milupaa
20.04.25, 23:15
Potrzebuję rady jak postąpić. Oczywiście święta, spotkanie z rodziną, konkretnie u rodziny mojej siostry. Zaczęło się od wielkiej obrazy, bo się spóźniłam godzinę - ok moja wina. Do g. 3 w nocy robiłam dania, które mi zostały zlecone, uprzedzałam że będzie mi ciężko bo mam tylko sobotę, po pracy nie ogarnę tego w tyg bo robiłam zakupy świąteczne, i załatwiałam akurat ważna sprawe gdzie 3 razy musiałam pojechać do urzędów, a późnym wieczorem zasypiam na stojąco. No więc idąc spać o 3 w nocy spóźniłam się na wielkanocne śniadanie. Od wejścia zostałam zjechana. Potem po 2 czy 3 godzinach zeszło na opiekę nad nasza ciężko chora mama, (mame ja przywiozłam na śniadanie), cały czas trzeba coś załatwiać, ostatnio niepełnosprawność, ciągle jacyś lekarze, mama nigdzie sama nie pójdzie. Ja sama jestem wz dzieckiem, pracuje a do 17 muszę je odebrać z przedszkola więc siłą rzeczy mam mało czasu na jakieś dodatkowe sprawy. Dostałam zjebke że ciągle mam wymówki, że oni też pracują, mają 2 dzieci (w tym jeden nastolatek który się sam ogarnia a jeszcze i pomoże). Że moja siostra tylko załatwia a ja nic - co jest oczywista nie prawda, bo równie dużo się angażuje, aczkolwiek od lutego mniej ponieważ gorzej się czuje (mam dosc silna alergie), jestem przemeczona, często dłużej zostaje w pracy. Ale co ich to obchodzi - tak usłyszałam, i że to wymówki. Szale przeważyło, że najpierw krytykowali mnie ze na spacerze przy ulicy, każe mojemu dziecku odsunąć się od krawędzi i iść po wewnętrznej (jest nie uważna potrafi wejść prawie pod auto), mam je zostawić niech się uczy - dzieciaki odbiegaly tak daleko że znikały z oczu. Ale co tam.... Ja się w końcu mocno zdenerwowałam. Następnie mój szwagier pokrzykiwal na moje dziecko przy stole, że nie tak je. Mam chyba dość....
Był to dość niemiły i stresujący dzień. Starałam się nie kłócić aby nie zaigniac atmosfery ale coraz mniej mi się to wszystko podoba. Mój szwagier zaczął za dużo sobie pozwalać, krytykuje mnie, moje dziecko, że z siostrą się czasem pokłócę ok, zdarza się. Ale jego wtracanie się.... Nigdy tak nie było, jestem zła i jest mi przykro, mam poczucie niesprawiedliwości (jeśli chodzi o mamę) . Co powinnam z tym zrobić?