mamtrzykotyidwato5
13.09.24, 19:44
Czy fachowcy śpią na kasie?
Dlaczego olewają klienta, który chce im dać parę tysiączków?
Robię remont, jak już pisałam i przy okazji chcę wymienić starą, aluminiową instalację elektryczną w domu.
Umawiam się z fachowcem, przychodzi ogląda, robi zdjęcia, tłumaczę, że mi na czasie zależy. Jest u mnie w poniedziałek. Tak, tak zacznę w przyszłym tygodniu w środę zadzwonię i powiem czy w poniedziałek, czy we wtorek. Środa mija, nie dzwoni. W czwartek po południu dzwonię ja. Tak, zadzwonię jutro, bo dzisiaj jeszcze nie wiem. Mija piątek, sobota, niedziela, poniedziałek, wtorek, nie dzwoni. W środę umawiam się z innym fachowcem, ma przyjść w czwartek zobaczyć, co trzeba zrobić. Nie przychodzi. Dzwonię do następnego, umawiam się. Ten wreszcie zjawia się na czas, za dwa dni zaczyna robotę.
Dzisiaj, po prawie trzech tygodniach dzwoni ten pierwszy, że w poniedziałek do mnie przyjedzie i zacznie.
Mówię, żeby się nie trudził, bo teraz to robota u mnie prawie skończona.
No i pretensjami do mnie, że jak to, że on już materiały kupił i że mam mu zwrócić kasę, skoro się rozmyśliłam.
Słuszne te pretensje? Jak ematka by postąpiła?