Dodaj do ulubionych

100 lat…

24.08.25, 08:02
Wczoraj mojemu dzieciowi śpiewano 100 lat, a jednocześnie mam umierających niemal 100 letnich dziadków.
Taka mam refleksje, ze dozywanie tego
Wieku to nieporozumienie.

Te geny idą rodzinnie / taki wiek to u nas klasyka.

Prababcia byla na stare lata niewidoma, nieslysząca, wymagajaca nieustannej opieki. Do serki braklo jej paru tygodni.

Obecnie moj dziadek regularnie trafia do szpitala co rusz z Innym problemem, za kazdym razem lekarze zwiastują rychly koniec, a dziadek trzyma sie dalej.
Ale co z tego jak jest w stanie jedynie patrzec w tv, nie wiedzac za bardzo co sie w okol niego dzieje. Mam wrazenie ze chce umrzec przed babcia by nie byc tym ktory zostanie wdowcem.

Babcia umiera od trzech miesiecy. Widzi, slyszy i rozmawia, ale umysl jest uwieziony w ciele. A cialo to 40 kg otoczone skórą, cale we fioletowych plamkach, slabe, nie mogace juz nic. Slabnace od 6 lat, po ktorych babcia ma serdecznie dosc zycia. Przestala jesc i kazala sie wszystkim „odpier,,olić i dac jej w spokoju umrzeć”.
Codziennie jak sie budzi - ku,,wuje na caly dom ze nie umarla i zas kolejny dzien musi sie meczyc.

Ich rodzenstwa tez dlugowieczne, wiec we wszystkich rodzinach mozna bylo obserwowac jak wyglada te ostatnie 10 lat wlasnie przed setką. I tak wlasnie wyglada. Brak wiekszych chorob czy raka, nic.
Po prostu umieranie ze starosci jakiego wiele osob mogloby sobie zyczyc.

I taka starosc jest przerazajaca. Naprawde lepiej odejsc na jakis zawal w wieku 85 lat i skonczyc te męki. Moze sa jakies zwawe 100 latki, nie wiem. Ale
Patrze na to i ten wiek jak komus jest dane doczekac to jest jedno wielkie nieporozumienie.

Tyle sie mowi o woli zycia. Ja obserwuje wolę śmierci. Autentyczne przerazenie, wscieklosc, zawód o 8 rano, zal do wszystkich i zlosc, ze trzeba zyc jeszcze jeden dzień.
I choc koniec jest bliski, nic nie boli, obok sa bliscy nie ma zadnej checi by ten czas wykorzystac, porozmawiac, pobyć. Wola zakonczenia tego wszystkiego i tego by zasnac na zawsze jest najwieksza.

A przerazajaca jest niemoc, uwiezienie we wlasnym ciele i ta bezradnosc i marzenie o ostatnim oddechu gdy cialo jednak wykrzesa z siebie resztki sil.
Straszne. Jedni walczą, dla innych ten wiek to istna udręka.
Obserwuj wątek
    • johana741924 Re: 100 lat… 24.08.25, 08:19
      Zgadzam się z tobą. 80 plus i dosyć. W mojej rodzinie nie ma tak długowiecznych ludzi więc chociaż nie muszę patrzeć na takie męczarnie
      • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 08:27
        Mój ojciec by się popukał po głowie. 87 skończone i jutro wylatuje na tydzień do Helsinek, z wnukami. Ma zamiar popłynąć też do Estonii. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
        • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 08:31
          heca007 napisała:

          > Mój ojciec by się popukał po głowie. 87 skończone i jutro wylatuje na tydzień d
          > o Helsinek, z wnukami. Ma zamiar popłynąć też do Estonii.

          fajny tata wink

          Punkt widzenia zależy
          > od punktu siedzenia...

          a raczej stanu tego siedzenia wink
        • astomi25 Re: 100 lat… 24.08.25, 08:34
          Co on bedzie robil tydzien w tych Helsinkach?

          Niech wynajmie auto i zrobia sobie trojkat Helsinki-Turku-Tampere.
          • 35wcieniu Re: 100 lat… 24.08.25, 08:41
            Może już nie prowadzi w tym wieku.
            Ale w Turku jest dolina Muminków, nie wiem w jakim wieku dzieci ale niektóre lubią.
            • astomi25 Re: 100 lat… 24.08.25, 09:03
              Chodzilo mi bardziej o to, ze w samych Helsinkach tydzien to za duzo.
            • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 09:09
              Prowadzi, do pracy nim jeździ. Spokojnie, całego tygodnia nie spędzą w samych Helsinkach wink Plan mają na każdy dzień.
      • sueellen Re: 100 lat… 24.08.25, 11:41
        johana741924 napisał(a):

        > Zgadzam się z tobą. 80 plus i dosyć. W mojej rodzinie nie ma tak długowiecznych
        > ludzi więc chociaż nie muszę patrzeć na takie męczarnie

        Powiedz to Davidowi Attenborough...

        Moja teściowa 83+ ( już sama nie wiem ile ma lat ale więcej niż 83) nadal jeździ samochodem, umysł ostry jak brzytwa, ciągle gdzieś lata, jest samodzielna, aktywna. Energii ma tyle że mogłaby mieć 60 lat a nie 80+...
        • lauren6 Re: 100 lat… 24.08.25, 16:43
          W tym wieku niestety wielu ludzi przechodzi od stanu pełnej sprawności do stanu leżącego warzywa. A w Polsce nie ma eutanazji, żeby mieć szansę na skrócenie cierpienia.
          • subskrybcja Re: 100 lat… 24.08.25, 21:39
            lauren6 napisała:

            > W tym wieku niestety wielu ludzi przechodzi od stanu pełnej sprawności do stanu
            > leżącego warzywa. A w Polsce nie ma eutanazji, żeby mieć szansę na skrócenie c
            > ierpienia.

            Część przechodzi a cześć nie przechodzi.
            Warzywo - to po jakiś wypadkach czy nagłych chorobach.
    • smietankowa33 Re: 100 lat… 24.08.25, 08:26
      Miałam znajomą, która umarła zaraz po setnych urodzinach. Przez ostatnie lata siedziała i czekała na śmierć. Nie mogła już robić tego, co kochała, odeszli wszyscy jej znajomi, z młodszym pokoleniem nie miała już wspolnego języka. Smutne to było.
      • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 09:24
        Przecież to nie zależy od wieku.
        Znam osoby dobijające setki, w rodzinie też takie miałam, moja jedna babcia dożyła 95 lat. Mają znajomych (w różnym wieku), nadal robią to, co lubią, jeśli tylko zdrowie pozwala (no nie są to skoki ze spadochronem czy żuzel, ale to oczywiste), a i z ludźmi trzy pokolenia młodszymi potrafią znaleźć wspólny język.
        Problemy zdrowotne w tym wieku, jak i w każdym innym, potrafią odebrać chęć życia, ale u osób ze startera przyczyna jest raczej inna.
        • bezmiesny_jez Re: 100 lat… 24.08.25, 09:32
          >Przecież to nie zależy od wieku.

          Oczywiście, że zależy. Gdzie osoba w wieku 90+ ma poznać nowych znajomych?

          >a i z ludźmi trzy pokolenia młodszymi potrafią znaleźć wspólny język.

          I taka pani 90+ idzie sobie na zumbę, gdzie poznaje 30-letnie koleżanki i umawia się z nimi na kawę. Tak, tak.

          >Problemy zdrowotne w tym wieku, jak i w każdym innym, potrafią odebrać chęć życia, ale u osób ze startera przyczyna jest raczej inna.

          Ale w tym wieku problemy zdrowotne są normą, a nie wyjątkiem. Organizm zwyczajnie się zużywa i można być teoretycznie zdrowym, ale szybciej się męczyć, być nadwrażliwym na hałas itp.
          • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 09:47
            Ten post to serio czy strugasz wariatkę, bo nie wiem czy poświęcać czas na odpowiedź?
          • arwena_111 Re: 100 lat… 24.08.25, 13:47
            Naprawdę zależy od człowieka. Znałam panią PW, Marysia zmarła w wieku 97 lat. Poznałyśmy się jak miała ok 92. Cudowna kobieta, umysł jak brzytwa do końca. Gromadziła wokół siebie ludzi w każdym wieku. Z każdym umiała znaleźć wspólny język. Do tej pory ją wspominamy.
            Moja ciocia lat 87 jeszcze niedawno chodziła na zajęcia uniwersytetu trzeciego wieku ( mojej teściowej lat 71 nie mogę namówić ) i zawierała nowe znajomości.
            Babcia koleżanki mając lat 80 zapisała się do klubu seniora - do 90 zjeździła z nimi pól Europy, po 90 już jeździ tylko na wycieczki w Polsce, tak do 100 km od domu.
            Udzielam się w fundacji dla Seniorów ( 75+)- z zajęć korzysta bardzo wiele osób. Oczywiście tych na chodzie. Ale poznałam panią, która długo nie wychodziła z domu, przeszła raka i w końcu się odważyła. Akurat byłam na jej pierwszym wyjściu - do kina. Jedna firma przekazała Fundacji vouczery na bilety - ale była radość - jakby któraś z was słyszała, że ktoś ma nadmiarowe vouczery na jakieś wyjście kino/teatr/muzeum ( tylko musi to być w Warszawie) - to podam dane do szefowej fundacji. Seniorzy będą naprawdę wdzięczni big_grin.
          • konsta-is-me Re: 100 lat… 26.08.25, 13:47
            Moja niemiecka sąsiadka, 88 lat ( czyli prawie 90) chodzi na tańce, z paniami w jej wieku i jak najbardziej umawia się na kawę.
            Że mną chadza na kawkę też a jestem 40 lat młodsza.
            Czyli mam rację - to jest sposób myślenia.
            W Polsce powinna się poddać eutanazji a w ogóle czas na zumbę kończy się po 30- tce a potem już powoli przygotowujesz się do grobu.
            • 00zxc00 Re: 100 lat… 26.08.25, 15:31
              >chodzi na tańce, z paniami w jej wieku
              No właśnie. Z paniami. I tańczą też ze sobą w parach. Bo w tym wieku kobiet jest 5 razy więcej niż mężczyzn. A potem biją się o partnerów. Wiem jak to wygląda. Dziękuję za takie atrakcje.
              • riki_i Re: 100 lat… 26.08.25, 19:41
                00zxc00 napisał(a):

                > >chodzi na tańce, z paniami w jej wieku
                > No właśnie. Z paniami. I tańczą też ze sobą w parach. Bo w tym wieku kobiet jes
                > t 5 razy więcej niż mężczyzn. A potem biją się o partnerów. Wiem jak to wygląda

                Mądra i prawdziwa uwaga.
      • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 10:35
        a ja poznałam panią 100 letnią-miała zafarbowane włosy srebrne pierscionki wink - ubolewała nad tym, że niedowidzi ale była pełna witalności i radości życia, mimo że nie miała gładkiego miejsca na ciele, cała była zbudowana ze zmarszczek
    • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 08:30
      a widzisz....
      a ja poznałam seniorów +80, którzy ledwo powłócząc nogami, schorowani, samotni mówili " żeby bozia dała jeszcze trochę pożyć"- i to mną głęboko wstrząsnęło, bardziej niż prośby staruszków o szybszą śmierć, żeby było lżej...
      to kurczowe trzymanie się życia, wola życia fizycznie niezrozumiała dla mnie-osoby "młodej" ( młodszej o połowę),sprawnej,aktywnej -wyrażanej przez osoby z umęczonymi ciałami..
      • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 09:28
        Mnie potwornie irytują idiotyczne posty w stylu "80+i wystarczy!", "odzywanie setki to nieporozumienie".
        Nieprawdopodobna bezczelność.
        Komu wystarczy, temu wystarczy, a nieporozumieniem to są podobne poglądy głoszone bez żenady.
        • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 10:26
          m_incubo napisała:

          > Mnie potwornie irytują idiotyczne posty w stylu "80+i wystarczy!", "odzywanie s
          > etki to nieporozumienie".
          > Nieprawdopodobna bezczelność.
          > Komu wystarczy, temu wystarczy, a nieporozumieniem to są podobne poglądy głoszo
          > ne bez żenady.
          >

          mnie też -kto dal prawo do oceny ( i wyplucia z siebie tongue_out ) kto ile ma żyć..
          • johana741924 Re: 100 lat… 24.08.25, 10:53
            wapaha napisała:

            > m_incubo napisała:
            >
            > > Mnie potwornie irytują idiotyczne posty w stylu "80+i wystarczy!", "odzyw
            > anie s
            > > etki to nieporozumienie".
            > > Nieprawdopodobna bezczelność.
            > > Komu wystarczy, temu wystarczy, a nieporozumieniem to są podobne poglądy
            > głoszo
            > > ne bez żenady.
            > >
            >
            > mnie też -kto dal prawo do oceny ( i wyplucia z siebie tongue_out ) kto ile ma żyć.

            Chyba coś źle zrozumiałaś. To tylko mój punkt widzenia, możesz mieć inny
        • kamin Re: 100 lat… 24.08.25, 10:34
          Myślę, że każdy mowi w swoim imieniu. Mnie wystarczy w zupełności to 80 lat.
          Moja babcia żyła 93 lata. Nawet w niezłym zdrowiu. Co z tego, skoro w ostatnich latach życia chowała swoje dzieci, które jakoś genu długowieczności nie odziedziczyły. Nigdy nie chciałabym żyć tak długo. Dziękuję.
          • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 10:39
            kamin napisał(a):

            > Myślę, że każdy mowi w swoim imieniu. Mnie wystarczy w zupełności to 80 lat.

            a skad wiesz, ze za rok ( tfu tfu) nie zdarzy ci się tragiczny wypadek, który położy cię do łóżka i pod aparaturę. I będziesz jako 40latka myśleć -mnie juz wystarczy !
            i tak samo-skad wiesz, że majac 78lat nie dostaniesz spadku/nagrody i zaczniesz realizować swoje wszystkie marzenia, może podróże?-bedzie cię na wszystko stać, w wieku 80lat staniesz w machu picchu i pomyślisz-to jest życie, jeszcze tyle rzeczy musze zobaczyc-oby było zdrowie przez najbliższych 5 lat..


            > Moja babcia żyła 93 lata. Nawet w niezłym zdrowiu. Co z tego, skoro w ostatnich
            > latach życia chowała swoje dzieci, które jakoś genu długowieczności nie odzied
            > ziczyły.

            I co myslała ?

            Nigdy nie chciałabym żyć tak długo. Dziękuję.
            Nigdy..tego człowiek nigdy nie ogarnie... wink
            Myślisz tak dzisiaj jako osoba zdrowa , sprawna niepotrafiąca sobie wyobrazić jak to jest gdy jest inaczej. Ten brak wyobraźni to w sumie błogosławieństwo
            • kamin Re: 100 lat… 24.08.25, 11:25
              Oczywiście, że mogę mieć wcześniej dość życia. Tego nie wiem. Wiem że mogę zmienić zdanie. A wyobraźni mam pod dostatkiem, tyle, że pokazuje mi raczej mroczną wizję życia w podeszłym wieku.
              A o braku wyobraźni świadczy pytanie "co myślała" moja babcia kolejno na pogrzebach trójki swoich dzieci. Sądząc po jej szlochu, zawodzeniu, próbach rzucania się do grobu to nie myślała za wiele. A jeśli myślała, to żałowała, że nie umarła pierwsza. Ja też żałowałam. Spadaj.
              • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 12:31
                kamin napisał(a):

                > Oczywiście, że mogę mieć wcześniej dość życia. Tego nie wiem. Wiem że mogę zmie
                > nić zdanie. A wyobraźni mam pod dostatkiem, tyle, że pokazuje mi raczej mroczną
                > wizję życia w podeszłym wieku.
                no wiec własnie-więc takie pisanie z pewnoscią co sie bedzie myślało za x czasu ma raczej mało sensu


                > A o braku wyobraźni świadczy pytanie "co myślała" moja babcia kolejno na pogrze
                > bach trójki swoich dzieci. Sądząc po jej szlochu, zawodzeniu, próbach rzucania
                > się do grobu to nie myślała za wiele. A jeśli myślała, to żałowała, że nie umar
                > ła pierwsza.

                a skad wiesz? czytałaś w myślach czy ci mówiła ?>

                Ja też żałowałam.

                Spadaj.
                słucham ??
                • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 12:55
                  wapaha napisała:

                  > kamin napisała
                  >
                  >
                  > > A o braku wyobraźni świadczy pytanie "co myślała" moja babcia kolejno na
                  > pogrze
                  > > bach trójki swoich dzieci. Sądząc po jej szlochu, zawodzeniu, próbach rzu
                  > cania
                  > > się do grobu to nie myślała za wiele. A jeśli myślała, to żałowała, że ni
                  > e umar
                  > > ła pierwsza.
                  >

                  > a skad wiesz? czytałaś w myślach czy ci mówiła ?>

                  No widzisz, wapaha, wszystko jest kwestią odbioru.
                  Twoje pytanie, dotyczące konkretnej osoby, skierowane do innej, też konkretnej- dla mnie brzmi bardzo niedelikatnie, by nie użyć mocniejszego słowa.


                  • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 12:58
                    możesz użyć mocniejszego , nie odbiorę go przesadnie..

                    dla mnie takie "czytanie w myślach" i projetkowanie na kogoś swoich postaw i twierdzenie, ze ktoś chciałby nie żyć jest..bardzo mocne.
                    • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 13:29
                      wapaha napisała:

                      > możesz użyć mocniejszego , nie odbiorę go przesadnie..
                      >
                      > dla mnie takie "czytanie w myślach" i projetkowanie na kogoś swoich postaw i tw
                      > ierdzenie, ze ktoś chciałby nie żyć jest..bardzo mocne.

                      Projektowanie?
                      Najwidoczniej każdy widzi, co chce.
                      .





                      • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 13:38
                        I, przypominam, wapaha,że kamin pisze o babci, która straciła trojkę dzieci, kami była świadkiem jej rozpaczy
                        To kim jest kamin w tej opowieści?
                        A Ty zadajesz pytanie "I co myślała?"

                      • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 14:32
                        elinborg napisała:


                        >
                        > Projektowanie?
                        > Najwidoczniej każdy widzi, co chce.
                        > .
                        > ja widzę to
                        A jeśli myślała, to żałowała, że nie umarła pierwsza. Ja też żałowałam
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 15:39
                          wapaha napisała:

                          > elinborg napisała:
                          >
                          >
                          > >
                          > > Projektowanie?
                          > > Najwidoczniej każdy widzi, co chce.
                          > > .
                          > > ja widzę to
                          > A jeśli myślała, to żałowała, że nie umarła pierwsza. Ja też żałowałam
                          > >
                          > >
                          > >
                          > >


                          Ale jesteś pewna, że to " ja też żałowałam" odnosi się do babci kamin, a nie do samej kamin w tej lub takiej samej sytuacji?
                          • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 18:56
                            elinborg napisała:


                            > > A jeśli myślała, to żałowała, że nie umarła pierwsza.

                            to myslała babcia

                            Ja też żałowała
                            > m

                            to czuła kamin
                            >
                            > Ale jesteś pewna, że to " ja też żałowałam" odnosi się do babci kamin, a nie do
                            > samej kamin w tej lub takiej samej sytuacji?

                            empatyczno istoto- chcesz dalej brnąć w rozbiór ananalityczno-gramatyczny wypowiedzi ?
                            • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 21:28
                              wapaha napisała:

                              > elinborg napisała:
                              >
                              >
                              >
                              > empatyczno istoto- chcesz dalej brnąć w rozbiór ananalityczno-gramatyczny wypow
                              > iedzi ?.

                              Nie potrafisz napisać, o co ci chodzi?
                              Czego żałowała kamin wg ciebie?

                              I jednak wolę być empatyczną istotą niż zadawać wnuczce pytanie, co czuła jej babcia nad grobem swojego dziecka. Oczywiście wszystko w trosce o nie projektowanie na babcię uczuć, a jakże.



                              • wapaha Re: 100 lat… 25.08.25, 09:27
                                elinborg napisała:


                                >
                                > Nie potrafisz napisać, o co ci chodzi?
                                > Czego żałowała kamin wg ciebie?

                                na swarożyca, przeciez piszę od kilku postów i nawet daję cytaty
                                mnie nie chodzi o to co czuła kamin-to jest w ogóle nie do dyskusji
                                mnie chodzi o to, że nie mogła wiedzieć co myślała jej babcia i że chciała umrzeć ( babcia)


                                >
                                > I jednak wolę być empatyczną istotą niż zadawać wnuczce pytanie, co czuła jej b
                                > abcia nad grobem swojego dziecka.

                                nie pytam , co czuła
                                tylko skąd wie, że babcia chciała umrzeć -nikt nie siedzi w głowie drugiej osoby i nasze osobiste podejście do tragedii i odczucia nie są identyczne do odczuć innych
                                "stare"pokolenia były /są bardziej zahartowane , nam nie mieści się w głowie, że kiedyś jak się miało 8 dzieci i jedno zmarło to zostawała 7 i nikt specjalnie nie darł szat, nie miał depresji, nie załamywał się. Okropienstwa wojny i powojenne traumy uniewrażliwiły na pewne sytuacje czemu niestety sprzyjało również istniejące w tamtych czasach przedmiotowe podejście do dziecka
                                Nasz-współczesnych kobiet-wewnętrzny odbiór jest zupełnie inny niż osoby, od której dzielą nas dwa pokolenia
                                Oczywiście ludzie są różni ale każdy po swojemu przechodzi i odczuwa żałobę ( o tym też juz było sporo wątków)



                                Oczywiście wszystko w trosce o nie projektowa
                                > nie na babcię uczuć, a jakże.

                                jaka troska ?
                                ta empatia wchodzi ci za mocno chyba-bo to co piszę nie wynika z troski o babcię lecz z dyskusji nt tego, co siedzi w głowie drugiego człowieka
                                • elinborg Re: 100 lat… 25.08.25, 11:47
                                  wapaha napisała:
                                  >
                                  > nie pytam , co czuła
                                  >
                                  > "stare"pokolenia były /są bardziej zahartowane , nam nie mieści się w głowie, ż
                                  > e kiedyś jak się miało 8 dzieci i jedno zmarło to zostawała 7 i nikt specjalnie
                                  > nie darł szat, nie miał depresji, nie załamywał się. Okropienstwa wojny i powo
                                  > jenne traumy uniewrażliwiły na pewne sytuacje czemu niestety sprzyjało również
                                  > istniejące w tamtych czasach przedmiotowe podejście do dziecka
                                  > Nasz-współczesnych kobiet-wewnętrzny odbiór jest zupełnie inny niż osoby, od kt
                                  > órej dzielą nas dwa pokolenia
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Oczywiście wszystko w trosce o nie projektowa
                                  > > nie na babcię uczuć, a jakże.
                                  >
                                  > jaka troska ?
                                  > ta empatia wchodzi ci za mocno chyba-bo to co piszę nie wynika z troski o babci
                                  > ę lecz z dyskusji nt tego, co siedzi w głowie drugiego człowieka

                                  No tak, pytanie brzmiało: i co myślała?
                                  Dla mnie takie pytanie, wprost, do osoby bezpośrednio dotkniętej tragedią, to jakieś.. nieporozumienie
                                  Rozważania ogólne, że nie siedzimy w głowie drugiej osoby itd, to sobie można na sucho prowadzić.
                                  W ogóle nie wiem, co tak cię oburza w tej sytuacji. Że ktoś coś pomyślał.
                                  Nie każdy uważa, że życie jest darem, cudem i trzeba trwać jakkolwiek.
                                  Co do tych twardych ludzi po przejściach- to jest mocno złudne. Oni często niszczyli życie własnych dzieci, bo byli odcięci od emocji. Na zewnątrz wszystko wygląda ok, bo człowiek chodzi, śmieje się i je- w środku czarna dziura.
                                  Ja miałam takich w rodzinie, koleżanka zaś dziadka,który, po strasznych przejściach, był dla niej wsparciem i ostoją, cudownym człowiekiem, takim "roześmianym seniorem", o których dużo piszesz.
                                  Jest różnie. Myślenie, że ktoś coś czuję, to nie narzucanie swojego punktu widzenia. Tylko opis. Jeszcze tu poprzedzony słowami:"sądzę że". I sprowokowany pytaniem. "I co myślała?"



                                  • wapaha Re: 100 lat… 25.08.25, 12:22
                                    elinborg napisała:


                                    >
                                    > No tak, pytanie brzmiało: i co myślała?
                                    > Dla mnie takie pytanie, wprost, do osoby bezpośrednio dotkniętej tragedią, to j
                                    > akieś.. nieporozumienie \
                                    ta osoba daje takie prawo dzieląc się swoimi przeżyciami- raczej nie robi się tego na forum dyskusyjnym po to, by zrobić zapis w pamiętniku tylko by podyskutować, pogadać


                                    > Rozważania ogólne, że nie siedzimy w głowie drugiej osoby itd, to sobie można
                                    > na sucho prowadzić.
                                    a na mokro to jak się prowadzi rozważania ?


                                    > W ogóle nie wiem, co tak cię oburza w tej sytuacji.

                                    No właśnie. Co mnie oburza ?- może ty wiesz skoro przypisujesz mi takie odczucie ?- nie wiesz co myślę a ja nigdzie nie napisałam nic o OBURZENIU, skąd to wzięłaś ?

                                    Że ktoś coś pomyślał.
                                    > Nie każdy uważa, że życie jest darem, cudem i trzeba trwać jakkolwiek.
                                    mhm- to oczywiste


                                    > Co do tych twardych ludzi po przejściach- to jest mocno złudne. Oni często nisz
                                    > czyli życie własnych dzieci, bo byli odcięci od emocji. Na zewnątrz wszystko wy
                                    > gląda ok, bo człowiek chodzi, śmieje się i je- w środku czarna dziura.
                                    byli i tacy -ale też to "odcięcie" się było "łatwiejsze" bo nie w pewnym momencie lepiej było się do ludzi nie przywiązywać


                                    > Ja miałam takich w rodzinie, koleżanka zaś dziadka,który, po strasznych przejśc
                                    > iach, był dla niej wsparciem i ostoją, cudownym człowiekiem, takim "roześmianym
                                    > seniorem", o których dużo piszesz.

                                    jw-ludzie są różni


                                    > Jest różnie.

                                    zgadzam sie

                                    Myślenie, że ktoś coś czuję, to nie narzucanie swojego punktu widz
                                    > enia. Tylko opis. Jeszcze tu poprzedzony słowami:"sądzę że". I sprowokowany pyt
                                    > aniem. "I co myślała?"
                                    >
                                    >
                                    > Nie, to nie jest opis wg mnie. To osąd-opinia-ocena-teza -bo nawet nie hipoteza czy pytanie. Sądzę , że...nie oznacza wydaje mi się-podejrzewam
                                    I tematyka tego wątku pokazuje jak wiele osób stawia takie opinie-tezy względem innych - 90 lat to za dużo, 80+ to już dosyć, byc takim starym to męczenie się -nawet gdy dana osoba wprost tego nie wyraża ( bo nie piszę o opisanych osobach w podeszłym wieku które wprost mowią, że chcą umrzec)

                                    i na koniec- to co piszę- w ani jednym momencie nie ma złej emocji, intencji -a chyba to próbujesz mi przypisać
                                    • elinborg Re: 100 lat… 25.08.25, 13:54
                                      Wapaha napisała.. (...)

                                      To, że ktoś coś napisał (tu kamin) nie oznacza, że można się nie przejmować formą,ćw jakiej mu się odpowiada.
                                      Wiele osób tylko się czymś dzieli, nie oczekuje pouczeń, rozwiązań ani dyskusji. Dziwię się bardzo, że tego nie czujesz.
                                      Sądzę, że- dla mnie oznacza tylko to, że coś sądzę. Nie wpycham komuś do głowy, nie oczekuję, nie obwiniam i nie potępiam.
                                      Wszystko zaczęło się od- 80 lat i dość. Johana wytlumaczyla, ale to na nic.


                                • evee1 Re: 100 lat… 26.08.25, 14:34
                                  To jest akurat nieprawda i ludzie w tamtych czasach też przeżywali śmierć swoich dzieci. Niekoniecznie się ta rozpaczą dzielili wkoło, ale jest nieporozumieniem stwierdzenie, że się nie przejmowali śmiercią swoich dzieci, bo mieli ich jeszcze kilkoro.
                    • furiatka_wariatka Re: 100 lat… 24.08.25, 13:46
                      A ty projektujesz, że każdy marzy o dożyciu setki, i to już jest ok? I jeszcze, co mało logiczne, zarzucasz brak wyobraźni ludziom mówiącym, że im 80+ wystarczy, natomiast przepelnieni wyobraźnią są wg ciebie wszyscy twierdzący, że warto dociągnąć do setki. A twoim argumentem jest, że ci mówiący, że im wystarczy 80, jest, że przecież wszystko może się w przyszłości zdarzyć, nawet jutro może zdarzyć się tragedia, że odechce się żyć. Tymbardziej jest to raczej argument dla tych, co marzą o dożyciu setki, prawda? Każdy ma prawo do własnego zdania. Wiesz lepiej co czuła ta staruszka, która przeżyła własne dzieci? Lepiej od jej wnuczki? Życzę ci jak najbardziej długiego życia, stu lat, ale też może warto zrozumieć, że perspektywy są różne, i nie każdy o tym marzy.
                      • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 14:35
                        furiatka_wariatka napisał(a):

                        > A ty projektujesz, że każdy marzy o dożyciu setki, i to już jest ok?

                        gdzie , zwłaszcza wskaż to : KAŻDY

                        I jeszcze,
                        > co mało logiczne, zarzucasz brak wyobraźni ludziom mówiącym, że im 80+ wystarc
                        > zy, natomiast przepelnieni wyobraźnią są wg ciebie wszyscy twierdzący,

                        wskaż gdzie, zwłaszcza WSZYSCY

                        że warto
                        > dociągnąć do setki. A twoim argumentem jest, że ci mówiący, że im wystarczy 80
                        > , jest, że przecież wszystko może się w przyszłości zdarzyć, nawet jutro może z
                        > darzyć się tragedia, że odechce się żyć.

                        tak, i nawet sie zgodzono z tym

                        Tymbardziej jest to raczej argument dl
                        > a tych, co marzą o dożyciu setki, prawda? Każdy ma prawo do własnego zdania

                        oczywiście

                        . Wi
                        > esz lepiej co czuła ta staruszka, która przeżyła własne dzieci?
                        nie wiem, tak samo jak nie wiem co czuli moi dziadkowie chowając swoje dzieci

                        Lepiej od jej w
                        > nuczki?

                        j/w

                        Życzę ci jak najbardziej długiego życia, stu lat, ale też może warto zr
                        > ozumieć, że perspektywy są różne, i nie każdy o tym marzy.

                        nie musisz mi tego pisać -bo właśnie na różne perspektywy zwracam uwagę-równiez na tę że dzis mozna myslec tak a jutro srak tongue_out i że nie ma się co zarzekać jak żaba błota
              • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 18:14
                Kolejna rzecz, która jest osobnicza i nie zależy w żadnym stopniu od wieku, choćby nie wiem jak podeszłego.
                Wszystkie znane mi kobiety, które dożyły niemal setki, bo tak się jakoś złożyło, że były to same kobiety, miały yo życie raczej usłane cierniami, a nie różami.
                Pochowały mężów, własne dzieci - i niemowlaki, i dorosłe, przeżyły dwie wojny, moja babcia przeżyła emigrację do Ameryki i powrót w biedzie, przeżyła Wołyń, żadna z nich nie jadła przepiórczych jajek z Rosenthala, tylko kaszę bez omasty z drewnianej michy. Wszystkie miały ogromny szacunek do życia i żadnej z nich nie przeszłoby przez usta, że 100 to przesada i już wystarczy 🤷🏻‍♀️
                • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 19:28
                  m_incubo napisała:

                  > Kolejna rzecz, która jest osobnicza


                  Wszystkie miały ogromny szacunek do życia i żadnej z nich n
                  > ie przeszłoby przez usta, że 100 to przesada i już wystarczy 🤷🏻‍♀️



                  Tak, to jest sprawa indywidualnego podejścia to raz, a dwa stanu zdrowia i psychiki.
                  Szacunek do życia jest trudno wykonalny w momencie gdy życie szacunku nie ma do człowieka i przekroczy jego punkt krytyczny
                  Moich dwóch babć to dotknęło i szanuję je bardzo za odwagę mówienia prawdy. Jedna była wierząca bardzo, a jednak życie przestało być darem i cudem dla niej.
          • bi_scotti Re: 100 lat… 24.08.25, 14:48
            kamin napisał(a):

            > Myślę, że każdy mowi w swoim imieniu. Mnie wystarczy w zupełności to 80 lat.

            Moja matka czesto wspominala, ze jako dziewczynka/nastolatka byla przekonana, ze do 30tki przezyje wszystko, co warto przezyc wiec potem ... what's the point? big_grin W jakims sensie do tej 30tki przezyla "wszystko" lacznie z wojna etc. ale definitely zobaczyla "point" zeby ciagnac dalej & juz pozniej zadnych takich silly granic sobie nie stawiala smile Zycze Ci wiec dozycia tych 80 lat & zobaczenia/doswiadczenia na wlasnej skorze ile jeszcze fajnych rzeczy/spraw/ludzi/experiences przed Toba past 80! All the best smile Cheers.
        • furiatka_wariatka Re: 100 lat… 24.08.25, 10:36
          No ale przecież każdy pisze o sobie. Wyraża własne poglądy. Ja też bym nie chciała długo żyć, a oczywiście, że są tacy co marzą o dożyciu setki. Każdy ocenia na podstawie własnych doświadczeń. Forum polega na wyrażanie własnych opinii, a nie zastanawianiu się co jakiś użytkownik chciałby przeczytać. To, że jedna twoja babcia dożyła 95 lat w dobrej formie i zdrowiu, to raczej wyjątek, nie reguła. Większość osób w tym wieku to już raczej ma życia dosyć. U mnie w rodzinie również dlugowiecznosc w genach więc się napatrzyłam jak to wygląda i z mojej perspektywy to jednak mam nadzieję, że na mnie nie trafi.
        • homohominilupus Re: 100 lat… 24.08.25, 10:49
          m_incubo napisała:

          > Mnie potwornie irytują idiotyczne posty w stylu "80+i wystarczy!", "odzywanie s
          > etki to nieporozumienie".
          > Nieprawdopodobna bezczelność.

          Jezu tak!
          Tak bardzo sie z Tobą zgadzam.
          Moj tata odszedł w wieku 85 lat a do tego momentu był sprawnym, ciekawym życia i aktywnym starszym panem.

          I jak czytam/ słyszę ze ktoś w tym wieku "juz sie nażył" to mi sie nóż w kieszeni otwiera.

          > Komu wystarczy, temu wystarczy, a nieporozumieniem to są podobne poglądy głoszo
          > ne bez żenady.

          Za kogo ci ludzie sie uważają, chciałabym wiedzieć, gdy z taką niezmacona pewnością siebie decydują w jakim wieku sie powinno umierać
      • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 10:28
        Bo, co jest oczywiste, różni są ludzie, choroby też różne.
        Moje obie babcie, dobrze po 80, doszły do etapu, w którym nie chciały już żyć i o tym mówiły. Po prostu nie chciały już siedzieć/ leżeć, meczyć się przełykaniem i oddychaniem.
        Nie wiem, czy byłoby inaczej, gdyby były młodsze o te kilka lat, ale w takim stanie.
        Rozumiem kazdą postawę, i to kurczowe trzymanie się, i chęć odejścia.
        • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 10:40
          Bo to jest bardzo osobiste doświadczenie. Ale wyżej Johana napisała autorytarnie "80+ i dosyć". Po pierwsze łatwo tak napisać jak się nie ma tylu lat tongue_out Po drugie, nikt nie wie czy dożyje takiego wieku i w jakim stanie. Po trzecie jak dożyje to może mieć inne zdanie wink
          • johana741924 Re: 100 lat… 24.08.25, 10:58
            heca007 napisała:

            > Bo to jest bardzo osobiste doświadczenie. Ale wyżej Johana napisała autorytarni
            > e "80+ i dosyć". Po pierwsze łatwo tak napisać jak się nie ma tylu lat tongue_out Po dr
            > ugie, nikt nie wie czy dożyje takiego wieku i w jakim stanie. Po trzecie jak do
            > żyje to może mieć inne zdanie wink

            Jakie znowu autorytarnie, coś nadinterpretujesz. Piszę o sobie, nie chcę żyć dłużej niż 80 plus bo zdaję sobie sprawę że ten wiek to brak sił witalnych i często konieczność polegania na innych a ja najprawdopodobniej nie będę miała dużo bliskich do pomocy.
            Ty sobie żyj w zdrowiu i do setki
          • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 12:31
            Źle to odbierasz
            Johana już wyjasniła, ja też to tak zrozumiałam.
            Mam ojca 80+, jeszcze pracuje, kondycja fizyczna nie bardzo, ale umysł jak brzytwa. I po przeczytaniu zdania "80 lat i koniec" nie pomyslałam, że Johana chce mojego rodzica unicestwić, czy życzyć mu smierci
            Tylko że odnosi to do siebie, na podstawie swoich doswiadczeń
            Tymczasem niektórzy odbierają to tak, jakby ktoś osobiście w twarz 80-latkowi powiedział- co tu jeszcze robisz.
            • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 12:55
              Ale wyjaśniła potem, po moim wpisie wink
              • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 13:10
                Ja to odebrałam tak,jak napisałam, przed tym wpisem. Bez złych intencji.
                Kwestia nastawienia i może osobistych doswiadczeń?
                • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 13:17
                  Możliwe wink Moi rodzice mają 87, 80 a teść 83 (teściowa dużo młodsza). I podejrzewam, że wszyscy by się zdziwili gdyby usłyszeli, że 80+ i dość wink Najlepszy jest teść, na propozyje wyjazdu do sanatorium mówi- ja tam nie będę ze starymi ludźmi siedział big_grin
                  • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 13:31
                    No, czyli odniosłaś tą wypowiedź wprost do swoich rodziców, a ja do swoich babć pewnie.
                  • riki_i Re: 100 lat… 24.08.25, 16:07
                    heca007 napisała:

                    > Możliwe wink Moi rodzice mają 87, 80 a teść 83 (teściowa dużo młodsza). I podejrz
                    > ewam, że wszyscy by się zdziwili gdyby usłyszeli, że 80+ i dość wink Najlepszy je
                    > st teść, na propozyje wyjazdu do sanatorium mówi- ja tam nie będę ze starymi lu
                    > dźmi siedział big_grin

                    Pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, że w tej późnej starości ważny jest tez aspekt finansowy. U Ciebie Heca w tej materii zawsze było ok i jest nadal. Jeśli senior moze sobie wyskoczyć do Helsinek, to daje mu to frajdę, sens życia, radość odkrywania, konfrontowania się z czymś nowym. Natomiast jeśli liczy każdą stówę, żeby dociągnąć do pierwszego, to wygląda to wielokrotnie gorzej. Bieda zabija od środka. W mojej rodzinie najdłużej żyła ciotka , która z pomocą swojego znajomego z obozu koncentracyjnego (przeżyła i ona i on) , posiadającego dojścia do szczytów władzy w PRL, dokonała rzeczy niemożliwych w komunie, tzn. sprzedała państwu za gruby hajs to co powinno zostać wywłaszczone i znacjonalizowane. Przy okazji oszukała całą rodzinę, ale to nieważne. W kazdym razie dysponując ogromnymi jak na owe czasy środkami finansowymi podróżowała po świecie, po 60-tce zrobiła prawo jazdy, wyszła w późnym wieku za mąż i.... ku zgorszeniu rodziny zrobiła sobie nawet operację intymną, co w tamtych czasach było kompletnym niepodobieństwem. Jako jedyna w familii dożyła grubo ponad 90 lat i choć w ostatnich latach zdrowie jej sie posypało (mózg nie, był sprawny do końca), otoczona służbą cieszyła się życiem podobnie jak Twój tatuś. Postawię śmiałą tezę, że starość najlepiej konserwuje "piniądz".
                    • bmtm Re: 100 lat… 24.08.25, 16:24
                      Pieniądz nic nie daje jeżeli ciało jest zmęczone nadmiarem pracy w życiu. W pewnym momencie zawsze następi jakieś niekorzystne pogorszenie zdrowotne. W mojej rodzinie dziwnym trafem kobiety będące spory okres życia na utrzymaniu mężów żyły dłużej niż ich synowie/córki/wnukowie/wnuczki w następnych pokoleniach.
                      • riki_i Re: 100 lat… 24.08.25, 16:35
                        Masz absolutną rację. Ta pani, co zresztą pośrednio wynika z mojego postu, aczkolwiek przeżyła straszne doświadczenie kacetu, to jednak po wojnie zbytnio się nie przepracowywała. A raczej dokładnie przeciwnie.
                    • pade Re: 100 lat… 24.08.25, 19:14
                      Piniądz albo pasja. Mój tato był bardzo sprawnym człowiekiem, miał swoje hobby i dzięki niemu żył mimo dwóch zawałów. Niestety nie było mu dane dożyć 80+, czego nie mogę przeboleć😔
            • homohominilupus Re: 100 lat… 24.08.25, 12:57
              No, jedna gwiazda na tym forum w podobny sposób skomentowała moją żałobę po odejściu taty. Ze niepotrzebnie bo juz sie dlugo nażył. Czy cos w stylu. I ze rozpaczać to można po dzieciach, nie po 80 plus ojcu.
              • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 13:07
                homohominilupus napisała:

                > No, jedna gwiazda na tym forum w podobny sposób skomentowała moją żałobę po ode
                > jściu taty. Ze niepotrzebnie bo juz sie dlugo nażył. Czy cos w stylu. I ze rozp
                > aczać to można po dzieciach, nie po 80 plus ojcu.
                >

                To było chamskie. Brak słów.
                Rozumiem przewrażliwienie.
              • pade Re: 100 lat… 24.08.25, 19:17
                homohominilupus napisała:

                > No, jedna gwiazda na tym forum w podobny sposób skomentowała moją żałobę po ode
                > jściu taty. Ze niepotrzebnie bo juz sie dlugo nażył. Czy cos w stylu. I ze rozp
                > aczać to można po dzieciach, nie po 80 plus ojcu.
                >
                Nie wiem dlaczego ale to jest dość powszechny pogląd. Nie dość, że żałoba po rodzicu "gorsza", to jeszcze nie powinna trwać za długo.
                • elinborg Re: 100 lat… 24.08.25, 19:49
                  pade napisała:

                  > homohominilupus napisała:
                  >
                  > > No, jedna gwiazda na tym forum w podobny sposób skomentowała moją żałobę
                  > po ode
                  > > jściu taty. Ze niepotrzebnie bo juz sie dlugo nażył. Czy cos w stylu. I z
                  > e rozp
                  > > aczać to można po dzieciach, nie po 80 plus ojcu.
                  > >
                  > Nie wiem dlaczego ale to jest dość powszechny pogląd. Nie dość, że żałoba po ro
                  > dzicu "gorsza", to jeszcze nie powinna trwać za długo.


                  Nie, pade, to nie jest powszechny pogląd.
                  Ktoś mówiący takie rzeczy osobie w żałobie jest podły.
                  • pade Re: 100 lat… 24.08.25, 20:50
                    Dziękuję, serio. Upewniłaś mnie, że wszystko ze mną ok 😘
                  • homohominilupus Re: 100 lat… 24.08.25, 20:54
                    Ależ jest to powszechny pogląd, naprawdę.
                    Akurat ta forumka kulturą osobistą nie grzeszy ale takie opinie wygłaszane są często w wątkach o starości, śmierci itp.
                    • wapaha Re: 100 lat… 25.08.25, 09:30
                      zgadzam się z homo- pogląd jednak może nie tyle powszechny co dość częsty
                      poza tym co na forum/ w necie - słyszałam taki tekst od osoby opiekującej się starszą osobą i to w jej obecności uncertain, został wypowiedziany DO MNIE ( cyt zostaw, ona już się nażyła, ty jesteś młoda)
          • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 18:05
            heca007 napisała:

            > Bo to jest bardzo osobiste doświadczenie. Ale wyżej Johana napisała autorytarni
            > e "80+ i dosyć". Po pierwsze łatwo tak napisać jak się nie ma tylu lat tongue_out Po dr
            > ugie, nikt nie wie czy dożyje takiego wieku i w jakim stanie. Po trzecie jak do
            > żyje to może mieć inne zdanie wink

            Oczywiście, że tak.
    • srubokretka Re: 100 lat… 24.08.25, 08:37
      Problemy sa po to zeby je rozwiazywac. Skoro samemu nie mozna wpasc na pomysl jak cos zrobic, to trzeba szukac info jak rozwiazali to inni. W mojej rodzinie podaje sie tabletki na poprawe humoru takim osobom, ktore sa w takim stanie jak twoja babcia. Moja dostawala tableteczke. Wtedy pusta, biala sciana ja cieszyla. Mnie to troche wtedy przygnebialo, bo bylam jeszcze mloda. Teraz wiem, ze bylo to najlepsze rozwiazanie.
      • johana741924 Re: 100 lat… 24.08.25, 08:43
        srubokretka napisał:

        > Problemy sa po to zeby je rozwiazywac. Skoro samemu nie mozna wpasc na pomysl j
        > ak cos zrobic, to trzeba szukac info jak rozwiazali to inni. W mojej rodzinie p
        > odaje sie tabletki na poprawe humoru takim osobom, ktore sa w takim stanie jak
        > twoja babcia. Moja dostawala tableteczke. Wtedy pusta, biala sciana ja cieszyla
        > . Mnie to troche wtedy przygnebialo, bo bylam jeszcze mloda. Teraz wiem, ze by
        > lo to najlepsze rozwiazanie.

        To już lepiej odejść nagle i niespodziewanie. Myślę że nic tak nie przeraża w starości jak codzienne powolne odchodzenie w dodatku na pigułach które mają dać nam radość z białej ściany. A może babcia amfę dostawała
        • grey_delphinum Re: 100 lat… 24.08.25, 09:39
          W mojej ocenie w Krakowie tegoroczne lato bylo naprawdę udane, zresztą my w ogóle mieliśmy fart, bo najbrzydsze trzy tygodnie w Kraku (bylo zimno i padało) spędziliśmy na pld Francji, więc ja akurat tego lata na brak slonca nie narzekam. Czekam teraz na prawdziwą polską złotą jesień (uwielbiam!).
          • zerlinda Re: 100 lat… 24.08.25, 09:48
            Też dostajesz biała tableteczke?
            Uważam, że każdy człowiek jest inny, ma inne potrzeby i ma inną formę fizyczna i psychiczną. Twoja babcia chce umrzeć a moja za dwa tygodnie idzie na zabieg na oko, wszystko ja interesuje, jest w niezłej formie fizycznej i świetnej psychicznej.
        • m_incubo Re: 100 lat… 24.08.25, 09:46
          No więc to są rozwiązania dla przypadków, kiedy nie odchodzisz nagle i niespodziewanie, bo inaczej byś ich nie potrzebowała, odchodząc nagle i niespodziewanie. Można jeszcze udusić poduszką, ale to chyba grozi więzieniem.
      • swiecaca Re: 100 lat… 24.08.25, 09:57
        Co to za tabletki?
    • swiecaca Re: 100 lat… 24.08.25, 09:57
      Prawda. Ja też spodziewam się dożyć 90 tki więc staram się być w dobrej formie. Dziadek do tego wieku był sprawny a potem zabrał go nagły udar - idealnie. Babcia niestety od 85+ była leżąca a ze sprawnym umysłem - koszmar. Niestety trochę na to zapracowała bo od 75 prawie nie wychodziła z domu mimo że mogła. Miała gości jak sito i jak złamała jedną to już się nie zrosła. Mój ojciec ma 80 i jest samodzielny i sprawny, jeździ na wycieczki zagraniczne, na rowerze itp. Niestety nie wiemy jaki koniec nam będzie pisany, ale można przynajmniej zapracować na sprawność w starszym wieku.
    • sky.1983 Re: 100 lat… 24.08.25, 12:24
      Moja babcia dożyła 99 lat więc wiem o czym piszesz. O tyle dobrze ze głową sprawna do końca ale ludzkie ciało nie jest raczej zaprojektowane na takie długie przebiegi. 85 i nagła śmierć najlepiej w czasie snu. Tego bym sobie życzył.
    • bmtm Re: 100 lat… 24.08.25, 12:36
      Nie zawsze jest to związane z genetyką. Pokolenie moich rodziców żyło dużo krócej niż pokolenie dziadków/pradziadków. Mieli bardziej odpowiedzialną pracę i być może stąd większy stres.

      Pokolenie prababek- mieszczanki, żony np. urzędników kolejowych. Przez większość życia nie pracowały
      i dożyły bardzo ładnego wieku, czasem ocierającego się o sto lat, np. 1897-1990, 1905-2004, 1896-1995.

      Pokolenie dziadków/rodziców - bardziej odpowiedzialna praca, większy stres i mało kto dożył 75-80 roku życia.
      • bmtm Re: 100 lat… 24.08.25, 12:38
        Wszystkie znane mi osoby długowieczne pochodziły z pokolenia 1890-1910. W późniejszych pokoleniach (ur 1920/1940) była raptem jedna osoba żyjąca "względnie" długo (88 lat). wszyscy inni żyli krócej.
    • jowita771 Re: 100 lat… 24.08.25, 13:16
      Też o tym myślę od pewnego czasu, życzenia stu lat to przekleństwo. Niedawno zmarł mój dziadek, był po dziewięćdziesiątce, prawie do końca był sprawny, posypał się na kilka ostatnich tygodni. Ale wcześniej od kilku lat mówił o tym, że chciałby już umrzeć. Czuł się dobrze, ale mówił, że żyje za długo, wszystko już przeżył i gdyby była eutanazja, to by skorzystał. Być może śmierć była jego decyzją, bo przestał brać leki, kiedy jeszcze kontaktował, potem mu się pogorszyło.
    • kozica111 Re: 100 lat… 24.08.25, 17:22
      Nie znałam seniorów tęskniących za śmiercią, wręcz odwrotnie, wstawali rano, zbierali pomidory, koniaczek zamiast kawy, spacer, wszyscy umarli we śnie jak przyszedł czas.
      • bmtm Re: 100 lat… 24.08.25, 20:14
        "wszyscy umarli we śnie" to raczej niemożliwe statystycznie.
    • niemcyy Re: 100 lat… 24.08.25, 17:27
      Nie życzyli mu 20 lat z Alzheimerem, tylko 100 w obecnym/dobrym stanie.
    • 18lipcowa3 Re: 100 lat… 24.08.25, 18:09
      Identycznie uważam
      .
      Mam babcie 90 letnia. Nic jej nie jest , nie ma nowotwórow , serce ok, normalnie chodzi , umysłowo ok , lekko nie dosłyszy, nic jej nie dolega wlasnie poza starością . Meczy się okrutnie.
      • nika_1985 Re: 100 lat… 24.08.25, 18:32
        Moja babcia 95 lat miała jak umarła. Super sprawna umysłowo, ale wysiadł jej m.in błędnik i niestety od 10 lat poruszała sie po domu tylko. Mój tato czasem wręcz na siłę brał ja na spacer, wyprowadzał pod rękę. Robiliśmy zakupy itp. ale zawsze powtarzała,że chce już umrzec, bo takie życie jest do kitu od tylu lat, że na starość to tylko ból i tylko utrapienie..wzrok również nie ten, nie mogła czytać ani szydelkowac. Problemy miała z wypadajacym odbytem i milion innych. Nic sama prawie nie mogła zrobić. A na umyśle była super sprawna, można było z nią pogadać o wszystkim, tylko ciało już nie nadawało się do niczego. Także rozumiem,że życie dla niej to już nie było życie a męczarnia.
        Pewnego dnia nie podniosła sie z łóżka i słabła..az zgasla.
        • nika_1985 Re: 100 lat… 24.08.25, 18:37
          A druga babcia ostatnie 10 lat postępujący alzheimer. Najpierw łąkowa wersja , potem tragedia. Była silna, nawet skakalaby po meblach z alzheimerem gdyby mogła. Niepojęte pokłady energii, ale kontaktu brak. Niestety kupę lat moja babcia nie kumala nic, moja mama sie nią zajmowała więc jak zawsze w takich przypadkach bywa cierpią wszyscy bo życie zostaje wywrócone do góry nogami.
          Nie kumasz nic, żyjesz w swoim świecie, a może nawet nie wiesz że żyjesz... Przykro mi to mówić, ale co to za życie? Pewnego dnia zasłabła..zaczęła się dusić, nie umiała złapać powietrza, pogotowie ja zabrało i po nocce w szpitalu odeszła.
        • wapaha Re: 100 lat… 24.08.25, 19:05
          nika_1985 napisała:


          > zawsze powtarzała,że chce już umrzec, bo takie życie jest do kitu od tylu lat,
          > że na starość to tylko ból i tylko utrapienie..wzrok również nie ten, nie mog
          > ła czytać ani szydelkowac. Problemy miała z wypadajacym odbytem i milion innych
          > . Nic sama prawie nie mogła zrobić. A na umyśle była super sprawna, można było
          > z nią pogadać o wszystkim, tylko ciało już nie nadawało się do niczego. Także r
          > ozumiem,że życie dla niej to już nie było życie a męczarnia.


          otóż to- dla niej. i miała jak największe prawo bedąc w tym wieku i zyjąc-czuć zmęczenie i chcieć umrzeć
          to jednak coś skrajnie innego niż mówienie o innych : on już jest stary, już się nazył ; jemu to wystarczy; czemu rozpaczasz, był stary to umarł; ale to masakra mieć tyle lat co on itp

          nauczylismy się-uczymy- że nie wolno oceniać czyjegoś wyglądu-tuszy,koloru skóry a ciągle krytycznie oceniamy wiek ( stare baby, stary dziad, dziadyga, starucha ale też gówniarz,gnojek,itp) i wydaje nam się, że możemy sie wypowiadać jaka długość życia oznacza dla kogoś "dość"
    • simply_z Re: 100 lat… 24.08.25, 19:14
      Cieszcie si,ę kobity, że jesteście na tyle dorosłe i dojrzałe, że niektóre z was mają jeszcze żyjących dziadków, moje babcie zmarły kiedy miałam 18 lat...
      • milva24 Re: 100 lat… 24.08.25, 19:42
        Moja ostatnia babcia zmarła gdy byłam w trzeciej klasie podstawówki.
        • chatgris01 Re: 100 lat… 24.08.25, 19:49
          Jak byłam w trzeciej klasie podstawówki, to zmarła moja prababka, obie babcie i jeden dziadek jeszcze (przez długie lata) żyli.
          • simply_z Re: 100 lat… 24.08.25, 20:12
            Moich dziadków nawet nie pamiętam, jeden zmarł młodo, lata przed moim urodzeniem, drugi jak miałam 2 lata, pradziadkowie to totalna prehistoria.
            • bmtm Re: 100 lat… 24.08.25, 20:15
              Nie trzeba umrzeć młodo. Wystarczy przez kilka pokoleń mieć późno potomstwo i robi się problem.
            • chatgris01 Re: 100 lat… 24.08.25, 20:17
              Ja nie pamiętam jednego dziadka, bo zmarł, jak mój ojciec miał 8 lat (dziadek miał 56).
              Drugiego pamiętam, zmarł jak miałam 26 lat.
            • milva24 Re: 100 lat… 24.08.25, 20:24
              Moim pradziadkowie zmarli gdy ich dzieci były małe, prababcie tuż po sześdziesiątce. Najdłużej przeżyła jedna babcia, miała 81 lat gdy zmarła ale ostatnie parę lat nie kontaktowała. Pozostali dziadkowie i babcia zmarli mając po siedemdziesiąt parę lat. Nie pochodzę z długowiecznej rodziny w dodatku wszyscy byli wyniszczeni pracą fizyczną i słabymi warunkami w ciągu życia.
              • chatgris01 Re: 100 lat… 24.08.25, 20:27
                milva24 napisała:

                > w dodatku wszyscy byli wyniszczeni pracą fizyczną i słabymi warunkami w ciągu życia.

                Dawniej to chyba większość była.
                Długość życia najbardziej chyba zależy od genów.
                • milva24 Re: 100 lat… 24.08.25, 20:56
                  Jeśli tak to ja tych długowiecznych genów nie miałam po kim odziedziczyć.
                  • chatgris01 Re: 100 lat… 24.08.25, 21:06
                    Tego nie wiesz, geny można dziedziczyć i po przodkach sprzed kilku pokoleń.
      • heca007 Re: 100 lat… 24.08.25, 20:18
        Moja babcia zmarła jak miałam sześć lat. Dziadek osiem lat przed moim urodzeniem. A pozostali dożyli 84 lat.
    • 3-mamuska Re: 100 lat… 24.08.25, 19:55
      Po co wozisz dzidka do szpitala , szybciej padnie.
      Albo poduś poduszka we snie w takim wieku juz raczej dziwne nie bedzie…i seksji robic nie beda. Szok ze mozna myslec zeby juz sobie umarli.
      • amelti Re: 100 lat… 24.08.25, 20:59
        Ty ominełaś ten etap edukacji w którym było czytanie ze zrozumieniem? 🫣
      • pffpffpff Re: 100 lat… 26.08.25, 17:00
        Rozumiesz, że jak patrzysz na czyjeś cierpienie, to nawet jeśli jest emocjonalne, nie fizyczne, pierwszym odruchem jest „jak ulżyć”? To nie jest życzenie śmierci sensu stricte. To jest życzenie zaznania ukojenia.
    • maly_fiolek Re: 100 lat… 25.08.25, 09:33
      Też uważam że 100 lat to nie jest wiek w którym powinno się żyć ( w sensie wegetować). Nasze organizmy nie są do takiego wieku przystosowane.
      I wolałabym umrzeć niż być ciężarem dla moich bliskich.
    • konsta-is-me Re: 100 lat… 25.08.25, 11:03
      No nie wiem , w Niemczech widuje tony żwawych staruszków ( choć właściwie staruszek bardziej ) może to też jest sposób myślenia ? Wyglądają staro i wcale nie są zdrowe , ale jakoś energia w nich kipi.
      Moja 88- letnia sąsiadka ,co prawda wygląda na swój wiek fizycznie ale jest energiczniejsza ode mnie, smiga w necie, jest doskonale zorientowana we współczesnym świecie.
      Chodzi regularnie potańczyć i czasem dorabia sobie zmywaniem naczyń, bo ma niską emeryturę, zreszta jak wiele osób tutaj i ogólnie jest żywotna ( mimo różnych chorób i operacji !).
      We Włoszech też mnóstwo wesołych staruszków , cieszących się życiem, ludzie romansują ( właśnie romansują a nie szukają przyjaciela ) w wieku,w którym u nas już od lat jest się "poza".

      To musi być kwestia myślenia.
      • chatgris01 Re: 100 lat… 25.08.25, 12:33
        konsta-is-me napisała:


        > We Włoszech też mnóstwo wesołych staruszków , cieszących się życiem, ludzie rom
        > ansują ( właśnie romansują a nie szukają przyjaciela ) w wieku,w którym u nas j
        > uż od lat jest się "poza".
        >

        We Francji tak samo.
      • infinitypool Re: 100 lat… 25.08.25, 15:12
        konsta-is-me napisała:

        > No nie wiem , w Niemczech widuje tony żwawych staruszków ( choć właściwie staru
        > szek bardziej ) może to też jest sposób myślenia ?

        Potwierdzam te obserwacje z Niemiec
    • dzikka Re: 100 lat… 25.08.25, 11:17
      Dlatego kibicuję prawu do eutanazji
    • feniks_z_popiolu Re: 100 lat… 25.08.25, 12:38
      Napisałam w wątku o seniorach ale dopiszę sie też tutaj.
      Coraz więcej ludzi dożywa setki, także przecież w Polsce :

      W rodzinie i wśród bliskich znajomych znam 3 osoby: 100, 101, 106 lat. Wszystkie umysły jak brzytwy. Kłopoty z poruszaniem mniejsze lub większe.
      106 latka jako 102 latka jeszcze żeglowała, jeździła po Europie i zaliczała wszystkie sylwestry do rana smile
      Moja mama przed 90-tką właśnie wybiera się z grupą towarzyską nad morze, uprawia działkę i zdecydowaną większość spraw ogarnia sama.
      Żadnej z tych osób nie nazwałabym staruszkiem. Senior tak, jak najbardziej.
      • riki_i Re: 100 lat… 25.08.25, 14:33
        feniks_z_popiolu napisał:

        > W rodzinie i wśród bliskich znajomych znam 3 osoby: 100, 101, 106 lat. Wszystki
        > e umysły jak brzytwy. Kłopoty z poruszaniem mniejsze lub większe.
        > 106 latka jako 102 latka jeszcze żeglowała, jeździła po Europie i zaliczała wsz
        > ystkie sylwestry do rana smile
        > Moja mama przed 90-tką właśnie wybiera się z grupą towarzyską nad morze,

        Jak się czyta ematkę , to zawsze się prędzej czy później zalicza solidny stupor.

        Na koniec 2023 roku w Polsce żyło 7 387 osób w wieku 100 lat i więcej — co stanowiło około 0,02% ogółu ludności kraju. 5602 kobiety i tylko 1785 mężczyzn.

        A tu panie dzieju wchodzi cała na biało emamusia, która w najbliższym otoczeniu ma aż 3 osoby z tego 0.02% ogółu ludności kraju. I to jeszcze nic! Wszystkie te osoby z umysłami jak brzytew, a 102 latka żeglowała. No qrws mać szkoda, że na spadochronie nie skakała i nie zaliczała akcji specjalnych jako komandos.

        Ps. Wg danych ZUS z marca 2025r. 3700 osób w Polsce pobiera emerytury w wysokości 15.000 zl/m-c i powyżej. Czekam teraz na posty ematek, których oboje rodzice po tyle pobierają, a teściowie i wujostwo takoż.
        • feniks_z_popiolu Re: 100 lat… 25.08.25, 14:40
          Bardzo mi przykro, że psuję Ci statystyki smile smile Ale pisałam już o tym na forum nie jeden raz



        • bmtm Re: 100 lat… 25.08.25, 14:58
          Ha ha ha. To sami chciałem napisać.
        • feniks_z_popiolu Re: 100 lat… 26.08.25, 16:16
          Akurat dziś na osiedlu pojawiła się klepsydra. Zmarła pani lat 103, uczestniczka PW, była w AK
          Kojarzę ją z widzenia, czyli 4'ta osoba z mojego otoczenia.
          Choć ona to akurat na miano staruszki a nawet staruszeczki zasługiwała.
    • sitniczek Re: 100 lat… 26.08.25, 06:46
      Moja mama z rodu długowiecznych, jeszcze sprawna. Ale kiedyś powiedziała, że jakby jej się pogorszyło miałaby być ciężarem to woli żeby ją jakoś dobić. A na pewno nie zajmować i rujnować sobie życie. Oddać do "przytułku" i odwiedzać. Doświadczona 15latami zajmowania się teściową z Alzheimerem. I depresją z tego tytułu.
      • zerlinda Re: 100 lat… 26.08.25, 10:08
        I co, masz jakiś plan jak w razie czego dobić matkę? Czy adres tego przytulku? I w sumie po co dwiedzać, jeżeli I tak nikogo nie rozpozna? Dla mniecto takie głupie gadanie.
        • sitniczek Re: 100 lat… 26.08.25, 13:10
          Nie mam planu. Adres też mi nie potrzebny. Czemu miałaby mnie nie rozpoznać? Nie wszyscy pod czyjąś opieką są z demencją..
          Przynajmniej mamy z mamą ustalone, żeby w dudzie mieć takie komentarze..
          Możesz dać swój adres, widzę, że jesteś chętna chodzić w nie swoich butach i się wymądrzać na odległość.
    • hortensja80 Re: 100 lat… 26.08.25, 15:50
      Moja babcia ma 95 lat. Chodzi tylko z balkonikiem po domu, nie wychodzi na zewnątrz bo są schody, całymi dniami ogląda telewizję, słucha radia i ma dość życia. Czuje sie samotna, kontakt codzienny z rodziną ma, ale na chwilę i każdy wraca do swoich spraw. Straszny jest jej widok ciągle siedzącej przy tym samym stole i wyglądającej przez okno- to jedyne co jej pozostało.
    • pffpffpff Re: 100 lat… 26.08.25, 16:53
      To ciekawe. Moja babcia i babcia męża zdają się tak żyć w zawieszeniu. Już wiedzą, że nic ich nie spotka w życiu, na nic nie dają się już namówić. Moja babcia spędza dnie na kanapie z radiem przy uchu. Wszystkich chce kontrolować. Ale boi się panicznie śmierci. Obie dziękują Bogu za kolejny dzień, a ja się zastanawiam jaki jest tego sens?
      Wegetacja.
      Więc bardziej bliski mi jest stosunek Twojej babci, która jest wqrwiona, niż dziękowanie za takie życie,

      Nie życzę żadnej śmierci, ale modłę się, żeby doznały ukojenia. Na mnie robią wrażenie osób, które zwalniają na maksa (jak Auta elektryczne), żeby przejechać dłuższy dystans. Ja wolę szybko i intensywnie,
    • cegehana Re: 100 lat… 26.08.25, 17:18
      Masz dużo racji, ale co z tego - wybrac sobie zawału zamiast życia do setki nie możesz.
    • andace Re: 100 lat… 26.08.25, 17:24
      Planuje wystąpić o holenderskie obywatelstwo, żeby mieć dostęp do eutanazji. Jestem z długowiecznej rodziny i co prawda mam nadzieję żyć jak najdłużej, ale w opisanej sytuacji wybrałabym eutanazję. Najbardziej boję się że umysł będzie funkcjonował, a ciało się podda.

      Tak jak holenderski polityk, który zdecydował w wieku 93 lat że mu wystarczy życia i odszedł razem z żoną na własnych warunkach.

      Dzieci nie mam, więc traumy swoją decyzją u nikogo nie wywołam.

      www.theguardian.com/world/2024/feb/10/duo-euthanasia-former-dutch-prime-minister-dies-wife-dries-eugenie-van-agt
    • hortensja80 Re: 100 lat… 26.08.25, 19:45
      A i jeszcze mam takie przemyślenie, że chyba jednak na starość lepiej w mieście mieszkać - jakoś łatwiej dłużej być samodzielnym i wśród ludzi, najlepiej w bloku z windą. Mówię to na podstawie mojej babci o której pisałam wyżej-jest uwięziona w domu, od lat praktycznie z nikim się nie spotyka, nawet jak jeszcze chodziła, to tylko koło domu, bo przecież do sklepu i gdziekolwiek daleko i sama nie ma czym dotrzeć. A w mieście mając windę moznaby ją na spacer w wózku wziąć itd. Więc osobiście nie chce się chyba starzeć na wsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka