memphis90 Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 14:12 Czy Adam jest zaręczony z 5 miesięczną wdową i kasę przewala na jej 5l bąbelka, żeby nie robił dram na „nowego tatusia”? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkotanagoracymdachu Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 15:39 Ten alimenciarz w tym miesiącu zarobił 400 i ani grosza więcej? Bo jak zarobił więcej, to czemu nie przekonał swojego wynajmującego mieszkanie / pani w sklepie / dostawcy prądu, ze zapłaci w częściach? Może tam niech zaciąga długi, nie u dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
emateczka Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 16:13 Tak, może wkroczyć komornik. Mój znajomy tak się spóźnił z alimentami i była oddala sprawę do komornika. Prawda jest taka, że alimenty płaci się w pierwszej kolejności. To nie jest żadna łaska, tylko utrzymanie własnego dziecka. Czy gdyby nie miało co jeść /była musiałaby odwołać wizytę u lekarza, też byłabyś taka wyrozumiała? Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 16:17 Oczywiście że byłaby wyrozumiała. Wszak to zła kobieta była! Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 17:01 Opieka medyczna jest w pl bezplatna zdaje sie. Odpowiedz Link Zgłoś
malaperspektywa Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 18:22 Ja tam rozumiem, że się kobieta denerwuje. Przecież jak nie będzie płaciła rat to do niej przyjdą te służby i termomixa zabiorą. A jak przyjdą kiedy ona akurat będzie gotowała obiad w tym termomixie to i z obiadem zabiorą. A czemu ma być jeszcze dodatkowo stratna. Jedzenie teraz strasznie drogie. Ma rację kobieta. Termomix to podstawa jak się ma bombelki na wychowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
pannagracjanna Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 20:13 Znam podobną sytuację. Jeśli ta kobieta zgłosi to do "odpowiednich sluzb" czyli komornika na drugi dzień jest już zajęcie na koncie tego pana. I nikogo to nie obchodzi czy zapłaci, czy będzie miał czy nie będzie. Jeśli ma zasadzone alimenty to prawo jest zawsze po stronie dziecka. I to bez żadnych specjalnych nakazów. A czy to dobrze czy źle to już i na sprawa. Komornika nie obchodzi czy ta kasa idzie na thermomox czy na dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Alimenty to nie prezenty 20.06.23, 21:58 Trochę trudno cos zająć jak na koncie zero Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia.1980 Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 08:47 Zupełnie nie wiem co do pytania o spóźnione alimenty mają opowieści o kontaktach ojca z dzieckiem. Co do alimentów..... honorowy, myślący, odpowiedzialny człowiek alimenty płaci ZAWSZE terminowo. I tyle w temacie. Bo tu nie ma za bardzo co tłumaczyć. Komentarze o termomixach są tu żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 12:14 Ojej, chodzi o to żeby ławę przysięgłych w postaci ematki odpowiednio do harpii nastawić. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza-wedrowniczka Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 12:20 To chyba wyszło od tego, że w dyskusji pojawiło się, że pan ma obowiązek płacić alimety w terminie (czyli wywiązywać się z decyzji sądu), a pani nie ma obowiązku dawać dziecka w dni z ojcem (czyli ona się nie wywiązuje z sądowych ustaleń). I oczywiście pan płacić powinien, co do grosza i co do dnia, ale powienien też co do minuty rozliczać czas z dzieckiem i każdą odmowę spotkania dokumentować i zgłaszać. Odpowiedz Link Zgłoś
madasi11 Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 12:27 Po pierwsze matka ponosi trud samodzielnego wychowania dziecka na własne życzenie - to ona zdradziła męża i zdecydowała że nie ma go w codziennym życiu dziecka. Znam taką sytuację mojego: żona zdradziła męża, nowa miłość, rozwód, dwoje dzieci, pani nie pracuje (dzieci w wieku szkolnym), nowy partner ją utrzymuje. Pan płaci alimenty, pani walczy o jak najwyższe. Jednocześnie ciągle jest problem z utrudnianiem kontaktów. Ciągle jakiś pretekst żeby dzieci nie widziały się z ojcem za często. Jak już są u niego na weekend to potrafi zadzwonić do dziecka 8 letniego wieczorem z tekstem: "Kubuś tęsknie za tobą bardzo". Dziecko się rozkleja, płacze że chce do mamy. Potem są smsy od niej typu: dzieci nie chcą u Ciebie nocować, dziecko nie chce jechać, przecież nie zmuszę go. Manipuluje nimi w perfidny sposób. Są niestety takie kobiety, które są bardzo sprytne i kombinują jak mogą. Traktują dzieci jak wyłączną własność, jednocześnie sprowadzając ojca do roli płacącego na ich utrzymanie. A do reszty ma się nie wtrącać bo to madka decyduje. Były mąż ma płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 12:30 No tak jak zdradziła to dzieci mogą nie jeść. Niech suka ma za kare Odpowiedz Link Zgłoś
madasi11 Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 12:37 czytaj ze zrozumieniem. piszę że on płaci regularnie Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 13:53 madasi11 napisał(a): > Były mąż ma płacić. Poniewaz to zdaje sie ciagle umykac/nie docierac - alimenty na dzieci ma placic ciagle aktualny ojciec. byly maz moze placic na byla zone, jesli takie platnosci zostana zasadzone. Odpowiedz Link Zgłoś
madasi11 Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 19:08 Zgadza sie. Zdaje sie umykać / nie docierać tez to ze ciagle aktualny ojciec ma tez prawo do widzenia się z własnymi dziećmi bez nieustannego utrudniania. Ten człowiek płaci, nie uchyla się absolutnie. Ze strony byłej żony najlepiej żeby TYLKO płacił i nie miał nic do powiedzenia w sprawie własnych dzieci. Dzieci są tak samo jego jak jej. Nie są własnością matki. Małymi dziećmi najłatwiej sie manipuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
semihora Re: Alimenty to nie prezenty 21.06.23, 13:41 Odpowiedź masz w tytule własnego wątku Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: Alimenty to nie prezenty 22.06.23, 08:50 Może żyję w bańce ale osobiście znam więcej przypadków że szanowny pan tata kombinował jak koń pod górkę by zredukować czas który musi POŚWIĘCIĆ dla dziecka niż matka banująca kontakty z dzieckiem. Teksty "super ojców": "Nie będę dla ciebie darmową opiekunką do dziecka!!""(by facet który miał zabrać syna pierwszy raz po pół roku na dwie godziny, wpienił się gdy zobaczył że była żona wyjeżdża z domu, syna odstawił pod bramę po godzinie "bo nie wiedział co z nim robić". "Córka mi nie zwróci za dojazd" (na sali rozwodowej tłumacząc czemu nie widział się z dzieckiem przez pół roku, jednocześnie żądając by dziecko było dla niego dostępne jak najczęściej) Facet "goszczący" swoje bio dzieci w domu nowej żony, nudzący się nimi, patrzący na zegarek i przebierający nogami żeby odstawić dzieci do matki bo ma zaplanowane wyjście z pasierbami). W drugą stronę znam przypadek że wredna była żona po roku olewanie kontaktów przez pana tatę gdy zapowiedział swoją obecność przy dziecku (to nie były pierwsze obietnice ODWIEDZIN, ale ciężko je było brać na poważnie bo facet przez rok dziecko olewał) nie wyraziła sprzeciwu żeby nie wyjść na alienujacą matkę tylko nie wspomniała że 1. To nie jest "termin widzeń", 2. Ona miała już inne plany. A ponieważ pan notorycznie robił dziecko w wała nie zmieniła planów. Pan przyjechał, oburzył się że dziecka nie ma... Matka do dziś dnia żałuje że powstrzymała gagatka przed wezwaniem policji w sprawie utrudnienia kontaktów. Odpowiedz Link Zgłoś