Dodaj do ulubionych

I co teraz?

13.11.24, 12:14
Czy ktoś jest w stanie mi powiedzieć chociaż mniej więcej, jak to teraz będzie wyglądać, przebiegać? Co go czeka?
Wiem, najpewniej lekarz, ale nie mam w tej chwili do niego dostępu i w ogóle niewiele nam na razie mówią. Ktoś przeszedł przez coś takiego?
Kompletnie się pozbierać nie mogę. Powiadomiliśmy pracę, na razie wygląda na to, że jeszcze jej nie stracił. Musimy z nim uzgodnić, co z wynajętym mieszkaniem. Musimy tam podjechać, posprzątać, zebrać potrzebne rzeczy i mu dowieźć. Musimy coś powiedzieć wnukowi. Muszę pogadać z jego dziewczyną, w ogóle nie wiem, co jej powiedzieć.
Jakiś stupor, sama miałam myśl po przebudzeniu, że wolałabym się dziś nie obudzić. Tyle rzeczy, a my w sumie siedzimy bezczynnie i się zabrać za nic nie możemy, snujemy się bez sensu.
Obserwuj wątek
    • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:15
      Ale w związku z czym?
    • princy-mincy Re: I co teraz? 13.11.24, 12:15
      Ale o co chodzi? Brakuje jakiegos poczatku.
    • kadfael Re: I co teraz? 13.11.24, 12:17
      Podczytuję czasem, co piszesz, ale za chiny nie wiem o co chodzi. Może byś w paru słowach jednak zrobila jakieś wprowadzenie?
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:24
        Syn wylądował wczoraj w szpitalu po tym, jak się wycofał z próby samobójczej.
        • lucerka Re: I co teraz? 13.11.24, 17:41
          Bardzo współczuję.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 17:49
            Dziękuję. Już chyba jest lepiej, choć jego widok dzisiaj był dla nas bardzo trudny.
    • hosta_73 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:20
      Syn jest w szpitalu, w ośrodku?
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:22
        W szpitalu z syndromem presuicydalnym.
        • hosta_73 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:24
          Tak, właśnie znalazłam, wkleiłam link poniżej.
          Naprawdę nie wiem co ci napisać...
          Trzymajcie się jakoś. Syn otrzyma pomoc, z czasem wszystko powinno się ułożyć.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:28
            Mam nadzieję. Nie wiem, czy mam wiarę. Wydawało się, że jakoś, czasem lepiej, czasem gorzej, ale sobie radzi. A on się rozsypał w kilka dni.
    • hosta_73 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:22
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,178289117,178289117,Kotly_itd_Tego_dnia_nie_bylo_i_go_nie_bedzie.htmlZnalazłam.
      Współczuję bardzo.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:26
        Dziękuję. Choćby te pierwsze dni - Jezu, jak chcielibyśmy mieć je za sobą.
        • hrasier_2 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:32
          Zyje. Teraz najważniejsze by wrócił do równowagi psychicznej. I miał dobrych lekarzy do opieki. Nawet się nie spodziewałem takiego zakończenia. Pisałaś dużo o nim, ale żeby tak. Trzeba z tym żyć i go wspierać dalej.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:44
            Już nie wiem jak. Naprawdę już nie wiem jak. To dla mnie niewyobrażalne, jak nagle się wysypał.
    • alicia033 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:36
      ikonieckropka napisała:

      > Musimy coś powiedzieć wnukowi.

      a przypadkiem nie mieliście go odciąć od wnuka? Pogubiłam się już w tych twoich forumowych wersjach.
      Anyway, jak już, powiedzieć mu, że tata jest chory, musi się leczyć, więc spędzi jakiś czas w szpitalu czy innym tam ośrodku. Bez szczegółów.

      > Muszę pogadać z jego dziewczyną, w ogóle nie wiem, co jej powiedzieć.

      Tu to najlepiej prawdę.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:43
        Tyle wnuk wie, wiadomo, w szczegóły wchodzić nie będziemy, acz zaraz będą pytania, kiedy tata wróci.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:05
        Z dziewczyną się umówiłam, już wie, co się stało. Nie zamierzałam jej mówić nieprawdy, absolutnie. Wiem po prostu, że łatwa rozmowa to nie będzie.
        • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 16:33
          Ale dlaczego Ty się umówiłaś, żeby o ich związku rozmawiać? To oni mają załatwić między sobą. najlepiej za jakiś czas, jak oboje to sobie przemyślą.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:48
            Bo o to poprosiła i po ludzku jest na taką prośbę odpowiedzieć. Tym bardziej, że sprawy działy się nagle, szybko i ona nie bardzo rozumie, co się w ogóle zdarzyło i nie ma za dużej mocy dowiedzieć się tego od niego.
            • berdebul Re: I co teraz? 13.11.24, 17:23
              Po ludzku to jest zostawić dorosłemu mężczyźnie jego sprawy. „Droga dziewczyno syna, musisz pytać syna. Niestety jest nieosiągalny bo przebywa w przybytku XYZ, przy ulicy IKL”. Co dokładnie on jej powie to już jego wybór.
              • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 17:46
                Tak, zwłaszcza gdy to oddział, na który prawo wejścia mają tylko zatwierdzeni odwiedzający. Znam ją, znam jej rodziców, znam jej dziecko, bywa u nas w domu, a u niej bywa nasz wnuk, więc jeśli o to poprosiła, uważam, że po ludzku było to zrobić. I czuję, że zwyczajnie dobrze zrobiłam. Uczciwie wobec niej. I nie było wcale tak strasznie całe szczęście.
                • berdebul Re: I co teraz? 13.11.24, 18:38
                  Zawsze może zostać dodana do zatwierdzonych odwiedzających, to syna wybór. Tak jak to jego związek. Probujesz zarządzać kryzysem, ale to jego kryzys.
                  A poznanie rodziców, dzieci i wnuków to zaskakująco szybka akcja. Większość ludzi miesiącami randkuje, zanim dzieci się dowiedzą, a poznawanie rodziców jest jeszcze dalej na horyzoncie.
                  • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 18:43
                    Nie, to nie zależy od syna. Już teraz powiedzieli - pierwszy tydzień, dwa tylko najbliższa rodzina. Wpisali mnie i męża.
                    A poznanie jej rodziców, hm, nastąpiło jakieś trzydzieści lat temu. Z nią i córka i młodszy syn chodzili do podstawówki. Dzieciaki teraz w jednym przedszkolu, tak to jest jak się gada, a nie ma się danych.
                    • berdebul Re: I co teraz? 13.11.24, 19:07
                      I to mówisz dziewczynie. To syn wybrał bycie w związku i on decyduje. To on powinien Cię poprosić o przekazanie info, o ile sobie życzył. Wszelkie inne decyzje to znowu zarządzenie jego kryzysem.

                      Dane są wystarczające, żeby uznać że to chora akcja. I minimum to trzymanie się na dystans od kolejnych związków, oraz izolowanie wnuka od kolejnych pań. Kwas był więcej niż pewny, już na etapie wątku w którym pytałaś co by było gdyby rodzice kolegów z klasy zaczęli się spotykać.
                      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 19:14
                        Otóż tak, wyobraź sobie, że dzisiaj do niej dzwonił, ale miał mało czasu. W ogóle nie był pewien, czy będzie miał taką opcję i prosił wczoraj, żebym ją jak coś poinformowała. A ona po jego telefonie chciała wiedzieć więcej. A ja po ludzku odpowiedziałam na jej pytania.
                        Już, musisz nakręcać akcję, kiedy nie ma żadnej akcji. Zwykła ludzka sprawa. Co dalej zrobią - ich sprawa, natomiast porozmawiać mogłam. I tak by do tej rozmowy doszło, lepiej, jeśli nie przy dzieciach.
                        Dla mnie koniec tego tematu. Nie pytałam, czy z nią rozmawiać czy nie.
                        • 3-mamuska Re: I co teraz? 14.11.24, 21:02
                          Już, musisz nakręcać akcję, kiedy nie ma żadnej akcji. Zwykła ludzka sprawa. Co dalej zrobią - ich sprawa, natomiast porozmawiać mogłam. I tak by do tej rozmowy doszło, lepiej, jeśli nie przy dzieciach.

                          Ona nic nie nakreca. Po prostu ty wciaz nie rozumiesz ze to zycie i sprawy doroslego syna.
                          Ktory toba normlanie manipuluje.
                          Zawsze najpierw on taki on owaki , a za momencik go bronisz.
                          Z takimi rodzicami dorosły chłop nie ma szans na wziecie odpowiedzilnosci za swoje zycie. Bedzie sie tak krecic w kołko.
                      • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 19:55
                        berdebul napisała:

                        > Dane są wystarczające, żeby uznać że to chora akcja. I minimum to trzymanie się
                        > na dystans od kolejnych związków, oraz izolowanie wnuka od kolejnych pań. Kwas
                        > był więcej niż pewny, już na etapie wątku w którym pytałaś co by było gdyby ro
                        > dzice kolegów z klasy zaczęli się spotykać.
                        W skrócie: wątek zdążył zatoczyć koło i zaczyna się mielenie tego samego, co w poprzednich fefnastu.
                    • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 19:10
                      Więc powinni rozmawiać za tydzień-dwa. Obie strony mogłyby przemyśleć, co mają do powiedzenia.
              • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 17:47
                To jest jakiś dziwny układ, niedawno poznana dziewczyna dorosłego chłopa prosi o rozmowę jego matkę. Chyba sama wyczuła, że koleś jest pod spódnicą i chce się wymiksować bez dramy na oddziale.
          • 3-mamuska Re: I co teraz? 14.11.24, 20:57
            nick_z_desperacji2 napisała:

            > Ale dlaczego Ty się umówiłaś, żeby o ich związku rozmawiać? To oni mają załatwi
            > ć między sobą. najlepiej za jakiś czas, jak oboje to sobie przemyślą.



            Bo ona zawsze po nim sprzata.
            Wywalili go z domu. Teraz wycofał sie z proby samobojczej, wroci na rodzinne łono i znowu bedzie jak dawniej.
    • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 12:37
      Technicznie, to szpital, na początek oddział obserwacyjny, czyli żadnych pasków, ostrych narzędzi, zamków w łazienkach itp. Jest zabezpieczony o tyle, że na żądanie go przez jakiś czas nie wypuszczą, nawet gdyby chciał, więc nic sobie nie zrobi. Na kontakt z Wami i informacje musi wyrazić zgodę. Jeśli się zgodzi, to lekarz prowadzący pewnie będzie chciał z Wami porozmawiać, powinien tez skontaktować się z lekarzem prowadzącym. Dziecku powiedzcie, że tato jest w szpitalu i na razie nie można go odwiedzić, bez szczegółów.
      Jak wygląda to później, to zależy od konkretnego szpitala, a nawet oddziału. Od "można praktycznie wszystko, łącznie z laptopem z internetem" po "u nas pani telefonu nie naładuje, rodzina może przyjechać,, żeby porozmawiać" (300km w jedną stronę)
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:51
        Tak, wszystko, co mogłoby być zagrożeniem oczywiście wróciło do domu. Do informacji o stanie zdrowia nas upoważnił. No ale jego pierwszy dzień w sumie, więc jeszcze niewiele wiadomo poza tym, co sam nam powiedział, bo miał opcję rozmowy, więc chyba jest wszystko podobnie jak było na oddziale odwykowym.
        • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:09
          Na odwyku są restrykcje dotyczące odwiedzin. Normalnie, jeśli nie jest na przymusowej obserwacji, to jest regulamin odwiedzin, który niewiele się różni od innych oddziałów. Nie ma opcji, że kontakt z rodziną jest w nagrodę czy za karę.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:11
            Tak, natomiast odwiedzających musi mu zatwierdzić terapeuta, a gdy rozmawialiśmy rano, to mówił, że jeszcze w sumie z nikim nie rozmawiał.
    • helka.na.zakrecie Re: I co teraz? 13.11.24, 12:44
      Posiedzi- prawdopodobnie- na oddziale- tam farmakoterapia i różne oddziaływania psychoterapeutyczne. Potem może zasugerują oddział dzienny. Zwolnienie lekarskie na to.Generalnie kontynuowanie terapii. I próba życia dalej już z - daj Boże - refleksją, co mnie skłoniło do takiego pomysłu, jak rozpoznawać sygnały i gdzie w Radziwiłł co szukać pomocy
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:53
        Zwolnienie wiadomo mieć będzie, choć przy pracy B2B niewiele mu da. Niby jego szefostwo wykazało się zrozumieniem, no ale raczej czarno to widzę na dłuższą metę.
    • angazetka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:51
      Z moich doświadczeń z osobą po próbie s w mieście stołecznym - na drugi dzień wypisują i radź sobie sam.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:55
        Nie no, nawet nie żartuj. I co wtedy niby? Tego sobie nie wyobrażam, ale wątpię, bo wczoraj na izbie przyjęć powiedzieli, żeby go zaopatrzyć, bo raczej chwilę zabawi, więc może sensowniejsze miejsce.
        • angazetka Re: I co teraz? 13.11.24, 12:58
          Na własną rękę psychiatra i terapia wtedy.
          W przypadku, o którym mówię, był to Szpital Wolski. Ale kiedyś siedząc na izbie przyjęć na Banacha też widziałam, jak wypuszczają ludzi po próbach do domu ot tak.
          • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:12
            To szpital bardzo ryzykował. Z mojego doświadczenia, prędzej przetrzymają dłużej, niż to konieczne, niż wypuszczą wcześniej.
      • hanusinamama Re: I co teraz? 13.11.24, 14:27
        Doświadczenie z miasta niestołęcznego (Łódź), pobyt na oddziale zamknietym 10 dni, potem kolejne 3 tygodnie na oddziale już innym tez psychiatrycznym
        • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:02
          Przed chwilą tak nam właśnie powiedziano - że ok. 4 tygodni to takie minimum, choć może się okazać, że i dłużej, będzie zależało od stanu.
    • danaide2.0 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:00
      Te myśli samobójcze jakoś związane były z braniem leków? Od ilu miesięcy je bierze?
      Pytam w sumie dla nikogo.

      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:06
        W jakim sensie z braniem leków? W sensie, czy leki je wywołały?
        • danaide2.0 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:16
          Nie chcę ci burzyć świata jeszcze bardziej, ale może warto przeczytać książkę, która kiedyś uznawana była za szursko-heretycką, ale fakty są uparte.
          Nie pierwszy raz ją linkuję
          czarne.com.pl/katalog/ksiazki/zmacony-obraz
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:35
            Daj spokój, przed braniem leków miał problemy psychiczne, to się nie stało teraz, nagle.
            • danaide2.0 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:47
              Wiem. Plus narko. Bo o tego chodzi, prawda?
              "Daj spokój", powiadasz?
              Twój wybór, ty decydujesz przez które z otwierających się drzwi przejdziesz.

          • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 15:47
            I dalej jest szurska. Zmieniło się tempo życia, zmieniło się podejście, damy już nie mają melancholii, czy histerii itp. Zmieniły się w końcu leki, siłą rzeczy, jak lekarze mieli klozapinę i lit, to ludzie z dystymią czy depresją się męczyli, bo skutki uboczne leczenia przewyższały korzyści. EW, bardzo skuteczne i bezpieczne, nadal ma opinię makabrycznego zabiegu dyscyplinującego. Wzrost tendencji samobójczych na początku leczenia też jest dokładnie wytłumaczony. No , ale wiadomo, kiedyś panie tak nie było. Wielu chorób "nie było".
            • waleria_bb Re: I co teraz? 13.11.24, 17:06
              100/100
              Serio Danaide to już jest nudne, chodzisz po wątkach ludzi z problemami i piszesz szkodliwe bzdury. Weźmiesz odpowiedzialność za to, jak ktoś w desperacji posłucha Cię i odstawi leki? Przypomnę, że rodzicom chorych dzieci też potrafiłaś przedstawiać szurskie teorie i zapytam ponownie- weźmiesz odpowiedzialność za cudzą próbę S?
              • danaide2.0 Re: I co teraz? 13.11.24, 18:20
                A gdzie ja namawiam do odstawiania? Namawiam do czytania książki. A czyż w książce nie ma o problemie z odstawianiem leków?
            • danaide2.0 Re: I co teraz? 13.11.24, 18:23
              Nie manipuluj, książka nie dotyczy leczenia z czasów Niechcicowej.
          • nangaparbat3 Re: I co teraz? 13.11.24, 17:17
            Właśnie skończyłam czytać. Daje do myślenia, ale jest strasznie tendencyjna. Trzeba uważać i na leki, i na antylekowców.
    • eagle.eagle Re: I co teraz? 13.11.24, 13:02
      Cieszyć się że sam się wycofał, sam o siebie zawalczył więc wie że koniec życia to nie jest najlepsze wyjście.
      Może odpuścić mu teraz syna, znaczy nie nalegać na ich wspólne życie, na to że ma obowiązki względem niego. Mi się wydaję że on nigdy nie będzie mógł, w pełnym wymiarze godzin, nim się opiekować. Nie z tą chorobą.
      Zadbać o wnuka, syn jest zadbany w szpitalu.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:08
        O kwestii on i wnuk nawet w tej chwili nie myślimy. W takim sensie, że syn niech teraz zajmie się swoim zdrowiem, niech o niczym innym w tej chwili nie myśli - o synu, pracy, dziewczynie, o milionie innych rzeczy. Niech myśli tylko o sobie i wraca do równowagi.
        • eagle.eagle Re: I co teraz? 13.11.24, 13:23
          Teraz ani przez najbliższe parę miesięcy. Myślisz że jak wyjdzie za tydzień dwa czy miesiąc to nie będzie myślał o kobiecie ? Będzie bo taki jest. Pewnie ze swoją obecną nawiąże kontakt szybciej jak Ci się wydaje. Ty tylko swoje myślenie możesz zmienić a nie jego. I dla dobra wnuka przestaw je że zostanie z wami już do pełnoletności - dla jego dobra, oczywiście o wnuka mi chodzi.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:32
            Pewnie, że będzie myślał o dziewczynie, znam go. Nie o tej, to o innej, bo jeśli chodzi o tą, sam wczoraj stwierdził, że dla niej pewnie to już będzie za dużo.
            Kwestia opieki mnie w tej chwili nie zajmuje. Wnuk jest bezpieczny u nas.
            • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 15:50
              To jest świetny moment, żeby mu wbić do głowy, że terapeuci zalecają niewchodzenie w związki przez pewien czas. Zmienianie dziewczyn jak rękawiczek nie pomaga mu, a partnerki krzywdzi. On już z tą miał plany, lepiej pilnuj, żeby wnuk kolegi nie stracił.
              • alicia033 Re: I co teraz? 13.11.24, 15:54
                nick_z_desperacji2 napisała:

                > To jest świetny moment, żeby mu wbić do głowy, że terapeuci zalecają niewchodzenie w związki przez pewien czas.

                znasz jakiś skuteczy sposób jak to zrobić?

                > lepiej pilnuj, żeby wnuk kolegi nie stracił.

                a to zależy od matki tamtego chłopca a nie od autorki wątka.
                • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 16:36
                  Na początek go nie usprawiedliwiać i nie zdejmować z niego odpowiedzialności.
                  Co do kolegi, to sprawę sp..przyli oni, więc niech teraz oni się wykażą w negocjacjach, a nie liczą na matkę kolegi.
                  • alicia033 Re: I co teraz? 13.11.24, 16:42
                    nick_z_desperacji2 napisała:

                    > a nie liczą na matkę kolegi.

                    Ale tu nie ma na co liczyć.
                    Ikoniecikropka zwyczajnie nie ma żadnych środków nacisku na tamtą kobietę, więc jak tamta uzna, że należy uciąć kontakty syna z wnukiem autorki wątka to je utnie. I tyle.
                    • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:56
                      Absolutnie nie sądzę, żeby ta sprawa cokolwiek zmieniła w kontaktach małych. Rodziców - to bardzo możliwe, ale nie u małych.
              • nangaparbat3 Re: I co teraz? 13.11.24, 17:26
                Przecież on zdaje się jest w związku? Najpierw musiałby z niego wyjść. Proponuję zostawić go w spokoju - dyskusje o czym ma myśleć, a o czym nie, są od czapy.
                A oboje rodzice ciupasem na własną terapię.
                • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 20:17
                  I to jest bardzo mądrze powiedziane, dziękuję.
                • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 20:30
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Przecież on zdaje się jest w związku?
                  On jest cały czas w związku, tylko co chwila z inną. Choć po zakończeniu tego przedodwykowego nie powinien wchodzić w żaden przez dłuższy czas.
                  • nangaparbat3 Re: I co teraz? 14.11.24, 20:58
                    A "Romea i Julię " znasz?
                    • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 14.11.24, 21:24
                      A on ma 16 czy 30 lat, dziecko, uzależnienie krzyżowe i poważne zaburzenia osobowości?
        • aqua48 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:55
          ikonieckropka napisała:

          > syn niech teraz zajmie się swoim zdrowiem, niech o niczym innym w tej chwili nie myśli
          > - o synu, pracy, dziewczynie, o milionie innych rzeczy. Niech myśli tylko o sob
          > ie

          A mnie się zdaje z Twoich wcześniejszych wątków, że Twój syn od dawna o nikim innym nie myśli, tylko i wyłącznie o sobie.
          Sprzątanie u niego w domu nie jest Waszym zadaniem, podobnie jak świecenie oczami przed dziewczyną i zastanawianie się co jej powiedzieć, jeśli nie prawdę (nie bardzo wiem z resztą dlaczego byście nie mieli jej powiedzieć wprost dlaczego jest w szpitalu) - niech sam ten problem ogarnie. Wnukowi mówcie prawdę - ojciec jest w szpitalu i nikt nie wie kiedy wyjdzie ani w jakim stanie - czy będą mogli razem przebywać, a nawet jeśli tak to kiedy. Najważniejsze że dziecko ma Was.
          Nie zdejmujcie z syna odpowiedzialności za jego życie. Miał w nosie zalecenia psychoterapeuty i łamał ustalenia jakie z nim poczynił dobrowolnie. Musi wrócić do pracy nad sobą.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:00
            Może bym wyjaśniła, dlaczego powinnam tam posprzątać, dlaczego chcę porozmawiać z jego dziewczyną, ale chyba nie za bardzo mam na to dzisiaj siłę.
            • aqua48 Re: I co teraz? 13.11.24, 16:04
              Nie musisz nic wyjaśniać, masz taką potrzebę - sprzątania po synu i dosłownie i w przenośni, ale znowu - wchodzisz w nie swoją rolę.
              • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:07
                Nie po synu, a po sobie. Bo ja mu pół domu wczoraj przetrząsnęłam i narozwalałam.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 14:26
        Natomiast tak, to, że się wycofał, poprosił o pomoc, a potem zrozumiał, o co toczy się gra - na tym polu to ulga. Chce się leczyć, wie, że musi i mam nadzieję, że będzie się tego trzymał.
        • waleria_bb Re: I co teraz? 13.11.24, 17:11
          To jest teraz najważniejsze, że chce się leczyć. Nie baw się w rozmowy z jego dziewczyną, jak napisały poprzedniczki, to nie jest twoja rola. Napiszę brzydko, to jest na ten moment temat poboczny, to nie jego żona i wieloletnia partnerka, najważniejsze jest zdrowie syna i spokój Was jako rodziny.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 17:47
            Ale jednak znajoma nie tylko z ich związku. Nie było tak źle i trwało niedługo.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 18:31
            Plus, oczywiście wczoraj to nie miało zbyt dużego znaczenia, ale teraz go powoli nabiera - on się nie złamał, trzeźwy, czysty.
            • po_godzinach_1 Re: I co teraz? 13.11.24, 18:47
              ikonieckropka napisała:

              > Plus, oczywiście wczoraj to nie miało zbyt dużego znaczenia, ale teraz go powol
              > i nabiera - on się nie złamał, trzeźwy, czysty.

              Brawo. Dzielny chłopiec.
              • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 19:11
                W dziedzinie związków on się szybko zbiera do kupy.
    • samawsnach Re: I co teraz? 13.11.24, 13:14
      1. Przede wszystkim odnośnie syna należy zastosować się do wskazówek lekarzy - np. w kwestii podjęcia leczenia na oddziale dziennym, czy długości hospitalizacji.
      2. Załatwić zwolnienie lekarskie (o ile opłacał składki chorobowe).
      3. Co chcesz mówić wnukowi? To małe dziecko, z tego co pamiętam. Tata jest chory i jest w szpitalu, leczy się. Prosta informacja.
      4. Co masz na myśli pisząc o mieszkaniu? Na oddziale prawdopodobnie zbyt długo nie będzie. Musi wrócić do jakiejś swojej normalności - swojej, nie waszej.
      5. Zadbaj o siebie, twoje wpisy wyraźnie pokazują, że jest taka konieczność, co zresztą jest zupełnie normalne w tej sytuacji,
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 13:23
        1. To jasne.
        2. Opłacał, natomiast nie zmienia to faktu, że niewiele mu to daje, trudno mi uwierzyć, żeby nie stracił pracy na b2b.
        3. Prosta informacja już poszła, acz pytanie, kiedy tata wróci na pewno padną.
        4. I tu jest problem. Bo nie stać go będzie na tę swoją rzeczywistość, jeśli nie wróci szybko do pracy.
        5. Tak, wiem, wszyscy potrzebujemy pomocy.
        • hanusinamama Re: I co teraz? 13.11.24, 14:28
          To mu będziesz móić, ze jak wyzdrowieje to wyjdzie.
        • 3-mamuska Re: I co teraz? 14.11.24, 21:13
          Czyli wroci do was i bedzie to samo jak wcześniej.
          W sumie po co on ma pracować nad soba i sie starac jak ma was, a wy tez nie pracujecie nad soba i nie staracie sie aby facet byl w koncu odpowiedzilany.

          Wspolczuje wnukowi bo w takim domu nie ma sznas na normlna przyszłość.
    • po_godzinach_1 Re: I co teraz? 13.11.24, 13:41
      Bardzo współczuję temu małemu dziecko, które los tak ciężko doświadcza.

      Powinien być w innej rodzinie zastępczej, gdzie miałby mamę i tatę takich jak inne dzieci.
      • azalee Re: I co teraz? 13.11.24, 15:55
        Moja pierwsza mysla rowniez bylo jak bardzo jest mi zal tego malego chlopca.
        • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 13.11.24, 16:37
          Niewidzenie wnuka w tym wszystkim to standard. Nawet nie ma sensu tłumaczyć.
      • m_incubo Re: I co teraz? 13.11.24, 18:10
        po_godzinach_1 napisała:

        > Bardzo współczuję temu małemu dziecko, które los tak ciężko doświadcza.
        >
        > Powinien być w innej rodzinie zastępczej, gdzie miałby mamę i tatę takich jak i
        > nne dzieci.

        Zdecydowanie tak.
        • po_godzinach_1 Re: I co teraz? 13.11.24, 18:48
          m_incubo napisała:


          > Zdecydowanie tak.
          >
          >

          Mnie dziwi decyzja sądu (jeśli w ogóle taka była).
          • bazia_morska Re: I co teraz? 13.11.24, 19:12
            Chyba nie było uncertain
    • tiffany_obolala Re: I co teraz? 13.11.24, 16:06
      Nie śledzę dokładnie Twoich wątków, ale czy Ty nie warto, żebyś też była w terapii? Dla współuzależnionych albo zwykłej? Bo na forum to sobie możesz pary spuścić, ale fachowej pomocy tu nie dostaniesz, choć pewnie niektóre ematki mogą dać rozsądne rady - ale nie ocenisz tego w zalewie pomysłów spod ogona. A wspieranie najbliższej osoby wychodzącej z uzależnienia czy chorej na depresję jest cholernie ciężkie i w sumie nie do zrobienia samodzielnie.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 16:09
        Cały czas jesteśmy w terapii, indywidualnie i systemowo. Niestety terapie nie działają na zapas i nie przygotowują na coś takiego, co się teraz zdarzyło.
        • tiffany_obolala Re: I co teraz? 13.11.24, 17:06
          Pewnie, że nie.
          To trzymam kciuki. I daj sobie czas. Nie wszystko musisz robić sama, nie za wszystko jesteś odpowiedzialna, nie na wszystko masz siłę, i to jest OK.
          • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 21:45
            Bardzo dziękuję.
        • 3-mamuska Re: I co teraz? 14.11.24, 21:15
          Nie jestes w zadnej terpaii albo terapeuta to tylko z nazwy ze wiecznie popelnisz te same błedy.

          Ale co sie wydarzyło powiedział ze sie zabije i sie wycofał , tak naprawdę nie wiesz, czy nie była to manipulacja.
          • nangaparbat3 Re: I co teraz? 14.11.24, 21:28
            Skoro nie wiadomo, to lepiej tego nie zakładać.
            • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 00:17
              Wiadomo, wszystko właściwie wiadomo, a że niektóre żmije chcą poinsynuować... Jeśli mają się poczuć lepiej... Może dzięki temu same nie będą w takim stanie albo ich dzieci nie będą, kto wie. Oby tak było, tego życzę - aby nigdy psychiatrzy, terapeuci nie musieli być mądrzejszy od nich wszystko wiedzących.
              Ludzi się poznaje po jednej rzeczy, nauczyłam się tego: dobra rada jest dobrą, jeśli idzie za nią empatia, współczucie, a potem dopiero jakaś krytyka. Mam już rozeznanie. Wręcz trochę sobie to sprawdzam, kto potrafi powiedzieć - gratuluję, przykro mi, współczuję i coś dodaje, czy ktoś przychodzi tylko dać połajankę, kto czegoś pogratuluje, kto rozpali kotły, a kto przyjdzie tylko jako dementor. Dementorzy idą do wygaszenia.
              Dostaliśmy w tych dniach mnóstwo wsparcia, od pracodawcy syna, od jego dziewczyny, od dzieci, od przyjaciół, znajomych, również na tym forum. Ktoś, kto go nie dał choćby w drobnym stopniu, a myśli, że wysłucham jego połajanki, cóż, nie słucham. Dbam o siebie, jak mi owe panie zalecają.
              • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 00:32
                A te insynuacyjne żmije... One właśnie nawet nie pytają, ich człowiek nie interesuje, interesuje je tylko ich własna interpretacja i ogląd sprawy i wydawanie wyroku.
                • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 00:53
                  Dumne nie potrafią przed "ale" dodać prostych, ludzkich, często matczynych słów, czyli chodzi o ich ego, nie o pomoc czy radę. Dalej: ich poziom obwiniania matek... Feministki od siedmiu boleści.
                  O chorobach pojęcie mają żadne.
                  Oby pojęcia nigdy nie miały o tym, co my, bo w przeciwieństwie do nich - mnie nie daje satysfakcji posiadanie racji.
                  • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 00:58
                    Będą pierdzielić, jak to on nami manipuluje, hm, chyba lekarzami także, skoro przyjęty w trybie pilnym i tak to teraz wygląda. Będą pierdzielić o zaleceniach, które uważają, że powinien mieć, choć nie było ich na wypisach. Zawsze mądre, na forum.
              • miaumia Re: I co teraz? 15.11.24, 05:22
                Tulę najmocniej. Unikaj ludzi nie patrzących z poziomu serca, a wchodzących w role.
                Eksperta, krytyka, ironisty, pajaca, sceptyka, etc..
                Mnóstwo Miłości dla Ciebie, Syna i Wnuczka i ogólnie dla Was wszystkich, w tym Dziewczyny.
                • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 11:54
                  Dziękujemy. Tak, ja sobie filtruję. Nawet te krytykantki czasami mają trafne spostrzeżenia, ale jak już jedna wejdzie w rolę podżegaczki, to już cała sfora biegnie, na szczęście już wiem, kto w niej jest i kto w pewnych momentach zaczyna przejmować cechy przydatne do stada, bo potrzebuje takiej przynależności.
                  • 3-mamuska Re: I co teraz? 15.11.24, 18:10
                    ikonieckropka napisała:

                    > Dziękujemy. Tak, ja sobie filtruję. Nawet te krytykantki czasami mają trafne sp
                    > ostrzeżenia, ale jak już jedna wejdzie w rolę podżegaczki, to już cała sfora bi
                    > egnie, na szczęście już wiem, kto w niej jest i kto w pewnych momentach zaczyna
                    > przejmować cechy przydatne do stada, bo potrzebuje takiej przynależności.

                    Tu nie chodzi o krytyke.
                    Chodzi o to ze taka nadbierna kontrola pokazujesz synowi ze w niego nie wierzysz, ze nie da rady.
                    Gdyby moja matka mnie tak kontrolowała nawet mysla o "wazektomi" za mnie to serio nie czułabym sie ze mnie nie wspiera a raczej ze czeka tylko na moje potkniecie.
                    Jesli realnie chcesz pomoc synowi pomagaj, ale nie kontroluj, nie naprawiaj jego bledow.
                    To powinni ci powiedzieć na terpaii.

                    Samo to jak twoje zabrał syna, bo chciał zadecydować jako jego ojciec jak jego dziecko spedzi czas.
                    Wscieklas sie, a z drugiej storny pozwalałaś łamać ustalwnia co do odwiedziń dziewczyn w domu.
                    Niespojne jest to co robisz tak po prostu po ludzki przmysl to jesli chcesz faktycznie pomoc.
                    Bo syn realnie nie wiem "na czym stoi".
                  • alex_vause35 Re: I co teraz? 15.11.24, 18:15
                    Wiesz co, ja się od dłuższego czasu nie udzielam, ale nie udało mi się wytępić w sobie podczytywania wink.
                    Zdzierżyłam wątek grruu, gdzie mądrale dawały jej porady z du...y i najlepiej, jakby sobie wsadziła 3 dzieci w brzuch z powrotem.
                    Ale tu już zdzierżyć nie mogę.
                    Nie dostaniesz tu porady na takie problemy. Po pierwsze - uzależnienie bliskiego to dość specyficzny problem, zaledwie jakiś procent ludzi się z tym mierzy i czasami trzeba postępować w sposób odwrotny do |normalnego| udzielania wsparcia i okazywania bliskości tej najbliższej osobie w kryzysie, ale nieuzależnionej. Uwagi i opinie, które tutaj dostajesz, mogą Tobie nie pomóc, ale wręcz zaszkodzić. Rozmawiaj z terapeutami, z grupą rodziców ludzi uzależnionych - ja słuchałam różnych historii na grupie i myślę, że dzięki temu wręcz paru sytuacjom i błędom zapobiegłam. To, czego z kolei się nasłuchałam od tatusia mojej córki plus mojej rodzinki plus najbliższych koleżanek, to mogłam sobie w du...ę wsadzić, mimo naprawdę dobrych intencji niektórych osób.
                    Tu część osób ma skrzywione spojrzenie na takie dramaty, to jest inna sprawa. Bo same były kiedyś mega obciążonymi rodzinnymi problemami, straumatyzowanymi dzieciakami, które nie wyszły do dziś poza krąg swoich nieszczęść i po prostu odgrywają się za doznawaną latami parentyfikację tudzież przemoc psychiczną, zaniedbania, czasem alkoholizm swoich rodziców - w momencie, gdy coś/ktoś poruszy w nich czułą strunę.
                    Musisz sama zacząć ogarniać, co robić, kiedy syn ma kryzysy, jaka jest w tym Twoja/Wasza rola, jako rodziców, a kiedy stoicie z boku, bo to pomoże mu być samodzielnym. Grupa, terapia, literatura - to są narzędzia.
                    Z mojej perspektywy jako matki osoby, która za moment prawdopodobnie spędzi 18 miesięcy jako całkowicie czysta - ważne jest zdrowienie, budowanie siebie, cała reszta jest poboczna. To jest w ch...j bolesny i czasami bardzo długi proces. Może nie ciśnij tak syna na pracę, alimenty, podtrzymywanie kontaktu z dzieckiem, niech idzie do ośrodka, jeśli tego potrzebuje i się najpierw poukłada sam ze sobą, niech się odetnie od tych swoich kolejnych wybuchowych miłostek, użerania się z życiem, lęków itp., zrobi mega reset bez presji codzienności.
                    Nie jestem, nigdy nie byłam i pewnie nie będę uzależniona, ale świetnie pamiętam czas, kiedy te obowiązki codzienności wręcz mnie zabijały kawałek po kawałku i jedyne, czego chciałam, to uciec z własnego życia.
                    Potem zdjęłam z siebie presję, odpowiedzialność za to, za tamto, przestałam od siebie tyle wymagać, zaczęłam myśleć nad jakością swojego życia i tym, że mam takie samo prawo do szczęścia jak inni - i wiesz co, mam teraz naprawdę ogólnie fajną sytuację.
                    Uff, sama się zmęczyłam tym bezładnym pisaniem - ale widzę, jak się kręcisz w kółko i może jakoś Ci to pomoże...
                    • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 18:23
                      Dzięki za ten wpis, Alex. Jego raczej nikt nie cisnął, gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że potrzebuje aż tak fachowej pomocy, to jasne, że postawilibyśmy na leczenie. Problem w tym, że uzależnienie to wierzchołek góry lodowej. A nawet borderline. Potrzebuje teraz dobrze dobranej farmakologii, psychoedukacji, kontaktu z ludźmi z tym samym problemem, ogrom miłości i wsparcia. Nie mam co do tego wątpliwości i chyba już całe szczęście jestem w stanie po takim czasie filtrować, kto tu mówi coś sensownego, a kto pier... trzy po trzy, nie mając pojęcia o temacie, a w sumie tematach, bo tu już bardzo grubo się zrobiło.

                      PS. Ogromnie się cieszę, że Twoja córa czysta, gratulacje!
                      • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 18:39
                        Potrafię też już wyczuć, kiedy działać, a kiedy coś zostawić w spokoju. W poprzedni weekend założyłam tu wątek o tym, że czuję, że jest coś mocno nie tak. Miałam olać, bo przecież poprzednio się zbierał w sobie, a analiza każdego spojrzenia to głupota... Całe szczęście nie posłuchałam. Powiedzieliśmy sobie z mężem, że trochę telefonów sobie od nas poodbiera w najbliższych dniach. I całe szczęście. Coś nas nie zawiodło - albo już wiedza albo jego znajomość albo zwykła intuicja. To mi mówi, że tu się mogę wyprzytykać z myśli, spostrzeżeń, czasem więcej, ale to od niektórych, bo choćby ta tak zapamiętale wytykana kontrola, obserwowanie go, tym razem być może mu uratowało życie. A tu nawet po fakcie było, że może nawet nie planował tego, tylko to manipulacja. Nawet nie chcę mi się wypowiadać, jak bardzo szkodliwe są takie teksty, że nie trzeba było reagować, bo nas bierze po prostu pod włos. No ale moderacja nie działa, a powinna ciąć, ciąć, ciąć zapamiętale takie teksty. Bo nigdy nie ma pewności, czy jakiś sygnał nie jest jednak prawdziwy i na każdy reagować trzeba.
    • melisananosferatu Re: I co teraz? 13.11.24, 17:10
      Zrobcie, co mozecie w kwestii formalnosci (mieszkania itd), dziecku nie mowcie dlaczego tato jest w szpitalu, z tego, co pamietam to maly jeszcze chlopiec wiec wystraczy info, ze tato jest chory. Sprobujcie zadbac o siebie a syn potrzebuje teraz opieki psychiatry i musicie sie kierowac opinia specjalistow. Wspolczuje I trzymam za Was kciuki.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 17:48
        Dziękujemy.
    • m_incubo Re: I co teraz? 13.11.24, 18:09
      Musimy coś powiedzieć wnukowi.


      Prawdę. Że ojciec jest w szpitalu, będzie tam jakiś czas, aż poczuje się lepiej, szczegóły są całkowicie zbędne.

      Muszę pogadać z jego dziewczyną, w ogóle nie wiem, co jej powiedzieć.

      Najlepiej powiedz, żeby spi&#ła galopem, nie oglądając się za siebie - jeśli masz choć trochę przyzwoitości.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 18:28
        To już jej decyzja, co z tym zrobi.
        • ikonieckropka Re: I co teraz? 13.11.24, 18:29
          Ja jej mogłam jedynie powiedzieć, że to związek obarczony takim ryzykiem, że sama może potrzebować terapii.
    • ikonieckropka Re: I co teraz? 14.11.24, 18:13
      A więc... Podejrzewają, że to nie jest tylko zaburzenie osobowości, że raczej mamy do czynienia ze współistniejącą chorobą. 😢
    • turbinkamalinka [...] 14.11.24, 20:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ikonieckropka Re: I co teraz? 14.11.24, 20:48
        A kto wiedział, że za nim stoi choroba psychiczna? No kto? Lekarze się najpewniej na nim pomylili, no ale wiadomo, Ty wiedziałaś, że on jest chory i zaburzony.
        Wygaszam.
      • waleria_bb Re: I co teraz? 14.11.24, 20:56
        Eee, dowaliłaś autorce. Przede wszystkim ona ma dorosłego syna i to nie jest sytuacja, że weźmiesz za fraki i zawieziesz do szpitala. To on sam decyduje o swoim leczeniu i nie jest fair, żeby zwalać całą odpowiedzialność na matkę.
        • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 14.11.24, 21:26
          W wypadku współuzależnienia rodzina też ma zadania. A ona od prawie roku ciągle robi to samo: gasi jego pożary, on manipuluje nimi, aż żal patrzeć.
        • berdebul Re: I co teraz? 15.11.24, 00:34
          Przede wszystkim to jest tam małe dziecko, które straciło matkę w koszmarnych okolicznościach. Bardziej od budowania więzi z kolejnym niepewnym (niedopowiedzenie roku…) dorosłym, dzieciak potrzebuje stabilizacji, spokoju, rozsądnych, zrównoważonych dorosłych i jasnej sytuacji w domu.
    • szpil1 Re: I co teraz? 14.11.24, 20:48
      Po przeczytaniu tego postu utwierdzam się w przekonaniu, że to troll, który snuje w miarę spójną choć nieprawdziwą historię.
    • 3-mamuska Re: I co teraz? 14.11.24, 20:54
      Czyli znowu sprzatasz po synu...
      Wnukowi powiedz ze znowu jest na leczniu. Dziewczynie prawdę.

      Nic innego z nim nie uzgadnia dorosły jest to sa jego sprawy.
      Dostarcz mu pizame/jakieś ciuchy szczoteczkę do zebow, a potem jesli bedziecie mogli go odwiedzać to z jakim jedzniem dowomym nic poza tym.
      Przestań sprzątać balagan jaki twój syn zostawia za soba.
      • nick_z_desperacji2 Re: I co teraz? 14.11.24, 21:01
        Sprząta, potem jak on znajdzie następną pannę, to rozłoży ręce, bo co ona może, tylko pomagać. Facet myśli, że terapia uzależnień i terapia bordera to taki szwedzki stół: bierzesz, co fajne, a resztę pomijasz. To nigdy nie działa, ale musiałby ze swoim bałaganem zostać sam, żeby to zrozumieć.
      • nangaparbat3 Re: I co teraz? 14.11.24, 21:02
        3-mamuska napisała:

        > Dostarcz mu pizame/jakieś ciuchy szczoteczkę do zebow, a potem jesli bedzieci
        > e mogli go odwiedzać to z jakim jedzniem dowomym nic poza tym.

        Błagam, pozwól chociaż jeszcze coś do czytania i papier toaletowy.
        • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 00:09
          Chciałabym, by był w stanie czytać, bardzo. Bardzo, ale to bardzo na to liczę, że to zobaczę w przyszłym tygodniu lub za dwa.
          • eagle.eagle Re: I co teraz? 15.11.24, 05:10
            Człowiek człowiekowi nie równy, tak jak choroba chorobie, ale moja mama przez wiele lat, w podobnych stanach przebywała w szpitalu psychiatrycznym. Często 2-3 tyg w otępieniu na lekach. Na szczęście zawsze z tego wychodziła i na pół roku czy na rok miała spokój, u niej tylko depresja - a przynajmniej wtedy tylko to zdiagnozowali. Trzeba być dobrej myśli, to co teraz widzisz nie zostanie na zawsze, codziennie będzie inaczej, raz lepiej raz gorzej ale wszystko idzie w dobrą stronę. Teraz on jest pod dobrą opieką, możesz na chwilę przestać się o niego martwić i spać spokojnie. Zbieraj siły na czas kiedy stamtąd wyjdzie.
            • ikonieckropka Re: I co teraz? 15.11.24, 11:58
              Dzięki. Mówią, że od dzisiaj będą schodzić z dawek, że na razie musieli go otępić, bo miał lęki. Oby to schodzenie się udało, bo dopóki jest zombie, to nie nadaje się do jakiejkolwiek diagnozy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka