z_lasu
27.02.23, 22:36
Jakby ktoś miał jeszcze złudzenia.
W pewnej małej wielkopolskiej mieścinie był sobie burmistrz, który przez 16 lat rządził na klęczkach. Po tym czasie ludziom się znudziło (ale nie poszło o stosunek do Kościoła, tylko jak zwykle o kasę) i wybrali sobie nowego. Ten był dla odmiany antypisiorny i - nazwijmy to - sceptyczny wobec kleru (ale otwartej wojny nie toczył). Oczywiście nie wszystkim się wybór podobał, więc niezadowoleni ryli pod nowym burmistrzem jak mogli (oczerniali, organizowali referenda za odwołaniem itp. - prawdopodobnie przy cichym wsparciu byłego burmistrza), ale mieszkańców nie przekonali do zmiany zdania. Więc pewnego dnia do mieścinki wkroczyło CBA i burmistrza aresztowało. Człowiek siedzi rok bez aktu oskarżenia (sic! - "zbierają dowody"). W tym czasie gminą kieruje zastępca. Mieszkańcy dość dobrze oceniają rządy zastępcy, typują na następcę. Ponieważ po roku aktu oskarżenia nadal nie było, więc spośród różnych zarzutów prokuratura wydłubała w końcu to, co było niepodważalne czyli "naruszenie godności i nietykalności cielesnej funkcjonariusza" (w trakcie aresztowania). Sprawa była ewidentna, burmistrz się oczywiście przyznał, dostał jakąś niewielką grzywnę - i tak przestał być burmistrzem (jako karany), a jego zastępca zastępcą (nieburmistrz siedzi oczywiście nadal i nadal zbierają na niego dowody). Rządy w gminie przejął pisowski komisarz, gmina szykuje się do przedterminowych wyborów. Zastępca zgłosił swoją kandydaturę. Dzisiaj przyszło po niego CBA. I zostało dwoje kandydatów. Zgadnijcie z jaką partią im po drodze? Wybory za 2 miesiące.