Dodaj do ulubionych

Bieda, stan umysłu?

22.06.25, 12:45
Tak naprawdę nie faktyczna bieda ale myślenie że ciągle mało i że mnie nie stać
Ja i partner mamy dobre dochody. Obydwoje po kilkanaście tys. miesięcznie. Ja mam na utrzymaniu dzieci, na nic nam nie brakuje, duża zostaje i staram się wyzbyć myślenia że stać mnie tylko na najtańsze.

Natomiast u partnera widzę że im więcej ma tym bardziej jęczy że go nie stać. Zaczyna mnie to bardzo irytować bo obydwoje nie mamy kredytów, mamy nieruchomości, nie musimy odkładać na nic z wyjątkiem zabezpieczenia na stare lata, ja również odkładam dla dzieci ale nie chcę robić tego kosztem obecnego życia. Absolutnie nie potrzebuje od niego żadnego wsparcia materialnego ale irytuje mnie to że jak chcemy coś razem kupić albo pojechać na wakacje to on zaczyna jęczeć że drogo i że musimy oszczędzać i mniej wydawać. Kilka lat temu jak kasy miał duuuuuzo mniej to w zasadzie żył tak jakby go było stać na wszystko. Ja staram się zachować zdrowy rozsądek.

Da się to zmienić? Czy to tak zawsze że im więcej się ma tym bardziej się jęczy że nas nie stać?
Obserwuj wątek
    • srubokretka Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 12:57
      > Da się to zmienić?

      To zalezy. Znam faceta, ktory ma 80 lat, ma trzy domy, setki tys $ na koncie i sam zmienia olej w samochodzie. Ostatnio podczas zmieniania oleju przewrocil sie. Na stare lata zaostrza mu sie sknerstwo.

      Jak twojemu partnerowi podpowiadaja, zeby nie utrzymywal cudzych dzieci, to nie bedzie dobrze.
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:15
        Ale kto niby mu podpowiada? Nie chodzi o utrzymywanie moich dzieci bo od tego jestem ja i ich ojciec.
        • srubokretka Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 17:56
          np siostra, kuzynka, przyjaciel na pewne twoje zachowania otworzyli mu oczy. Moze sama cos powiedzialas, ze mu sie skompstwo uaktywnilo. Nie koniecznie to musi byc jego wina. Do tanga trzeba dwojga.
          • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:06
            No na pewno się do tego przyłożyłam bo jak zaczął lepiej zarabiać to sama mu powiedziałam że dobrze by było gdyby sobie zaczął część odkładać lub inwestować. Tylko nie pomyślałam że będzie to wyglądało aż tak big_grin
            • tania.dorada Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:44
              No to go naucz robić budżet i palcem mu pokaz w tym budżecie miejsce na przyjemności.
          • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:43
            No właśnie

            Facet na klimatyzację się musi składać swoim mieszkaniu

            Dajcie go tu na Forum tam mu wytłumaczymy jak się obronić
            • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:59
              Jeśli mieszka tam od lat i chce mieć chłodno to czemu miałby się nie dorzucić?
              • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 20:03
                No właśnie, skoro mieszkamy tu razem już kilka lat to nadal ja mam kupować do domu całe wyposażenie? Czy jak się zepsuła pralka to miałam sama kupić nową? Czy jak chcemy większy telewizor albo większe łóżko to sama place?
                Zrobiliśmy klimę w naszej sypialni. Miałam sama za to zapłacić?
                • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 20:42
                  Cały czas piszesz że „wy „coś chcecie
                  A potem w drugiej części zdania że „on „się nie zgadza

                  Co za związek
                  On jest świnką skarbonką z fochami
                  • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 21:01
                    Bo on chciał klimę bo to on nie może spać w nocy przez upal. Ja nie chciałam montować najtańszego chińskiego badziewia.
                    • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 08:10
                      Jessu
                      Gdzie wy mieszkacie, w Dubaju???

                      Klima jest niezdrowa
                      jeszcze rozumiem w dzień i w ostateczności użyć
                      ale spać w nocy z takim powietrzem który wydmuchuje bakterie to nie wiem

                      jeśli on nie może spać to może jest chory i ukrywa to przed tobą jakąś poważną chorobę ja bym wysłała go do lekarza
                • danaide2.0 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 09:57
                  Nie mam trochę siły na twój wątek - jest taki rozdział o skąpym bogaczu w klasycznej pozycji "Toksyczni rodzice" (bodajże tam, o dziwo, tam) - ale też nie wiem, na jakich zasadach w ogóle poukładaliście sobie ten związek.

                  Mój eks na mnie pasożytował, spał w moim łóżeczku, korzystał z mojej miseczki... ale jak jechaliśmy do jego matki bilety zakupił i w sumie tam odpoczywałam za free. Z kolei do rodziny/dzieci żony dokłada, niemniej po wzięciu kredytu, ona przepisała na niego część domu...

                  Zakładasz wątek o skąpstwie, ale diabeł naprawdę siedzi w szczegółach, a tych już nie znamy albo musimy pozbierać z różnych wątków i wpisów.
    • is-laura Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 12:59
      Może odkłada na coś za twoimi plecami
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:16
        Nie mamy potrzeby ukrywać odkładania kasy. Każde ma swoją i może z nią robić co chce. Jeśli odkłada na jakiś cel to co mi do tego. Niech odkłada na co chce ale niech nie żyje jak biedak
        • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:29
          zyje bo mieszka katem u ciebie
    • alexis1121 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:01
      Mój tato zawsze powtarza, że jak facet przestaje inwestować w kobietę, to miłość się skończyła. Tutaj piszesz, że twojemu partnerowi szkoda wydawać pieniędzy na wspólne wakacje, dla mnie to byłby dealbreaker. Może poobserwuj go przez jakiś czas, żeby się nie okazało że szykuje sobie jakąś furtkę.
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:06
        To nie chodzi że szkoda mu kasy na wspólne wakacje bo jeździmy na wspólne wakacje. W tym roku nawet w sumie więcej niż w zeszłych ale on chce jakiś tam wyjazd bo tani a ja np mówię że wolę droższy bo ma lepsze opinie, jest w dobrym miejscu i że będziemy bardziej zadowoleni. On patrzy na najtańsze.
        Tak samo wybieraliśmy klimę do domu to on mówił że chińska wystarczy i że będzie ok a ja cisnelam o droższa japońska, a że mieszkamy w moim domu to powiedziałam że i tak ostatecznie biorę droższa choćby miał się nie dokładać. On mial później focha ale ostatecznie połowę dołożył.
        • alexis1121 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:39
          Rozumiem, to pewnie jest typem sknery. Muście wypracować kompromis.
        • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:19
          mieszkacie w twoim domu i facet ma inwestowac w najdrozsze? Korzystacie wy w trojke czy tam czworke a on ma placic?
          niezle sobie to wymyslilas
          • bene_gesserit Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 07:51
            Jeśli facet nie płaci za wynajem jej mieszkania albo mieszka u niej, a swoje wynajmuje, to nieźle to by sobie wymyślił, jeśli by się do niczego nie dokladal
            • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 08:11
              Ciekawe jak rozliczają jedzenie czy on musi karmić tą trójkę czy czwórkę dzieci autorki
              • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 08:43
                Dziesiątkę...
                🙄
            • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 08:54
              No ale z tego wynajmu prawdopodobnie spłacił za to mieszkanie kredyt. Przynajmniej długów nie ma.
              • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 09:05
                I opłacił pośrednio wychowanie czyichś dzieci

                A autorka zamiast mu bić pokłony z wdzięczności wyzywa go od skąpców
      • asia.sthm Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:12
        > Mój tato zawsze powtarza, że jak facet
        > przestaje inwestować w kobietę, to miłość się skończyła.

        Jeden z głupszych ojców ci się trafił.
        Powiedzial ci jakie oczekiwania ma facet który zainwestuje w kobietę? Pewnie do końca nie dosłuchałaś jeśli to zrobił.
        • asfiksja Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:14
          Taaak, inwestowanie nieuchronnie oznacza oczekiwanie zwrotu z inwestycji na określonym poziomie. Takie transakcyjne podejście do związków kończy się u takich panów szybciutko po tym, jak zaniemogą zdrowotnie.
        • pffpffpff Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:31
          To nie jest wcale takie głupie…
          • memphis90 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 07:15
            Ja tam jakoś nigdy nie byłam utrzymanką, w którą ktoś „inwestuje jeśli kocha”, a na jakość związków nie narzekam.
            • danaide2.0 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:01
              Ale że ktoś w ciebie inwestuje, mimo że cię nie kocha czy ty inwestujesz w innych czy jak?

              Ja rozumiem, że kobiety lubią podkreślać niezależność, ale przecież gołym okiem widać, który facet daje coś od siebie, a który nie.

          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:00
            Też tak uważam i nie chodzi o bycie utrzymanką, ale po prostu jak ktoś na kimś oszczędza to trudno uwierzyć, że mu zależy na jego dobru. W miejsce żony czy tam partnerki wystarczy sobie podstawić dziecko i od razu widać o co chodzi. Jak kupuję coś mężowi, to chcę żeby dostał coś fajnego/porządnego, a najczęściej jak coś ma być fajne/porządne no to niestety tanie nie jest.
            • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 15:27
              No dokładnie tym bardziej że to jest czarno na białym że facet na początku znajomości nie Oszczędzam a im dalej w las tym bardziej nie chce inwestować w autorkę
    • asfiksja Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:12
      Czyli jeszcze kilka lat temu inwestował w związek z tobą, mimo że miał mniej, a ostatnio przestał? No nie brzmi to optymistycznie, choć może jest jakieś wyjaśnienie (np. problemy zdrowotne). Nie żebym propagowała bycie harpią, która chce odgryźć kuniowi nogę, ale mężczyzna w związku powinien angażować swoje zasoby na rzecz tego związku. Podobnie jak kobieta (ale 'podobnie" nie znaczy identycznie - to wyjaśnienie dla najtępszych symetrystów).
    • zapozno23 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 13:31
      Typowe sknerstwo, niektórzy tak mają, że im więcej posiadają tym więcej chcą mieć. Często zaostrza się na starość.
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:18
        No właśnie ja to widzę jako sknerstwo. Wyszłam z małżeństwa z taką osobą, związałam się z kims będącym przeciwieństwem ex męża a tu się okazuje że nowy zaczyna zmierzać w tym samym kierunku...
        • bi_scotti Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:25
          olpa7 napisała:

          > No właśnie ja to widzę jako sknerstwo. Wyszłam z małżeństwa z taką osobą, związ
          > ałam się z kims będącym przeciwieństwem ex męża a tu się okazuje że nowy zaczyn
          > a zmierzać w tym samym kierunku...

          Pogadaj z nim czego sie boi. Bo zapewne boi sie, ze zabraknie kiedys tam na cos tam. Warto w takich okolicznosciach robic rachunek tego, co mamy, z czego mozemy korzystac + the worst case scenario - gdyby nam zabraklo this or that, co sie wydarzy, co nam zostanie. Niech on werbalizuje swoje obawy, niech sam sie slyszy, niech widzi na papierze Wasze przychody & rozchody - wtedy latwiej pozyskac jakis balans pomiedzy rozrzutnoscia a sknerstwem.
          Tez mam "dusze biedaka" ale u mnie to dziala odwrotnie - zyje w przekonaniu, ze kiedys & tak wszystko strace wiec tyle mojego, co uzyje dzis wink To tez nie jest good strategy wiec Stary Bi_scott wykazuje sie cierpliwoscia & jakos tam sie komunikujemy zeby pozyskac sensible compromise. Good luck! Cheers.
          • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:39
            A ja uważam, że tylko głupiec się nie boi ( i nie tylko w kwestiach finansowych).
        • primula.alpicola Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:36
          olpa7 napisała:

          Wyszłam z małżeństwa z taką osobą, związ
          > ałam się z kims będącym przeciwieństwem

          Albo tak Ci się wydawało.
          Pogadaj z nim o tym. On się pewnie czegoś boi, pewnie nawet nie do końca uświadomionego.
          Czy pochodzi z biednego domu? Wiesz coś o podejsciu do pieniędzy jego rodziców?
          • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:13
            W domu było biednie ale rodzice byli bardzo zaradni. Teraz wszystkie ich dzieci doskonale sobie radzą finansowo i wspomagają rodziców (nie w życiu codziennym bo nie ma potrzeby ale przy dużych wydatkach).

            Jego rodzice raczej mają normalne podejście do pieniędzy.
    • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:27
      On mieszka u Ciebie? Może właśnie dlatego.
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:14
        Tzn?
        Mieszkamy u mnie ze względu na dzieci, za parę lat planujemy przeprowadzkę do niego.
        • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:34
          Za parę lat....
    • jaktolecialo Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:29
      Może to jest coś z zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa? W takim wypadku nawet jak się ma obiektywnie dużo to i tak się jest w lęku, że za mało, a co jak się coś stanie itd. Może warto przyjrzeć się swoim przekonaniom nt. pieniędzy i te mniej korzystne przepracować. Pozadawać sobie pytania dotyczące pieniędzy, relacji z pieniędzmi, co mi dają, kiedy będzie dość tego oszczędzania itd. A może to kwestia gdzieś pod spodem - nie zasługuję, nie jestem wart wydawania na siebie itd. Poszukać odpowiedzi i się z tym ułożyć.
      Mnie zbyt oszczędni czy skąpi ludzie odrzucają. Mam wrażenie, że są skąpi nie tylko materialnie, ale też w innych sferach.
      • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:46
        Może po prostu nie skupiają się na gromadzeniu rzeczy i generalnie sprawach materialnych? Ja też bym mogła sporo rzeczy kupić tak po prostu i bym nie zbiedniała - ale zazwyczaj najpierw sprawdzę, czy tego samego nie można gdzieś dostać taniej. Jak idę na targ to przejdę się spojrzeć gdzie taniej truskawki, a nie kupuję na pierwszym z brzegu. I tak masa różnych rzeczy. Mogę wydać kupę kasy np. na kawę,herbatę,czekoladę,pieczywo jeśli uznam że są tego warte. Ale na coś innego juz mi szkoda kasy. Mnie wręcz odstręczają ludzie którzy bezrefleksyjnie wydają kasę bo pewnie są i tacy w innych kwestiach. Myślę że z kimś takim nie mogłabym żyć.
        • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:17
          Ale ja nie wydaje na rzeczy niepotrzebne. Też najpierw robię rozeznanie.

          Ale np. gdy jestem w Lidlu to nie kupię czegoś czego nie lubię albo nie zjem bo akurat jest w promocji. Nie kupię ubrania którego nie potrzebuje bo jest duża przecena. Wolę dać więcej za coś co mi jest potrzebne. Nie chce kupować najtańszego tylko to co wiem że będzie mi użyteczne i za chwilę się nie zepsuje/rozpadnie.
          • jaktolecialo Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:32
            Dla mnie to rozsądne.
          • netlii Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:36
            olpa7 napisała:


            > Ale np. gdy jestem w Lidlu to nie kupię czegoś czego nie lubię albo nie zjem bo
            > akurat jest w promocji.

            Czyli jak to wygląda w jego przypadku - kupi coś w promocji z myślą o jutrzejszym obiadu, ale zasadniczo i tak nie zje, gdyż mu nie smakuje i finalnie jak to wygląda? Głodówka? Czy zamawia jednak coś co zje i właściwie te jego plany oszczędnościowe generują dodatkowe koszty?

            Nie kupię ubrania którego nie potrzebuje bo jest duża
            > przecena. Wolę dać więcej za coś co mi jest potrzebne. Nie chce kupować najtańs
            > zego tylko to co wiem że będzie mi użyteczne i za chwilę się nie zepsuje/rozpad
            > nie.

            Tu mogę być team #TwójMąż bo jeśli przykładowo wiem, że w njbliższej przyszłości coś mimowolnie zużyje typu buty sportowe a akurat trafiły się sprawdzone okazy w promocji to kupuje, niech leżą w szafce na buty te kilka miesięcy, nie zgniją. Podobnie z innymi częściami garderoby typu kurtka zimowa, która ma już krańcowe zdolności użytkowe, nową powiesi się w szafie niech poczeka jeden sezon. W takim przypadku miałby moje zrozumienie.
        • jaktolecialo Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:31
          Ja też kupuję na promocjach czy wyprzedażach. Nie tak postrzegam nadmierną oszczędność. Też nie lubię bezrefleksyjnego wydawania pieniędzy.
      • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:35
        Ale dlaczego skoro on ma określony sposób dysponowania własnymi pieniędzmi i jest mu z tym dobrze, to ktoś ma to rozkładać na czynniki pierwsze?
        • jaktolecialo Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 17:58
          Nie, to autorka sobie musi odpowiedzieć na pytanie czy chce z kimś takim być. Może się okazać, że plusy przeważają minusy i wtedy trzeba przestać suszyć mu głowę. A jeśli to jest tak duży minus, że ich bardziej dzieli niż łączy i nie może tego zaakceptować, to wychodzi bramka nr dwa.
          Jeśli tylko jedna strona ma się naginać, czyli zawsze tańsza opcja wakacji itd, a druga nigdy, to też zadać sobie pytanie, na ile tak chcę lub nie. Jest też opcja - co jakiś czas autorka dokłada więcej do tych lepszych wakacji, jeśli partner nie chce, a jej tak na tym zależy. Tylko chyba jej nie o to chodzi.
    • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 15:59
      To skąpstwo. I podstaw zazwyczaj leżą różne lęki, przed przyszłością, albo wynikające np. z przeżytych okresów biedy, braku poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, z czy się wiąże niskie poczucie własne wartości, potrzeba kontroli. Albo wyniósł taki wzorzec z domu. Nie, to nie jest reguła, że im więcej się ma, tym bardziej jest się skąpym. Zresztą samo skąpstwo też ma różne oblicza, są ludzie skąpi dla innych, ale na siebie wydadzą. No a tobie trafił się niestety ten bardziej zajadły rodzaj skąpca, skąpi nie tylko innym, ale też na siebie. Możesz spróbować porozmawiać, przedstawić racjonalne argumenty (brak kredytów, zadłużeń, są oszczędności, dobre zarobki itd.) Ale to może być nieskuteczne, niestety.
      • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 17:28
        Ktoś, to ma dochody tylko z własnej pracy nie jest bogaty i finansowe szarżowanie tu jest dosyć naiwne. Jedna długa choroba, brak możliwości zarabiania i można być w czarnej doopie.
        I jest dokładnie odwrotnie niż to co piszesz. Dorobkiewicz szastający forsą na lewo i prawo na całkowicie zbędne mu dobra, a tylko na to, co inni uważają za konieczne, odrabia sobie niedobory z dzieciństwa, może także brak miłości, brak akceptacji społecznej i niskie poczucie wartości, które podwyższa sobie, gdy kupi sobie coś drogiego, pojedzie na drogie wakacje i przez chwilę poczuje się ważnie.
        • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 17:53
          snakelilith napisała:

          > Ktoś, to ma dochody tylko z własnej pracy nie jest bogaty i finansowe szarżowan
          > ie tu jest dosyć naiwne. Jedna długa choroba, brak możliwości zarabiania i możn
          > a być w czarnej doopie.

          Problem w tym, że w wypowiedzi autorki nie wynika nic co można realnie nazwać finansowym szarżowaniem
          chyba że za taki uznamy wyjazd na wakacje.

          > I jest dokładnie odwrotnie niż to co piszesz. Dorobkiewicz szastający forsą na
          > lewo i prawo na całkowicie zbędne mu dobra, a tylko na to, co inni uważają za
          > konieczne, odrabia sobie niedobory z dzieciństwa

          Nie, wcale nie jest odwrotnie. Przyczyny mogą być bardzo podobne, podobnie jak deficyty psychiczne stojąca za tymi skrajnymi postawami. Różne są tylko sposoby "radzenia sobie" z nimi. Jedna osoba będzie sobie rozrzutnością kompensowała niedobory z dzieciństwa i tak nigdy nie będzie "syta", druga z kolei kurczowo trzymając się pieniędzy będzie redukowała swoje lęki, ale i tak zawsze będzie jej za mało.
          • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:18
            nenia1 napisała:


            > Problem w tym, że w wypowiedzi autorki nie wynika nic co można realnie n
            > azwać finansowym szarżowaniem
            > chyba że za taki uznamy wyjazd na wakacje.

            A skąd o tym wiesz? Może facet preferuje biedniejsze wakacje, bo te odpowiadają bardziej jego potrzebom? Tu na forum istnieje fetysz wyjazdów, taki nowy symbol statusu, jak kiedyś samochód i odnosi się wrażenie, że wszystko co nie odpowiada zarobkom jest niedopuszczalne. Jak ktoś ma ochotę tylko na łowienie ryb nad rodzinnym zalewem, a nie na sity brejki, albo fotograficzne safari w egzotycznych krajach, to musi się tłumaczyć, że nie jest biedakiem, albo sknerą.



            > Nie, wcale nie jest odwrotnie. Przyczyny mogą być bardzo podobne,

            No popatrz, nagle przyczyny mogą być podobne. big_grin Tylko kto definiuje skąpstwo? Zdajesz sobie sprawę, że naprawdę bogaci ludzie wcale nie są rozrzutni i bardzo często nawet dosyć konserwatywnie obchodzą ze swoją forsą, w myśl starej prawdy, że od wydawania pieniędzy nikt się jeszcze nie wzbogacił? Pewnie dlatego też, że niczego nie muszą sobie rekompensować i jak są na tyle asertywni, że nie muszą się społecznie pokazać, to nie muszą na wakacje wyjeżdżać wcale, jeżeli nie mają ochoty.
            A biorąc pod uwagę, że wakacje bywają bardzo stresującym czasem i cała masa par wkłada w nie masą oczekiwań, co kończy się masą frustracji, to ktoś może za wyjazdami w ogóle nie przepadać i przyczyn należy szukać w jakości relacji, a nie skąpstwie partnera.


            • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:44
              A ja pytam czy chłop daje sute napiwki🤣
              • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:04
                imponderabilia20 napisała:

                > A ja pytam czy chłop daje sute napiwki🤣

                To o niczym nie świadczy, bo ja jestem według neni chorobliwie wręcz skąpa, a napiwki daję zawsze. Ale sytuacji, w których mogłabym dawać napiwki, jest mniej. wink
                • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:10
                  snakelilith napisała:

                  > To o niczym nie świadczy, bo ja jestem według neni chorobliwie wręcz skąpa,

                  a to dlatego tak bronisz pana w tym wątku, wszystko jasne big_grin
                  • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:23
                    nenia1 napisała:


                    > a to dlatego tak bronisz pana w tym wątku, wszystko jasne big_grin

                    Ach, wiadomo było, że będziesz popierać szastanie forsą, a oszczędność nazywać skąpstwem. Postaw się, a zastaw się, niech cały świat widzi, jak bogate mamy społeczeństwo, nawet jak cała masa nie ma żadnych oszczędności i na starość będzie klepać biedę. big_grin
                    • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:36
                      snakelilith napisała:


                      > Ach, wiadomo było, że będziesz popierać szastanie forsą, a oszczędność nazywać
                      > skąpstwem. Postaw się, a zastaw się, niech cały świat widzi, jak bogate mamy s
                      > połeczeństwo, nawet jak cała masa nie ma żadnych oszczędności i na starość będ
                      > zie klepać biedę. big_grin

                      gdzie ty tu widzisz szastanie forsą? Normalnie kobieta chce pojechać na urlop z dziećmi i smacznie zjeść a nie tylko to co najtańsze w opcji. Niestety jakość rzadko idzie w parze z najniższą ceną. Co nie znaczy, że wysoka cena na pewno zagwarantuje jakość. Ale nie da się zrobić dobrego jedzenia z najtańszych produktów ugotowanych przez kucharza pracującego za minimalną. Nie zrozumiesz tego, bo masz mentalność skąpca, dla ciebie wydawanie pieniędzy jest tak trudne, że nie potrafisz zrozumieć, że ludziom wydatek mamony rekompensuje przyjemność płynąca z dobrego jedzenia, wygody, relaksu, przyjemność, jakość, wygoda jakie można kupić za pieniądze. To jest po prostu umiejętność czerpania radości z życia, zamiast z posiadania pieniędzy. I może tak gospodarzyć, jak się odpowiednio zarabia i rozsądnie żyje, że nie trzeba mieć długów, debetów na karcie, pożyczek i zerowych oszczędności.
                      • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 20:09
                        nenia1 napisała:


                        > gdzie ty tu widzisz szastanie forsą?

                        O skąpstwie faceta napisałaś zanim autorka napisała cokolwiek konkretnego o rodzaju wakacji, czy w ogóle o jego życiu. I jak mam być szczera, to urlop w AI byłby mi niewarty żadnych pieniędzy. Są ludzie, którzy kupią sobie oldtimerera za grube miliony, a "normalne wakacje", czy co ty rozumiesz pod tym pojęciem, nie będą dla nich interesujące. Nie wiesz, dlaczego facet nie chce zapłacić więcej, ale włącza ci się jedyna wyuczona płyta - skąpstwo.
                        A twoje standardowo- katalogowe wywody na temat "radości życia", to są tylko pierdząco - mdlące. Pretensjonalna paniusia objaśniająca innym, z czego mają się w życiu cieszyć.


                        • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 20:57
                          snakelilith napisała:


                          > O skąpstwie faceta napisałaś zanim autorka napisała cokolwiek konkretnego o rod
                          > zaju wakacji

                          tak samo jak inne osoby przede mną, a tytuł wątku widzisz? Odpalasz się w temacie, bo sama jesteś skąpa ale żeby broń boże nikt nie pomyślał, że nie masz pieniędzy wymyślasz te swoje pierdy o bogatych tak samo oszczędnych jak ty. Tyle, że oni raczej nie mieszkają w mieszkaniu w którym duszą się od gorąca i nie da się okno otworzyć bo wokoło mieszkają palacze smrodzący na balkonach. Dla mnie też urlop Al nie wart pieniędzy, ale twoja opcja z gotowaniem na urlopie to też dla mnie kosmos. Zwłaszcza jak ktoś gotuje cały rok, bo druga osoba palcem w kuchni nie kiwnie.

                          > A twoje standardowo- katalogowe wywody na temat "radości życia", to są tylko p
                          > ierdząco - mdlące. Pretensjonalna paniusia objaśniająca innym, z czego mają si
                          > ę w życiu cieszyć.
                          >
                          najpierw się trzeba umieć cieszyć, ale masz szansę z tego co piszesz na trochę radości w życiu. Może sąsiad palacz w końcu umrze.
            • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:53
              No właśnie nie o to chodzi. On chce pojechać na AI ale patrzy na najtańszą ofertę, która kosztuje np 2000 zł od osoby, hotel ma 3 gwiazdki a opinie 2.5/5 i ja proponuję żeby jednak dołożyć te 300-500 zł. i pojechać do takiego co ma 4 gwiazdki i opinie 4.5 bo ma smaczne jedzenie, dużo lepszy standard i lepsza lokalizację. W tym od płaci za siebie a ja za siebie i dzieci więc to nie jest duży koszt za jedną osobę a warunki o niebo lepsze.
              • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:00
                olpa7 napisała:

                > No właśnie nie o to chodzi. On chce pojechać na AI ale patrzy na najtańszą ofer
                > tę, która kosztuje np 2000 zł od osoby, hotel ma 3 gwiazdki a opinie 2.5/5 i ja
                > proponuję żeby jednak dołożyć te 300-500 zł. i pojechać do takiego co ma 4 gwi
                > azdki i opinie 4.5 bo ma smaczne jedzenie, dużo lepszy standard i lepsza lokali
                > zację. W tym od płaci za siebie a ja za siebie i dzieci więc to nie jest duży k
                > oszt za jedną osobę a warunki o niebo lepsze.

                Gwiazdki na AL daje się za katalog atrakcji, nie zawsze jest to oznaką jakości. Ale skoro większość kosztów ponosisz i tak ty, ty sprawdzasz relację ceny do jakości i nie ma podstaw, by myśleć, że tego nie potrafisz ocenić, a on jest tylko na własną, tanią doczepkę, to pytanie, czy on tego AL z wami na pewno chce.
                • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:02
                  No właśnie to jego propozycja. Ja nawet nie lubię AI
                  • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:07
                    olpa7 napisała:

                    > No właśnie to jego propozycja. Ja nawet nie lubię AI

                    To po co tam jedziesz? Zaproponuj coś od siebie, np. wakacyjny dom, z możliwością gotowania i/albo wyjścia do restauracji, jeżeli coś takiego lubisz. Może będzie nawet tańsze i to go przekona?
                    • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:09
                      Dzieci lubią więc dla mnie nie ma problemu się nagiąć. Nie muszę cały dzień leżeć na leżaku, poza tym jedziemy w ciekawe miejsce. Chodzi mi o to że skoro już wydajemy na to pieniądze i płacimy za AI to niech to jedzenie będzie smaczne
                      • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:20
                        olpa7 napisała:

                        > Dzieci lubią więc dla mnie nie ma problemu się nagiąć.

                        Ale ty naginasz się podwójnie. Raz w wyborze stylu wakacji i dwa, w wyborze hotelu. Tam jest jakieś zaburzenie komunikacji między wami i wygląda na to, że ty niezbyt wyraźnie pokazujesz mu, jakie TY masz potrzeby, ale wkurza cię, że on od samości nie wie, czego oczekujesz od wakacji i jeszcze marudząc o drożyźnie obniża dla ciebie standard kompromisu. A co on zrobi, jak wybierzesz coś droższego i się przy tym uprzesz?
                        • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:23
                          No dlatego się nie naginam. Powiedziałam że jak mam jechać do hotelu który wybrał to wolę nigdzie nie jechać.
                          • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:24
                            olpa7 napisała:

                            > No dlatego się nie naginam. Powiedziałam że jak mam jechać do hotelu który wybr
                            > ał to wolę nigdzie nie jechać.

                            A on na to?
                          • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:39
                            Tak z ciekawości - jak ten hotel wyglądał?
                      • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:27
                        Dzzzzis

                        To on tam jedzie z twoimi dziećmi i jeszcze musi za to płacić

                        Rabunek stulecia !!!
              • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:29
                Co to za wakacje gdzie trzeba się zajmować czyimiś dziećmi
                Studiował wychowanie przedszkolne czy jak
                • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:33
                  Hahahahaha
                  Na ostatnim wyjeździe widziałam moje dzieci przez tydzień kilka razy i to przelotem plus dwa razy na wspólnej wycieczce. Posiłek zjedliśmy razem dwa razy. To duże nastolatki, mają swój pokój i się dobrze bawią nie siedząc ze starymi
                  • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:58
                    Ja to pamiętam za starych czasów - cała nasza czwórka w jednym pokoju w domku 😆
            • nenia1 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:00
              snakelilith napisała:


              > A skąd o tym wiesz? Może facet preferuje biedniejsze wakacje, bo te odpowiadają
              > bardziej jego potrzebom? Tu na forum istnieje fetysz wyjazdów, taki nowy symbo
              > l statusu, jak kiedyś samochód i odnosi się wrażenie, że wszystko co nie odpowi
              > ada zarobkom jest niedopuszczalne.

              nie mnożę bytów nad potrzeby, opieram się na tym co pisze autorka, to raczej ty wydaje się, że wiesz lepiej jaki jest jej partner...nie widzę na forum, fetyszu wyjazdów, a już zwłaszcza fetyszu wyjazdów drogich. Jedni jeżdżą, inni nie jeżdżą, generalnie społeczeństwo jest coraz bogatsze i mało na kim robi wrażenie jakieś wyjazd. Naprawdę nie wszystko o czym ludzie piszę, jest chwaleniem się majątkiem.

              > No popatrz, nagle przyczyny mogą być podobne. big_grin Tylko kto definiuje skąpstwo?

              Nagle chyba dla ciebie, bo to ty pisałaś, że jest odwrotnie. Skąpstwa na pewno nie definiują skąpscy. Im si zawsze wydaje, że są przezorni, mądrzy i oszczędni. Ale skąpcy istnieją i jak się dobiorą w parę z drugim skąpcem związek może być jak najbardziej udany, gorzej jak ktoś w parze ma inne podejście do życia, nie ma bólu doopy przed wydaniem każdej złotówki i rozumie, że pieniądze nie są celem same w sobie.

              > Zdajesz sobie sprawę, że naprawdę bogaci ludzie wcale nie są rozrzutni

              A twoim zdaniem są skąpi? Oszczędzają na wszystkim, żyją bardzo skromnie? Rynek dóbr luksusowych opanowali biedni rozrzutni? Proszę cię...Znam paru naprawdę bogatych ludzi w Polsce, choć nie jest to najwyższa półka. I to co tu jest na forum to się może schować przy tym, jak ci ludzie mieszkają i czym jeżdżą, niekoniecznie jak sądzisz dla szpanu ale dla bezpieczeństwa. Oczywiście, że nie polega to nam tym, że rozwalają cały majątek jaki mają, ale ich życie dalekie jest od skąpienia na sobie, swoim zdrowiu, wygodzie czy bezpieczeństwie.
              • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:13
                nenia1 napisała:


                > A twoim zdaniem są skąpi? Oszczędzają na wszystkim, żyją bardzo skromnie?

                To ty używasz pojęcia "skąpy", bez wiedzy na temat, na co ten ktoś gotowy jest wydawać większe pieniądze. Tylko dlatego, że nie pasuje to do twojego ograniczonego światka, w którym status człowieka rozpoznaje się po ilości wydawanej forsy. Inaczej, łaaaaa, psychiczne zaburzenie i traumy z dzieciństwa. A to co dla kogoś jest luksusem, każdy decyduje sam. Stopień zamożności społeczeństwa jest tu bez znaczenia, chyba, że tylko dla tych, którzy mają kompleks biedy i muszą światu udowodnić, że ich wreszcie stać.


    • cegehana Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:21
      Oboje macie ten sam problem tj. potrzebę kontroli. On nad finansami, Ty - nad nim. Masz fajną, komfortową sytuację życiową, dzieci wymagające jeszcze wsparcia, czy brakuje Ci w życiu kłopotu że chcesz wychowywać dorosłego faceta?
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:30
      Sądząc po moim byłym mężu i teściach - nie będzie lepiej. Wręcz przeciwnie - im będzie miał więcej, tym będzie gorzej. Jeśli ktoś ma mental skąpca, to mu się to tylko będzie pogłębiać.
    • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:34
      n zaczyna jęczeć że drogo i że musimy oszczędzać i mniej wydawać. Kilka lat temu jak kasy miał duuuuuzo mniej to w zasadzie żył tak jakby go było stać na wszystko.

      Moim zdaniem nie chce inwestowac w twoje dzieci, zaden facet tego nie chce, serio mysle ze on poszukuje albo juz sobie znalazl nowszy model i bedzie sie ewakuowal.

      Jak facetowi zalezy to nie skapi, niestety tak bylo jest i bedzie.

      I tak mialas szczescie ze w ogole zgodzil sie na zwiazek z rozwodka z przychowkiem


      • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:37
        i szok ze na ta klimatyzacje sie musi skladac i sie sklada

        niezle sie urzadzilas

        masz teraz dwoch facetow ktorzy loza kase na ciebie i twoje zachcianki
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:40
        Asma, spadaj na forum dla redpilowcow i przegrywow, idealnie tam pasujesz
    • vivi86 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 16:45
      Skąpstwo to cdcha zaostrzająca się wraz z upływem lat.
    • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 17:41
      olpa7 napisała:

      Kilka lat temu jak kasy miał duuuu
      > uzo mniej to w zasadzie żył tak jakby go było stać na wszystko.

      Bo był młody i głupi. Niektórzy dorastają i dochodzi do nich, że zdrowie może szwankować i nie da się pracować tyle co do tej pory, albo, że na emeryturze ma się mniej, a wydatki mogą być wyższe. Albo wydawało się na coś z rozpędu, bo tak robią inni, nie zastanawiając się, czy ma się w ogóle taką potrzebę, przez co nie miało się żadnej poduszki finansowej na gorsze czasy.
      I przedstawiasz tu partnera w bardzo brzydkim świetle. Założę się, że to on zarzuca ci, że wydajesz za dużo, więc chcesz manipulacją na forum uzyskać poparcie dla swojego sposobu na życie.
      Ja osobiście nienawidzę rozrzutności. Kojarzy mi się z słabością charakteru i niską inteligencją. Znam ludzi, którzy nawet nowej pralki nie mogą kupić za gotówkę, ale restauracje, wakacje, ciuchy i inne pędzlowanie sobie duszy muszą być.
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:09
        Wyżej już napisałam. To ja sklonilam go do przemyśleń jak zaczął więcej zarabiać. Ja mu pokazałam że dobrze jest nadplacac kredyt żeby go szybko spłacić. A jak go spłacił to mu mówiłam w co dobrze jest inwestować i że trzeba mieć pieniądze na czarną godzinę. Tylko u niego to poszło trochę za daleko. No na początku miesiąca przelewa kupę kasy na różne inwestycje/oszczędności a potem jęczy że nie ma, że drogo itp.
        • snakelilith Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:25
          olpa7 napisała:

          > No na początku
          > miesiąca przelewa kupę kasy na różne inwestycje/oszczędności a potem jęczy że n
          > ie ma, że drogo itp.

          No to ma, czy nie ma? Bo jeżeli przelewa na oszczędności i niewiele zostaje, to nie ma. Ty pewnie byś chciałaś, by przelewał mniej, ale to przecież jego decyzja. Ty mu pokazałaś, ale to nie znaczy, że on nie ma dziś swojej własnej finansowej głowy. Najwyraźniej macie odmienne potrzeby i twoja racja nie jest bardziej ważna.
          Tu należy pytać, o co konkretnie chodzi. Bo jak ktoś nie widzi sensu wyjazdu np. na plażowanie do Hiszpanii, to wszystko tam wyda mu się straconą kasą. Natomiast na wyjazd do chodzenia po górach w Szwajcarii byłoby gotowy dać więcej (i musiałby wydać więcej, bo tam jest drożej), ale to byłoby mniej bezsensownym wydatkiem.
        • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:43
          Ale płaci rachunki, jedzenie, zobowiązania itp? Nie życzy od Ciebie pieniędzy na koniec miesiaca? - jeżeli tak to nie masz prawa ingerować w jego wybory finansowe, tym bardziej że nie jesteście rodziną. Możesz co najwyżej raz zasugerować aby dokładniej szacował ile wydaje na oszczędności. Rozumiem, że on nie ma dzieci? - to też sporo tłumaczy.
    • katriel Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:44
      A czy jak już na coś wyda, czy to tańszego czy droższego, to go to coś cieszy? Czy robi wrażenie, jakby miał frajdę z wakacji czy z klimy w domu?
      Bo jeśli nie, jeśli wpadł w stan jakiegoś takiego znieczulenia (nie chcę pisać "anhedonii", bo to by brzmiało jak poważny objaw zaburzeń psychicznych, ale generalnie w tę stronę); jeżeli w sumie jest mu wszystko jedno co zje, byle głodnym nie chodzić, i dokąd pojedzie, byle była przerwa w robocie - to w sumie nie ma dziwne, że nie chce wydawać na droższą wersję, skoro jest mu tak samo obojętna jak tańsza.
    • hortensja80 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:44
      No cóż, mam koleżankę - ma rodzinę, dochody podobne do przedstawionych przez Ciebie i niezmiennie kupuje wszystko co najtańsze, oszczędza dosłownie na wszystkim - na ubraniach dla dziecka, siebie i rodziny - które zawsze są używane, najtańsze itd., dziecko zabiera tylko w miejsca gdzie nie są pobierane opłaty, wszędzie gdzie się wybiera, idzie na nogach żeby nie płacić za bilet, na wakacje zawsze budżetowo, krótko i w najtańszym terminie, mimo że np już zimno, jedzenie - najtańsze itd. - długo by opowiadać. Ale....za to jest w posiadaniu kilku mieszkań na wynajem, więc coż - niby spoko, bo realnie to oszczędzanie ma sens, ale nie chciałabym tak żyć, mając jednak wybór.
      • memphis90 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 07:30
        Jak rodzina wolnych, która ciągnęła zimą na urlop dziecko z gorączka, a gość się cieszył, że je lekarz na lotnisku zbadał „za darmo” 😱😱😱
    • alex_vause35 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 18:50
      Chce, żebyś na niego łożyła, ot i tyle big_grin.
    • marianna1960 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:08
      Najgorzej to takie kobiety jak ty dla których tylko rzeczy materialne są sensem, kupujmy więcej ile się da to nam szczęście da,ile by nie miała kasy wszystko przepuści, w domu graciarnia, ubrań, gratów itd
      • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 22.06.25, 19:11
        Nieźle przestrzelilas. Jestem typem minimalistki bo w domu rodzinnym miałam nasrane wszystkiego.
        Ale to nie znaczy że kupuje badziew. Wolę jeden porządny t-shirt za 80 zł niz 5 sztuk tshirtow z Pepco
        • kubek0802 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 09:43
          olpa7 napisała:


          > Ale to nie znaczy że kupuje badziew. Wolę jeden porządny t-shirt za 80 zł niz 5
          > sztuk tshirtow z Pepco

          No jakoś myślałam, że w którymś momencie wyjdzie słoma z butów i jest. Pomijając jakość t-shirtów z Pepco, a są różne to w tym jednym jakościowym za 80 będziesz chodzić np. 5-6 dni z rzędu do pracy? A nie czekaj ty nie plebs z zarobkami 4-5 tys. Co do wyjazdu to proponuję jeden ty z dziećmi do wybranego przez ciebie, drugi partner i twoje dzieci, jak się zgodzi zabrać ty oczywiście opłacisz, do wybranego przez niego. Dzieci skorzystają dwa razy i wszyscy będą zadowoleni.
          • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 09:55
            Raczej nikt w takim układzie nie będzie zadowolony bo przede wszystkim my chcemy spędzić razem urlop a nie oddzielnie.

            Słoma z butów? Tak, wolę 5 tshirtow za 400 niż 5 tshirtow za 80 zł bo wiem że te drogie, z grubej bawełny będą dobrze wyglądać przez długi czas i nie zasilają za chwilę wysypiska śmieci.
            • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:07
              WY chcecie ???

              Jejku założę się o wszystko że ON chciałby spędzić fajny spokojny urlop według swoich upodobań a nie niańczyć przy basenie czwórkę obcych dzieci

              Czy dzieci nie mogą jechać z ojcem ? Gdzie ten ojciec ???
              • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:25
                Mówię Ci że 10 dzieci i każde z innym
                Ciężko dograć urlopy żeby się ich wszystkich razem pozbyc
            • danaide2.0 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:39
              Nie wiem gdzie ty za 8 dych dobry T-shirt kupujesz, bo ja szukam św. graala pudełkowego (nie za szeroki, nie za krótki, rękawy szerokie i minimum do połowy ramienia) i takie arkety/cosy/marki polskie mają ceny bliżej 150-300, a te tańsze i tak nie takie.
              • olpa7 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:46
                Ja po prostu macam w sklepach i mierze. Jak coś ma gruba bawełnę to kupuje.

                Dla siebie różnie, ciężko powiedzieć w którym sklepie bo to zależy od kolekcji. Natomiast dla syna zawsze kupuję w Cropp lub house ale to mowie, trzeba dotykać. Te tanie są jak szmatki ale takie po 60-80 zł są grube i fajne, dobrze się pióra, szwy się nie skręcają.
                • danaide2.0 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:08
                  Ok, dla mnie "gruba" bawełna nie jest jednak tożsama z dobrą bawełną.
                  A - chyba trzeci raz napiszę - grubą (a jakże) kupiłam raz dziecku w Carry (kolor+wymiary rękawów były kluczowe) i dramat, niestety. Puszczająca farba, szorstka bawełna.
              • imponderabilia20 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 11:53
                Mam bawełniane t-shirty z Reserved czy house i za mniej niż 80 zł i od dwóch, trzech lat są jak nowe. Może źle pierzesz albo po prostu nie dbasz o ubrania?
        • afro.ninja Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:25
          Ty też się jawisz jako skąpiec, pieniądze sa dla ciebie bardzo ważne. Ale potrzeba kontroli nad majątkiem faceta to już przesada. Jesteście w takim wieku i takim układzie, że każdy patrzy na siebie. Ty dodatkowo na dzieci. Nic w tym dziwnego, że facet robi się skąpy, a ty byś chciała żeby dokładał soe do budżetu na twoich waru kach. To ciężkie do wytrzymania. Ja bym na miejscu twojego faceta nie wytrzymała. Wolalabym żyć a odległość. W średnim wieku człowiek powinien mieć komfort z życia, a nie partnera, który mu kasę wylicza i stawia warunki.
          • kubek0802 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 10:49
            afro.ninja napisała:

            > Jesteście w takim wieku i ta
            > kim układzie, że każdy patrzy na siebie.

            Układ towarzysko-lokatorski z dwoma oddzielnymi budżetami i z dziećmi w pakiecie, próbujący w pewnych obszarach funkcjonować jak rodzina, zawsze prędzej czy później się rozłazi. Bo to całkiem normalne, że priorytety są różne.
            • afro.ninja Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:11
              Małżeństwa w tym wieku się rozwodzą, bo mają siebie dość, a co mówić o ludziach, którzy biorą na siebie życie z partnerką i jej dziećmi?! To duże obciążenie. Jeszcze partnerka życzy sobie tego i owego. Rozumiem, że koleś co miesiąc dokłada się do życia, ale jeśli chce klimatyzację, niech to on wybiera firmę i niech on płaci za ewentualne problemy. Z klimatyzacji jednak wszyscy skorzystają, więc partnerka też powinna się dołożyć. Co do wakacji, jak partnerka nie chce jechać do wybranego hotelu, to jej problem. Trzeba dojść do kompromisu, albo na wakacje nie jechać. Szok, ale i w małżeństwach tak jest, nawet nie w związkach partnerskich. Ludzie wyliczają się z kasy, co do ostatniej złotówki, a mają wspólne dzieci.
              • chatgris01 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:21
                afro.ninja napisała:


                > Jeszcze partnerka życzy sobie tego i owego. Rozumiem, że koleś co miesiąc dokła
                > da się do życia, ale jeśli chce klimatyzację, niech to on wybiera firmę i niech
                > on płaci za ewentualne problemy. Z klimatyzacji jednak wszyscy skorzystają, wi
                > ęc partnerka też powinna się dołożyć.

                Może najpierw doczytaj cały wątek, bo za klimę (zakładaną zresztą na jego życzenie) uzgodnili, że zapłacą po połowie, on chciał najtańszą, a ona lepszą i droższą i tę lepszą i droższą była gotowa sfinansować sama bez niego, więc Twój komentarz wyszedł kompletnie od czapy.
                • afro.ninja Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:31
                  Ale czemu bez czapy? I czemu chciała finansować sama? Rozumiem, że to jej dom, ale jeśli ta klima była dla niego (a była, bo to ona cierpi przez upały) to on powinien na nią wyłożyć, a ona powinna się tylko dołożyć. I to nie połowę.


                  • chatgris01 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 14:52
                    Napisała przecież. Chciała finansować sama, bo nie chciała w domu chińskiego badziewia (które chciał wybrać partner), dlatego już wolałaby samodzielnie sfinansować lepszy sprzęt.
                    A po połowie to chyba dlatego, że już wcześniej ogólnie sobie ustalili, że za sprzęty do domu przez siebie użytkowane płacą na pół, pralkę też tak kupowali.
                    • afro.ninja Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 16:23
                      Facet przecież ostatecznie się dołożył, a ona dalej marudzi.
                      • ritual2019 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 16:35
                        Dolozyl ale ona musiala to wyszarpac tak jak hotel 4* zamiast 3 na wakacje. To jest frustrujace.
                        • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 16:45
                          Co to za wakacje jak niańczysz obce dzieci

          • pani.asma Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 11:25
            No dokładnie

            Autorka złapała jakiegoś naiwnego którego zmanipulowała a teraz ten przejrzał na oczy ale może jest zbytnią fajtłapa żeby tak po prostu uciec

            Trzeba go na rękach nosić bo taki facet pod pantoflem to złoto a nie mu wyliczać i wyopominac kasę
    • bananananas Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 09:13
      A może postawił sobie jakiś finansowy cel do zrealizowania w określonym czasie, takie współzawodnictwo z sobą samym, i go to wciągnęło. Czyli ani skąpstwo, ani obciążenia psychiczne, tylko zdrowa żyłka sportowa, a Ty przeszkadzasz wink
    • klaramara33 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 13:25
      Nie, ja doceniam nie jęczę, mój mąż też, pamiętamy jakie początki były ciężkie. Wyjeżdzżamy , korzystamy i odkładamy na W.
      Myślę,że pownnaś z mężem porozmawiać - przedstawić mu tak jak tu argumenty i zapytać o przyczynę. Może on nie ma siły jeździć czy coś i pieniądze to tylko wymówka. Albo ma jakiś bład postrzegania, który tzreba leczyć smile
    • ritual2019 Re: Bieda, stan umysłu? 23.06.25, 15:41
      Facet jest sknera. Nie wiem czy to sie da zmienic. Jak dlugo jestescie razem, na jakim etapie zwiazku to sie zaczelo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka