ikoniecikropka
23.02.24, 21:31
No i mam w domu dziecko. I w tym domu nie poznaję swojego dziecka. Z jednej strony jest osobą, którą dobrze znam, z drugiej mężczyzną, którego nigdy nie miałam okazji poznać. I choć te zmiany już w jakimś stopniu widzieliśmy w szpitalu, to w domu nas zaskoczyły. Umie się otworzyć, umie się śmiać, wygląda zdrowo, witalnie, choć wrócił z naręczem leków. Co nas zaskoczyło - jest pełen energii, powiedziałabym, że aż jest w euforii, pomijając momenty. My trochę też jesteśmy w euforii, patrząc na tę przemianę. Aż nas to nieco przeraża. Tak samo jak to, jak jednak długo będziemy musieli budować zaufanie, bo się orientujemy, że mimo profilaktyki strasznie go kontrolujemy i drżymy o każdy jego samodzielny krok. Wiemy, że ta euforia to moment, przyjdzie się jeszcze zmierzyć z wieloma wyzwaniami, ale gęba mi się śmieje teraz, gdy na niego patrzę. Widzę, że już mu dobrze, lepiej niż dwa miesiące temu, ze sobą i z innymi, a to wydaje mi się kluczowe. I chciałam podziękować wszystkim, którzy wtedy nam udzielili rad, podpowiedzieli opcje, możliwości, dawali szansę.