mc.dongs
03.05.24, 16:35
W 2021 roku zmarła moja mama. Jak ten czas zleciał.
Wtedy mój „partner” nie wsparł mnie w ciężkich chwilach, zawiodłam się na nim a on zgonił winę na mnie.
Pisałam o tym wątek jak nie zadzwonił bo pracował a potem był zmęczony i spał…..
Było to dokładnie w weekend majowy
Może dlatego dzisiaj mam doła, czuję się samotna. Nic mi się nie chce i na nic nie mam siły. Trochę wyprałam, posprzątałam, wczoraj upiekłam ciasto bo jeszcze w miarę dobrze się czułam.
Brakuje mi bliskości, czułości, przytulenia i rozmowy.
Było kilkoro panów ale ja chyba nie potrafię w związki ale tak trafiłam. Każdy zainteresowany tylko pisaniem. Kiedy pada propozycja wyjścia chociaż na spacer to magle brak czasu, albo akurat wrócił ze spaceru albo wychodzi z kumplem na spacer, trening.
Wtedy odpuszczam.
Kilka tygodni temu ktoś podczas rozmowy powiedział mi że bardzo tęskni, że dobrze że jestem, jak nie mamy kontaktu to mu serce pęka z tęsknoty.
Następnego dnia zaproponowałam że możemy się razem przejść bo była ładna pogoda. Wiedziałam że ma wolne. Odmówił bo akurat 2 minuty temu był na spacerze ale też nie zaproponował wyjścia w inny dzień. . Dziwnie się poczułam i powiedziałam że chyba coś musiałam źle zrozumieć. Powiedział ze dobrze zrozumiałam ale ona swoje pilne sprawy i co? Ma zrezygnować?
Odpuściłam ale zwyczajnie jest mi przykro, smutno.
Siedzę teraz na ematce, czytam posty i zazdroszczę osobom mającym do kogo się przytulić i wypłakać.