eilian
12.03.23, 19:58
Akt pierwszy: Na dzień dziadka dostałam zjebkę, że nie przypomniałam dzieciom (nastolatki), żeby zadzwoniły odpowiednio wcześnie.
Akt drugi dzisiaj: powiedziałam synowi, żeby napisał do babci z podziękowaniem za pierogi, które im dała. I dzisiaj rozmawiam z nią, zapytała, czy to ja im przypomniałam, mówię, że tak, a ona na to, że szkoda że sami nie pamiętają... I że powinnam ich nauczyć, żeby sami o tym myśleli.
Nosz jasna cholera, nie przypominam źle, przypominam, też źle. Tak, czy siak wychodzi, że zawsze jest moja wina.
W końcu powiedziałam jej, że jak chce żeby sami o niej pamiętali, to musi sama o to zadbać. Chyba nie zrozumiała, ona należy do tych ludzi, którzy nie widzą swojej odpowiedzialności w niczym.
Za stara już jestem, żeby się tym przejmować, ale na wątek na ematce ciśnienia wystarczyło😉