zajonc_w
17.06.24, 08:06
Pamiętacie mój wątek o zaproszeniu syna na wesele jako towarzystwo dla kolegi?
Syn nie pojechał, bo się nie zgodziłam. Chodzi od tygodnia naburmuszony, ale sądziłam, że gniewa się ogólnie i dla zasady
Pojechał za to inny chłopiec, z którego mamą się znam i w czasie wczorajszego, przypadkowego spotkania wyraziła zdziwienie, że mój syn nie mógł. Okazało się, że chłopcy fajnie się bawili, że nawet nie mieli aż tak dużo czasu, by pograć w samotności, bo para młoda wynajęła studentów do opieki, więc najpierw grali w jakąś grę "terenową" z zadaniami a potem w jakąś detektywistyczną na zasadach escape roomu. Zaopiekowani byli też przez towarzystwo babć i cioć.
Nikt się nie spił, nikt nie pobił, chłopak wrocil cały, zdrowy, najedzony i wybawiony. Rodzice zapraszający zadowoleni, bo ich nieśmiałek pewnie cały czas siedziałby z nimi, a tak z kolegą było mu raźniej.
Teraz ci chłopcy to najlepsi przyjaciele, a mój poszedł w lekką odstawkę, więc chodzi naburmuszony, ale się nie przyznaje.