do tego, że ojciec dziecka ma problemy z powodu tego, że stara się wywiązać z obowiązków rodzicielskich, zapewnić córce rodzinę i ojca. Zauważ, że gdyby po dowiedzeniu się, że on ma dziecko nie wyszła za niego, nie miałaby sobie teraz tego do zarzucenia. Wierzę, że Jo.an.na miała ważne powody aby jednak ożenić się z tym człowiekiem i szanuję jej wybór. Rozumiem również dlaczego nie chce tego dziecka, dlaczego mówi że nie będzie mogła go pokochać. Uszanuję jej wybór, jeśli postanowi nie przyjąć tego dziecka pod swój dach. Jednak nie zmienia to faktu, że zasłanianie się tekstami, że nie czuje się odpowiedzialna za zaistniałą sytuacje i że to nie jest jej wina dla mnie znaczy, że ona nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego działania. Ja tylko przedstawiłem i uzasadniłem swój punkt widzenia. Ja nie uważam, że zawsze mam rację, może w tym przypadku się mylę. Dlatego na końcu mojej wiadomości poprosiłem aby Jo.an.na wyjaśniła DLACZEGO nie czuje się odpowiedzialna i winna. Może Ty to zrobisz? Pozdrawiam, ______________ Jestem tatą Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 Re: do Iwcia75 10.11.04, 20:01 Oczywiście Jo.an.na wyszła za mąż, a nie ożeniła się. Przepraszam za pomyłkę. ______________ Jestem tatą Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: do Iwcia75 11.11.04, 08:59 drogie dziewczyny, oczywiscie przepraszam za ten kant (wszystkie mamy piekne i zaokraglone pupcie) na sprawe reaguje emocjonalnie,poniewaz jest mi bardzo bliska i dla mnie bolesna. moj maz ma dziecko,ale tutaj sprawa jest zupelnie inna niz u autorki watki. opisze to,zebyscie zrozumialy o co mi chodzi. to bylo ponad 10lat temu-chlopak odszedl od dziewczyny po 7latach zwiazku,po 3mies zaszla ona w ciaze z moim obecnym mezem(albo z kims innym,tego nie wiem,ale maz zaakceptowal)i wzieli od razu slub,urodzilo sie dziecko, maz byl przy porodzie,od razu sie zakochal w coreczce,po czym zona przestala byc juz slodka,zabrala dziecko i wyjechala,a on szukal jej po calej Polsce(znaczy corki), 3 lata jezdzil, wariowal,zeby widywac corke(kobita zamieszkala na drugim koncu polski z nowym mezem), nie wolno bylo mu byc ojcem,a dziecko mowilo tato do nowego ojca. w koncu maz zrezygnowal-zabraklo sily,pieniedzy i sensu,bo przeciez i tak ma innego ojca,kto inny ja wychowuje. tylko powiedzcie mi dlaczego co miesiac ma placic 400zl na nich! baba ma bogatego męza,a ja musze oddawac z naszych nedznych pensji dla tej wiedzmy,ktora i tak oplywa w dostatkach. uwierzcie mi-coreczka ta nic nie jest winna-ale nie potrafie jej kochac!!! i trydno mi tu znalezc w ogole czyjas wine. chyba tylko glupote męża moge wytykac-ze dal sie w to wszystko wrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 Re: do Iwcia75 11.11.04, 23:44 Iwcia: Dzięki za wyczerpujący opis. Jednego tylko w nim brakuje: kiedy Ty go poznałaś, i kiedy się pobraliście? Teraz rozumiem dlaczego pytałaś, czy dziewczyny przy wyborze męża kierowały się tym, czy kandydat ma dzieci, czy nie. Dlatego, że Ty się tym nie kierowałaś. A jednak wiele kobiet na to patrzy. Ja znam nawet taką, która odrzucała rozwodników i wdowców, którzy mieli dzieci. A za wdowca bez dzieci wyszła za mąż. Teraz widzę, czego się obawiała. Pozdrawiam, ______________ Jestem tatą Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: do Iwcia75 12.11.04, 21:41 wiesz bambo, ja chyba sobie nie zdawalam sprawy z tego,ze mezczyzna, ktory ma dziecko, ma zobowiazania. niestety nie zawsze sie o tym mysli. w tym moze lezec moja wina. no ale z drugiej strony chce tego,a nie innego męża.. a znamy sie gdzies od 2lat. Odpowiedz Link Zgłoś
bess Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 13:40 Przeciez Twój mąż był z tą kobietą przed Waszym ślubem, gdzie więc tu mowa o zdradzie? Myślę, że Twój mąż jest porządnym człowiekiem, zobacz- gdyby nie chciał znać własnej córki, to byłoby okrutne wobec dziecka, które przecież nie jest niczemu winne. Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 14:31 Wierzę,że jest Ci ciężko i to bardzo ale skoro Tobie jest cięzko pomysl jak czuje sie ta dziewczynka ? Straciła mamę- osobe, która ją kochała teraz czuje się sama, zagubiona, nie chciana, nie kochana ... wczuj się w sytuacje tej dziewczynki. Na pewno kochasz swoich rodziców i bylas kochana- wyobraż sobie jak by wyglądało Twoje zycie bez miłości w domu dziecka. Dajcie sobie obydwie szanse. Przynajmniej spróbuj. czy ogladałaś kiedykolwiek program o dzieciach z domu Dziecka -"kochaj mnie " ??? Dzieci zasługują przede wszystkim na miłość - to niewinne bezbronne istotki. Twój mąż chce postąpić jak najbardziej słusznie. Porozmawiaj o tym z psychologiem - nie przekreślaj od razu tej dziewczynki - proszę. Pozdrawiam Cię lea Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak zdrada 11.11.04, 14:38 A gdyby Twój mąż, jeszcze będąc Twoim narzeczonym miał romans z kimś innym, nie uznałabyś tego za zdradę? Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 14:18 a tak z ciekawości: jak taki problem wygląda ze strony prawnej ktoś wie? dadzą dziecko do domu dziecka jeśli ojciec żyje i chce się nim opiekować?... Odpowiedz Link Zgłoś
penelina Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 14:28 Jeśli ojciec dziecka żyje i wyraża wolę,że chce się nim opiekować-to tak będzie.Jeśli natomiast takiej woli nie wyrazi,to sąd rodzinny poprosi go o zrzeczenie się praw rodzicielskich(żeby dziecko miało jasną sytuację prawną),aby mogło trafić do rodziny adopcyjnej.Z reguły droga do rodziny adopcyjnej prowadzi przez dom dziecka;nie jest tak zawsze i wszędzie,ale przeważnie tak jest. Oczywiście,w sytuacjach eksremalnych sąd rodzinny pozbawia rodziców(czy jednego rodzica)praw rodzicielskich;nie na zasadzie dobrowolności(zrzeczenia się) pzdr, penel. Odpowiedz Link Zgłoś
zanetastocka Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 20:50 Naprawdę trudny wątek, nie wiem jakbym postąpiła ale wiem że to jest naprawdę trudna decyzja i wcale nie zamierzam napadać na twórczynię wątku, bo dla niej to jest obce dziecko, nigdy nie miała z dziewczynką kontaktu. Ale pomyślcie sobie moje drogie czy lepiej dla dziecka aby było w domu z macocha i ojcem, który aczkolwiek chce wziąć córkę pod dach ale wyraża swoja niezręczność, z macocha nie będzie miec kontaktu i powiedzmy to sobie będzie odtrącane? Bo naprawdę ona nie jest winna to tylko dziecko, zaraz przypomina mi sie bajka o kopciuszku, przypomnijcie sobie, czyż nie podobna sytuacja? Podejrzewam, że jo.an.na nigdy nie zdoła obdarzyć jej matczyna miłością skoro przez tyle lat jej sie nie udało, no i będzie teraz rozerwana uczuciowo, bo przecież maja teraz też córeczkę i przyjdzie nowa siostra, której nagla tata poświęci uwagę. To wymaga poważnej rozmowy a przede wszystkim przygotowania córeczki na pojawienie sie nowej siostry, bo może być zazdrosna. Zresztą jest to tak trudny przypadek, że naprawdę trudno komukolwiek coś skomentować, ja bynajmniej nie obczerniam twórczyni postu, bo inaczej by tutaj nie napisała gdyby niechciała podtrzymania na duchu. Ja sądzę że sobie poradzi i że potrzeba troszkę czasu aby emocje opadły. Trzymaj sie mocno. Żaneta. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 23:23 dzięki za wyjaśnienie. A dla jo.an.ny wklejam link do forum macochy, o którym inne mamy wspominały, tam są dziewczyny z większym doświadczeniem. Poczytaj sobie historię michiko, może Ci to da do myślenia... forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479 Odpowiedz Link Zgłoś
danka24 Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 22:38 Jesteś dorosła. Więc z pewnością rozumiesz, że za wszystkie swoje czyny zawsze ponosisz konsekwencje. Skoro zdecydowałaś się na małżeństwo wiedząc, ze Twój facet ma dziecko, czyli przez całe swoje życie będzie miał zobowiązania (nie mam tu na myśli alimentów, choć Ty chyba sądziłaś, że one pozwolą zagłuszyć wyrzuty sumienia), to z pewnością brałaś pod uwagę różne scenariusze, jakie może Wam przynieść życie. Scenariusze będące konsekwencją Waszej decyzji o ślubie. Jeśli kochasz swojego męża, to nie wierzę, że temat jego dziecka - najbliższej osoby - nie istniał w Waszych rozmowach. Mam na myśli nie tylko rozmowy "techniczne" dotyczące spotkań, ale również takie, które dotyczyły przyszłości - w różnych możliwych wariantach. Jeśli takich rozmów nie było, to znaczy, że usiłowałas chować głowe w piasek, udając, że problemu nie ma. Ale metoda strusia nie jest zbyt dojrzała... To jest dziecko Twojego męża. Ma prawo do miłości, opieki ze strony swojego ojca, do jego majątku - na równi z Waszym wspólnym dzieckiem. I nikt nie może tej dziewczynce tego odebrać. Jeśli - a chyba tak jest - nie jesteś w stanie zapewnić jej swojej akceptacji i ciepłego domu - daj mężowi wolną rękę. Nie zatrzymuj go, jeśli postanowi odejść. Bo Ty swoją postawą dajesz mu do zrozumienia, że go po prostu nie kochasz. Bo jego dziecko, jego najdroższą istotę kompletnie odrzucasz. A przecież to jest Jego cząstka, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
blanqua Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 22:53 Pani Jo.an.na biorac za męża osobę z dzieckiem musiała się liczyć, że z ojcostwem wiążą się obowiązki. Wychowanie dziecka tylko przez jej męża, bez jej udziału jest fikcją - jeżeli nie chcą się rozstać. Czy ktoś z osób mówiących o tym, ż elepsze może być oddanie do domu dziecka pomyślal choć przez chwilę o tym, że chętnych na wzięcie 7-8 letniej dziewczynki są minimalne ilości? Jest spora ilość chętnych do adopcji ale niemowląt i dzieci do 2 lat. natomiast 7-8 letnia dziewczynka jest w praktyce skazana na pobyt w Domu Dziecka do ukończenia 18 lat. CO wiąże się z ograniczoną możliwością edukacji, zdobycia zawodu i w praktyce z tym, że 18 letnia dziewczyna wyjdzie w świat bez nikogo bliskiego. Wizje, że dziecko znajdzie kochającą rodzinę adopcyjną są nierealistyczne. Rodzina macochy daje chociaż jakieś szanse... Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: Nieslubna corka meza 11.11.04, 22:59 Powiem tylko, że bardzo smutne jest to, co piszesz. Żal mi tego dziecka i cieszę się, że nie muszę obcować z takimi ludźmi jak ty. Nigdy w życiu nie chciałabym mieć z tobą do czynienia. Bardzo, bardzo to smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
tora99 Re: Nieslubna corka meza 12.11.04, 08:05 hihihiii... sakada... widze ze zmienilas cytat.. dobrze, dobrze... poprzedni nijak mial sie od twoich wypowiedzi pozdrawiam kasia Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 13.11.04, 11:43 uwaga- ten post odnosi sie tylko do osob, ktore potepiły zachowanie(rozterki, watpliwosci) Joanny, nazwały ja zła matka itp okreslenia(ich nickow nie pamietam,wiec pisze ogolnie) wyobrazcie sobie,ze umieraja wasi malo znani i malo bliscy wam krewni, osieracja dziecko, powiedzmy 10letnie, zupelnie wam obce. ale padlo na was, albo wezmiecie je do siebie albo skonczy w domu dziecka. oczywiscie bierzecie je do siebie,ale juz sobie wyobrazam,z jaka radoscia szykujecie jej/jemu pokoik!!! slowa potepienia dla autorki watku i wg mnie fałszywa moralnosc wyplywac moze z tego,ze mzoe wydaje sie niektorym osobom,ze taka sytuacja Was nigdy nie spotka. a moze brak wam wyobrazni?? i dlatego te glosy potepienia?? przeciez samo to,ze kobieta Was sie radzi,ze pyta, ze ma watpliwosci, swiadczy o tym,ze chce dobrze,ze sie boi. sklonnosc do osadzania i potepiania w slowach "co z ciebie za matka" przez Was, ideały chodzące, przygarniajace pewnie kazde dziecko z ulicy(tak wynika z niktorych postow)poraza mnie i jest dowodem braku wyobrazni i hipokryzji. poza tym kim sa niektore z was,ze tak oceniacie surowo? sędziny czy co? moralne autorytety? idealne matki? dalej, bierzcie kamienie i rzucajcie w macochy! Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Nieslubna corka meza 13.11.04, 12:18 iwcia75 napisała: > uwaga- ten post odnosi sie tylko do osob, ktore potepiły zachowanie(rozterki, > watpliwosci) Joanny, nazwały ja zła matka itp okreslenia(ich nickow nie > pamietam,wiec pisze ogolnie) Z dalszej wypowiedzi wnioskuje, że to również do mnie ( chociaż nie nazwałam jej złą matką. Odpowiem zatem. > wyobrazcie sobie,ze umieraja wasi malo znani i malo bliscy wam krewni, > osieracja dziecko, powiedzmy 10letnie, zupelnie wam obce. ale padlo na was, > albo wezmiecie je do siebie albo skonczy w domu dziecka. oczywiscie bierzecie > je do siebie,ale juz sobie wyobrazam,z jaka radoscia szykujecie jej/jemu > pokoik!!! Jest to sytuacja z goła inna, a napewno bardziej nieoczekiwana. Trudno bowiem przewidzieć, że nagle przyjdzie mi wychowywać dziecko dalekiej krewnej, natomiast jestem pewna, że w sytuacji kiedy decydowałabym się wziąść ślub z facetem, który już posiada dziecko - brałabyn taką ewentualność pod rozwagę. > slowa potepienia dla autorki watku i wg mnie fałszywa moralnosc wyplywac moze > tego,ze mzoe wydaje sie niektorym osobom,ze taka sytuacja Was nigdy nie spotka. Nie mogę oczywiście wypowiadać się za nikogo, ale moje potępienie (nawet nie autorki, tylko jej postawy w tej sytuacji - to też jest różnica), nie wynika z fałszywej moralności, lecz z moich ZASAD MORALNYCH i podejscia do życia. Jestem pewna, że gdyby stało się coś mojej siostrze i szwagrowi - zaopiekowałabym się ich dziećmi i nie dopuściłabym do tego aby znalazły się w domu dziecka. Dotyczy to każdego członka mojej rodziny. > a moze brak wam wyobrazni?? i dlatego te glosy potepienia?? Nie brak mi wyobraźni - wyobrażam sobie np co musi czuć ta maleńka dziewczynka, pozbawiona miłości ojca na codzień i osierocona przez swoją mamę. Dziewczynka, której nikt nie chce. > przeciez samo to,ze kobieta Was sie radzi,ze pyta, ze ma watpliwosci, swiadczy > o tym,ze chce dobrze,ze sie boi. Wiesz nawet nie chodzi o to, że się pyta, tylko o to jak się pyta. Cała nienawiść jest skierowana na niewinne dziecko. > > ideały chodzące, przygarniajace pewnie kazde dziecko z ulicy(tak wynika z > niktorych postow)poraza mnie i jest dowodem braku wyobrazni i hipokryzji. poza > tym kim sa niektore z was,ze tak oceniacie surowo? sędziny czy co? moralne > autorytety? idealne matki? dalej, bierzcie kamienie i rzucajcie w macochy! Hipokrytką nie jestem i nie byłam nigdy, natomiast co do osądu - owszem sędziną nie jestem, ale Joanna nie skierowała swojej wypowiedzi do sądu, tylko na forum. To że odpowiedzi nie były po jej myśli (po Twojej także), to już trudno - taki urok forum - każdy ma prawo się wypowiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 13.11.04, 12:38 droga Umasumak, jestem prawie pewna,ze Joanna rowniez nie chcialaby,zeby zadne dziecko z jej czy z jej meza rodziny wyladowalo w domu dziecka. gdyby tak bylo, to by sie kobietka nie zastanawiala, nie rozwazala w sobie. sytuacja z corka czy synem krewnych jest prawie identyczna- to rowniez byloby dla Ciebie czy dla mnie obce dziecko,za ktore trzeba by wziac odpowiedzialnosc, równiez finansową,co ma znaczenie. napisalam ten post, poniewaz nasze spoleczenstwo jest nieslychanie predkie do osądu, do osadu innych "grzesznikow". bo "my katolicy" itd itp. tutaj piszą osoby wykształcpne(choc to nie zawsze swiadczy o poziomie i zdolnosci do empatii), wydaje sie,ze z wyobraznia, takie przynajmniej odnosilam wrazenie. bądzmy bardziej ludzkie dla siebie- kobieta dla kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Iwciu 13.11.04, 12:52 iwcia75 napisała: > sytuacja z corka czy synem krewnych jest prawie identyczna- to rowniez byloby > dla Ciebie czy dla mnie obce dziecko,za ktore trzeba by wziac odpowiedzialnosc, > równiez finansową,co ma znaczenie. Będę się upierać, że jednak to nie to samo -wszak Joanna WIEDZIAŁA od początku, że jej mąż ma córkę i że może zaistnieć sytauacją w której trzeba będzie się tym dzieckiem zająć. Natomiast co odpowiedzilności finansowej -ta ciąży na mężu Joanny od zawsze i nie jest żadną nowością. > napisalam ten post, poniewaz nasze spoleczenstwo jest nieslychanie predkie do > osądu, do osadu innych "grzesznikow". bo "my katolicy" itd itp. tutaj piszą > osoby wykształcpne(choc to nie zawsze swiadczy o poziomie i zdolnosci do > empatii), wydaje sie,ze z wyobraznia, takie przynajmniej odnosilam wrazenie. > bądzmy bardziej ludzkie dla siebie- kobieta dla kobiety. Widzisz to nie tak. Ja nie jestem taka prędka w osądach. Ale kiedy wchodzi w grę dobro dziecka, to raczej już się nie kryguję. Własnie o to dziecko mi chodzi. Mniejsza o Joanne i innych dorosłych - oni sami naważyli piwa i muszę je wypić (Joanna też - bo wiedziała, bo została z facetem który ją zdradzał już przed ślubem, bo przez lata odpychała od siebie świadomość istnienia tego dziecka, bo wreszcie jak to napisał Bambo, wydawało jej się, że można wyjść za "kawałek faceta"). Takie jest życie - to dorośli są odpowiedzialni za swoje czyny i mają obowiązek ustrzec dzieci przed ich konsekwencjami. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Uma 13.11.04, 13:00 na pewno masz sporo racji co do odpowiedzialnosci. ale spróbuj/cie odróznic czyjs opór, strach, bunt na poczatku od ucieczki od odpowiedzialnosci lub braku tejże w ogole. nie sztuka jest rowniez krytykowac czyjes wczesniejsze błedy slowami "trzeba bylo myslec wczesniej", bo tak kazdy glupi moze doradzic, tylko co to pomoze! czy nie wszystkie popelniamy/popelnialysmy błedy? po prostu,jak przeczytalam kilka postow do Joanny w stylu "nie chcialabym miec z toba nic do czynienia" czy "co z ciebie za matka", to rece mi opadly Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Uma 13.11.04, 14:54 Ja widzę tę różnicę, tyle że Joanna poprostu odcina się od odpowiedzialności. Uważa, że sprawa jej nie dotyczy. A to już jest brak odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
jo.an.na Re: Uma 13.11.04, 17:44 Umo Sprawa dotyczy mnie o tyle, ze teraz po prostu nie ma innego wyjscia i moj maz musi zajac sie swoim dzieckiem, wiec, co za tym idzie, ja musze zaakceptowac jej obecnosc pod naszym dachem przez min. najblizsze 10 lat. Nie wiem gdzie wyczytalyscie, ze nienawidze jego corki. Ja jej po prostu nie lubie (i nie jest to zalezne od mojej woli), nie mam dla niej wielu cieplych uczuc, oczywioscie nie zamierzam uprzykrzac jej zycia, [postaram sie byc neutralna i nie dac jej odczuc, ze jest niemile przeze mnie widziana, ale (i zaraz znowu posypia sie gromy) nie zamierzam jej matkowac ani poswiecac wiele czasu. Niech maz sie zajmuje, przeszkadzac mu w tym nie zamierzam, czasem moze pomoge, ale czuje wewnetrzny sprzeciw na mysl o braniu na siebie roznych obowiazkow. To sa obowiazki mojego meza - postaram sie nie przeszkadzac i tyle.. Nie mozna sie zmusic do cieplych uczuc, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: jeszcze cos 13.11.04, 18:54 ja wierze,ze z czasem zaczniesz okazywac tej dziewczynce serce, moze ja nawet polubisz, ze ja zaakceptujesz i ....podaje ci reke Odpowiedz Link Zgłoś
jasiowa_mama Re: jeszcze cos 15.11.04, 10:21 To najgorsza opcja jaką wybrałaś.Podzielicie dzieci na tą lepszą córkę (bo Waszą) i tą gorszą bo jego i jej.Nie wiem czy dotrze do Ciebie jaką krzywdę możesz wyrządzić tej małej.Nie ma nic gorszego niż niekochająca,nielubiąca macocha i tata z obowiązku.Pomyśl jak będzie Wam się żyło w takich kategoriach.Moim zdaniem nie utrzymasz tej rodziny razem bo Twój mąż mimo ,ze zbłądził-a Ty na to przystałaś i podobno wybaczyłaś-nie zniesie wiecznego wyrzutu sumienia.Powiem Ci tak -to Was na bank oddali.Nie wytrzymacie tej próby,kiedy bedziesz tak obojętna,kiedy nie stworzycie rodziny-bo Ty tego nie chcesz.I ciekawe jak się będziesz czuła jak mąz bedzie dawał córce miłość za Was dwoje i złapie z nią świetny kontakt-a Ty nie będziesz należała do tego układu.Będą awantury o Waszą córkę?Będziesz rządzić kogo i kiedy ma Twój wybranek obdarzać miłością?Czy stworzysz dom zimnej królowy śniegu? Pamietaj to nie będzie dobre ani dla Ciebie ani dla Waszej córki ani dla tej dziewczynki.Po raz kolejny polecam wizytę u psychologa.Mam wrażenie ,ze nie dajesz sobie rady z tą sytuacją i idziesz w złą stronę.To zrozumiałe,ale poszukaj pomocy dla siebie i swojej rodziny.Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: jeszcze cos 15.11.04, 16:16 zgadzam sie z Jasiową Mama, joanno, potrzebujesz wsparcia Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Uma 14.11.04, 21:41 Wiesz, rzeczywiście szkoda słów. JEżeli wiesz, że taka sytuacja będzie, postaraj się zrobić z niej coś konstruktywnego a nie iść na łatwiznę - nie będę się angażować - tak jest najprościej. Najtrudniej jest pracować nad sobą i nie oczekiwać zmian od świata lecz od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
magnatok Re: Uma 14.11.04, 22:58 Gdybym ja umarła mój synek znalazłby się dokładnie w takiej samej sytaucji jak owa dziewczynka.I mogę mieć tylko nadzieję Joanno,że żona ojca mojego dziecka wykaże się postawą podobną do Twojej.Nie musisz kochać tej małej (może kiedyś to przyjdzie,może nie-czas pokaże).Ważne jest to o czym Ty piszesz-neutralność.Jeśli komuś jest potrzebny bardziej plastyczny opis takiej sytaucji to np.jecie przy wspólnym stole,żadna z dziewczynek nie jest faworyzowana materialnie itd.Jednak np.utulenie do snu,rozmowa,zebrania szkolne itd-zostawiłabym ojcu.Nie oczekiwałabym niczego więcej.A wszelkie wyrzuty na tym gruncie wydają mi się bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Uma 15.11.04, 11:58 Tak sobie myślę (żeby się wczuć w sytuakcję chociaż troszeczkę), że razem z nami zaczyna mieszkać córka mojego męza (teoretycznie bo mój mąż nie ma nieślubnych dzieci - przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo)i wydaje mi się że Twoje założenie jest niestety błędne. Nie da się stać z boku, nie angażować, podzielić obowiązki na moje i Twoje. Samo założenie już na starcie pozycjonuje dziewczynki na waszą córkę i córkę męża. Dzieci są bardzo bystre i szybko rozeznają się w sytuacji że jedno jest lepsze a grugie gorsze. To trudna sytuacja i nie chciałabym się w niej znaleźć. Ale jeśli jesteście rodziną która wspólnie podejmuje decyzje, a nie każdy sobie to szybko może się okazać, że Twoje założenie "czasem może pomogę" nijak się ma do sytuacji. Bardzo kocham mojego męża i nie wyobrażam sobie że nie wspieram go w trudnych sytuacjach. Myślę jednak, że powoli wszystko się ułoży, a Twoja obecna postawa wynika z tego, że nie byłaś przygotowana na taki scenariusz. Zresztą nawet gdybyś brała to pod uwagę to teoretycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Nieslubna corka meza 14.11.04, 21:37 A co mają z tym wspólnego katolicy? Anie razu w swoich postach nie napisałam, czy jestem katoliczką czy nie i moja postawa nie z tego wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Nieslubna corka meza - do Iwci 14.11.04, 21:35 Wybacz, ale jest to zupełnie inna sytuacja. To nie jest obce dziecko tylko dziecko jej męża!!! i on ma obowiązek się zająć SWOJĄ córką. A o jo.an.nie źle świadczy to, że nie poczuwa się do współodpowiedzialności w takiej sytuacji - czy ona chce czy nie ta dziewczynka jest jej rodziną.I jeszcze jedno; mam wielu bliższych idalszych krewnych z młodszymi i starszymi dziećmi i nie wyobrażam sobie, abym którekolwiek z nich skazała z czystym sumieniem skazała na życie w domu dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza - do Iwci 15.11.04, 16:22 obawiam sie,ze niezaleznie czy to coreczka meza czy tez krewnych, to baaaardzo ciezko byloby to dziecko przytulic, ultulic do snu, okazywac czulosc (ktoras z mam o tym pisala). sprobujcie sobie to wyobrazic. to strasznie ciężkie! Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 nie jest dla mnie oczywiste, ze ja mam w tym uczes 11.11.04, 23:32 Jo.an.na: Twoje podejście jest po prostu rozbrajające. Piszesz: > Wiem, ze w zaistrnialej sytuacji moj maz ma obowizek > zajac sie corka, ale wcale nie jest dla mnie takie > oczywiste, ze ja mam w tym uczestniczyc, (...) Tak trudno > to zrozumiec? Tak! Ty po prostu myślisz, że wychodząc za mąż za faceta wyszłaś za jego wybrany przez Ciebie kawałek, ten który Ci się podobał. Ten jego kawałek, który Ci się nie podobał, według Ciebie, nie dotyczy Cię? Dam Ci porównanie. To tak jak ja bym się ożenił z piękną kobietą, a po kilku latach, gdy uroda minie, powiedział, że nie jest dla mnie takie oczywiste, że ja mam uczestniczyć w jej starzeniu się. Albo zdecydowałbym się na dziecko, ale chciałbym je tylko w czasie, gdy jest zdrowe. Jak jest chore, to nie jest dla mnie takie oczywiste, że ja mam w tym uczestniczyć. Kochana. To Tobie chyba trudno zrozumieć, że jak to mówią "wiedziały gały co brały". A Ty teraz próbujesz mówić: "ja go wzięłam, ale bez dziecka". To tak jak ja bym powiedział, że ja wziąłem kobietę, ale tylko młodą i piękną. Zrobiłem dziecko, ale tylko zdrowe. A tak w życiu nie ma. Albo bierzesz męża, albo nie. Nie możesz wziąć kawałka. Jeżeli, jak go brałaś, wydawało Ci się, że bierzesz kawałek, to byłaś w błędzie. Jeszcze raz chcę powiedzieć, że naprawdę Ci współczuję. Wiem, że stoisz przed trudnym wyborem, i będę szanował Twój wybór jakikolwiek będzie. Ja nie mówię, że masz to dziecko przyjąć pod swój dach. Jednak nadal nie rozumiem, dlaczego Ty piszesz, że nie czujesz się odpowiedzialna, czy że nie jest to dla Ciebie oczywiste, że masz w tym uczestniczyć. Ty cały czas dziwisz się, piszesz "Tak trudno to zrozumieć?" a jednocześnie nie starasz się wyjaśnić, DLACZEGO myślisz tak jak myślisz. Może wreszcie to zrobisz? Pozdrawiam, i życzę trafnej decyzji. Tym razem jednak pomyśl jakie mogą być jej skutki. Mam nadzieję, że ta dyskusja na forum Ci w tym pomoże. ______________ Jestem tatą Odpowiedz Link Zgłoś
odalie tak jest 12.11.04, 13:51 Babmo, jesteś facetem i masz takie zdrowe poglądy? ))))))))))))))))))) (Sorriii, to oczywiście żart - ale Twoja wypowiedź podoba mi się, całkowiecie się z Tobą zgadzam.) ................. Dlatego pisałam o "akceptacji". Nie o miłości, nie o wylewnych uczuciach, nie o entuzjastycznych ochach i achach. Zaakceptować trzeba było. Mieć dla małej miejsce w swoim życiu, zawczasu. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nie jest dla mnie oczywiste, ze ja mam w tym 15.11.04, 08:26 Dobrze Bambo gadasz. Joanna cos w tym jest ze rzecz, ktorej ty za oczywista nie uwarzasz- sporo osob uwaza. Masz takie zalozenia- owszem ja wezmiesz, ale sie nie bedziesz angazowac, ze no po prostu sama slodycz i szczescie przebywac w takim domu. Co dziecko winne temu ze matka jej umarla? Jak widac winne. Jak dla mnnie niebezpiecznie sie zblizasz do granicy macochy Kopciuszka. Dla mnie osobiscie jest jasne, ze w takiej sytuacji jestem winna mezowi pomoc stworzyc takiemu dziecku dom. Rodzine. Oczywiscie nie od razu palac uczuciem, bo uczuciem na rozkaz palac sie nie da, ale tez nie robic tego co robisz ty- czyli z gory zakladac, ze nie pokocham, nie przywiaze sie i w ogole bekart. Po co ta cala otoczka? lepiej sie poczujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Nieslubna corka meza 15.11.04, 06:52 Radzic nie bede, bo i tak zrobisz co uwazasz za stosowne ). Ja wiem co ja bym zrobila. Ja bym dziewczynke wziela do siebie i probowala jej dac normalny dom, niekoniecznie zmuszajac sie do wielkiej milosci od pierwszych dni, ale na pewno nie dajac jej odczuc, ze jest piatym kolem u wozu. W pewnym sensie cos podobnego przyrzeklam znajomym, ktorzy "obdarowali" nas trojka swoich dzieci w testamencie. Oczywiscie znajomi zyja, ale faktem jest, ze jakby im sie cos stalo, to ja bym sie ich dziecmi zaopiekowala. A dzieci nie sa moje, ani mojego meza, wiec zadna naturalna miloscia do nich nie palam (he, he, na dodatek ich syn tlucze mojego ). Ot, dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
marini2 Re: Nieslubna corka meza 15.11.04, 08:30 Myślę że tak naprawe chciałaś aby e-mamy napisały ci - oj bardzo Ci współczujemy i wiesz no..oddajcie tamto dziecko do domu dziecka bo przecież nie możesz się nią zająć - i już miałabyś czyste sumienie. A tu nic takiego. Wiesz ja myślę zę powinnaś się zająć tą dziewczynką. Wybaczyłaś męzowi zdradę i powiem szczerze w tym momencie wzięłaś też to na siebie. Wiesz, dziwi mnie Twoje podejście jeszcze jak żyła mama tej dziewczynki. Ja, uważam że ta mała nie jest niczemu winna i nawet wtedy miała takie samo prawio do taty jak Twoja i Jego córka. Ty sama dokonałaś wyboru i to 7 lat temu teraz musisz tylko zebrać tego knsekwencje. Kochałaś i kochasz swojego meża i jesteś gotowa mu wybaczyć wszytstko wiec coż ...będziecie mieli dwie córeczki. Ale wazne zeby je kochac obie. Wiesz mój maż zawsze chciał adoptować dziecko ala ja ...nie chcę dlaczego? Bo myśle ze nie potrafiłabym pokochać innego dziecka niz moje taką bezgraniczną miłością. Zastanó się czy ty potrafisz pokoachać amtą dziewczynkę. Jeśli nie to chyba powinnaś się rozstać ze swoim meżem i on powinien się zająć wychowaniem SWOJEGO DZIECKA> a z Twoim spotykac się sporadycznie i oczywiście płacić alimenty. Wiesz dzieci mają takie same prawa. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_szefusia Re: Nieslubna corka meza 15.11.04, 09:50 Niektóre mamy broniące jo.an.ny zasłaniały się argumentem, że łatwo radzić teoretycznie gdy nie ma się podobnej enetualnej perspektywy. Otóż mój mąż ma córkę z pierwszego małżeństwa (my mamy razem synka). Od samego początku było dla mnie jasne, że to jest rodzeństwo, że ja biorąc ślub z moim mężem muszę zaakceptować jego córkę (bez żadnych warunków), że dzieci dziedziczą po równo, że córce męża należy się wszelka pomoc z naszej strony, że Święta i wakacje (jeśli to możliwe) spędzamy razem, że dzwonimy do siebie, że pielęgnujemy więź, która istnieje nie tylko między mężem i córką ale po ślubie także między mną i córką męża. Bo to tak po prostu jest i już. Jesteśmy wszyscy rodziną. Muszę powiezieć, że po czterech latach małżeństwa bardzo przywiązałam się do córki męża, lubię ją, uwielbiam patrzeć jak bawią się razem z moim synkiem, myślę o niej, interesuję się co u niej słychać, jak sobie radzi. Może mam łatwiej, bo córka męża mieszka zagranicą (mąż jest obcokrajowcem), ale przez rok mieszkała u nas (chciała poznać Polskę) i nie był to dla mnie żaden problem. Być może córka męża przyjedzie do nas na stałe, bo rozważa podjęcie pracy w Polsce (teraz kończy studia) i to my będziemy zobowiązani pomóc jej na starcie. Nie wyobrażam sobie odcięcia się od córki męża i stwierdzenia, że to nie mój problem (bamboo zgadzam się w 100%). Stety lub niestety także mój. Córka męża należy do Waszej rodziny i już. Jeśli zdecydujecie się przyjąć ją pod swój dach to moge powiedzieć, że przy odrobinie dobrej woli będziesz w stanie, Joanno, wykrzesać ciepłe uczucia do córki męża (wiem to z własnego doświadczenia). Nie próbuj byc dla niej matką, bo ona pamięta matkę, bądź dla niej ciocią to chyba najzdrowszy układ. I nie czyń różnic w traktowaniu dzieci - to zaszkodzi nie tylko córce męża, ale także waszej córce. Pozdrawiam Ola mama Jasia Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 15.11.04, 16:31 mama szefusia, dzieki za Twój post- nie teoretyczny! chcialabym miec w sobie takie uczucia dla corki meza, ja ty masz,ale ja jej nawet nie widzialam,a musze placic na jakies obce dziecko,z drugiego konca Polski, z ktorym maz mial skutecznie utrudnione kontakty, az one zupelnie zanikly. moze dlatego maz tak sie nie moze doczekac drugiego dziecka? to,ze stracilam checi na poznanie jej nie jest wina tej dziewczynki,ale jej matki Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: Nieslubna corka meza 15.11.04, 17:12 Takim ludziom jak Twoj maz powinno sie robic przymusowa sterylizacje, zeby wiecej dzieci nie meczyli. Ciekawa jestem jak poczujesz sie, gdy pewnego pieknego dnia Twoj maz zostawi Cie z twoja corka i odejdzie do innej. A tam Twoja corka bedzie ta "smakrula" ktora sie wprasza, narzuca i jest jednym wielkim klopotem. A sytuacja jest o tyle prawdopodobna, ze facet, ktory raz zdradzil, zdradzi ponownie ( w wiekszosci przypadkow tak jest). Wspolczuje temu dziecku ogromnie. A sama wiem, ze potrafilbym pokochac "obce" dziecko i wychowywac jak swoje... Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
jo.an.na Re: Nieslubna corka meza 16.11.04, 19:46 > Takim ludziom jak Twoj maz powinno sie robic przymusowa sterylizacje, zeby > wiecej dzieci nie meczyli. Takich chamskich i zapieklych jak ty rowniez powinno sie sterylizowac. Btw nic mi nie wiadomo, zeby moj maz meczyl dzieci. A sytuacja jest o > tyle prawdopodobna, ze facet, ktory raz zdradzil, zdradzi ponownie ( w > wiekszosci przypadkow tak jest). Dziekuje za dobra wrozbe. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: Nieslubna corka meza 16.11.04, 22:51 Masz prawo do własnych negatywnych uczuć. Możesz byc zła i wściekła. Ale sytuacja jest jaka jest i cos trzeba z tym zrobic, żebyscie wszyscy nie wyszli z tego w poczuciu klęski. Zapraszam na forum macochy - jako jedna z nich. Myslę, że czasami lepiej dać sobie upust w wirtualnym świecie, to oczyszcza )) I tak traktuję twoją wypowiedź. Nie wierzę, że każdy z usmiechem na ustach przyjąłby każde dziecko pod swój dom. Poradzisz sobie, ale musisz dać z siebie więcej niz ta Mała. Bycie macochą nie jest łatwe, ale to nie koniec świata. Odpowiedz Link Zgłoś
iwcia75 Re: Nieslubna corka meza 17.11.04, 17:52 Kingaolsz, to okrutne,co piszesz. zupelny brak wyobrazni! Odpowiedz Link Zgłoś
jhbsk Re: Nieslubna corka meza 17.11.04, 07:22 Mówisz "smarkata". Dobrze, że nie "bękart". Czemu ta mała jast winna? Ją spotkało nieszczęście, a Ty ją obwiniasz. Odpowiedz Link Zgłoś
michiko wejdz na macochy tam jest wątek, który 17.11.04, 07:49 jest o podobnym problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
milaku Re: Nieslubna corka meza 17.11.04, 08:40 Watek jak widzę cieszy sie powodzeniem. Poczytałam kilka wypowiedzi i cóż dziwi mnie że niektórzy tak świetnie wiedzą co by zrobili, co autorka powinna zrobić itp. Ja nie mam zamiaru nikogo pouczać. Autorce chciałam tylko powiedzieć trzymaj się. Rozważ wszystko spokojnie a potem porozmawiaj z mężem. Jeśli On tak jak napisałaś uważa że powinien zająć się małą to w sumie nie masz wyjscia, bo jeśli się nie zgodzisz to wasze małżeństwo nie bedzie tego dobrze znosić. Ja myślę że ta decyzja ostała podjęta już w momencie kiedy znając systuacje wychodziłas za niego. Wiem wiem wtedy nikt nie myślał o takim biegu wydażeń ale uwierz mi ja sama znam aż dwie podobne sytuacje więc to się zdarza.Dziecko nie ma matki ale ma ojca i wydaje mi sie że w jego psychice do końca życia ciążący byłby ten fakt: Ojciec mnie nie chciał nawet w takiej sytuacji więc po co sie ze mną spotykał co dwa tygodnie mógł przecież tylko płacić alimenty. Twój mąż pewnie do końca życia i tak bedzie zył w wyrzutach sumienia albo w stosunku do Ciebie jesli mała do Was trafi albo w stosunku do Niej tyle ze wydaje mi się że to drugie moze go stłamsic po latach. Jeśli zaopiekujeszz się dzieckiem zostaniesz bohaterką a jeśli nie mąż zostanie draniem w opini otoczenia a przecierz wiesz że to moze Wam ciżyć przez całe życie. Ale namazałam sorry... aha teraz gdzież na TVN albo w 1 czy 2 bęezie taki film o sytuacji dokładnie takiej jak wasza ale nie pamiętam terminu emisji ogladałam go to naprawdę dla Ciebie.Mąż ma wypadek zapada w śpiączkę a żona dowiaduje się że jechał z kobietą która była kochanką a na domiar tego zginęła i zostawiła ich dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
monogamista Re: Nieslubna corka meza 17.11.04, 10:59 Milaku rozsądnie piszesz. Wszyscy zgodnie oceninili sytuację tylko z jednego punktu widzenia: małej, skrzywdzonej przez los dziewczynki. Ale spójrzmy na tę sprawę z punktu widzenia ojca dziecka - już raz bardzo skrzywdził swoją żonę i zostało mu to wybaczone. Skrzywdził też dziecko nie podejmując się jego wychowania. Postanowił być z kimś z miłości a nie tylko dla dobra dziecka. I podjął słuszną decyzję, bo co to za rodzina, która żyje razem tylko dla pozorów? Teraz ma okazję "wynagrodzić" małej te wszystkie lata (szkoda, że w takich okolicznościach), ale równocześnie po raz drugi "rozgrzebać" rany, które zadał żonie a tym jest to okrutniejsze, że dostał od niej drugą szansę, którą nie jest w stanie "właściwie", w swoim odczuciu, wykorzystać - znowu ją zawiódł. I bez względu na to jaką podejmie decyzję skrzywdzi albo dziecko albo żonę. I to powinien być punkt wyjścia do dalszych rozważań. Joanno i tak jak milaku napisała: > Rozważ wszystko spokojnie a potem porozmawiaj z mężem. Jeśli On > tak jak napisałaś uważa że powinien zająć się małą to w sumie nie masz wyjscia, > > bo jeśli się nie zgodzisz to wasze małżeństwo nie bedzie tego dobrze znosić. Twój mąż > pewnie do końca życia i tak bedzie zył w wyrzutach sumienia albo w stosunku do > Ciebie jesli mała do Was trafi albo w stosunku do Niej tyle ze wydaje mi się że > > to drugie moze go stłamsic po latach. Jeśli zaopiekujeszz się dzieckiem > zostaniesz bohaterką a jeśli nie mąż zostanie draniem w opini otoczenia ... I nie zmuszaj się do niczego - początkowo zaakceptuj tylko sytuację, nie zmuszaj się do wylewności i miłości - dbaj o nią, traktuj sprawiedliwie a przede wszystkim nastaw do niej pozytywnie córkę - w końcu to siostry. Męża wspieraj, ale nie wyręczaj - wywiadówki, lekarz czy zwolnienie gdy mała zachoruje to sprawa męża, no chyba, że sytuacja "wymusi" Twoją pomoc. Ale równocześnie wspólne posiłki przy stole, wspólne spacery w niedzielę i wspólne obowiązki domowe. Jeśli kochasz męża to i tę sytuację mu wybaczysz a z czasem znajdziesz jej dobre strony. I przygotuj na to córeczkę - jedynaczka, która miała rodziców na wyłączność teraz będzie mieć "konkurencję". Przedstaw jej uczciwie jak sytuacja będzie wyglądała i zapewnij, że wasze uczucie do niej się nie zmieni. I nie pozwól aby Twoje negatywne (zresztą usprawiedliwione) odczucia zaważyły na wzajemnych relacjach dziewczynek. Trzymaj się dzielnie i absolutnie nie bierz do siebie oskarżycielskich opini osób, dla których życie jest tylko biało-czarne. Wierzę, że wyjdziecie z twarzą z tej trudnej sytuacji i nigdy nie będziecie tego żałować. Odpowiedz Link Zgłoś
73nikusia Re: Nieslubna corka meza 17.11.04, 18:49 Tragedia i to w kilku aktach ... Po pierwsze (dawne czasy) - zdrada, przyznanie sie do niej, zaakceptowanie i wybaczenie jej, decyzja o zalozeniu rodziny pomimo tego iz z tamta kobieta laczy Twojego przyszlego meza dziecko. A to dla mnie bardzo duzy bagaz ktory trzeba niesc przez cale zycie ze wszystkimi konsekwencjami. Czytajac Twoj post wydaje mi sie ze moze nie zdawalas sobie wtedy z tego sprawy ... jak wielka odpowiedzialnoscia jest dziecko. Po drugie (czasy coraz blizsze) - Twoj maz poprzez sporadyczne kontakty ze swoja corka coraz bardziej dzieli Wasza rodzine od swojego dziecka ... bo chcesz czy nie ona jest tak samo jego dzieckiem jak i Wasza wspolna corka. Po trzecie (czasy obecne) - straszna tragedia, matka corki Twojego meza ginie w wypadku. Twoj maz jest najblizsza dziecku osoba. Najblizsza nie wsensie wiezi ale krwi. Choc moze i teraz w tak dramatycznych okolicznosciach wiezi nabieraja dla Twojego meza innego wymiaru. Chce, uwaza ze powinien stworzyc jej dom. Twoja reakcja wydaje mi sie troszke dziwna. Usprawiedliwialabym ja gdybys wogole nie wiedziala o dziecku ale w tym wypadku. A juz nazwanie malej "smarkula" wydaje mi sie totalnie nie na miejscu. Przeciez wiedzialas ze on ma corke ... jak mowi przyslowie "tylko krowa nie zmienia zdania" ... moglas choc przez chwile pomyslec ze z uplywem lat moze chciec zmienic swoje kontakty z nia. I nie koniecznie taka tragedia musialaby do tego doprowadzic. Ale stalo sie, z tego co piszesz Twoj maz jest raczej zdecydowany co do checi opieki nad corka. Masz dwa wyjscia ... pierwsze odejsc od niego, niech sam opiekuje sie swoja corka. Wiesz dobrze, kto najwiecej straci na tej Twojej decyzji. Ufajac w to ze bardzo kochasz Wasza corke nie zrobisz jej tego. Drugie wyjscie zaakceptowac sytuacje i starac sie w niej odnalesc. Boisz sie o swoja corke ... pomysl ze moze akurat ona znajdzie w swojej przyrodniej siostrze pokrewna dusze. Na pewno tak sie stanie jezeli tylko Ty zaakceptujesz to dziecko ... a nie postarasz sie stworzyc mu dom jak z bajki o Kopciuszku. Nie mowie ze bedzie latwo, ale tylko dobre checi pomoga Wam w tym wszystkim, na pewno nie pomoze Twoje podejscie takie jak opisane w Twoim liscie. Mam nadzieje ze byla to tylko pierwsza reakcja i teraz myslisz juz znacznie pozytywniej. Uwazam ze dobrze sie stanie jak Twoj maz zdecyduje sie zaopiekowac swoja corka i stworzyc jej dom. A Ty mam nadzieje pomozesz mu w tym. Pytasz czy mialam podobna sytuacje. Nie ja sama mam za malo odwagi aby decydowac sie zyc z kims kto ciagnie za soba taki bagaz doswiadczen. Gdyby mi przytrafilo sie cos takiego ... tzn chlopak z ktorym bylabym przyznal sie do zdrady i do tego ze ma dziecko z inna na pewno nie wychodzilabym za niego za maz. Nawet gdyby przyznal sie do tego w dniu slubu. Gdyby jednak zatail przedemna taka wiadomosc i po latach okazalo sie ze ma dziecko z inna ... powiem szczerze ze nie wiem ... na pewno wazna sprawa przy podejmowaniu decyzji byloby to czy sami mielibysmy juz dzieci. Ale nie wiem jak bym postapila. Wierze ze podejmiesz dobra decyzje Nika Odpowiedz Link Zgłoś