renciarka
15.06.23, 12:21
Załóżmy, że ojciec was zaprosił, abyście przyjechały do niego w wolnej chwili. I to taki, który na serio zapomniał, że ma córkę (ostatni raz byłam u niego dobrych 5-10 lat temu). I taki, którego nigdy nie ma w domu (bo pracuje na zmiany, a w wolnych chwilach z zacięciem realizuje swoje fotograficzne hobby, więc wystarczy, by była "ładna mgiełka" I znika z domu na parę ładnych godzin). Was oczywiście na to fotografowanie nie bierze, zresztą, w ogóle się tym nie interesujecie. Aha - ojciec jest również bardzo skąpy, w dzieciństwie nigdy nie kupił wam nawet jednego cukierka za parę groszy. Czyli wszelką wałówę i obiady musiałybyście finansować sobie same. A w mieście wojewódzkim mogą być one kompletnie nie na Waszą kieszeń, skoro nawet w powiatowym w knajpach są dostępne przeważnie frytki z solą za 55 zł. W dodatku, jak już mówiłam, musialybyście być "uwięzione" same w domu, bez żadnej opcji pójścia do znajomych, czy wyjscia do galerii (miasta kompletnie nie znam, więc nie będę tam błądzić).
Pojechalybyście? Oczywiście zakładając, że stary ma raczej przyjazne intencje i nie chce Was przykładowo zyebać, że np. rok czasu nie płacicie za mieszkanie 😉