shumarii
18.12.24, 14:34
Jestem zła i poniekąd targają mną mordercze emocje, dlatego chciałabym znać wasze zdanie. W wielkim skrócie- maturalna klasa mojej córki jest bardzo mała (8 osób) - ona jest jedyną niechińską uczennicą, która jest ignorowana na każdym kroku - np dyskusje w grupie to 7 chińczyków plus moja córka , którą omawia lekcje z nauczycielem . Ma grono bliskich znajomcch poza klasa, jednak mimo wszystko to wykluczenie z grupy jest dosyć dotkliwe, nad czym pracujemy. Klasa wyjątkowo wredna, o czym wie zarówno dyrektor szkoły jak i szkolny pedagog - cała kadra to również obcokrajowcy. Dwa ostatnie roczniki mają do dyspozycji tzn “study room”. W którym odrabiają lekcje , a w przerwach mogą po prostu się socjalizować . Są jednak reguły np zakaz zabaw i spania w godzinach lekcyjnych. Dzisiaj przechodząc obok zauważyłam te sama grupę śpiących uczniów . Weszłam i przypomniałam o regułach . Uczeń - na nieszczęście kolega z klasy mojej córki zdjal z oczu opaskę ostentacyjnie ziewnął, po czym kontynuował drzemkę. Wiem, wiem - śmieszne, ale nie koniecznie. Wg reguł panująch w szkole napisałam e-maila z “behaviour note” opisując sytuacje. Uczeń opublikował mojego maila na wechatcie podpisując “ foreign garbage “.
Co istotne w tej sytuacji uczniowi bardzo zależy na uniwersytecie w Melbourne, do którego wstępnie został przyjęty - na postawie przewidywanych wyników z egzaminów ( szkoła IB ma predicted grades ) . Jednakże machina ruszyła , będzie spotkanie z rodzicami i dyrektorem szkoły, ale teraz - pod wpływem potężnego wqurwa bardzo chcę powiadomić ten wymarzony uniwersytet, że dzuibdzius pewnie będzie się bardzo męczyć wśród tylu zagranicznych śmieci.
Jeśli emocje nie opadną to pewnie nie dam za wygraną i będę nalegać na zawieszenie, ale pewnie zrujnuje mu perspektywę na świetlaną przyszłość.
Doradźcie proszę. Dać sobie spokój czy walczyć o “sprawiedliwość”.