ankajagielonka
03.08.24, 13:05
Mąż zawiódł mnie na całej linii. Okazało się (potwierdziły to badania z krwi, wykonane po zrobieniu zwykłego narkotestu), że syn bierze (podejrzewałam od jakiegoś czasu, bo bardzo dziwnie się zachowywał, włącznie z napadami agresji). Ma dopiero 15 lat, więc to podwójny kanal. Nie będę opisywała tutaj, co i jak (po otrzymaniu wyników od razu zaczęłam działać), ale zachowanie męża rozwaliło mnie zupełnie z góry na dół: Mąż, jak to stwierdził: po głębokim namyśle, uznał, że on nie da rady, jego to przerasta, musi zamieszkać osobno, bo z nami nie da rady. A w żadnych terapiach nie ma zamiaru brać udziału.
Urwa, w głowie mi się nie mieści, jak można w takiej sytuacji odejść i odwrócić się od dzieciaka jakby nigdy nic. To już nie chodzi o mnie, ale właśnie o niego. Jesteśmy na samym początku drogi, gdzie wszystko przed nami dopiero, a tu okazuje się, że jak dziecko ma problemy, to spieprzamy z daleka.