Dojrzałam wreszcie do tego, żeby wywalić ciuchy sprzed 10 lat co odchudzi mi szafę co najmniej o połowę, dzięki czemu wszystko będę miała ładnie poukładane.
Jak to zrobić, w sensie poukładać to ja wiem. Tylko się nie mogę za to zabrać. Właśnie się złapałam na tym, że przyszło mi do głowy, żeby kuchnię ogarnąć, kawę zrobić, kolejną, pojechać do paczkomatu

Jak sobie uprzyjemnić to sprzątanie? A właściwie wielką rewolucję szafową?
Jak się motywujecie?
ps. ja naprawdę muszę to zrobić bo doszłam do etapu, w którym wyciągam i w kółko noszę tylko to co jest łatwe do wyjęcia