renciara
05.03.23, 11:36
A szczególnie cieszy go to, że sieciówki otwierają się powoli na większe rozmiary. Nie muszę już zapitalać jak durna na drugi koniec miasta, żeby w butiku plus size pani Karyny kupić jakiekolwiek ciuszki w trendach. Zresztą sklep pani Karyny upadł, odkąd byle muł może zamówić w takim Sinsay stosunkowo tanio rzeczy od XXL do naprawdę wielkich rozmiarów ciążowych (pomijam już jakość bo i tak zakładam, że wywali się po sezonie). A pani Karyna może spokojnie zatrudnić się w owym Sinsay czy innym Moodo. Przynajmniej nie będzie musiała płacić za lokal i zus. Wprawdzie w niektórych sklepach wciąż brakuje na półkach większych rzeczy, lecz w dobie sklepów typu omnichannel miłe sprzedawczynie mogą sprowadzić je na wczoraj. I nie, wcale nie obliguje to do zakupu.
Jednak nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło.