Dodaj do ulubionych

40 letnie dzieci

25.03.25, 15:16
Niby człowiek osiąga dorosłość w wieku 18 lat. Dlaczego tak się dzieje że niektórzy nie potrafią sobie radzić nawet w wieku 40 lat i oczekują pomocy we wszystkim od rodziców. Z najbliższego otoczenia dwoje ludzi po poprzednich nieudanych związkach postanawiają zamieszkać razem i wziąść ślub. Partnerka ma jeszcze dzieci. "Młodzi" wydzwaniają do swoich rodziców skarżąc na siebie nawzajem, oczekując natychmiastowej pomocy rodziców. Np. mąż nie pojechał ns przegląd samochodu, żona dzwoni do ojca żeby ten przyjechał i to zrobił.( mieszkając30 km dalej). Problemy z dziećmi w szkole, matka żony przyjeżdża z interwencją wykłócać się że to córka ma rację a nie nauczyciel. Inni członkowie rodziny też są wciągani w "pomoc" a niech tylko ktoś powie nie to zaraz płacz i histeria.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:22
      Wziąć. Co do reszty, przykre, ale zdarza się też widziałam podobne konstelacje w życiu.
      • 3-mamuska Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 00:57
        Bo rodzice na to pozwalaja i utrwalaja takie zachowania w rezultacie dorosli ludzie wchodza w role wiecznego dziecka.
    • alina460 Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:26
      Nieodcięta pępowina. Brak wychowywania i usamodzielniania. Jak sobie wychowasz, tak masz.
    • m_incubo Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:32
      Młodzi" wydzwaniają do swoich rodziców skarżąc na siebie nawzajem, oczekując natychmiastowej pomocy rodziców

      Naprawdę jestem zaskoczona, że te poprzednie związki były nieudane big_grin
      • alpepe Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:40
        Rodzice byli nieudolni w kitowaniu związków.
      • trampki-w-kwiatki Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:01
        🤣
      • 152kk Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 19:14
        Znam przypadek takiej kobiety w moim wieku, który mnie właśnie zdumiewa. Miała męza (i wielu kochanków/partnerow), ma dziecko, ma niezłe wykształcenie i pracę, ma własne mieszkanie, wydaje się ogólnie rozgarnięta, wygadana, na pewno nie "szara myszka", wręcz przeciwnie. A jednak ciągle mieszka z rodzicami (męza ściągnęła do domu rodziców, ale krótko było malzenstwm), jej mieszkanie kupione przez rodziców stoi od lat puste. Dzieckiem zajmuje się głównie jej matka ( obecnie ponad 70 letnia wdowa), dzieciak to wczesny nastolatek teraz, czyli urodzony kiedy moja bohaterka była po 30 i w związku małżeńskim więc raczej planowany.
        No zdumiewa mnie jak można być tak pozornie przebojowa i towarzyska osoba, a jednocześnie tak przyspawana do rodziców, chyba z wygody, ale jakieś takie chore jest to dla mnie.
        • 3-mamuska Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 00:58
          Bo ma za wygodnie. Rodzice na to pozwolili. Po prostu.
          • eva_evka Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 17:15
            Ja mam takich sąsiadów. Państwo dobiegają osiemdziesiątki, całe życie wszystko robili dla dzieci, pod dzieci i wkoło dzieci. Sami mieszkają w małym, skromnym domku, ale dzieci dostały duże domy. To tytułem wstępu. Te "dzieci" mają same około 40stki i swoje dzieci (razem czwórka, od 5 do 10 lat). Te dzieci codziennie są zaprowadzane i odbierane z placówek przez dziadków, po szkole/przedszkolu siedzą z dziadkami często do 19.00, dziadkowienodrabiaja z nimi lekcje, dają obiad. "Dzieci" tych Państwa odbierają dzieciaki późnym popołudniem, jedzą obiad u rodziców i jada do domu. Te maluch jak są chore, są przywożone do dziadków, bo "po co brac zwolnienie na dziecko, będzie mniejsza pensja". W zeszłym roku starszy Pan miał dwukrotnie zapalenie płuc.
            Ręce mi opadły, jak ostatnio usłyszałam od sąsiadki, że corka to od pandemii większość tygodnia pracuje zdalnie.....
            • 3-mamuska Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 17:48
              No ludzie 80-latki szybko ich wnuki wykoncza jakims chorobskiem i się skonczy.
            • brzoza100 Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 18:16
              Tutaj właśnie jedno z tych "dzieci" też pracuje zdalnie I właśnie dlatego nie ma czasu ogarniać innych rzeczy. Zawsze jest hasło przecież ja pracuje więc inni muszą nam pomóc. Więc mama przyjeżdża poskłada ubrania, uporządkuje kuchnie, usmaży naleśniki i jeszcze weźnie wnuki na 2-3 dni żeby rodzice mieli spokój.I jeszcze pójdzie z córką do lekarza i wejdzie z nią do gabinetu.
              • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 20:09
                brzoza100 napisał(a):

                > Tutaj właśnie jedno z tych "dzieci" też pracuje zdalnie I właśnie dlatego nie
                > ma czasu ogarniać innych rzeczy. Zawsze jest hasło przecież ja pracuje więc inn
                > i muszą nam pomóc. Więc mama przyjeżdża poskłada ubrania, uporządkuje kuchnie,
                > usmaży naleśniki i jeszcze weźnie wnuki na 2-3 dni żeby rodzice mieli spokój.I
                > jeszcze pójdzie z córką do lekarza i wejdzie z nią do gabinetu.


                Może dziadki chcą. Są takie przypadki, lubią sie czuć potrzebni.
                • eva_evka Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 22:57
                  Dziadki zapewne chcą, ale trzeba mieć też rozum. Tak jak napisałam wyżej, podrzucają dziadkom chore dzieci, dla tych dzieci to tylko przeziebienie, a dziadek dwa razy miał zapalenie płuc. W tym wieku to bardzo poważna sprawa.
    • szarmszejk123 Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:40
      Heh, miałam kiedyś za sąsiadów rodzinę z dwoma dorosłymi synami mieszkającymi z nimi w trzech pokojach. Jeden z tych synów miał jakąś chorobę psychiczną, więc go matka spisała na straty w temacie ożenku, więc liczyła, że ten drugi się w końcu ożeni i wyprowadzi. Jakie było zdziwienie, jak się okazało, że się ożenił i owszem ale z żoną mieszka w swoim "dziecięcym" pokoju w mieszkaniu rodziców 😅
      • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 11:01
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Heh, miałam kiedyś za sąsiadów rodzinę z dwoma dorosłymi synami mieszkającymi z
        > nimi w trzech pokojach. Jeden z tych synów miał jakąś chorobę psychiczną, wię
        > c go matka spisała na straty w temacie ożenku, więc liczyła, że ten drugi się w
        > końcu ożeni i wyprowadzi. Jakie było zdziwienie, jak się okazało, że się ożeni
        > ł i owszem ale z żoną mieszka w swoim "dziecięcym" pokoju w mieszkaniu rodziców
        > 😅

        A ile miał lat jak się ożenił? Jak mniej niż 25, to jeszcze okresowo ujdzie, na zasadzie młodzi, chwilowo jeszcze pomieszkają u rodziców, rok czy dwa.
        A co innego jak młodzi mają już wiecej niż 30 lat albo sa koło 40ki.
        • szarmszejk123 Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 11:08
          W okolicach 35, +/- 2 lata.
          • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 20:09
            szarmszejk123 napisał(a):

            > W okolicach 35, +/- 2 lata.
            To troche już duzo.
    • is-laura Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:48
      A co powiesz na to?
      wiadomosci.wp.pl/43-latek-zadzwonil-na-112-powiedzial-ze-mama-na-niego-krzyczy-7138954784594656a
      • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:38
        Mężczyzna zgłosil przemoc domową i został zlekceważony przez służby. No nic dziwnego, że ludziom ciężko z tego wyjść.
        • is-laura Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:48
          "Na miejsce skierowano patrol policji, aby zweryfikować zgłoszenie. Policjanci, którzy przybyli pod wskazany adres, nie stwierdzili żadnego zagrożenia życia ani zdrowia domowników.

          Komenda Powiatowa Policji w Mrągowie poinformowała, że mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł za bezpodstawne wezwanie policji. Jak się okazało, 43-latek chciał zrobić mamie na złość, ponieważ kazała mu wyjść z domu."
          • iwoniaw Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:00
            is-laura napisała:

            > "Na miejsce skierowano patrol policji, aby zweryfikować zgłoszenie. Policjanci,
            > którzy przybyli pod wskazany adres, nie stwierdzili żadnego zagrożenia życia a
            > ni zdrowia domowników.
            >
            > Komenda Powiatowa Policji w Mrągowie poinformowała, że mężczyzna został ukarany
            > mandatem karnym w wysokości 500 zł za bezpodstawne wezwanie policji. Jak się o
            > kazało, 43-latek chciał zrobić mamie na złość, ponieważ kazała mu wyjść z domu.
            > "

            Czyli tak: matka wygania doroslego syna z mieszkania, policja wlepia mu mandat zamiast założyc niebieską kartę, ponieważ nikt nie ma wbitej siekiery w glowę? Potem ludzie nyslą, ze darcie sie na rodzinę i wyrzucanie z domu współmieszkanców to nie przemoc 🤷‍♀️
            • paspartua Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:23
              W artykule nie ma żadnej informacji o tym, że on także tam mieszka. Tak, starsza kobieta ma prawo domagać się żeby dorosły syn opuścił jej mieszkanie, a jeśli polecenia nie spełnia, to ona sama powinna dzwonić na numer alarmowy.
          • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:17
            No cóż, mam nadzieję, że policjanci będą mieć więcej empatii chociaż wobec dzieci, na które ktoś tylko nawrzeszczy. Dziennikarze zresztą też - co mają na celu te artykuły, natrzasanie się z ofiary, generowanie klików jej kosztem czy może ostrzeżenie - niech ci nie przyjdzie do głowy czytelniku dzwonić na policję jak słyszysz za ścianą wrzaski, pięć stówek piechotą nie chodzi.
            • marta.graca Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 19:16
              Dzieci nie mają wyjścia, dorosly syn jak najbardziej.
        • paspartua Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:18
          Eee? Jak został „zlekceważony przez służby”? Operator 112 przyjął zgłoszenie, przesłał je do policji, ich dyspozytor wysłał radiowóz, po dojechaniu na miejsce nie stwierdzono żadnego zagrożenia życia i zdrowia domowników, a delikwent przyznał, że: „chciał zrobić mamie na złość, ponieważ kazała mu wyjść z domu.”.

          Raczej jej domu, bo w artykule słowa nie ma o tym, żeby razem mieszkali, albo chociaż miał tam meldunek. Wyobrażam sobie wiele powodów dla których starsza kobieta życzy sobie żeby dorosły, kręcący awantury syn opuścił jej lokum, jednym z nich może być fakt, że zawiadomienie składał „bełkotliwą mową”.

          Takie mandaty i tak są za rzadko wystawiane i rażąco za niskie, a bezzasadnych interwencji opłacanych z naszych podatków – multum.
          • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:25
            I odpowiedzią na problem syna z bełkotliwa mową kręcącego awantury starszej kobiecie w jej domu jest 500 zł mandatu?
            • paspartua Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:37
              O tym już zdecydowała jego matka, która mimo obecności patrolu nie zdecydowała się na zgłoszenie przemocy. Być może w tej rodzinie wcale przemocy nie ma. Bo nie uznam za nią samego faktu, że dorosłemu chłopu matka "kazała" wyjść z domu, żeby tam jeszcze jakaś szarpanina była. Tak samo to, że syn "wszczął awanturę" (jak to usłyszał w tle ONA), jak widać wg matki nie było awanturą na tyle poważną, żeby telefonicznie czy już przy policji domagać się w tej sprawie jakiejkolwiek interwencji.
              • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:46
                Więc skąd pomysł, ze syn tam "kręcił awantury" skoro kobieta zdecydowała? No chyba że kręcenie awantur to dla ciebie też nie przemoc i nie ma policjantom głowy zawracać.
                • paspartua Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:01
                  Stąd: „Mężczyzna bełkotliwą mową poinformował operatora numeru alarmowego, że jego matka na niego krzyczy. Operator dowiedział się też, że zgłaszający ma 43 lata, a w tle słychać było kobietę, która mówiła, że to syn wszczął awanturę.”.

                  Podejrzewam, że ta rozmowa wyglądała tak:

                  Zgłaszający: Dzień dobry, mama na mnie krzyczy, awanturuje się…
                  Głosy matki w tle: To on się awanturuje, nie ja!

                  To jest w ogóle wielkie słowo, „AWANTURA”, nie wiem czy faktycznie zostało przez którekolwiek z bohaterów tej historii użyte, czy tak się panu dziennikarzowi napisało, niemniej policjanci naprawdę mają doświadczenie, żeby szybko się zorientować, że nikt tam ich interwencji nie potrzebował.
                  • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:12
                    No ja też nie wiem, czy była awantura i czy była przemoc, ale od policjanta oczekiwałabym szerzej zakrojonych działań, niż szybkiej i kategorycznej decyzji, że nikt pomocy nie potrzebuje a potem wio do mediów. A od dziennikarzy rzetelniejszej relacji niż pisanie o awanturach, kiedy nie wiadomo czy były.
                    • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:19
                      Policja jest od interwencji kryzysowej. Ma reagować na sytuację gdy czyjeś życie zdrowie lub mienie jest zagrożone.

                      ale od policjanta oczekiwałabym szerzej zakrojonych działań, niż szybkiej i kategorycznej decyzji, że nikt pomocy nie potrzebuje

                      Mylisz Policję z psychologiem tudzież innym mediatorem...policja jest właśnie od tego co napisałaś wyżej...
                      • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:27
                        No dobra, jak usłyszę następnym razem jakieś wrzaski i awantury to nie będzie mieszać się do spraw rodzinnych i zawracać głowy służbom.
                        • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:28
                          Nie odwracaj kota ogonem
                        • czerwonylucjan Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:39
                          Zadzwon a policja przujedzie i oceni czy i komu dzieje sie krzywda
                    • paspartua Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 19:03
                      Nie wiemy, czy ta decyzja była szybka, a na pewno nie kategoryczna, bo oboje powinni zostać pouczeni, że w razie jakichkolwiek dalszych problemów czy zażaleń mogą się zgłosić tu i tam. Czy była szybka – mam nadzieję, że nie, złotym standardem powinna być wyczerpująca rozmowa z obydwojgiem na osobności, wyczulenie na możliwe „krycie” sytuacji patologicznych, ze względu np. na psychologiczne bądź finansowe uzależnienie od sprawcy etc.

                      Tyle w teorii. W praktyce w całym kraju są takie niedobory w policji, że naprawdę trzeba się postarać o choćby naganę, tzn. postarać wyjątkowo rażącą niestarannością przy wykonywaniu obowiązków. Ja wcale ich specjalnie nie cenię, może inaczej – stary beton jeszcze się nie wykruszył, a narybek jest kategorii surimi, na pewno o klasę niższej niż ci aplikujący nawet dekadę temu. Wynagrodzenia, jak często w budżetówce, nie nadążyły za kosztami życia.

                      Ale nie demonizowałabym ich zbiorczo i tak ochoczo, jak to często ma miejsce na tym forum. Jeśli chodzi akurat o przemoc domową, poziom ich obowiązkowych szkoleń i wiedzy na temat jest obecnie naprawdę przyzwoity, chociaż oczywiście w większości nakierowany na ochronę nieletnich. Ano właśnie, w opisywanej historii mamy dwójkę mocno dorosłych, zdrowych ludzi, którzy tak naprawdę mają prawo się pokłócić, ba, kłócić się codziennie, o ile nie jest to uciążliwe dla otoczenia, tak samo jak mają prawo te swoje relacje akceptować i kontynuować. Life, jak by to napisała jedna z was.

                      Mało takich rodzin znamy? W tym przypadku, jeśli zgłaszający sam przyznał, że chciał mamie „Zrobić na złość”, a oboje zgodnie oświadczyli, że nic się nie dzieje i nie życzą sobie żadnej pomocy – nie mam pojęcia, czemu oczekiwałabyś od policji „szerzej zakrojonych działań”, i tak w zasadzie to jakich? Wątpię, żeby to policjanci zgłosili się do mediów, raczej wydali jakiś krótki komunikat, a dziennikarz zwietrzył kliki. Co do kondycji i rzetelności dzisiejszych mediów najprawdopodobniej za to w zupełności się zgadzamy.
                      • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 20:33
                        Ja również mam nadzieję, że mało rzetelny dziennikarz zwietrzył kliki, a sytuacja wyglądala zupełnie inaczej. Że np. policjanci poinformowali przynajmniej, gdzie można się zgłosic w sprawie domowych awantur skoro nie do nich. Albo że w ogóle awantury nie bylo, tylko tak się napisało. Może inaczej ocenilabym sytuację, gdyby została rzetelnie opisana, bo to co czytam brzmi jak beka z poważnego tematu.
    • irma223 Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:53
      Nie znam takiej patologii, ani nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
    • asia.sthm Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 15:54
      Ha ha ha, rodzice kontrolowali małolatów, sterowali każdym ich krokiem, zabraniali samodzielnie popełnianych błędów...to majà teraz dużo roboty z 40latkami 😆
      • brzoza100 Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:22
        Najlepiej że oni sami twierdzą że to jest normalne i że od tego jest rodzina żeby pomagać. No ja też byłam poproszona o zawiezienie dziecka na zajęcia dodatkowe. Nie było mi to na rękę bo akurat przyjechałam po pracy do domu. Zawiozłam. Jak się okazało to ona była w domu ale musiała sobie odpocząć
        Jak dziecko zachoruje to jest zawożone do dziadków bo oni się lepiej zaopiekują.
        • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:49
          brzoza100 napisał(a):

          > Najlepiej że oni sami twierdzą że to jest normalne i że od tego jest rodzina że
          > by pomagać.


          Bo to JEST normalne w wielu narodach w bardzo wielu częściach świata. Tak jest u Turków, Hiszpanów, Greków, Włochów it'd itp. I'm dalej na północ tym rzadziej spotykane.

          No ja też byłam poproszona o zawiezienie dziecka na zajęcia dodatko
          > we. Nie było mi to na rękę bo akurat przyjechałam po pracy do domu. Zawiozłam.
          > Jak się okazało to ona była w domu ale musiała sobie odpocząć

          Następnym razem ty możesz poprosić gdy poczujesz się zmęczona i będziesz chciała odpocząć.


          > Jak dziecko zachoruje to jest zawożone do dziadków bo oni się lepiej zaopiekują
          > .
          Bo może babcia ma więcej cierpliwości, bo może jest typem kwoki która lubi się opiekować innymi ? A tymczasem rodzice zagonieni nie mieliby czasu i cierpliwości na taki poziom troskliwości jaki zapewni babcia. Nie oceniam.
          • m_incubo Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:58
            Rodzic ma mniej cierpliwości do chorego dziecka? A może do zdrowego też? To może można wtedy oddać komuś na stałe i mieć problem z głowy?
          • brzoza100 Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:19
            Jak myślisz że to działa w drugą stronę to się mylisz.
            Rodzice zagonieni nie są ale fakt cierpliwości im brakuje.
            • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:27
              brzoza100 napisał(a):

              > Jak myślisz że to działa w drugą stronę to się mylisz.
              > Rodzice zagonieni nie są ale fakt cierpliwości im brakuje.


              Z wiekiem ludzie mają więcej cierpliwości. Widzę to np po moim ojcu . Pamiętam że gdy był młodszy zaginiony , zapracowany był bardziej zestresowany i niecierpliwy. A teraz na emeryturze oaza spokoju, pokłady cierpliwości. Nie da się go wyprowadzić z równowagi. A jak moje dzieci były małe mogły po nim skakać i sobie zjeżdżalnie urządzać. Nic go nie ruszało. Na mnie by sobie nie poskakaly bo bym od razu ofukala, ale dla wnuków pewnie będę miała cierpliwość.
              • m_incubo Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:33
                Z wiekiem ludzie mają więcej cierpliwości

                Poza tymi, którzy mają jej mniej.
                • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:40
                  m_incubo napisała:

                  > Z wiekiem ludzie mają więcej cierpliwości
                  >
                  > Poza tymi, którzy mają jej mniej.
                  >

                  Ludzie są różni kwadratowi i podłużni.. jeśli babcia ma więcej czasu cierpliwości chęci i troskliwości to dlaczego nie może przejąć opieki nad chorym wnukiem, zwłaszcza jeśli rodzice pracują? Różne są układy w różnych rodzinach. Problem jest tylko wtedy gdy ktoś znajduje się w układzie który mu nie odpowiada.
                  • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 10:40
                    sueellen napisała:

                    > m_incubo napisała:
                    >
                    > > Z wiekiem ludzie mają więcej cierpliwości
                    > >
                    > > Poza tymi, którzy mają jej mniej.
                    > >
                    >
                    > Ludzie są różni kwadratowi i podłużni.. jeśli babcia ma więcej czasu cierpliwoś
                    > ci chęci i troskliwości to dlaczego nie może przejąć opieki nad chorym wnukiem,
                    > zwłaszcza jeśli rodzice pracują? Różne są układy w różnych rodzinach. Problem
                    > jest tylko wtedy gdy ktoś znajduje się w układzie który mu nie odpowiada.

                    Ciekawe, jakby tam było więcej dzieci i każde powiedzmy miało po 2 je dzieci i mielibyśmy 4 albo 6 wnuków. I teraz te 6 wnuków wychowywaliby dziadkowie, bo rodzice mieliby mniej cierpliwosci.
                    w sumie to wygodne dla rodziców.
                    • sueellen Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 10:44
                      subskrybcja napisała:



                      > Ciekawe, jakby tam było więcej dzieci i każde powiedzmy miało po 2 je dzieci i
                      > mielibyśmy 4 albo 6 wnuków.

                      A gdyby każdy dziadek miał dzieci z 3 różnymi kobietami to babć byłoby sześć po jednym wnuku na babcie. Problem solved 😅

                      • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 10:52
                        sueellen napisała:

                        > subskrybcja napisała:
                        >
                        >
                        >
                        > > Ciekawe, jakby tam było więcej dzieci i każde powiedzmy miało po 2 je dzi
                        > eci i
                        > > mielibyśmy 4 albo 6 wnuków.
                        >
                        > A gdyby każdy dziadek miał dzieci z 3 różnymi kobietami to babć byłoby sześć p
                        > o jednym wnuku na babcie. Problem solved 😅

                        Zakładając, ze byłyby to samotne matki. Równie dobrz, mogłyby być ematkami i poznac innych partnerów i miec z nimi wspólne dzieci albo stworzyć rodzinę patchworkową z nowym partnerem i jego dziecmi.

                        A co jak babcie w wieku 50 lat wyjechałyby z nowymi partnerami za granicę? Albo zamieszkali z nimi 100 km dalej od dzieci? Co by było z wnukami ? |Chyba trqafiłyby do domów dziecka a to byłaby wina dziadków, którzy nie chcieliby się zajmować wnukami.
    • cegehana Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:35
      Nie będę może oryginalna, ale to wina, a raczej decyzja rodziców, którzy nie potrafią odpuścić władzy i kontroli. Silniejsze dziecko przejdzie bunt, słabsze pozostanie emocjonalnie zależne, jak w tym przypadku, który opisujesz.
      • cottonrose Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:25
        Stwierdzenie, ze cokolwiek co dotyczy 40-letniej, pelnosprawnej, jest decyzja rodzicow jest nieco absurdalne...
      • ixiq111 Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 13:06
        cegehana napisała:

        > decyzja rodziców, którzy nie po
        > trafią odpuścić władzy i kontroli.

        O to, to.

        > Silniejsze dziecko przejdzie bunt, słabsze p
        > ozostanie emocjonalnie zależne, jak w tym przypadku, który opisujesz.

        Dokładnie.
        Do tego dorosłe dziecko, które przez cale lata ma subtelnie (albo i nie) wtłaczane do głowy, że bez rodziców sobie nie poradzi - nie da rady.

        Tacy rodzice, o ile ktoś dziecku nie pomoże się usamodzielnić maja cały pakiet narzędzi, od manipulacji do szantażu emocjonalnego, poprzez wbijanie w poczucie winy. Młoda osoba, która nie jest niezależna finansowo, mieszkaniowo i emocjonalnie gotowa na odcięcie - nie ma szans. Będzie tańczyła, jak rodzice zagrają.
        • asia.sthm Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 16:46
          > Tacy rodzice, o ile ktoś dziecku nie pomoże
          > się usamodzielnić maja cały pakiet narzędzi, od manipulacji do szantażu emocjonalnego, poprzez wbijanie w poczucie winy.

          Albo rozpieszczanie typu trzydaniowe obiady codziennie. Jedna taka mama przyznała mi się dlaczego to robi.- żeby dzieci jak najdłużej w domu zostały. Nie pomogło 😆
          Pouciekały i tak.
    • sueellen Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 16:41
      Niektóre rodziny są stadne i stadnie rozwiązują problemu poszczególnych członków swojej ferajny, a inni są samotnymi wilkami. Pierwsi drugich nie zrozumieją i odwrotnie.
      • subskrybcja Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 10:48
        sueellen napisała:

        > Niektóre rodziny są stadne i stadnie rozwiązują problemu poszczególnych członkó
        > w swojej ferajny, a inni są samotnymi wilkami. Pierwsi drugich nie zrozumieją i
        > odwrotnie.

        Wątek nie jest o stadnym życiu w którym każdy z członków jest samowystarczalny, ale bardzo związany z innymi członkami rodziny i sa fajne kontakty typu rodzice dzieci, odwiedzanie się, ogólnie dobry kontakt i tak dalej.
        Wątek jest o 40 latkach, którzy sa mentalnie 10 latkami i ich sprawy sa załatwiane ciągle przez rodziców, przez kolejne 40 lat.
        Te dwa przypadki nie mają ze sobą wiele wspólnego.
    • mia_mia Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 17:11
      Dziś słyszałam o 43 letnim „dziecku”, które zadzwoniło na policję skarżąc się, że mama na niego nakrzyczała. Policja się zjawiła i ukarała niesfornego malucha mandatem za nieuzasadnione wezwanie.
    • cottonrose Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 18:23
      Skoro na forum nie budzi zdziwienia fakt, ze 20 latka moze zgubic sie w Ladku Zdroju to dziwi mnie, ze 40 latek szukajacy u mamusi pomocy w ogarnianiu zycia kogos dziwi.
    • 71tosia Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 19:19
      Bo dorośli ludzie tez bywają rozni, znam całkiem dorosła kobietę uwieszona na mężu która nie potrafi samodzielnie tankować samochodu, nie wie ze trzeba zlozyc zeznanie podatkowe etc. Myśle ze gdyby nie mąż to rodzice lub syn musieli by js obsługiwać.
    • ardzuna Re: 40 letnie dzieci 25.03.25, 20:21
      40 dzieci to bardzo dużo! Lepiej, żeby były ciepłe, a nie letnie.
    • waleria_bb Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 00:43
      Może to być też kwestia tego, że w niektórych domach zaszczepia się dość szkodliwe podejście: nie zwierzaj się obcym, nie ufaj ludziom, wszystko zostaje w rodzinie. W efekcie 40-latka leci do mamy zwierzać się z kłopotów w związku, bo nie ma przyjaciółek i koleżanek.
    • engine8t Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 01:27
      U nas to bylo tak
      Jak chodzisz do szkoly'studia i masz dobre stopnie to znaczy ze "pracujesz" na swoja przyszlosc i rodzice placa za szkole utrzymanie ale tylko tyle lat ile trwa nauka. Jak skonczysz szkole /studia to idziesz do pracy i od pierwszego "czeku" musisz sobie zdac sprawe ze to co zarabiasz nie jest w 100% na Twoje wydatki ale na Twoje zycie a wiec i jedzenie i mieszknaie od tego momentu nie jest juz darmowe bo takie jest zycie. Placisz Fair ceny za jedno i drugie. Ale jest zacheta do mieszkanie w domu poniewaz oplata za mieszkanie ( ciut nizsza nic rynek nakazuje) pojdzie na Twoje specjalne konto ktore zostanie ci przekazane na pierwsze mieszkanie. I mieszkajac w domu musisz sie dopasowac do zasad poniewaz mieszknie lacznie z "twoim" pokojem jest "nasze" i my ustalamy zasady. A wiec masz utrzymywac pokoj i to co uzywasz a czystsci ( jesli nie to bedzie dodtkowy koszt sprzatania ) i porzadku, oczekujemy ze bedziesz partycypwiac w domowych pracach typu skoszenie trawnika umycie auta ojcu jak myskesz swoje etc, i masz mowic kiedy wracasz abysmy sie nie martwili. Nie musisz mowic co robisz i gdzie idziesz ale kiedy wrocisz i jak sie spoznisz wiecej niz pol godziny to mow ze wrocisz pozniej a to dlatego abysmy sie nie martwili. Mozesz zapraszac kolego czy dziewczyne ale dziwczyna ni ema opcji spania w ttwoim pokoju. Jk zajdziekoniecznoesc to udostepnimy oddzielny pokoj. Co robicie gdzis tam o czym nie wiemy to nie nasz sprzwa ale to co sie dzieje w naszym domu to juz nasza sprawa
      Co rok oczywscei oplata zamieszkanie idzie w gore.
      A wiec decyzja czy i kiedy se usamodzielnic byla w rekach mlodziezy. Nic ich nie wypychalo z domu ale opcja mieszknai na swoim tez byla w zasiegu reki i miala swoje plusy i minusy. Kiedy widzileismy opory w partycypacji czy kooperacji to oplaty szly wgore i to dawalo dodakowe zachety na usamodzielnienie sie.
      I zwykle takiek ulkaldy nie trwaly dluzej niz 2 -3 lata a wiec w wwieku 25-27 lat kiedy mlody stwierdzil ze w sumie to on i moze i powinien sprobowac zyc na wlasny rachunek poniewaz koszty beda porownywalne, brak ograniczen a wiec swoboda a jak sie razem wezma z dziewczyna to bedzie przyjemne z pozytecznym.
      I zawsze mieli opcje powortu do do mu gdyby cos nie tak sie ukladalo. Ale nigdy to sie nie stalo. Jak ptaszek wylecial z gniazdka to wracal jedynie raz na kilka dni na obiad do Mamy czy do garazu Taty.
      I to pracowalo super. Kiedy przyszlo kupic mieszkanie to sie okazywalo ze 2-3 letnie oplaty za mieszkanie urosly dosc fajnie i starczaja na przedpalate na wlasne lokum.

      • palacinka2020 Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 11:51
        Jesli u ciebie to dzialalo to ok. Sama nie wyobrazam sobie ani takiego rozliczania sie, ani wyprowadzki dopiero w wieku 27 lat.
        • engine8t Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 17:47
          palacinka2020 napisała:

          > Jesli u ciebie to dzialalo to ok. Sama nie wyobrazam sobie ani takiego rozlicza
          > nia sie, ani wyprowadzki dopiero w wieku 27 lat.

          wyprowadzka w wieku 27 lat to nic dziwnego. Studia konczy sie przeciez majac ok 24-26 (z walezenosci od tego co sie studiuje) . najwazniejsze aby dzieci same dojrzaly do tej decyzji i byly gotowe brac za siebie odpwiedzialnosc i zdawac sobie zsprzwe z tego ze doroslosc to nierozlaczny pakiet a nielista jak menu z ktorej mozna wybierac oc nam pasuje.
          • cottonrose Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 19:17
            To milo, ze w wieku 27 lat ktos dojrzal do samodzielnego zycia.... 🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️
    • princesswhitewolf Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 18:11
      To ze rozmawiaja z rodzicami nie swiadczy o niedojrzalosci ale wyklocajaca sie ich matka o ich sprawy prywatne - juz tak.
    • ritual2019 Re: 40 letnie dzieci 26.03.25, 18:39
      W watku z przed kilku dni przeciez rodzice organizuja wesela, a mlodzi (zakladajac ze nie w wieku lat 18 a pewnie ok 30) sa zestresowani bo podjeli decyzje o slubie i nie mozna im glowy zawracac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka