Kolega z roboty dzisiaj mi napisal po polsku "Mysl troche" ekhem obrazilabym sie, gdyby nie to ze wtf
Okazuje sie, ze jego zona jest polskiego pochodzenia. Miala babcie Stasie, ktora wywieziono w wieku lat 10 do gulagu. Babci udalo sie ten gulag opuscic, "na piechote" przeszla swiat i dostala sie do Francji gdzie juz zostala, wyszla za maz i powila dzieci, w tym mame zony mojego kolegi.
Babcia Stasia cale zycie nie pisnela slowem o swojej historii, az ja opowiedziala prawnukowi, bratankowi tej zony, ufff.
I on wydal ksiazke.
A najlepsze jest to, ze ta zona nie rozmawia ze swoja rodzina i o ksiazce dowiedziala sie przez przypadek w mediach, rozpoznajac babcie na okladce.
A dla kolegi to niesamowite dziedzictwo dla jego wlasnych dzieci.
Historia bez moralu, chyba tylko zeby sie za szybko nie obrazac