Dodaj do ulubionych

Sluzby i woluntariusze

15.09.24, 19:41
W sasiednim watku natknelam sie na takie zdania:
1/
Będzie miała lekcję życia, bez prądu, bez wody, ponudzi się trochę.
2/
Gdyby moja córka znalazła się w takiej sytuacji to pewnie doradziłabym jej zgłosić jako wolontariuszka do pomocy. Podejrzewam, że pomoc młodej, sprawnej osoby może się tam bardzo przydać.
3/
Wolontariuszka? Nie będę używać obraźliwych określeń bo mnie wytną, ale weź kobieto włącz tv i wyobraź sobie, że tak jak jest w Stroniu po zerwaniu tamy, tak samo jest w Lądku. Trzeba mieć niezły bałagan na strychu, żeby dziecko w coś takiego wysyłać. Służby każą siedzieć w domu, albo się ewakuować, a nie łazić po ulicy (nie ma gdzie, ulice to rwące rzeki), a ty takie kocopały piszesz.

***

Nie odnosze sie do calego watku , tylko do tych konkretnych zdan i takie mysli przeszly mi przez glowe.
Jako osoba z wyksztalceniem medycznym , kiedys wykonujaca aktywnie zawod zdarzylo sie, ze bralam udzial w tzw. przypadkach medycyny katastrof.
Jak pamietam, co jest zgodne z tym co czytam obecnie, ze czesto ludzie potrzebujacy pomocy (np ewakuowani) to ludzie starsi, przerazeni , potrzebuja kogos, kto poda szklanka herbaty na sali gimastycznej w szkole gdzie siedza, ktos ta herbate musi robic, zorganizowac cukier, pobiegac z przenosnym EKG jak ktos umie itp.
To nie sa wyczyny na miare Rambo, ale ta pomoc logistyczna w tym pomoc np przygotowania jedzenia czy napojow dla strazy pozarnej jest badzo potrzebna. Nikt tam zycia nie ryzykuje. Po prostu trzeba zrobic sporo rzeczy tzw ”gospodarskich” i zawsze para mlodych zdrowych rak sie przyda.
Zarowno ja jak i moje dziecko, jezeli nie bylibysmy zaangazowani w pomoc “sluzbowo” na pewno w miare mozliwosci zglosibysmy sie do pomocy jako woluntariusze.

Nie jestem w stanie zrozumiec komentarza o “bałaganie na strychu”
Ci co pomagaja to wariaci?
Oby nigdy zadna z nas nie musial korzystac z pomocy, ale bez tych ludzi byloby slabo.

Rowniez sobie mysle o strazakach, ratownikach medycznych etc. oni czasem naprawde ryzykuja zycie. Mlody strazak zginal a pozarze w Poznaniu w czasie akcji. Czy on i jego matka mieli “nierowno pod sufitem”?
W Polsce jest ok 30tys strazakow, spora czesc z nich to ludzie mlodzi, maja matki w wieku e-matek. Czy te 30 tys kobet ma robic awantury, “jak smiesz nie szanowac mojego strachu?”
To sa stresujace zawody, czy rola matki jest jeszcze dokladac stresu dziecku wypominajac, ze “matka sie przeciez zamartwia jak ty na akcje idziesz!” ?

I czy zadna z ematek nie ma dziecka w tzw “sluzbach?” wojsko, GOPR, straz pozarna, ratownictwo gornicze?
Wszystkie bombelki dzielnie w krawatach i garsonkach trzepia kase za biurkami, a jak przychodzi powodz, to sie pierwsi grzecznie ewakuuja jak tylko owe “sluzby” zasugeruja taka potrzebe ?

I na koniec zastanawiam sie czy przezycie tygodnia bez pradu i biezacej wody pod suchym dachem, to naprawde jest lekcja zycia.

Tak po prostu glosno mysle. Nie spodziewam sie ani goracej dyskusji, ani nie mam zamiaru “bronic swojego zdania”. Bez wzgledu co zdarzy sie na forum, jak przyjdzie czas nadal bede brala czynny udzial w pomocy jak to bedzie fizycznie mozliwe i tak samo robi moje dziecko, zarowno w pracy i jak trzeba to poza nia.
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 19:50
      A bo ludzie nie mają pojęcia jak wygląda praca wolontariuszy, tak ogólnie, nie tylko tam i pierdzielą głupoty. Bierz też pod uwagę że sporo tutaj forumek, które są przerażone zwykłym życiem tak ogólnie, więc każda aktywność tego rodzaju jaki opisujesz przekracza ich możliwość przyswojenia czegoś spoza bańki.
    • daniela34 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 19:58
      Cóż, nie wiem, w jakim miejscu jest córka pade, nie wiem czy może bezpiecznie dotrzeć do jakiegoś punktu, w którym taka pomoc jest udzielana. Jeśli może dotrzeć bezpiecznie to jasne, pewnie, pomoc wolontariuszy, taka o jakiej piszesz, czyli w punkcie dla ewakuowanych, jest ważna, potrzebna i nie jest niebezpieczna.
      Jeśli natomiast miałaby tam docierać przez ulice zalane wodą po pas to już trochę inna sprawa. Dziś w Bystrzycy, w zasadzie na oczach kamer, tak wpadł do wody facet, który tylko chciał przejść przez ulicę. Nie byl w stanie ocenić, że w jednym miejscu woda jest do ud ale w drugim juz powyżej głowy.
      Wiec takie mam zdanie na ten temat.
      W wątku pade się nie udzielam, bo pomóc nie mogę, a lać wody nie chcę.
      • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:02
        Ale w tym wątku chyba chodzi o pracę wolontariuszy a nie o to że córka pade ma do nich iść (bo po co? Chyba nie potrzebuje żadnej pomocy, chociaż nie czytałam do końca więc nie wiem).
        Przynajmniej tak zrozumiałam. Że ludzie wypisują brednie o wolontariuszach w odpowiedzi na pomysł żeby corkę padę wysłać na wolontariat to dostanie nauczkę. ( XD)
        • daniela34 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:07
          No ale jak rozumiem w wątku źródłowym padła właśnie propozycja żeby córka pade szła "do wolontariuszy " żeby do nich dołączyć.
          No to powyższa propozycja może być albo trafna albo nie w zależności od tego czy można dotrzeć bezpiecznie czy nie.
          • panna.nasturcja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:12
            Podstawowa zasada pomagania: nie mnożyć potencjalnych ofiar i nie generować problemów.
            Córka Pade nie zna miasta, nie ma tam kontaktów, nie wie gdzie i jak pomagać to bezpieczniej by siedziala w spokojnym miejscu nie narazając siebie i innych.
            • hermenegilda_zenia_is_back Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:55
              Córka Pade sama teraz generuje dodatkową robotę dla służb ratunkowych, więc raczej niech już nic nie robi
              • karyna-z-radzymina Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:03
                hermenegilda_zenia_is_back napisała:

                > Córka Pade sama teraz generuje dodatkową robotę dla służb ratunkowych, więc rac
                > zej niech już nic nie robi


                Stoja nad nią i pomagają oddychać?
              • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:04
                Córka Pade sama teraz generuje dodatkową robotę dla służb

                W jaki niby sposób?
          • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:06
            żeby do nich dołączyć.

            A, w tym sensie, ok. Ja zrozumiałam że chodzi o to żeby ją wysłać (XD) na wolontariat jak wróci, ale faktycznie, chodziło o to żeby szła do tych na miejscu. Plan wybitny, laska nieogarniajaąca podstawowych kwestii własnego bezpieczeństwa to świetny materiał na wolontariusza.
      • berdebul Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:37
        Szedł bez badania kijem tego co przed nim?
        • daniela34 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:42
          Tak. Szedł bez badania. Nie wiem czy była tam jakąś studzienka bez klapy czy wyrwa w ulicy ale wpadł
          Więc w sumie, tak jak nasturcja pisze - jeśli szlachetny zapał wolontariacki miałby doprowadzic do tego, że się samemu będzie potrzebowało pomocy, to już lepiej siedzieć w domu.
          • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:18
            Jednak goraca herbatę można przygotować w jakimś namiocie lub pomieszczeniu ktore jeszcze ocalało. Moim zdaniem b3dac w pobliżu tzw sluzb byłaby wrecz bezpieczniejsza niż w nieznanym miejscu i z wyładowanym telefonem. Przynajmniej w razie zagrożenia zabierze sie z nimi. A co do istoty wątku to zgadzam się z autorką. Ludzie wynoszą paryuzantow z IIWŚ pod niebiosa a nalo kto zdaje sobie sprawę ilu praktycznie wolontariuszy im pomagało i bez których nie mogliby funkcjonować. Nie raz tu wspominałam o mojej babci ktora sama majac na głowie 5 nieletnich dzieci współpracowała z partyzantki opiekując się rannymi, gotując, piorac a co ważniejsze zbierając informacje. Jej najstarsza córka, wówczas 23letnia pełniła funkcje łączniczki. W specjalnie spreparowanych butach przenosiła meldynkivmiedzy oddziałami. Obie po wojnie dostały status kombatanta i emeryturę a w czasie wojny wymagało to dużo więcej odwagi i ostrożności.
            • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:20
              Jezu.
            • daniela34 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:22
              Ale do tego namiotu z herbatą trzeba jakoś dotrzeć, nieprawdaż?
              No chyba że ma akurat taki namiot pod drzwiami i tylko nogę za prìg wystawi
              • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:23
                Błagam, nie. Zaraz się zacznie o samodzielnie tworzonych tratwach w 39.
                • daniela34 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:25
                  Mówisz? Dobra, cofam ten namiot. Cofam ten próg. Wszystko cofam!
                • tania.dorada Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:17
                  35wcieniu napisał(a):

                  > Błagam, nie. Zaraz się zacznie o samodzielnie tworzonych tratwach w 39.
                  >
                  A teraz dużo łatwiej, wystarczy wyciągnąć ze śmietnika odpowiednią ilość butelek PET i pomocować długim sznurkiem, co nie
                  • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:18
                    Jak znam przedmowczynię to jej ludzie już montują.
                  • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 07:16
                    Widziałam jak Jeremy Clarcson przewoził tak 3 samochody przez rzekę w Afryce… 🤔 Aczkowlwiek przy pierwszej próbie utopil pojazd…
              • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:50
                No ja nie nawołuje do przedzierania się przez fale powodziowa ale gdy jest możliwość to chyba lepiej się czymś zajac, miec informacje jak wygląda sytuacja, możliwość dalszej ewakuacji niz siedzieć gdzieś na strychu i trząść się ze strachu. Bedac osoba przyjeżdża tez bezpieczniej jest byc w kontakcie z ratownikami niz zdanym na siebie i potencjalnych dobrych ludzi. Nie czytalam tamtego wątku i nie wiem czy ta dziewczyna jest tam u rodziny czy jakimś wyjeździe zorganizowanym w zupelnie obce miejsce i czy poza rówieśnikami moze na kogoś liczyć z miejscowych.
                • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:58
                  Jest u chłopaka i siedzi na dupie czekając aż będzie można wyjechać, tyle. A ty snujesz jakieś niezwiązane dygresje o pięciu pokoleniach wstecz.
              • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:39
                A jak się skończy pracę przy roznoszeniu tej herbaty w namiocie, to dobrze byłoby się samemu przespać, zjeść, umyć, zmienić ubranie… To nie jest wolontariusz ze zorganizowanej pomocy, kiedy ktoś o to dba dla całej grupy, to jest jedna samotna osoba poza miejscem swojego zamieszkania, z zerowym zapleczem organizacyjnym…
            • hanusinamama Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:33
              Jak się jest miejscowym to tak. Jak sie jest zagubioną dziewczyną z drugiego konca kraju...średnio pomoże.
            • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:44
              No jexu, a corka miala wówczas 13 lat, palec mi się omsknął
            • tania.dorada Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:14
              babcia47 napisała:

              > Jednak goraca herbatę można przygotować w jakimś namiocie lub pomieszczeniu kto
              > re jeszcze ocalało.

              Tak, zwłaszcza bez prądu. Mieszając, doprowadzi do wrzenia.
              • czcigodnystarzec Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:21
                tania.dorada napisał(a):
                > Tak, zwłaszcza bez prądu. Mieszając, doprowadzi do wrzenia.

                O gazowych kuchenkach turystycznych nie słyszała?
                Są też paliwa turystyczne. Można rozpalić ognisko albo grill.
                Nie wszystko jest na prąd. Są nawet lodówki gazowe.
                • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:24
                  Są też paliwa turystyczne. Można rozpalić ognisko albo grill

                  Uhm, na balkonie. Nie wszyscy mają ogród.
                  • czcigodnystarzec Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:29
                    taki-sobie-nick napisała:

                    > Są też paliwa turystyczne. Można rozpalić ognisko albo grill
                    >
                    > Uhm, na balkonie. Nie wszyscy mają ogród.

                    W sytuacji awaryjnej można na balkonie.
                    • tania.dorada Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:30
                      Tak, rąbiąc krzesła na podpałkę.
                • tania.dorada Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:30
                  czcigodnystarzec napisał(a):

                  > tania.dorada napisał(a):
                  > > Tak, zwłaszcza bez prądu. Mieszając, doprowadzi do wrzenia.
                  >
                  > O gazowych kuchenkach turystycznych nie słyszała?
                  > Są też paliwa turystyczne. Można rozpalić ognisko albo grill.
                  > Nie wszystko jest na prąd. Są nawet lodówki gazowe.

                  Aha.
                • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:36
                  Wrzątek mozna uzyskać ustawiając nieduze metalowe naczynie np kubek lub puszkę nad zwykłą świeczką, sprawdzone
                  • tania.dorada Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:46
                    Znaczy czekaj, zmierzasz do tego, że córka pade mogłaby udzielać się wolontariacko, przygotowując wrzątek w puszce trzymanej nad świeczką a potem z tak przygotowanym napojem iść do potrzebujących?
                    • novembre Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:13
                      W deszczu!
                    • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:26
                      Nie ja pisze w jaki sposób można sobie poradzić bez prądu a nawet specjalistycznego sprzętu w krytycznej sytuacji, nawet nie trzeba krzesel rąbać
                • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:40
                  >O gazowych kuchenkach >turystycznych nie słyszała?
                  >. Można rozpalić ognisko albo grill.
                  I taka 18l, która dociera do namiotu w obcym sobie miejscu, ma tę kuchenkę w kieszeni czy może ma po drodze chrust na ognisko zbierać…?
                  • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:24
                    Ja zakładam że służby ktore zajmuja się ratowaniem bez problemu znajdą aktywności e których mogą ich zastąpić wolontariusze, właśnie takie podrzędne i nie wymagające wielkiego przeszkolenia a nawet umiejętności ktore trzeba wykonać a dzięki czemu będą mogli się zająć tym wymagającymi kwalifikacji osoby które by to wykonać musiały. Wszedzie i zawsze przydaje się taki ktos " przynies, odnies, pozamiataj" . Tak jak wyżej pisala forumka ktora uczestniczyła w medycznych akcjach ratowniczych potrzebny jest ktos kto zrobi ta przysłowiową (!!) herbatę, poprawi opatrunek, a w przypadku powodzi przyniesie uratowanemu sucha odziez, koce, pomoże się przebrać, dziecko opatuli lub zajmie się nim gdy rodzic się przebiera, przygotuje termofor osobie starszej lub napełni po to butelkę ciepła wodą. Sa miejsca ewakuacji gdzie ich pomoc się przyda i wcale nie musi być pod gołym niebem i w zagrożeniu
                    • mgla_jedwabna Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:55
                      "Ja zakładam że służby ktore zajmuja się ratowaniem bez problemu znajdą aktywności e których mogą ich zastąpić wolontariusze"

                      Tak ci się tylko wydaje. Znajdowanie aktywności wolontariuszom to nie jest takie sobie "bez problemu" tylko zadanie wymagające czasu, sił, wiedzy i doświadczenia. O bezpieczeństwo wolontariuszy i zaplecze do ich działania też trzeba zadbać. Inaczej wolontariusze powiększają grono potrzebujących pomocy.

                      Weźmy te twoje przykłady:

                      "Potrzebny jest ktoś, kto zrobi przysłowiową herbatę". Nie znam żadnego przysłowia o herbacie, ale niech ci będzie. Jak ty sobie wyobrażasz tę herbatę? Bo w punkcie udzielania pomocy (np. lokalnej szkole) to trzeba postawić czajnik, kubki i pudełka z herbatą. To zrobią lepiej miejscowi, nie przypadkowa turystka z dobrymi chęciami. Zagotować wodę i zalać torebkę powodzianie mogą sobie sami. Może chodzi ci o rozdawanie gorącej herbaty przy drodze, którą ciągną powodzianie furmankami, do których uwiązane są krowy? A biedota targa tobołki na grzbietach i będzie wdzięczna za kubek herbaty, gdy przysiądzie na miedzy? Ktoś by musiał zatem zorganizować dowiezienie kotła i kubków do punktu na miedzy, aby córka Pade mogła miłosiernie pochylać się z kubkiem gorącego napoju nad zdrożonymi. A także w porę ewakuować Pade Juniorkę razem z jej kubłem, gdyby fala powodziowa akurat tamtędy poszła.

                      "Poprawi opatrunek" - niby masz wykształcenie medyczne, a nie wiesz, że zorganizowanie choćby podstawowego punktu "poprawiania opatrunków" to grubsza logistyka. To nie XIX wiek, żeby załatwiać takie rzeczy rękami pełnych dobrych chęci dziewcząt miłosiernie owijających skaleczoną rękę własną koszulą gdzieś pod gruszą na tyłach frontu.

                      "przyniesie uratowanemu sucha odziez, koce," - no i skąd obca, przypadkowa osoba miałaby je wziąć? Z wakacyjnej walizki wyciągnie?"

                      "pomoże się przebrać, dziecko opatuli lub zajmie się nim gdy rodzic się przebiera" - tak, powodzianie to takie ofiary losu, którym trzeba własnoręcznie skarpetki naciągac i guziki koszul zapinać. Aha, oczywiście przebranie się to długotrwała czynność wymagająca zostawienia własnego dziecka pod opieką obcej, przypadkowej osoby.

                      "przygotuje termofor osobie starszej lub napełni po to butelkę ciepła wodą." - patrz podpunkt o herbacie.

                      Powodzianie w twojej wizji to jakieś niekumate niemowlęta, którym trzeba podetknąć miskę do ręki i jeszcze może wycierać pod brodą.
                      • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:34
                        Moje doswiadczenie z punktu pomocy poszkodowanym jest inne.
                        • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 07:19
                          I trafiłaś do tego punktu jako turystka uciekająca przed żywiołem, a po 12h podawania herbaty prałaś majtki w wodzie powodziowej i szukałaś najwygodniejszej i najmniej zalanej ławeczki w parku, żeby kimać i znów być gotowa do 12h podawania herbaty..?
                      • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 21:01
                        W sytuacji krytycznej trzeba sięgać po " zdobycze" z XIX wieku bo jest różnica czy udzielić jakiejś pomocy czy żadnej bo nie spełnia wymogów obecnych. Możesz mi uwierzyć ze nie miałabym nic przeciwko zatamowania krwotoku kawałkiem płótna czy usztywnieniem złamanej nogi w dwóch deskach w sytuacji gdy nie ma dostępu do niczego innego. O " przysłowiowej" herbacie pisze bo w którymś momencie tak jak i w twojej wypowiedzi stala się istora dyskusji. W nosie mam czy byłaby przez kogoś dostarczona czy przygotowana przez osobę radzaca sobie w skrajnych warunkach , moze byłoby to właśnie to dziecię ale ktos to musi nalać do kubka, wydać a potem kubek umyć by mogła skorzystać kolejna osoba. Szkoda by robil to strazak ktory w tym czasie moze kogoś uratować a nawet nieogarnieta osoba z tym sobie poradzi . Bedac w ośrodku ewakuacji osob z zagrożonych terenów chyba szybko mozna sie zorientować skad wziąć to co jest potrzebne osobie która wlasnie przybyła? Wskazać jej miejsce gdzie będzie przebywać, zaopatrzyć w niezbędne rzeczy, dowiedzieć się czego potrzebuje z np środków czystości czy leków. Mozna pomoc w dystrybucji przywiezionej pomocy. Gdyby trzeba było w sytuacji klęski oczekiwać najwyższych standardów to chyba prościej wziąć łopatkę i od razu iść sie zakopać bo po prostu nie ma takiego numeru, trzeba korzystać i przystosować się do tego co jest tu i teraz . Niestety zwozeni ludzie z ewakuacji bardzo często przypominają tych uciekinierów z tobolkiem i zwierzakiem pod pachą. Sa czesto przemoczeni, wyziebieni, bez żadnego bagażu, nawet ciuchow na zmianę czy szczoteczki do zębów. To nie jest wyidealizowany swiat
                        • turbinkamalinka Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 09:19
                          Babciu pierniczysz głupoty. Nikt nie bierze pod uwagę wolontariuszy w momencie kiedy jest bardzo niebezpiecznie i sytuacja nie jest stabilna. Praca dla wolontariuszy pewnie będzie jak bedą przejezdne drogi a nie kidy woda zalewa miasto.
                          • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 14:47
                            turbinkamalinka napisała:

                            > Babciu pierniczysz głupoty. Nikt nie bierze pod uwagę wolontariuszy w momencie
                            > kiedy jest bardzo niebezpiecznie i sytuacja nie jest stabilna. Praca dla wolont
                            > ariuszy pewnie będzie jak bedą przejezdne drogi a nie kidy woda zalewa miasto.
                            Moze i pierniczę ale wczoraj pokazywali ludzi którzy jeszcze po północy pracowali przy napelnianiy worków piaskiem bo trzeba było uszczelnić uszkodzony wal. Dziennikarz wspomnial ze szczęśliwie wlasnie dostarczono wode butelkowana i rozdano tym setkom ludzi bo po kilku godzinach juz nie wyrabiali. Ktos te wodę zapakował, przywiózł wypakował i rozdał? Nikt z pracujących nie schodził z miejsca pracy, wode przyniesiono
                            • nenia1 Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 15:01
                              babcia47 napisała:

                              > Moze i pierniczę ale wczoraj pokazywali ludzi którzy jeszcze po północy pracowa
                              > li przy napelnianiy worków piaskiem bo trzeba było uszczelnić uszkodzony wal. D
                              > ziennikarz wspomnial ze szczęśliwie wlasnie dostarczono wode butelkowana i rozd
                              > ano tym setkom ludzi bo po kilku godzinach juz nie wyrabiali. Ktos te wodę zapa
                              > kował, przywiózł wypakował i rozdał? Nikt z pracujących nie schodził z miejsca
                              > pracy, wode przyniesiono
                              >
                              przypadkowi turyści to byli, wystraszone małolaty z innych rejonów kraju, które chcą do domu wracać bo się boją, że pracę stracą? Oni te worki układali albo wodę wozili? Naprawdę trudno dostrzec różnicę między stałym mieszkańcem osadzonym w jakieś rzeczywistości, czy zorganizowaną grupą wolontariuszy przyjeżdżającą w celu pomocy z zewnątrz a wystraszoną i zdezorientowaną w sytuacji gwałtownej powodzi dziewczyną, która prócz swojego chłopaka nie zna tam innych ludzi, nie zna dokładnie miasta i chce się jak najszybciej dostać do swojego miejsca zamieszkania? Jak czasem czytam ematką to widzę jakąś straszną ślepotę niektórych ematek na niuanse, no wszystko z jednego pnia ciosane.
                • ichi51e Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:54
                  Na deszczu?
      • karyna-z-radzymina Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:05
        Widziałam nagranie z Czech, pan chciał przejść przez ulice, tylko po kolana w wodzie, ale nurt go porwał i spłynął w dół aż zniknął z kadru
        • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:19
          Przy tak rwącym nurcie nie trzeba żadnej dziury bo sam nurt moze powalić człowieka.
          • hanusinamama Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:34
            Przede wszystkim nie wchodzi się do takiej wody bo nie wiadomo co jest pod nią ani co ona niesie.
            • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:51
              Dokładnie
    • panna.nasturcja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:02
      Wystarczy mieć dziecko powyżej 16 roku życia w harcerstwie. W dowolnej organizacji.
      I się wie, że młody człowiek może pomagać na dziesiątki sposobów.
      Ale to raczej nie ten typ, który z uporem nie wyjeżdża z miasta zagrożonego powodzią i ewakuacją „bo tak”, raczej ludzie inaczej wychowani.
      Przy czym napiszę też, źe wolontariusze powinni być jednak zorganizowani, ludzie plączący się bez sensu, bo chcieli pomóc zazwyczaj głównie przeszkadzają.
    • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:33
      A mogłabyś wkleić całość?
      Nie? Bo nie pasuje do przemysleń?
      To ja ci pomogę:
      "Wolontariuszka? Nie będę używać obraźliwych określeń bo mnie wytną, ale weź kobieto włącz tv i wyobraź sobie, że tak jak jest w Stroniu po zerwaniu tamy, tak samo jest w Lądku. Trzeba mieć niezły bałagan na strychu, żeby dziecko w coś takiego wysyłać. Służby każą siedzieć w domu, albo się ewakuować, a nie łazić po ulicy (nie ma gdzie, ulice to rwące rzeki), a ty takie kocopały piszesz."

      Poza tym, kim trzeba być, żeby powyciągać z kontekstu zdania napisane przez mocno zestresowaną osobę i je analizować w innym wątku?
      Nudzi Ci się? To może wolontariat?
      • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:44
        .
        • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:28
          To po co ten wątek???
          Jedź, tfu, płyń do Lądka pomagać, wraz z dzieckiem, a nie klepiesz na forum jaka byłabyś pomocna.
    • berdebul Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:40
      Cały ten wątek budzi zdumienie. Raz, że parę osób się nieźle odpaliło, dwa wątek z szukaniem rady, jeżeli najlepsza to przeczekać i słuchać służb, żaden rocket science. Plus postawione na głowie priorytety pt chłopak chcący się przedzierać do Czech przez powódź, bo praca. Wtf?

      Tydzień bez Internetu to dla wielu znęcanie, więc wiesz, walka o życie. tongue_out
    • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:42
      Służby to służby, taka ich praca i taka sobie wybrali. Nie każdy też musi być wolontariuszem. Co mnie dziwi natomiast to tragedia, bo nie ma prądu i wody. No nie ma, żyć można dalej. Bez wody pitnej trudniej, ale bez prądu się da. Naprawdę zastanawiam się jak te dzieci przeżyją skoro w 21 wieku mają problem, bo powódź. Przecież jeżdżą służby, nadają komunikaty, ewakuuja ludzi. Od kilku dni już o tym trąbili w mediach, można się było przygotować. Tymczasem oni ryczą matkom w słuchawkę, że prądu nie ma.
      • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:31
        Tragedię to sobie ktoś wymyślił, jak TY. I tak jak to ryczenie w słuchawkę.
        Do służb się nie dodzwonisz, bo nie mają zasięgu! tak jak mieszkańcy.

        rany, poproszę trzeci wątek, o przeprawie wpław przez Czechy, albo coś bardziej zabawnego
        pośmieję się przed snem, to może łatwiej usnę
        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:50
          Ale to nie ja założyłam wątek pilne z wykrzyknikami. Ja rozumiem, że możesz się martwić i jest to jak najbardziej zrozumiałe. Natomiast nie zmienia to faktu, że masz dziecko totalnie nieprzystosowane do życia, bo albo mogła wrócić wcześniej albo teraz nie wymyślać z wracaniem, a siedzieć na tyłku. Tym bardziej, że jest w domu rodzinnym chłopaka, więc nie sama. Brak prądu przeżyje.
          • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:55
            Dobrze, że Ty wychowasz swoje dziecko lepiej i nie założysz wątku z wykrzyknikamismile
            • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:07
              Być może będzie jeszcze większą mameją niż twoja. Tego nie wie nikt. Natomiast cały czas tkwię w zdumieniu, że mając 20kilka lat można mieć tak durne pomysły i problem z brakiem prądu i wody, gdzie sklepów mieli po kokardę i wystarczyło wyjść jeszcze wczoraj i kupić.
              • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:19
                Ochłoń, ona ma prąd. Po prostu nie może wyjechać.
              • nenia1 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:23
                hrabina_niczyja napisała:

                > Być może będzie jeszcze większą mameją niż twoja. Tego nie wie nikt. Natomiast
                > cały czas tkwię w zdumieniu, że mając 20kilka lat można mieć tak durne pomysły

                ale że serio ty akurat takie coś piszesz? masz ciągle jakieś problemy z doopy i zdaje się
                o wiele więcej lat.
                • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:31
                  No mam, u mnie powodzi nie ma to mogę mieć. Co nie zmienia faktu, że na temat pokolenia naszych dzieci swoje zdanie mam, tak moja też się do nich zalicza. Może i przykre, ale jednak my radziliśmy sobie o wiele lepiej, a teraz bez smartfona, internetu i matki i ojca, którzy za nich pomyślą oni raptem lądują w dupie. Taka prawda.
                  • simply_z Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:41
                    Mało to wątków zdesperowanych mamuś załatwiających dzidziusiom studia za granicą, mieszkania i inne? masakra
                    • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 23:08
                      Jakbym napisała z jakimi problemami czasami dzwoniła nasza młoda to mózg wywieraca. Kiedyś zima kazałam jej zwyczajnie usiąść na ławce w parku i zamarznąć i wtedy wszystkie jej problemy się rozwiążą, bo już mi wszystko opadło. Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz? Tak mają. Inny przykład, komisja wojskowa, drzwi, wielka tabliczka na drzwiach. Na drzwiach rączka do ciągnięcia drzwi i klamka. Codziennie jakiś młodzieniec pytał gdzie jest komisja. Zabił mnie natomiast inny, jak się dostać do komisji. Mówię, no tu są drzwi, no tak, ale zamknięte. To naciśnij klamkę! Ano tak, dziękuję i poszedł zadowolony jakby patent na otwarcie drzwi wymyślił 😀
                      • leosia-wspaniala Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 10:42
                        >Kiedyś zima kazałam jej zwyczajnie usiąść na ławce w parku i zamarznąć i wtedy wszystkie jej problemy się rozwiążą,

                        Och, na pewno musi cię bardzo kochać i jest ojcu wdzięczna za taką macochę.
                        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 15:00
                          A żebyś wiedziała. Możesz zazdrościć.
                      • wapaha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:14
                        hrabina_niczyja napisała:

                        > Jakbym napisała z jakimi problemami czasami dzwoniła nasza młoda

                        ty sobie hrabina przypomnij z jakimi problemami ty na forum przychodziłaś/przychodzisz a potem czepiaj się młodych
                        a za tę "mameję" -rzuconą matce w takiej sytuacji- powinnaś dostać z liścia -
                        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:19
                          Kolejna histeryczka, może sobie z liścia daj na uspokojenie.
                          • wapaha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 21:09
                            hrabina_niczyja napisała:

                            > Kolejna histeryczka, może sobie z liścia daj na uspokojenie.

                            Zero histerii niczyjahrabino -totalnie na zimno
      • hanusinamama Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:35
        Mogłaś milczeć...
        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:51
          To milcz.
      • droch Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:36
        Bez wody pitnej trudniej, ale bez prądu się da.

        Jeśli ktoś przyjmuje leki wymagające przechowywania w lodówce, to twoja opinia szybko może ulec negatywnej weryfikacji.
        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:51
          To mógł wracać wcześniej albo inaczej dbać o leki. W końcu brak prądu nie zdarza się tylko z powodu powodzi.
          • droch Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:11
            Powiedzmy, że ma zapasowe zasilanie na 48h, ale powyżej 3 dni problem przeżycia bez prądu staje coraz większy.
            Więc gadanie "phi, nie ma prądu, wielkie mecyje" doprowadza mnie do furii, bo może być wyrażony wyłącznie przez totalnego ignoranta.
            • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:14
              Jak widać i pisała Pade prąd już mają. Także długo bez prądu nie byli. Natomiast dokładnie tak, w obliczu powodzi brak prądu nie jest tragedia. Tragedia jest w zupełnie innym punkcie.
              • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:15
                ale wiesz, że to ty wymyśliłaś tę tragedię?
          • 3-mamuska Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:11
            Hrabina ty tez mogłaś zadbać choćby o własne majtki... wakacje i wiele wiele innych rzeczy.
      • laura.palmer Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 11:48
        hrabina_niczyja napisała:

        > Co mnie dziwi natomiast to tragedia, bo nie ma prądu i wody. No nie ma, żyć można dalej. Bez wody pitnej trudniej, ale bez prądu się da.

        Trzeba być pozbawionym wyobraźni żeby tego nie rozumieć, prąd w XXI wieku jest potrzebny nie tylko do przeglądania internetu czy oglądaniu seriali, jak ci się najwyraźniej wydaje, ale też do przechowywania i przygotowywania żywności. Robi się coraz cieplej, jeśli mnie (Wrocław) jutro lub pojutrze zaleje i wyłącza prąd, zawartość zamrażarki rozmrozi się najpóźniej po dobie, a ja nie będę w stanie tego przetworzyć, bo płyta i mikrofalówka nie będą działały. Mam zapasy makaronu, ryżu, kaszy, ale bez prądu nie ugotuję. Dodaj do tego atmosferę odcięcia od świata, niewiedzę kiedy zagrożenie minie i kiedy prąd wróci oraz brak możliwości wyjścia do sklepu po zapas paczkowanego chleba tostowego i pasztetu w puszce. Brak prądu nie jest większym problemem, gdy ci wyłącza w bloku bo jest awaria na twojej ulicy, posiedzisz sobie w domu przy swieczkach, poczytasz książki, a jedzenie zamówisz, luzik. Klęska żywiołowa w całym mieście jest jakby nieporównywalna. 🤦‍♀️
        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 15:06
          Jak widać prąd i gaz córka Pade ma. A ty zamiast siedzieć na forum zacznij zamrażarkę przetwarzać i robić weki. A w obliczu klęski żywiołowej można przeżyć na krakersach.
          • laura.palmer Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 15:22
            Hrabina wyliczająca komukolwiek czas spędzany na forum. 🤣🤣🤣
      • mgla_jedwabna Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 19:00
        Bez prądu i wody to można przeżyć w chałupie wyposażonej w piec lub kominek i zapas świec oraz w studnię i sławojkę. A w sytuacji, gdy nie masz jak ugotować najprostszego jedzenia ani spuścić wody w kiblu w swoim mieszkaniu na trzecim piętrze w bloku, to jednak słabo jest.
        • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:20
          Jakoś tysiące powodzian nie umarło zbiorowo.
    • nenia1 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:45
      serio ale te forum mnie coraz częściej mnie załamuje... Czytałaś tamten wątek? Wyciągasz coś z kontekstu i jeszcze będzie sugerować, że ktoś twierdzi że strażacy czy wolontariusze mają nierówno pod sufitem. Ludzie co z wami? Gdzie jakaś odrobina empatii? Serio jedna z drugą macie tak zjebane w życiu, nuda jakaś czy co to jest, żeby takie rzeczy pisać? Nie życzę żadnej z was, żebyście doświadczyły lęku o życie bliskich w obliczu klęski żywiołowej, bo to właśnie mamy. Normalnie nadęte bezduszne baby myślące tylko o sobie.
      • violent_green Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:51
        1. TO forum - błagam, rodzaj nijaki = to
        2. Ten wątek odbieram jako luźne przemyślenia na temat braku wiedzy o pracy wolontariuszy, a nie chęć dosrania konkretnej forumce.
        • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:53
          Dziekuje. Tak.
        • nenia1 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:06
          no to powiedz, wrażliwa gramatycznie forumko, dlaczego zatem azaliż nie założyć wątku o wolontariacie bez cytatów z innego wątku - nie dotyczącego zresztą wolontariatu. Bez twierdzenia "nie jestem w stanie zrozumieć" kolokwialnego zwrotu o “bałaganie na strychu”, wyciągniętego z kontekstu i sugerowania, że odnosił się on najpewniej również do ginących w pożarach strażaków, ratowników medycznych i ich matek.
          • violent_green Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:41
            Trudno mi odpowiedzieć na twoje pytanie, ponieważ nie ja założyłam ten wątek. Mogę jednak przypuszczać, że te właśnie cytaty zainspirowały wątkodawczynię i dlatego je przytoczyła.
            Proszę się nie obruszać - walka z "te dziecko" jest moją osobistą krucjatą, ponieważ mam wrażenie, że wszędzie w internecie widzę ostatnio ten błąd i nie wiem, skąd się to bierze.
            • nenia1 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:53
              violent_green napisała:


              > Proszę się nie obruszać - walka z "te dziecko" jest moją osobistą krucjatą, pon
              > ieważ mam wrażenie, że wszędzie w internecie widzę ostatnio ten błąd i nie wiem
              > , skąd się to bierze.

              nie obruszam się jakoś bardzo, przyjmuje do wiadomości, że ludzie są różni i niektórzy muszą mieć bardzo uporządkowany świat, zgodny z wymyślonymi wcześniej zasadami. To mnie raczej dziwi, bo dla mnie samej
              to błahe, a najpewniej mam nawet jakiś rodzaj ułomności bo zjadam litery, powtarzam wyrazy
              albo mylę b z p itd.
    • bistian Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:49
      cottonrose napisała:

      > Rowniez sobie mysle o strazakach, ratownikach medycznych etc. oni czasem napraw
      > de ryzykuja zycie. Mlody strazak zginal a pozarze w Poznaniu w czasie akcji. Cz
      > y on i jego matka mieli “nierowno pod sufitem”?

      Byłem kiedyś na urlopie na kajakach, namiot w namiot ze strażakiem. 9 osób w jego drużynie, nikt nie był bez urazów i nie było tam ich winy, zdarza się, że się coś zarwie, a wejść trzeba do palącego się budynku, gdzieś jakaś linka czy gwóźdź. Wszyscy przeżyli, ale z wielokrotnymi urazami w ciągu dziesięciu lat. Opowiadał, że rodzinie niespecjalnie się chwalą, żeby nie straszyć.
    • kaki11 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:56
      Nie czytałam całego tamtego wątku - weszłam, oceniłam, że nie znam odpowiedzi, więc nie chciałam się udzielać. Z ciekawości zerknęłam na kilka komentarzy i ze zdziwieniem odkryłam, że oczywiście zawsze znajdzie się część osób, które żeby pomóc to nie, ale napisać, o głupocie, nieodpowiedzialności i braku współczucia w związku z tym, to bardzo chętnie, bo czemu by się z tym lepiej nie poczuć?
      Natomiast, wolontariusze (podobnie zresztą strażacy czy WOPRowcy powinni być ludźmi którzy po pierwsze czują taką potrzebę, czują się na siłach fizycznie i emocjonalni i mają zasoby, żeby się w sytuacji odnaleźć, czyli choćby dotrzeć do punktu w którym ktoś nimi pokieruje itd. I wszelkie pisanie, że komukolwiek by to należało doradzać, czy kogoś do tego wysyłać, to mi się raczej mocno z tym mija.
      Po drugie, taka mam wrażenie satysfakcja z tego, że młody człowiek, który pewnie popełnił błąd i zachował się nieracjonalnie bo już dawno by go mogło nie być na miejscu a jest, nijako za karę posiedzi tydzień bez prądu i wody, to trochę przerażający brak zrozumienia i empatii. I zresztą, co to za "lekcja życia" jest? No jakaś nauczka na przyszłość pewnie tak, ale i bez tego dojrzałość, lata czy oglądanie tego na internecie by dziewczynę nauczyły, że nie zawsze warto ryzykować. Ot, życie nas uczy różnych rzeczy.
      Natomiast to o cyzm Ty piszesz o działaniu w służbach, to jeszcze trochę inna para kaloszy, niż człowiek uwięziony gdzieś tam, bez prądu z własnej winy czy zupełnie bez niej. Ci ludzie robią kawał mega roboty, która w większości z nas budzi uzasadniony podziw, ale robią to świadomie, z własnej woli, zgodnie ze sobą, i pewnie nie raz ich rodziny rwą włosy z głowy czy przy jakiejś akcji umierają z przerażenia, bo tak to bywa gdy dorosłe dziecko podejmuje swoją życiową drogę. I te rodziny mają do tego strachu prawo, ale dalej, to są świadome wybory tych ludzi.
      • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:00
        nijako

        Niejako. "Nijaki" to co innego niż "niejaki".

        za karę posiedzi tydzień bez prądu i wody, to trochę przerażający brak zrozumienia i empatii. I zresztą, co to za "lekcja życia" jest?

        Co do lekcji życia - kiedyś ludzie żyli bez wody i prądu.
        • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:04
          "za karę posiedzi tydzień bez prądu i wody, to trochę przerażający brak zrozumienia i empatii."
          Jak dobrze pamietam, to zdanie nr1 napisala matka dziewczyny. Ale moge sie mylic
          • kaki11 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:12
            Ok, tak jak pisałam, nie czytałam wątku. Co prawda jeśli to była, tak jak to odebrałam początkowo dziwna satysfakcja, to dalej nie rozumiem, jeśli jakaś ironiczna odpowiedź której kontekstu nie znam, to trochę co innego.
            • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:19
              No to warto przeczytać jednak, nie wyrywać zdań z kontekstu, spojrzeć też na godzinę postu i wziąć pod uwagę to, że matka dziewczyny była cholernie zdenerwowana.

              ps. prąd na szczęście mają
              • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:26
                ..
                • pade Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:33
                  No i?
                  Wiesz co, Ty też masz bałagan na strychu i to ogromny.
        • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:30
          I to jeszcze nie tak dawno. O ile zabita dechami wies tuz przy granicy z Rosją miala od dawna prąd to w wiosce moich drugich dziadków leżącej niedaleko od Warszawy jeszcze w 1972r nie było prądu i trzeba było wieczory spędzać przy lampie naftowej, o wodociągach czy kanalizacji wogóle nie było mowy
          • skumbrie Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:56
            Babciu, przestań bredzić o tym, co było pół wieku temu za czasów twojej młodości. Coraz mnie strawne to jest.
            • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:34
              A ty wracaj do sosu pomidorowego bo czesto twoich wynurzeń ciężko czytać
          • mgla_jedwabna Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 19:09
            Weź pod uwagę, że czym innym jest chałupa WYPOSAŻONA w lampy naftowe i naftę, a także zapewne parę świec, do tego piec do gotowania jedzenia oraz opał do tegoż, a czym innym mieszkanie/dom, w którym prąd nagle odcięto i nie ma alternatywy. Aha, a sr....nie po krzakach też nie wchodzi w rachubę, jak we wsi, gdzie "o kanalizacji nie było mowy".
            • babcia47 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:33
              Jednak bez prądu mozna przeżyć, napisze wiecej o dziwo mozna przeżyć bez dostępu do komputera a nawet telefonu. Problemem obecnie jest to se bez zdobyczy cywilizacyjnych wiekszosc młodego pokolenia jest zagubiona, nie potrafi zrobić czegoś z niczego, a bez przeszukiwania internetu nie ma podstawowych umiejętności i wiedzy. Cud gdy jeszcze bez Google potrafi odróżnić krowe od swini. Niestety to nadopiekuńczość rofziciw i brak szacunku dla dziecka na pewnym etapie bo dzieci potrafią być bardzo przedsiebiorcze i kreatywne, lubią uczyć się i zdobywać nowe sprawności, są dumne z własnych osiagniec o ile im się nie przeszkadza i nie robi z nich melepety
    • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:58
      Nie jestem w stanie zrozumiec komentarza o “bałaganie na strychu”
      Ci co pomagaja to wariaci?

      Tylko ci, co do pomocy wysyłają bombelka alias dziubdziusia.
      • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:58
        Nie żebym zgadzała się z tą opinią.
    • karyna-z-radzymina Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 20:58
      Połowa tutaj to panie mądralińskie, ewakuowalyby sie już tydzień temu o ile w ogóle by musiały, bo przecież sa zbyt mądre aby mieszkać tam gdzie może być woda
    • mak_z_figa Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:22
      Odpisuję bez czytania odpowiedzi. Ta powódź stresuje mnie do szpiku kości. W 97 robiłam to, co mi powiedziano, że trzeba. Wylewałam wodę z piwnic, ładowałam piasek do worków, nosiłam wodę czy kanapki innym wolontariuszom. No właśnie, pisząc to, uświadomiłam sobie, że wtedy nie było wolontariuszy. Byli ludzie, którzy pomagali tak jak mogli i na ile mogli. Nawet nie wiem, skąd była woda czy kanapki. Na pontonach czy kajakach podpływały osoby z jedzeniem, piciem czy pustymi workami. niemile były widziane osoby, które swoją obecnością przeszkadzały, a nie pomagały . Mojego domu nie zalało. Ale część mojej rodziny straciło wiele. A wszystkim zabrała poczucie stabilności na wiele lat .
      Moje dzieci są osłuchane w rodzinnych opowieściach okołopowodziwoch. Syn, już pełnoletni, jest gotów na wsparcie, jeśli będzie potrzebne, bo jeszcze do nas woda nie dotarła. I wiem, że jeśli pójdzie, to będę się denerwować.
      Ale też myślę, jak denerwowali się moi rodzice, bo wtedy nie było prądu, telefony były wyłączone, a ja wróciłam do domu na chwilę po dwóch dniach pracy w wodzie po kolana i bez możliwości kontaktu. Potem szukałam babci i dziadka, którzy byli ewakuowani z własnego domu i nie mogłam ich znaleźć, bo jak się dowiadywałam o ich miejscu pobytu, to nim dotarłam, to woda wdzierała się na te tereny i byli już gdzieś indziej. Nie było komórek. Telefony stacjonarne raz działały a raz nie. A smród towarzyszący tamtej powodzi znowu zaczął mnie prześladować, choć wiem, że przecież nie mogę go teraz czuć.
      • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:30
        Trzymaj się.
      • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:41
        Wykonalas wtedy kolosalna prace, pod wielka presja.
        Dziekuje i szanuje bardzo.
      • sanciasancia Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 09:11
        Ściskam.
    • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:25
      I na koniec zastanawiam sie czy przezycie tygodnia bez pradu i biezacej wody pod suchym dachem, to naprawde jest lekcja zycia.

      Jakaś jest.
    • bi_scotti Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:36
      Potraktuje watek jako pretekst zeby docenic volunteers smile
      Dzieki jakims kompletnie obcym mi ludziom, ktorzy volunteer w kosciolach Sw. Marcina & Sw. Jacka w Warszawie w grudniu 1981 (i kolejnych miesiacach) mialam dostep do podpasek, swetrow, czekolady, dobrych butow, swiezej bielizny, skarpet, rajstop, szamponu etc. etc. etc. Jakies dobre rece te rzeczy odbieraly od good people, przegladaly, ukladaly, pakowaly, podsylaly. Czy sie na cos narazali ci volunteers? No idea ale swoj czas poswiecali dla kompletnie obcych ludzi just because ... Merci, forever merci!
      Jesli ktos ma w sobie owo "cos", owa chec zeby volunteer - chwala mu za to. Czy to gdy powodz, stan wojenny, pozar, huragan, whatever ... Ale to nie moze byc "dobrowolnie pod przymusem" - owo "cos" albo sie w sobie ma, albo nie. Jesli ktos nie ma, no problem. Nie kazdy musi miec. Moze nawet lepiej, ze nie kazdy ma wink I tyle. Blogoslawieni niech beda volunteers, bo zawsze i wszedzie przywracaja wiare w czlowieka. Cheers.
      • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:03
        bi_scotti napisała:

        Ale to nie moze byc
        > "dobrowolnie pod przymusem" - owo "cos" albo sie w sobie ma, albo nie. Jesli kt
        > os nie ma, no problem. Nie kazdy musi miec. Moze nawet lepiej, ze nie kazdy ma
        > wink I tyle. Blogoslawieni niech beda volunteers, bo zawsze i wszedzie przywracaj
        > a wiare w czlowieka. Cheers.
        >

        Dzięki bi_scotti w imieniu swoim i innych wolontariuszy. Uważam dokładnie tak samo: nie można ludzi zmuszać do pomocy, bo naprawdę nie każdy się do tego nadaje (zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych!!!). I jeśli ktoś, kto się nie nadaje zostaje w domu i nie przeszkadza, to moim skromnym zdaniem również pomaga.
      • senin1 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:03
        Ja przerabialam to w grudniu ubieglego roku. I pamietam jak bardzo bylam wdzieczna wolontariuszom. Za to ze dostarczyli koce, reczniki ba nawet lozka turystyczne i poduszki, nie wspominajac o jedzeniu. Ale to byli ludzie z pobliskich niezalanych dzielnic. Nie wyobrazam sobie by przypadkowi urlopowicze ( a mieszkam w miejscu wybitnie turystycznym) nie znajacy regionu i szczegolow okolicy byli jakos sczegolnie pomocni. Ba, Nawet sciagnieci z pobliskich miast 'social workers' czesto mieli trudnosci z udzielaniem jakichs konkretnych niezbednych informacji, choc ich pomoc byla dobrze zorganizowana i jednak niezbedna.
        Zatem wg mnie rady, by corka Pade wlaczyla sie jako wolontariuszka, niezbyt trafione.
        • bi_scotti Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:17
          senin1 napisała:

          > Nawet sciagnieci z pobliskich miast 'social worke
          > rs' czesto mieli trudnosci z udzielaniem jakichs konkretnych niezbednych inform
          > acji, choc ich pomoc byla dobrze zorganizowana i jednak niezbedna.

          Exactly. Wysluchalam ostatnio calej debaty na temat tego, ze szkoleni w radzeniu sobie z miejskimi pozarami firefighters sa de facto "useless" przy gaszeniu pozarow na hektarach lasow np. w British Columbia, Alberta, czy w California. A mowa o professionals. Wiadomo, do przenoszenia pudel spod sciany do ciezarowki nie trzeba miec jakiegos super treningu ale wiele dzialan volunteers jest jednak duzo bardziej "specialized". Wiec jak wyzej - jesli ktos ma dusze spolecznika - go for it, swiat takich ludzi potrzebuje. Ale gdy ktos nie ma, no pressure - jak pisze Dziewucha - niech siedzi w domu, zadba o siebie & nie przeszkadza - to juz i tak bedzie wielka pomoc smile Life.
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 21:58
      Przede wszystkim nie każdy nadaje się na wolontariat. Osoby panikujące, zbyt wrażliwe, niezorganizowane będą kulą u nogi, a nie wolontariuszem (piszę w skrócie, wiele;innych cech wyklucza wolontariat). Odpowiedź pade na sugestie, że "skoro już jej córka tam została to niech się przyda" w pełni rozumiem, stres, niepewność i obawa o życie i zdrowie najbliższej osoby.
      Osobiście wyobrażam sobie przeżycia tygodnia bez prądu i wody jako bardzo ciężkie bez przygotowania, a jestem dosyć twarda.
      • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:00
        Bez wody w ogóle czy bieżącej?

      • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:02
        Bez wody ciężko, ale bez prądu jaka trudność?
        • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:16
          35wcieniu napisał(a):

          > Bez wody ciężko, ale bez prądu jaka trudność?
          >

          No pomyślmy przez chwilę. Nie masz prądu, więc nie działa na przykład płyta kuchenna. Jest zimno i mokro, ale nawet sobie nie zrobisz herbaty. Nie masz wiadomości, nie wiesz co się dzieje. Przy braku przygotowania (a o tym napisałam wyraźnie: bez przygotowania taka sytuacja wydaje mi się bardzo trudna), jesteś po prostu w dudzie. Nie wiesz czy za chwilę domu ci nie zaleje, jest zimno. Bez wody pitnej to już w ogóle dramat, przy braku pomocy umierasz w kilka dni. Naprawdę trzeba to tłumaczyć?

          Co do prądu: przeżyłam w nastolęctwie tygodniową lokalną awarię prądu (opady śniegu zerwały sieć czy coś w podobie, nie pamiętam). Na wsi. Mieliśmy wodę ze studni, ale pompa nie działała, więc nie mieliśmy wody w kranie. Nie działał system dmuchaw w piecu CO, więc mimo wszystkich działań w domu było zimno. Samochód odpalał raz na dwa dni, bo było zimno, więc padał akumulator, a nie dało się doładować z prostownika, w związku z czym nie dało się dojechać do sklepu po świeczki i naftę, ojciec jechał traktorem z tego co pamiętam. Nie było lekko. W sytuacji powodzi, nie masz prądu, wody w kranie, ogrzewania itd. Dla mnie to nie jest "tydzień bez prądu to pikuś".
          • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:20
            bardzo_wredna_dziewucha napisała:

            > 35wcieniu napisał(a):
            >
            > > Bez wody ciężko, ale bez prądu jaka trudność?
            > >
            >
            > No pomyślmy przez chwilę. Nie masz prądu, więc nie działa na przykład płyta kuc
            > henna.

            U mnie jest na gaz.



            Nie masz wiadom
            > ości, nie wiesz co się dzieje.


            A naładowany telefon to co?



            • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:30
              Że nie wspomnę o radiu na baterie.
              • marianna211272 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:34
                ale kto ma radio na baterie do tego trzeba sie przygotowac
                • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:37
                  U mnie jest. tongue_out
            • mak_z_figa Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:30
              Co ci da naładowany telefon jeśli najbliższe stacje przekaźnikowe nie działają i nie ma wifi? Chyba tylko więcej stresu, bo udało się włączyć telefon, ale nadal nie masz zasięgu ani nie masz bieżących informacji z netu
              • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:39
                A skąd mieli ludzie informacje w 97? Akurat byłam nastolatka, wakacje spędzałam u rodziny na terenie zalewowym. Wiesz jak to wyglądało? Całe wsie wychodziły, pakowalo się worki z piaskiem, obkladalo wały. Cały czas też te wały obserwowali, później sąsiad informował sąsiada. Nie każdy miał samochód i mógł sobie ot tak wyjechać, telefony były, jeden na poczcie. Po mnie i kuzynów jechał wujek że Śląska, żeby nas zabrać. Nie zdążył niestety, wały poszły niespodziewanie. Siedzieliśmy wszyscy na strychu domu, odcięci zupełnie. Ciotka już za wczasu gromadziła jedzenie, robiła miejsce do spania i życia na tym strychu. Spędziliśmy tam kilka dni zanim nadeszła jakakolwiek pomoc.
                • hanusinamama Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:50
                  Hrabina w 97 pakowała worki z piaskiem...
            • marianna211272 Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:31
              taki-sobie-nick napisała:

              > bardzo_wredna_dziewucha napisała:
              >
              >
              >
              > A naładowany telefon to co?
              >
              Ciezki dzien dzis mialam wiec moze nie lapie ale bez pradu ten telefon sie rozladuje .Chyba ,ze sa jakies alternatywne sposoby ladowania o ktorych nie wiem
              >
              >
              • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:34
                marianna211272 napisał(a):

                > taki-sobie-nick napisała:
                >
                > > bardzo_wredna_dziewucha napisała:
                > >
                > >
                > >
                > > A naładowany telefon to co?
                > >
                > Ciezki dzien dzis mialam wiec moze nie lapie ale bez pradu ten telefon sie rozl
                > aduje .

                Nie łapiesz. Nie rozładuje się od razu, należy oszczędzać baterię.



                Chyba ,ze sa jakies alternatywne sposoby ladowania o ktorych nie wiem
                > >
                > >
                Ładowarki solarne, wredna babo.
          • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:24
            No to się różnimy w ocenie i tyle. Bo ona nie jest w miejscu które jest zalane tak że się nie da wyjść z z domu z tego co zrozumiałam. Ani nie jest zimno.
            Zresztą mój wpis był raczej natury ogólnej, tzn. uważam że pomijając sytuację skrajne typu odcięcie pojedynczego człowieka od świata, uzależnienie od leków przechowywanych w lodówce, siarczysty mróz itd. nie widzę problemu w tygodniu bez prądu, tyle. JA. A że inni widzą to cóż, ich prawo przecież.
            • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:34
              35wcieniu napisał(a):

              > No to się różnimy w ocenie i tyle. Bo ona nie jest w miejscu które jest zalane
              > tak że się nie da wyjść z z domu z tego co zrozumiałam. Ani nie jest zimno.
              > Zresztą mój wpis był raczej natury ogólnej, tzn. uważam że pomijając sytuację s
              > krajne typu odcięcie pojedynczego człowieka od świata, uzależnienie od leków pr
              > zechowywanych w lodówce, siarczysty mróz itd. nie widzę problemu w tygodniu bez
              > prądu, tyle. JA. A że inni widzą to cóż, ich prawo przecież.
              >

              Nie. Ty po prostu nigdy nie zmierzyłaś się z taką sytuacją i wydaje ci się (!), że wcale nie jesteś tak bardzo uzależniona od dostaw prądu, że sobie przy świeczkach posiedzisz co najwyżej. To jest błędne przekonanie.
              • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:35

                > Nie. Ty po prostu nigdy nie zmierzyłaś się z taką sytuacją

                A ty masz w pamięci bardzo, bardzo ciężką sytuację ze wsi. Nie każdy mieszka na wsi, zresztą czasy się zmieniły.
                • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:38
                  taki-sobie-nick napisała:

                  >
                  > > Nie. Ty po prostu nigdy nie zmierzyłaś się z taką sytuacją
                  >
                  > A ty masz w pamięci bardzo, bardzo ciężką sytuację ze wsi. Nie każdy mieszka na
                  > wsi, zresztą czasy się zmieniły.

                  Ja uważam, że w mieście przeżycie kataklizmu jest nawet gorsze (zwłaszcza w bloku), bo wiele systemów, których na co dzień nie dostrzegamy, nie działa.
                  • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:42
                    Kataklizmu być może. Brak prądu co innego. Nie działa lodówka i zamrażalnik. Nie działa oświetlenie w łazience. Kuchenka u mnie działa, jest na gaz. Coś jeszcze...? Jakie systemy?
              • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:37
                Co ty bredzisz? Myślisz że nigdy nie miałam awarii prądu czy co? XD
                Dobra, od ładnych paru lat max 1 dzień, ale kiedyś? big_grin Tylko że jak wyżej -to był brak prądu i tyle, a nie brak prądu plus samotne odcięcie od świata.
                • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:41
                  35wcieniu napisał(a):

                  > Co ty bredzisz? Myślisz że nigdy nie miałam awarii prądu czy co? XD
                  > Dobra, od ładnych paru lat max 1 dzień, ale kiedyś? big_grin Tylko że jak wyżej -to b
                  > ył brak prądu i tyle, a nie brak prądu plus samotne odcięcie od świata.
                  >

                  Nie bredzę. Wyraźnie napisałam, że taka sytuacja jest ciężka, jeśli człowiek nie jest przygotowany, czyli: nie ma w domu świeczek, zapałek, zapasów.
                  • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:43
                    To kup sobie świeczki, zapałki i latarkę.
                    • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:51
                      Czołówkę polecam. Sama mam tylko ręczną.
                      • taki-sobie-nick Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 23:45
                        Dodam, że całkiem na serio przydałoby się kilka latarek stojących, do każdego pomieszczenia.
                  • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:43
                    No i przecież z tym się zgodziłam, jak odcięciu prądu towarzyszy całkowite odcięcie od świata, niemożność wyjścia z domu itd. to jest to co innego niż po prostu brak prądu, a o tym pisalam i wyraźnie to zaznaczyłam.
              • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:41
                Nie no nigdy, większość się tu wczoraj urodziła. Nie przeżyła nigdy ani dnia bez indukcji, telefonu i wifi 😀
                • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:42
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Nie no nigdy, większość się tu wczoraj urodziła. Nie przeżyła nigdy ani dnia be
                  > z indukcji, telefonu i wifi 😀

                  Czy ja coś takiego napisałam?
            • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:35
              35wcieniu napisał(a):

              > No to się różnimy w ocenie i tyle. Bo ona nie jest w miejscu które jest zalane
              > tak że się nie da wyjść z z domu z tego co zrozumiałam. Ani nie jest zimno.
              > Zresztą mój wpis był raczej natury ogólnej, tzn. uważam że pomijając sytuację s
              > krajne typu odcięcie pojedynczego człowieka od świata, uzależnienie od leków pr
              > zechowywanych w lodówce, siarczysty mróz itd. nie widzę problemu w tygodniu bez
              > prądu, tyle. JA. A że inni widzą to cóż, ich prawo przecież.
              >

              Oraz: z tego co widziałam w mediach, to akurat Lądek Zdrój jest skutecznie odcięty od świata i liczyć można tylko na pomoc służb.
              • 35wcieniu Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:39
                O Chryste, ale córka pade nie jest w pontonie na środku niczego tylko w normalnym, niezalanym domu, w którym swoją drogą prąd jest więc ta rozkmina i tak nie ma sensu. Nie może wyjechać i to jest jedyna krzywda, która jej się dzieje. Ma dach nad głową, ma sucho, ma prąd, może wyjść, krotko mówiąc nie jest w ekstremalnej sytuacji.
          • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:27
            Ogrzewanie we wrześniu? Przy plusowej temperaturze? Oni nie siedzą w pontonie pośrodku niczego, a w domu, u siebie. Ja wiem, że jest to niewygodne, ale już bez przesady. Chyba widzą co się dzieje za oknem i słyszą komunikaty.
            • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:36
              hrabina_niczyja napisała:

              > Ogrzewanie we wrześniu? Przy plusowej temperaturze? Oni nie siedzą w pontonie p
              > ośrodku niczego, a w domu, u siebie. Ja wiem, że jest to niewygodne, ale już be
              > z przesady. Chyba widzą co się dzieje za oknem i słyszą komunikaty.

              Nie no pewnie, taka powódź to luzik przecież, bo są plusowe temperatury.
              • hrabina_niczyja Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:44
                Nie no qwa, może zacznij myśleć zanim napiszesz. Gdzie napisałam, że powódź to nic takiego? Ale brak prądu w obliczu powodzi to akurat najmniejszy problem. Tyle ode mnie. I tak, lepiej, że powódz jest we wrześniu niż w styczniu. Ogrzewanie przynajmniej nie potrzebne.
                • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 00:05
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Nie no qwa, może zacznij myśleć zanim napiszesz. Gdzie napisałam, że powódź to
                  > nic takiego? Ale brak prądu w obliczu powodzi to akurat najmniejszy problem. Ty
                  > le ode mnie. I tak, lepiej, że powódz jest we wrześniu niż w styczniu. Ogrzewan
                  > ie przynajmniej nie potrzebn


                  Dżizas. Jaki to jest niby "najmniejszy problem" w sytuacji powodzi? Nie działa prąd, nie możesz wyjść z domu, drogi nieprzejezdne, nie masz zapasów (pisałam o nieprzygotowaniu na sytuację!) i brak prądu wówczas to żaden problem? Aha. To spoko 😃.
                  • pade Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 09:01
                    Oni mają kuchenkę gazową. Tylko nie mogą używać (i bardzo dobrze) bo w mieście została uszkodzona instalacja gazowa.
          • bi_scotti Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 22:58
            bardzo_wredna_dziewucha napisała:

            > No pomyślmy przez chwilę. Nie masz prądu, więc nie działa na przykład płyta kuc
            > henna. Jest zimno i mokro, ale nawet sobie nie zrobisz herbaty. Nie masz wiadom
            > ości, nie wiesz co się dzieje.

            Mielismy blackout w 2003 - iles tam milionow ludzi na kawalku continent stracilo prad kolo 4:00 pm 14 sierpnia - uforgettable, eh wink Niektorzy tylko na 24-48 godzin ale wielu na 3-4-5 dni! Poniewaz bylo lato - opcja wystawienia jedzenia z lodowek za okno - no way uncertain nie dzialaly swiatla na skrzyzowaniach, wiele gas stations, czesc ludzi miala jeszcze landline phones ale teraz to juz by byl duzo wiekszy problem, wszyscy ktorzy maja jakies domowe maszyny medyczne & np. nie mieli swoich generators, byli w panice, w wielu domach spuszczanie wody to korzystanie z pompy uzywajacej electricity etc. etc. etc. Of course, bez pradu mozna zyc w namiocie, na campground, przez 2-3 tygodnie wakacji ale w miescie tzw. "normalne" funkcjonowanie nawet 2-3 dni to challenge. Life.
            • bardzo_wredna_dziewucha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 00:07
              Bi_scotti ja w ogóle uważam, że tamten feralny tydzień bez prądu był łatwiejszy do przeżycia na wsi niż w mieście (własna studnia, jakieś tam źródło ogrzewania). Nie wyobrażam sobie kompletnie w obecnej sytuacji mieszkania w bloku, że nie mam prądu przez więcej niż 24h. Zapewne jakoś by to było, ale nie mam pojęcia jak.
              • wapaha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:29
                bardzo_wredna_dziewucha napisała:

                > Bi_scotti ja w ogóle uważam, że tamten feralny tydzień bez prądu był łatwiejszy
                > do przeżycia na wsi niż w mieście (własna studnia, jakieś tam źródło ogrzewani
                > a). Nie wyobrażam sobie kompletnie w obecnej sytuacji mieszkania w bloku, że ni
                > e mam prądu przez więcej niż 24h. Zapewne jakoś by to było, ale nie mam pojęcia
                > jak.

                w szczecinie, w 2008 trwał 3 dni
        • j_malec Re: Sluzby i woluntariusze 17.09.24, 07:06
          35wcieniu napisał(a):

          > Bez wody ciężko, ale bez prądu jaka trudność?
          >
          To jest w pewien sposób urocze, żeby nie napisać że infantylne, jak ludzie uważają że ich perspektywa z której widzą jakiś problem, zamyka całkowicie zagadnienie. A jednocześnie smutne, jak ludzie mało wiedzą o współczesnym świecie.

          Napisanie że brak podstawowego produktu, na którym bazuje cała nasza współczesna cywilizacja i bez którego w przeciągu stosunkowo krótkiego czasu cofamy się do średniowiecza, to trzeba naprawdę bardzo mało, żeby nie napisać że nic nie wiedzieć o dzisiejszym świecie sad
      • wapaha Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:20
        bardzo_wredna_dziewucha napisała:

        > Przede wszystkim nie każdy nadaje się na wolontariat. Osoby panikujące, zbyt wr
        > ażliwe, niezorganizowane będą kulą u nogi, a nie wolontariuszem (piszę w skróci
        > e, wiele;innych cech wyklucza wolontariat).

        przede wszystkim, to osoby które nie są odpowiednio przeszkolone w tym jak pomagać i nie robić tego swoim kosztem - mogą nie tylko zaszkodzic innym -ale też sobie
        zrywy serca-super, to jest naprawdę budujące- ale zamiast tworzyć kolejne ( tu skupię sie na tym aspekcie) grupy pomocowe zbierające żywnośc, baterie, koce -osiedlowe, dzielnicowe, towarzyskie, sąsiedzkie, miejskie, itp - warto zorientować się na wsparciu działań tych, którzy potrafią to robic, mają moce przerobowe ( ludzi) miejsce składowania, pojazdy -by przewieźć itd
    • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 23:33
      Dziekuje za uwagi i komentarze. Tytulem wyjasnienia i uzupelnienia chcialam sie odniesc do 4 z poruszonych kwestii:
      1/
      w skrocie : do pomocy nadaje sie ten co sie nadaje, jak ktos sie nie nadaje, lepiej niech nie przeszkadza i siedzi schowany w domu, bo jeszcze narobi klopotu. I nie ma co zmuszac do niesienia pomocy.
      Nie ma o czym dyskutowac i podpisuje sie pod tym obiema rekami
      2/
      Jak zwrocila uwage jedna z forumek, zdanie “Będzie miała lekcję życia, bez prądu, bez wody, ponudzi się trochę.” jest zjadliwa satysfakcja.
      Tak, przeczytalam kilka razy starannie. Szczegolnie jezeli wezmiemy pod uwage caly kontekst (na screenie ponizej).
      Nie miesci mi sie w glowie, ze taka zjadliwa satysfakcje byla w stanie wyprodukowac matka, ktora wlasnie zamartwia sie o corke.
      W moim swiecie nie ma polaczenia pomiedzy strachem, ze cos sie dziecku dzieje a satysfakcja, ze dotknie je jakas niedogodnosc i to spowoduje “spokornienie” oraz “że czasem (a nawet zawsze) warto posłuchać matki.”
      Nie ma ludzi nieomylnych, wolalabym, zeby moje dziecko sluchalo rozsadku ( nabywanego na drodze roznych zyciowych przygod) lub fachowcow a nie mnie.
      Ale moze mam ubogi swiat.
      3/
      W cytowanych przeze mnie zdaniach jedna z forumek zaproponowala , zeby corka pade pomagala innym zamiast siedziec w domu.
      Odpowiedz na to brzmiala :
      “Wolontariuszka? Nie będę używać obraźliwych określeń bo mnie wytną, ale weź kobieto włącz tv i wyobraź sobie, że tak jak jest w Stroniu po zerwaniu tamy, tak samo jest w Lądku. Trzeba mieć niezły bałagan na strychu, żeby dziecko w coś takiego wysyłać.”
      To nie sa stwierdzenia:
      -Ze moje dziecko, sie do pomocy nie nadaje
      -Ze dziecko nie zna miasta i nie wie dokad pojsc niech lepiej siedzi w domu.
      To jest stwierdzenie, ze POSLANIE jakiegokolwiek dziecka w takie warunki to jest “bałagan na strychu”.
      Wyobrazam sobie, ze siedzi jakas matka (niekoniecznie e-) , podobnie jak mak_z_figa w 1997 roku, nagotowala bigosu, wsadzila do garnka i mowi corce 20lat “wez coreczko garnek i zanies strazakom albo tym co ukladaja worki”
      I przeczyta, ze ma “balagan na strychu” bo z cieplego domu “poslala dziecko w takie cos”
      Slabe to.
      Tak pieknie mak_z_figa napisala, ze nie bylo woluntariuszy, tylko ludzie sobie pomagali. I pewnie nikt nie obruszal sie, ze na zdanie “wez ze popros corke, zeby termosy zaniosla “ ktos by mogl zareagowac oburzeniem, bo on w TAKIE cos dziecka nie wysle.
      4/
      “Całe wsie wychodziły, pakowalo się worki z piaskiem, obkladalo wały. Cały czas też te wały obserwowali, później sąsiad informował sąsiada. Nie każdy miał samochód i mógł sobie ot tak wyjechać, telefony były, jeden na poczcie. Po mnie i kuzynów jechał wujek że Śląska, żeby nas zabrać. Nie zdążył niestety, wały poszły niespodziewanie. Siedzieliśmy wszyscy na strychu domu, odcięci zupełnie. Ciotka już za wczasu gromadziła jedzenie, robiła miejsce do spania i życia na tym strychu. Spędziliśmy tam kilka dni zanim nadeszła jakakolwiek pomoc”
      To jest opis sytuacji zagrozenia zycia.

      Siedzenie w suchym i cieplym domu swojego chlopaka, majac prad, I nie mogac opuscic miasta przez kilka dni, moze tydzien lub dwa
      To nie jest zagrozenie zycia, to jest poki co niedogodnosc.

      Przez szacunek do tych co nawet niedaleko, faktycznie sa w sytuacjach zagrazajacych zyciu i traca wszystko co maja uzywajmy prosze adekwatnych okreslen.

      • bi_scotti Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 00:01
        Wiesz co, moze niechcacy, moze przypadkiem (benefit of the doubt!) ale brzmisz strasznie malostkowo uncertain C'mon, jako matka, choc zapewne nie ematka tongue_out mozna byc targanym tzw. sprzecznymi uczuciami: z jednej strony strach o dziecko (no matter how old), z drugiej wscieklosc, ze kurcze (znowu?) nie posluchalo choc it was obvious ..., z trzeciej jakas tam satisfaction ze zycie da temu niesluchajacemu dziecku nauczke, z czwartej OMG nie chce zeby sie czegokolwiek uczylo tylko zeby bylo cale & zdrowe & tu obok mnie etc. etc. etc. Czlowiek (matka) to nie maszyna od--do, jestesmy complicated & jak u Osieckiej - latwopalni ... Nie probuj analizowac uczuc innej ematki, just send her good vibes - ona naprawde nic innego w tym momencie nie potrzebuje. Moze 25, moze 28 wrzesnia Pade zalozy watek "czego nauczyla nas powodz w Ladku" albo cos w tym rodzaju & wtedy bedzie czas i miejsce na rozkladanie na czesci pierwsze what was said/written & why. Ale dzis, teraz, in this moment to naprawde jedyne co wszystkie winnysmy to trzymac kciuki za wszystkich Ladku & innych miejscach doknietych powodzia. Nothing more, nothing less. Cheers.
        • cottonrose Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 00:07
          No wlasniej ja tej trzeciej strony nie mam.
          Choc z daleka to bardzo trzymam kciuki, zeby wszyscy cali przetrwali ten okropny czas i bardzo szanuje wszystkie matki, ktore wspieraja dzieci w pomocy innym.
          I mam nadzieje, ze zarowno w Ladku iak innych miejscach dotknietych ta tragedia bedzie ich jak najwiecej.
          • pade Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:41
            Wsadź sobie swoje kciuki głęboko.
            Nie stać cię było wczoraj na sprawdzenie w mediach jak tam wygląda sytuacja, nie stać cię było na wysilenie wyobraźni, ani na empatię. Stać cię jedynie na uczepienie się kurczowe kilku zdań i międlenie ich w kółko, a nuż zażre. Bo ty jesteś lepszą matką, bo ty tej trzeciej strony nie masz... No cóż, podejrzewam, że nie masz żadnej, bo brzmisz jak osoba, której trzeba wyjaśniać co to są emocje.
            W Lądku nie ma jak pomóc. Nie ma zapasów, nie ma świeżej wody. Nie ma czego rozdawać. Nie da się tam dostać nawet łodzią.
            Ale ty wiesz lepiej i wysłałabyś tam swoje dziecko. No to śmiało! Niech jedzie! Niech pokaże służbom jak się tam dostać i niech koordynuje pomoc.
            W sumie to szkoda klawiatury na takich ludzi jak ty. Ale, może jak kiedyś znajdziesz się ty albo ktoś z twojej rodziny w trudnej sytuacji, a osoba z boku zacznie cię pouczać co powinnaś czuć, co mówić i jak reagować, to może coś ci mignie w głowie, że tak się nie robi. Może...
    • princesswhitewolf Re: Sluzby i woluntariusze 15.09.24, 23:43
      >Wszystkie bombelki dzielnie w krawatach i garsonkach trzepia kase za biurkami, a jak przychodzi powodz, to sie pierwsi grzecznie ewakuuja jak tylko owe “sluzby” zasugeruja taka potrzebe ?


      Bombelki to za w wieku szkolnym i nie pracują. Xodosle dzieci to dorosli a nie bombelki
    • bazia_morska Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 06:59
      Możesz się zgłosić, co cię powstrzymuje?
    • anka_one_and_only Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:00
      To jest forum kobiet, ktore sie boja obcego czlowieka spotkac w lesie, a Ty o pomaganiu ludziom w obliczu katastrofy. One by same swojego xanaxu nie potrafily znalezc w razie czegos powazniejszego.
      • ageman Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 20:13
        anka_one_and_only napisał(a):

        > To jest forum kobiet, ktore sie boja obcego czlowieka spotkac w lesie, a Ty o p
        > omaganiu ludziom w obliczu katastrofy. One by same swojego xanaxu nie potrafily
        > znalezc w razie czegos powazniejszego.

        To prawda. Nerwica lękowa jest epidemią XXI wieku i za mało się o tym mówi. Ba, osoby bez nerwicy są postrzegane jak dziwolągi bez uczuć i - jak przeczytałam niedawno - bez wyobraźni, skoro nie potrafią sobie wyobrazić możliwych tragedii.
        Ale to jest straszne bo ludzie, którzy się boją, myślą bardzo egoistycznie i będą ratować siebie (ze strachu) pogrążając innych. A w obliczu żywiołu tylko w kupie siła.

        Pozdrawiam
        Aga
    • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:30
      >Zarowno ja jak i moje dziecko, jezeli nie >bylibysmy zaangazowani w pomoc “sluzbowo” >na pewno w miare mozliwosci zglosibysmy sie >do pomocy jako woluntariusze.
      Będąc gdzieś daleko poza miejscem zamieszkania, bez dachu nad głową i z jedną parą gaci na zmianę…?

      >Ci co pomagaja to wariaci?
      Nie, ci, co wysyłają inną osobę - inną niż ona sama, która by oczywiście pojechała jako wolontariusz (ale jakoś jednak teraz nie jedzie) - w rejon zagrożenia; osobę młodą, bez doświadczenia, bez zaplecza (miejsce zamieszkania, rodziny, znajomych, rozeznanie w terenie), samą będącą ofiarą sytuacji i w stresie. I nie w formie zorganizowanej pomocy - kiedy organizowany jest wyjazd wolontariuszy, to przecież zapewniane są im zamieszkanie i wyżywienie i wsparcie…
    • memphis90 Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:34
      >na koniec zastanawiam sie czy przezycie >tygodnia bez pradu i biezacej wody pod suchym >dachem, to naprawde jest lekcja zycia.

      Nie, oczywicie, że nie… Dzień jak codzień… Brak ogrzewania (zimno), brak możliwości przygotowania posiłku, jedzenie zepsutej zywnosci (brak prądu = brak lodówki), ryzyko zakażenia (brak wody = brak możliwości mycia się, brak możliwości przegotowania zanieczyszczonej wody) i jeszcze sr..nie do wiadra lub na podwórku.
    • evening.vibes Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 07:53
      W tamtym wątku runął mit mądrych, ogarniętych, pomocnych dzieci jematek 😜
    • ichi51e Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:50
      Raz spotkalam goscia ktory zawsze byl w pogotowiu I tylko czekal spakowany zeby ruszyc z pomoca. Z zawodu byl eks trepem. Byl miedzy innymi w Kobe. I wszystko fajnie ale mial tez zone I male dzieci. Pamietam jak mi o tych akcjach opowiadal pomyslalam ze nienormalny I ze zonie nie zazdroszcze.
      • pade Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 08:58
        Czy ja muszę tłumaczyć, że nie wypowiedziałam wczoraj ani pół słowa o wolontariuszach, czy wszyscy prócz autorki zrozumieli?
    • novembre Re: Sluzby i woluntariusze 16.09.24, 18:07
      W sytuacji gdy przez miasto przechodzi fala i porywa ze soba samochody, ty proponujesz dorzucic kolejna ofiare, ktora w imie idei pojdzie robic kanapki? Dolozyc strazakom do ratowania kolejna osobe, ktora nie znala terenu i nie byla pewna, ktoredy isc zeby byc bezpieczna?
      Na robienie kanapek jest czas, gdy fala opadnie i gdy mozna w miare bezpiecznie poruszac sie po miescie. Wtedy - oczywiscie. Wczesniej sluzby same nawoluja zeby zostac w bezpiecznym miejscu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka