Dodaj do ulubionych

Komfort, zaradność zyciowa

05.01.25, 21:20
Czym jest Drogie forumowiczki dla Was komfort? Czy jest ważny?
Czy po 30 roku życia liczy/liczył się on dla Was bardziej niż jak miałyście 25 lat? Na co w życiu stawiacie?
Liczy się dla Was swój dom, mieszkanie w którym jesteście u siebie, wyposażacie je wg uznania czy może wolicie wynajmowac mieszkanie, życ beztrosko jak wieczny student w wieku 35+ ?
Dążyłyscie do tego aby się jak najszybciej usamodzielnić, zrobić prawo jazdy, kursy i zachęcacie do tego Wasze dzieci czy jest Wam to wręcz obojętne?


Obserwuj wątek
    • gr.uu Re: Komfort, zaradność zyciowa 05.01.25, 21:23
      W polskich realiach beztroska i wynajem mieszkania to są antonimy
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 00:01
      Nie mam prawa jazdy i mieć nie zamierzam.
      Wcale nie dążyłam do tego, żeby się usamodzielnić, ale musiałam, bo moi rodzice zmarli o wiele za wcześnie.
      Dzieci też do niczego nie zachęcam, robią jak im pasuje.
      Komfort to jest wtedy, jak możesz żyć tak, jak chcesz.
      • mysiulek08 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 00:30
        Komfort to jest wtedy, jak możesz żyć tak, jak chcesz.

        podpisuje sie pod tym wszystkimi konczynami
        • alpepe Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 11:22
          i ja. Choć odczuwam to jako pewną niesprawiedliwość losu, że mojemu bratu rodzice zasponsorowali prawo jazdy, jak tylko skończył, 18. lat, a co do mnie uważali, że to nie jest w niczym potrzebne.
          • hosta_73 Re: Komfort, zaradność zyciowa 08.01.25, 13:39
            Dobrze, że nie wysłali cię na kurs gotowania wink
      • cottonrose Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:48
        Dla mnie jest niezmiernie wazne, zeby miec mozliwosc robienia roznych rzeczy (np. prowadzenia samochodu) po to by sobie pozniej moc decydowac czy uzyje tej mozliwosci czy nie.
        I ta mozliwosc wyboru powoduje, ze czuje sie komfortowo.
      • subskrybcja Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 12:04
        mamtrzykotyidwato5 napisała:

        > Nie mam prawa jazdy i mieć nie zamierzam.
        > Wcale nie dążyłam do tego, żeby się usamodzielnić, ale musiałam, bo moi rodzice
        > zmarli o wiele za wcześnie.
        > Dzieci też do niczego nie zachęcam, robią jak im pasuje.
        > Komfort to jest wtedy, jak możesz żyć tak, jak chcesz.


        A możesz to rozwinąc w kontekscie rodziny? Na przykład 30latka, która mieszka osobno, bez rodziców, chciałaby spac do południa, nie pracowac, ogladac całe dnie tv i nie sprzątac i gotować - ale nie może życ jak chce, bo musi sama na siebie zarobić, ugotować, ogarnąć chatę.
        Ale już druga 30latka mieszka z rodzicami, rodzice maja emerytury całkiem wysokie, ona nie chcodzi do pracy bo nie musi, z głodu nie padnie, żyje jak chce, wstaje kiedy chce, gotować nie musi, bo mama ugotuje, całe dnie robi co chce , chce to ogląda tv, albo wyjdzie do galerii i tak dalej (prawdziwa sytuacja).

        Także komfort życia ma druga osoba, a nie pierwsza.
        Ale nie o to chyba chodzi?
    • alpepe Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 11:25
      Moja starsza córka poszła na studia do innego miasta i jest dość samodzielna, pracuje, ma stypendium. Zrobiła prawo jazdy prawie zaraz po osiągnięciu pełnoletności. Młodsza, też tak czuję, że będzie się starała szybko usamodzielnić, bo nie ma nawet 18 lat, a pracuje i coś tam sobie odkłada.
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:57
        I fajnie. Oczywiście nie wszyscy muszą mieć prawo jazdy i chęć jeżdżenia czy posiadania samochodu, ale jakby nie było to trochę gdzieś tam ten świat, praca nas zmuszają poniekąd do tego..żeby być mobilnym. Owszem, jest transport,ale chyba swoim autem trochę lepiej..
        Mam jednak znajomego, który za Chiny ludowe nie chce robić prawka, choć do pracy jest mu wręcz potrzebne. Póki co wozi się Uberem itp. Oporny jest na wszelkie porady,że zwyczajnie byłoby mu lżej mając swoje auto. Nie chce i już. Niereformowalny..ale ja myślę,że w jego przypadku to do.czasu.
        Jak to jest..są ludzie, którzy żyją w takiej stagnacji, marazmie, nie potrzebują zmian, komfortu,ulepszania..i tkwią tak latami
        • tiffany_obolala Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:25
          Hmm. Bo jest im komfortowo tak jak jest?
          Bo dokonywanie zmian to wyjście ze strefy komfortu (że czuje się pewnie, wiem, jak coś działa, nie muszę się niczego uczyć, nie jestem narażona na błędy).
          Komfort może być wtedy właśnie, kiedy nie potrzebujesz zmian i ulepszania.
          Jak to jest, że ludzie ciągle za czymś pędzą, nie potrafią usiąść i cieszyć się z tego co mają, ciągle chcą więcej i dalej, i gonią tak latami?
        • czerwonylucjan Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 08:18
          Wlasne auto to tez duze koszty: koszt samochodu, ubezpieczenia, napraw i miejsca postojowego..
    • ameliya_85 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 11:40
      ja wynajmuje niestety i przyznam, ze nie jest to dla mnie komfortowe. Marzy mi sie juz swoje. Niestety cale zycie musialam sobie radzic sama i tak wyszlo, ze bedac pod 40stke nadal mam to co mialam bedac pod 30stke. Rodzice niestety mysla tylko o sobie i tez jesli chodzi o spadek po mojej babci (ktory zazwyczaj jest przekazywany wnukom) biora pod uwage siebie i swoje potrzeby ... wiec i po babci oni 'wezma' wiec jest jak jest.
      • imponderabilia20 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 13:44
        Pierwsze słyszę że wnukom? Moi rodzice mają mieszkanie po dziadkach czyli swoich rodzicach i nie widze powodu zeby mieli nam je (mi i mojemu bratu) aktualnie dawac. Owszem było wynajmowane (więc było dzięki temu więcej pieniędzy w domu), potem mój brat chwilę pomieszkiwał z dziewczyną przed ślubem. Teraz znów wynajmowane i wszystko zgarnia mama. Nie przyszłoby mi do głowy chcieć coś z tego żadac. Jednocześnie wiem, że gdybym miała klopoty finansowe to za pomocą tego mieszkania zostałyby one rozwiązane (albo przez sprzedaż albo przez udostępnienie mi go)
        • ameliya_85 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 14:52
          ale jak to pierwsze slysze ze majac problemy finansowe mialabys pomoc rodzicow? przeciez to ICH mieszkanie po ICH rodzicach ... dlaczego mialabys Ty z tego czerpac? radz sobie sama
          • czerwonylucjan Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 08:20
            Nagle problemy finansowe a oczekiwanie, ze cos skapnie ze spadku - jak w twoim przypadku- to dwie rozne rzeczy
            • ameliya_85 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 09:09
              czerwonylucjan napisał(a):

              > Nagle problemy finansowe a oczekiwanie, ze cos skapnie ze spadku - jak w twoim
              > przypadku- to dwie rozne rzeczy

              czerwonylucjan nie znasz mojej sytuacji. cale zycie musialam sobie radzic sama. rodzice otrzymali w spadku jedno mieszkanie w centrum miasta i je wynajmuja, zaczeli budowac dom chcac pieniedzy ode mnie bym ich wsparla w tej budowie, biora obecnie pieniadze od babci, a dodatkowo ogromny spadek po babci tez tylko mysla o sobie bo przeciez oni dom buduja.

              Ja jestem przewlekle chora i bylo wszystko ok i nic nie 'wymagalam' dopoki nie zaczeli robic podchodow bym im dala swoje pieniadze. Oczywiscie im nie mowie o tym ze cos mi sie 'nalezy' (np. po babci) ale jest mi przykro ze rodzice NIGDY nie mysleli o mnie.
              • ameliya_85 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 09:12
                myslalam, ze rodzice sa po to by ulatwiac dzieciom zycie a nie na odwrot dlatego obecnie mam duzo zalu wobec nich przez to wszystko co wydarzylo sie przez ostatnie lata.
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:46
        To żaden wstyd wynajmować..sytuacje są różne. Dzięki za wypowiedz
        • ameliya_85 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 09:18
          nika_1985 nie czuje wstydu ze wynajmuje i tak naprawde jedyne co mi w jakis sposob przeszkadza to to, ze np. wlascicielka przychodzi na kontrole czy nie moge/nie chce kupic nowych rzeczy czy wyremontowac tego mieszkania (wiadomo nie chce inwestowac w nie swoje). Jest to tez stare mieszkanie wiec jak cos sie zepsuje to czuje ogromny stres ... itd. Jak juz ma sie te 40 lat chce sie miec spokoj a bycie na swoim mam wrazenie ze to daje. Tak do ok. 37 roku zycia bylam w 100 % zadowolona z wynajmu ale ostatnie lata zaczely mnie troche 'meczyc'.
          • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:31
            Oczywiście,że tak..co swoje to swoje. Kupujesz do mieszkania co chcesz..nie musisz się martwić co z tym.zrobisz po.
            No i swoje mieszkanie to swoje rzeczy..wiesz jakie.sprzety kupiłaś..a nie że jesteś skazana na pralkę najgorsza po taniości bo babka taka dała..
    • malia Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 11:50
      Jakaiś artykulikowy ten wstęp. Czasem to co by się chciało nie za bardzo przystaje do możliwości, myślisz że ci wszyscy wynajmujący robią to bo chcą żyć beztrosko? A może robią to z niechęci do wyposażania swojego domu według uznania?
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:48
        Żaden artykulikowy wstęp. Wiem,że sytuacje są różne..zdaje sobie sprawę z tego.
    • alina460 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 11:52
      I artykuł się sam napisze....
      • chatgris01 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 08:05
        Przecież to stała forumka.
        • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:33
          Może nie jestem tak super aktywna jak Wy..ale tak..jestem już w miarę stała. Miłego wieczoru chatgris01
          • chatgris01 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 22:32
            Miłego również.
            Pamiętam Twoje wątki, bo choć niezbyt liczne, to ciekawe.
    • cottonrose Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 13:19
      Niech bedzie do arykuliku...
      Komfort jest dla mnie NIEZMIERNIE wazny. I dla tego komfortu bylam i jestem w stanie sporo pracowac.
      Pozm ty slowem rozumiem
      - niezaleznosc ekonomiczna i logistyczna
      - codzienne wykonywanie pracy, ktora w wiekszosci jest dla mnie przyjemnoscia i w wygodnych warunkach
      - otaczanie (szczegolnie codzienne) ludzmi, ktorzy sa mi zyczliwi i ogolnie mili
      - akceptowany przeze mnie poziom elastycznosci czasowej
      - mieszkanie w warunkach zapewniajacych mi wystarczajaca ilosc miejsca oraz zieleni wokol oraz spelniajace moje warunki logistyczne
      - otaczanie sie rzeczami, ktore spelniaja moje standardy jakosciowe i estetyczne
      - mozliwosci kontaktu z innymi ludzmi / miejscami, szczegolnie innych kultur/obyczajow niz moja.
      Obecnie moj poziom komfortu oceniam na bardzo zadowalajacy.
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:51
        Dzięki. Ja też właśnie rozumiem podobnie.
        Jak kiedyś byłam młodsza to nie zwracałam uwagi na komfort..było mi trochę wszystko jedno, nie zwracałam uwagi na szczegóły,potrafiłam się dostosować bardziej. Teraz też potrafię,ale jednak już
        nic nie muszę.. a mogę. Jeśli coś mi nie pasuje to tego nie robię albo nie idę. Chce się czuć komfortowo.

        Dla swojego komfortu otaczam się dobrymi ludźmi, tych toksycznych staram się omijać. Zdrowie mentalne najważniejsze.
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:02
        A czy obnizylabys ten swój komfort tak sama z siebie? Albo jakby coś sie stało ( odpukac nie) typu nie wiem.. mieszkanie wypasione,ale już w słabej dzielnicy? Tak z ciekawości pytam.. bo człowiek się przyzwyczaja do wygodnego, do fajnego i nagle jak trzeba zmienić na coś gorszego, różnego,innego..ale jakościowo kilka.leveli niżej to już niekoniecznie może nam to pasować..
    • beataj1 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 13:41
      Moje osobiste wytyczne komfortu.
      Posiadanie swoich pieniędzy - nie związkowych, nie wspólnych, nie wspólne konto. Moich własnych, osobistych z wydawania których nie muszę się tłumaczyć czy konsultować.
      Ogród- dom może być mniej prestizowy ale ogród i przestrzen poza obrysem ścian jest dla mnie niezbędna.
      Prawko i własny samochód- znowu l, samodzielnosc i osobność.
      Do tego samego będę namawiać dzieci.
      • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:56
        Z tymi ogrodami, to w mieście trochę cięzko..
        • beataj1 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 17:57
          Nie zależy mi na mieście. Mieszkanie w centrum ma dla mnie przyzerową atrakcyjność. Preferuje dalekie przedmiescia.
          • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:03
            U mnie nawet na przedmieściach ciężko o kawał ogrodu...
            • beataj1 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:07
              U nas w okolicy wszyscy mają spore działki (okolica porolnicza).
              • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:44
                Do czasu, developerzy nie taki cuda kupowali.
                • beataj1 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:52
                  Doskonale to wiem. Teściową mieszka w pięknej dzielnicy. Domki z ogrodem, zielono, miło. Właśnie w jej bezpośrednim sąsiedztwie na działce po jednym domku wywalili olbrzymie bloczyslo wybudowane prawie po obrysie działki. Ponieważ w planie zabudowy w tej dzielnicy można stawiać tylko domki jednorodzinne ten kolos to "zespół domów jefnorodzinnych". Bo każde mieszkanie ma osobne wejście.
                  • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 20:11
                    To jest straszne i grozi to mojemu sąsiedztwu:/, ogród i big brother, bo te balkony i tarasy będą skierowane na niego właśnie..
      • la_felicja Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:44
        beataj1 napisała:

        > Moje osobiste wytyczne komfortu.
        > Posiadanie swoich pieniędzy - nie związkowych, nie wspólnych, nie wspólne konto
        > . Moich własnych, osobistych z wydawania których nie muszę się tłumaczyć czy ko
        > nsultować.

        Mam identycznie

        > Ogród- dom może być mniej prestizowy ale ogród i przestrzen poza obrysem ścian
        > jest dla mnie niezbędna.
        Nie powiedziałabym, ze to dla mnie niezbędne, ale bardzo ważne. Mieszkałam kilka lat bez ogrodu i było mi z tego powidu bardzo smutno. Zwłaszcza, kiedy widziałam ludzi, którzy mieli ogródki, ale w nich w ogóle nie siedzieli.

        > Prawko i własny samochód- znowu l, samodzielnosc i osobność.

        Też identycznie

        Plus możliwość zarządzania własnym czasem. Np kiedy mieszkałam z rodzicami, to owszem, oni mieli ogród, ale posiedzieć się w nim nie dało, bo ogród służył do zapierniczania. Ciągle w nim ktoś coś pielił, przycinał, przekopywał, tak że głupio było usiąść i czytać - był ciągły psychiczny przymus zgłaszania się do pomocy.


    • madame_edith Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:37
      Komfort jest dla mnie bardzo ważny, wygoda i estetyka.
      Bardzo byłoby mi ciężko mieszkać w mieszkaniu czy domu, którego wnętrze mi się nie podoba. Nie kupuję nic do domu dopóki nie znajdę tego, co mi odpowiada w moim niezbyt dużym budżecie. Przy kupowaniu lamp do domu przeszłam gehennę, jak ładne to za drogie, w niektórych pokojach gołe żarówki wisiały 2 lata 🙈
      Z tego względu kupienie nieruchomości na rynku wtórnym jest dla mnie w zasadzie niemożliwe, mieszkanie w wynajmowanym, gdzie nie mam wpływu na wystrój też byłoby trudne (choć jakby życie zmusiło to wiadomo).
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:45
        Ja z lampami miałam mega podobnie..okolo dwóch lat było w sumie goło i wesoło..chociaż potem dałam dość ładne jak zastępniki a jedna zarowka dalej ma abażur prowizoryczny bo nie mogę się zdecydować.
        No właśnie ja aktualnie mieszkam na wynajmowanym, ale już nie mogę...i jak wracam do siebie, do swojego mieszkania to całuję dosłownie ziemię..jest mega komfortowo tak jak ja sobie chciałam zrobić
        • mytoya Re: Komfort, zaradność zyciowa 08.01.25, 10:28
          Bo z lampami tak jest. Tragedia.
          Jak jest coś ładnego nawet to z JEDNĄ żarowką. Szukam lampy wiszące, żyrandola na minimum 2 żarówki do sypialni. Od roku się rozglądam i tylko białe kule w zlotych/czarnych oprawach.
          A ja uwielbiam lampy, to.keden z głównych elementów wystroju.
          Mam kilka ładnych lamp stołowych i stojącą kupioną na All na licytacjach ze zwrotów lub magazynów z Westwinga/ Zalando czy innych sieciowej ale z zagranicy.
          Jak próbowałam kupić lampę stołową do salonu to chyba z 10 zamówiłam.. podobały mi się takie z kloszem ala grzybek, ale na żywo nie były takie ładne. A najgorsze że dawały nieładnie światło.
      • la_felicja Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:46
        A ja mam ten komfort, że wystrój nie jest dla mnie aż taki ważny. To bardzo ułatwia życie.
        Tylko żeby było dobre oświetlenie i nie trzeba było siedzieć w półmroku
        • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 18:58
          Zazdroszczę. U mnie nawet niemoja podłoga robi dużą różnicę.. niemoje meble. Lubię soja łazienkę a nie ta gdzie teraz wynajmuje.. standard również jest nizszy i gdzieś mi to przeszkadza. Może jestem trochę pofyrtana. Ale w sumie to czemu mam akceptować coś gorszego?
          Prawo jazdy i swoje pieniądze też muszę mieć..lubię jak ktoś już wyżej napisał mieć opcje..czy mogę jechać autem czy nie..czy chce napić się winka z koleżankami czy wrócić szybko i wygodnie swoim autem. Kiedyś wybrałabym taxi ubera cokolwiek..a teraz jednak wybieram swoje auto. Kiedyś zarywalabym noce..a teraz lubię się wyspać wink moze to starośćwink
          • la_felicja Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 19:23
            nika_1985 napisała:

            . Ale w sumie to czemu
            > mam akceptować coś gorszego?

            Żeby mieć luz?

            > Prawo jazdy i swoje pieniądze też muszę mieć..lubię jak ktoś już wyżej napisał
            > mieć opcje..czy mogę jechać autem czy nie..czy chce napić się winka z koleżanka
            > mi czy wrócić szybko i wygodnie swoim autem. Kiedyś wybrałabym taxi ubera cokol
            > wiek..a teraz jednak wybieram swoje auto. Kiedyś zarywalabym noce..a teraz lubi
            > ę się wyspać wink moze to starośćwink

            O, możliwość wyspania się to mój najważniejszy komfort!

            I to, że moge nocować w hotelu w razie czego, a nie u kogoś na kanapie/na podłodze
          • jamnik.ryszard Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 20:13
            Miałam dokładnie tak samo, wynajęłam za miliony monet paskudny dom, a później paskudne mieszkanie w Amsterdamie (wybrałam najładniejsze z dostępnych) i potem uciekałam w każdy weekend do swojego domu. Tak bardzo źle się czułam, że żeby uciec pojechałam na imprezę, na którą w sumie nie chciałam iść, spadłam ze schodów i już nie wrócę do Amsterdamu 😂
        • madame_edith Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 19:49
          Zazdroszczę. Ja czasem sama siebie w..rwiam jak oglądam coś miesiącami i nie mogę zdecydować czy to TO. Nie umiem na to machnąć ręką.
    • majenkirr Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 20:01
      nika_1985 napisała:
      > Czy po 30 roku życia liczy/liczył się on dla Was bardziej niż jak miałyście 25 lat?



      Od dziecka chciałam komfortowo😎. Raz w życiu pojechałam pod namiot i drugiego dnia powiedziałam "nigdy więcej". I zawsze chciałam SWOJE, wynajęty dom czy auto w leasingu to nie byłaby dla mnie komfortowa sytuacja.
    • sylwiastka Re: Komfort, zaradność zyciowa 06.01.25, 20:58
      W życiu chce mieć spokojnie, łatwo, przyjemnie i interesująco, czyli właśnie komfortowo i stale podnoszę ten poziom komfortu i żyje jak sobie wymyślę.
      Swoje zainteresowania przelozylam na prace wiec robie, to co mnie interesuje i idzie mi lekko. Z biegiem lat zarabiam więcej i pracuje mniej, oraz nie daje się wkręcić w zbyt duża odpowiedzialność. Pracuje hybrydowo na etacie wiec wpływy regularne połączone z możliwościa zmiany stanowiska oraz zero myślenia o pracy poza godzinami i minimum dojazdów do pracy i siedzenia w biurze.
      Jestem odpowiedzialna jedynie za kota. Dzieci brak, kredytów brak, nawet nie musze pilnować przeglądów samochodu i ubezpieczenia, wiec jestem wolna od wielu obowiązków, ale prawo jazdy mam.
      Mieszkanie wynajmuje, było puste, wiec urządziłam je jak chciałam, mam swoje meble, obrazy, swoje lampy i mogę w nim mieszkać bardzo długo, a czynsz nie będzie skakał poza to, co zapisane w umowie (nie mieszkam w Polsce).
      Mam luz finansowy, zabezpieczam przyszłość i inwestuje nadwyżki oraz wydaje na przyjemności i nigdy nie musiałam kupować najtańszych rzeczy jeśli to był ich jedyny atut.
      Mam relacje tez komfortowe, bo lubie siebie, mam przyjaciół, ale nie
      Zjeździłam świat, mieszkałam i pracowałam w 5 krajach i moze jeszcze gdzieś się rusze.
      Mam nie tyle komfortowe, co kawiorowe życie i jestem z siebie bardzo zadowolona, chwilo trwaj! wink
    • leni6 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 08:32
      Wynajmowanie mieszkania w ogóle nie kojarzy mi się z beztroską. Zawsze dążyłam do tego, żeby mieszkanie mieć. Lekka zmiana nastąpiła po urodzeniu dzieci, kiedy stwierdziłam że czas dla rodziny jest ważniejszy niż moja kariera zawodowa (co nie znaczy że przestałam pracować, po prostu trochę w tej pracy zwolniłam).
    • bezmiesny_jez Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 11:42
      >wolicie wynajmowac mieszkanie, życ beztrosko jak wieczny student w wieku 35+ ?

      Wynajmować i żyć beztrosko? A na czym ta beztroska polega? Na płaceniu 2x tyle za najem co za ratę czy na czekaniu, aż właściciel postanowi mieszkanie sprzedać/oddać dziecku?
      • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 12:10
        Wezmy tez pod uwage, ze jak ktos pracuje za granica i mieszka tam od paru lat ale nie planuje osiedlenia sie na dluzej, wiadomo, ze bedzie wynajmowac, zamiast rzucac sie na kupno.
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:18
        Beztrosko to mi się tak napisało..ale chodziło mi o to,że np. w wynajmowanym mieszkaniu wszystko jest już gotowe, płacisz , nie musisz się martwić, kiedy chcesz składasz wypowiedzenie i spadasz albo do innego mieszkania albo gdzie tam Ci.sie.podoba. Niektórzy tak to właśnie widzą..dobrze im nie mieć niczego na własność, nie inwestowac w nic..i.moex opcje,że można zwinąc żagle.
    • subskrybcja Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 12:16
      nika_1985 napisała:

      > Czym jest Drogie forumowiczki dla Was komfort? Czy jest ważny?
      > Czy po 30 roku życia liczy/liczył się on dla Was bardziej niż jak miałyście 25
      > lat? Na co w życiu stawiacie?
      > Liczy się dla Was swój dom, mieszkanie w którym jesteście u siebie, wyposażacie
      > je wg uznania czy może wolicie wynajmowac mieszkanie, życ beztrosko jak wieczn
      > y student w wieku 35+ ?

      A czy zaradnoscia życiowa jest to, aby wygodnie i dobrze żyć i robić i żyć tak jak sie ma ochote, ale przy pomocy innych? Na przykład dosyć duże już 30letnie dziecko żyje u roodziców, nie pracuje, alboo pracuje dorywczo, a pieniądze wydaje na swoje wydatki, ubrania., wycieczki, kosmetyki, sprzet komputerowy, na wyjscia do pubu, a całą resztę zapewniają rodzice, dach nad głowa opłaty, jedzenie, mama upierze, ugotuje dla wszystkich?
      Albo sytuacja gdy kobieta uwiesi sie na bogatym mężu, dzieku niemu ona w zasadzie nie musi pracować, albo wystarcza jej minimalna, a mąz zapewnia dostatnie życie?? Albo odwrotnie, mąż znajduje sobie kasiastą babkę, może nawet z bogatej rodziny, która ma własne mieszkanie, prace , prawo jazdy - a on czaruś i niebieski ptak, ale umie sie ustawić?
      • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:21
        Dużo w tym zaradności wyrachowanej jeśli tak można rzec..aczkolwiek niektórzy tak lubia właśnie..punkt widzenia zależy od pktu siedzenia.
      • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:25
        Oczywiscie, ze zaradnosc, znalezienie bogatego meza.
        • nika_1985 Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 21:35
          Komfortem jednak jest umieć również żyć i funkcjonować bez tego bogatego mężawink
          Bez chłopa serio też można sobie żyć fajnie
          • simply_z Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 22:27
            Nikt tego nie kwestionuje, niemniej jednak we dwójkę z kapitałem żyje się lepiej.
    • wena-suela Re: Komfort, zaradność zyciowa 07.01.25, 13:32
      Ja zawsze byłam bardzo zadaniowa i praktyczna. Wykształcenie, praca, dobre zarobki, własny dom, to wszystko było mi potrzebne do elementarnego poczucia bezpieczeństwa. Wygoda to coś innego. To luz finansowy, dobra dzielnica, ładny wystrój, pani do sprzątania, jedzenie na mieście i spanie w hotelu gdy tego chcę. Samodzielność jej atrybuty takie jak prawo jazdy to niezbędne minimum. Dzieci tak zostały wychowane i bez zachęty cenią samodzielność. A wynajmowanie mieszkania to nie zawsze jest beztroska, czasem biznesowe myślenie. Ludzie świetnie zarabiający często wynajmują i inwestują kapitał w coś innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka