brzoza100
25.03.25, 15:16
Niby człowiek osiąga dorosłość w wieku 18 lat. Dlaczego tak się dzieje że niektórzy nie potrafią sobie radzić nawet w wieku 40 lat i oczekują pomocy we wszystkim od rodziców. Z najbliższego otoczenia dwoje ludzi po poprzednich nieudanych związkach postanawiają zamieszkać razem i wziąść ślub. Partnerka ma jeszcze dzieci. "Młodzi" wydzwaniają do swoich rodziców skarżąc na siebie nawzajem, oczekując natychmiastowej pomocy rodziców. Np. mąż nie pojechał ns przegląd samochodu, żona dzwoni do ojca żeby ten przyjechał i to zrobił.( mieszkając30 km dalej). Problemy z dziećmi w szkole, matka żony przyjeżdża z interwencją wykłócać się że to córka ma rację a nie nauczyciel. Inni członkowie rodziny też są wciągani w "pomoc" a niech tylko ktoś powie nie to zaraz płacz i histeria.