taki-sobie-nick
05.11.25, 21:05
Na początku zaznaczam, że jestem trzeźwa i nie pod wpływem substancji psychoaktywnych, a tytuł wątku stanowi cytat.
Cytat z korespondencji, jaką prowadził ze mną sklep, w którym kupiłam szczotki do szorowania.
Zdumiona przeczytałam tytuł maila "[moje imię] - przygoda z zamówieniem nr X!", a dalej było jeszcze gorzej.
Państwo "lubią się dzielić cyferkami", zatem "w następnym mailu przyślą mi numer paczuchy", a "nieustraszeni pracownicy z radością zapakują moje zamówienie".
Przy drugim mailu, którego tytuł zaczynał się od owego "Frrrru", nie wytrzymałam i zapytałam, czy mają może mniej "zabawny" sposób komunikacji z klientem.
Odpisano mi niezwykle profesjonalnie, niemniej... nazwa firmy wciąż była ozdobiona czapeczką, listeczkami oraz muchomorkiem.
Co ematka? Zachwyca się taką formą komunikacji czy wręcz przeciwnie?