Mam zagwozdkę.
I dziecko, oraz drugie w brzuchu. I dla nich moja koleżanka chciała kupić prezenty, spytała, czy może. I obraziła się za moją odpowiedź:
"(...) Bardzo rozsadnie podchodze do ilości rzeczy dzieciecych i bardzo to sobie cenie - dzieki temu minimalizmowi córka ma przemyślaną i pasującą do siebie garderobę, a my nie toniemy w naszym małym mieszkaniu pod naporem dziecięcych zabawek. Rodzina juz dostała zakaz kupowania dziecięcych produktów, zwłaszcza bez konsultacji - niestety, ale w 95%, mimo dobrych checi, te rzeczy były z roznych powodów nietrafione. Wiec żeby zaoszczędzić ludziom zachodu i wydatków, a nam frustracji, doszliśmy do porozumienia, że jesli w ogóle cos - to po uprzednim zapytaniu.
Tak wiec dziekuje Ci kochana, ze pytasz

Mamy już zdecydowaną większość rzeczy wyprawkowych dla Młodego (koncepcja imienia wciąż sie zmienia

), więc pytanie, czy masz cos konkretnego na myśli. No i te rzeczy od XXX są dość drogie, jestes pewna, ze nie wolisz wydać $ na cos miłego dla siebie? (...)"
Nie odzywa się już długo i od wspólnej znajomej usłyszałam, że mi odbiło, że nie chcę prezentów, że jestem niewdzięczna, i co w tym złego w ogóle. I teraz myślę, że może ma rację? Ta odpowiedź była niegrzeczna? Powinnam ją przeprosić?